Piszemy opowiadanie

[ASPIRYNA]

…aż kurwa po same niebiosa i wyżej! Dolecieli magicznym pelikanem do bram niebios. Kiedy Ziemowit zobaczył złotą bramę przez którą ten klucznik wpuszczał niewiernych do bram niebios wyjebał pelikanowi ze stopy w dzyndzelek tak mocno ze pelikan wypluł go ze swojej gęby i Ziemowit jebnął z wysokości u podnóża złotej bramy .Kiedy się podniósł usłyszał piękne dudnienie w trąbki,a kiedy chciał otworzyć bramę to się nie dało bo była zamknięta
– Ale się wkurwiłem -powiedział do siebie .Rozglądając się i wypatrując jakiegoś aniołeczka.Ale chuj tam nikogo nie było a brama była zamknięta na cztery w pizdu-chuje razem.
– No to kurwa ..co za firma ze nie pracują dzisiaj!
Ale nagle poczuł zapach siary i okopconej smoły i gdy wciągając nosem tą śmierdząca woń nagle słyszy
– A ty kurwa co !Nie wpuścili cie kurwa do raju za dużo tu nagrzeszyłeś kurwa co!
Kiedy się odwrócił zobaczył diabła ,czarnego ,z rogami i czerwonymi ustami,oraz cały chuj był pokryty czarnym futrem czarnej bawełniastej owcy,zamiast butów miał kopyta i ogon po same jaja ,a w ręce miał widły ala-Neptun !
Ziemowit parsknął śmiechem
– Ja pierdole a ty kurwa co tu robisz!!!buchaaaa

Na to diabeł:

– To ja Boruta Czorny .
Nasz bohater który był przewrażliwiony na punkcie diobłów bo go trzecia macocha ojczyma i jego pradziada w dzieciństwie straszyła pluszowa-tym czarnym Borutą zawsze gadał mu ze go zeżre i ugotuje w diabelskim kotle rozpaczy.
Więc nie zastanawiając się ani kurwa chwilki Pucybut wyjebał diabłowi z dyni w lewy róg aż ten złamał się chuj wie dlaczego,złapał go za jaja i zrobił mu kręcenie wora tak mocne ze sam diabeł błagał go o litość i anulował mu wszystkie grzeszki. Po czym chwycił go za czarny zad i wyjebał mu takiego kopniaka ze diabeł spadł na ziemię. Podniósł widły ala-Neptun i czarny róg w który nasz bohater zaczął w dmuchać by nawiązać kontakt głosowy z archaniołami …

[admin]

… a odgłos diabelskiego rogu był potężny, tak potężny, że całe niebo zdawało się brzęczeć jak stadion piłkarski podczas finałów w RPA. Ziemowit dął i dął, aż w końcu złota brama otwarła się i oczom aspiranta ukazała się pulchniutka gębula ojca Borowika.

– O kurwa! – wykrzyknął Ziemowit.

– Ciszej, do jasnej cholery, negocjuję tu ważne sprawy dla mojego radia.

– Ok, ok – powiedział Ziemowit potulnie.

– Ale czekaj tu na mnie, to pogadamy – dodał ojciec Borowik po czym zamknął wrota.

Minęło kilka godzin podczas których nic się nie działo. Ziemowit już prawie usnął, gdy wrota ponownie zazgrzytały i na dziedziniec wkroczył ojciec Borowik. Minę miał wyraźnie nietęgą. Podchodząc do Ziemowita splunął pod nogi i rzekł:

– Kurwa, nie dali mi kasy na moje śmierdzące źródła. Ja pierdziele, co ja teraz zrobię. Muszę chyba poprosić o pomoc moich kolegów z partii. Ale oni dzisiaj gówno znaczą. Cała ta partia Beznadzieja i Syf (BiS) dzisiaj już nic nie znaczy. A miało być tak pięknie, a miało byc tak pięknie, mieliśmy rządzić, BiS i ja, i moje radio Herod, o jeny, i co ja teraz biedny zrobię.

– Nie martw się Borowiku, coś wymyślimy. Ale najpierw wróćmy na Ziemię, dobra?

– Dobra, skoro tak radzisz, to wracajmy – zachlipiał Borowik.

[Mevisto]

I podłoga pod nimi znikła tak szybko, że Ziemowit ani się obejrzał, a już zapierdalał 320 na godzinę w kierunku ziemi. Kilka dni później, gdy już go zeskrobali z asfaltu, spostrzegł, że znajduje się tylko kilka metrów od swojego zapyziałego mieszkanka. Zebrał się z podłogi i pobiegł w kierunku klatki schodowej. Wchodzi i pierwsze co widzi to karteczka z napisem: Winda nieczynna. „Kurwa!” pomyślał Ziemowit i począł wspinać się po schodach. Wreszcie! Udało się! Szybkim krokiem wgramolił się na łóżko i poszedł spać. Jednak jego sen nie potrwał długo. Usłyszał dziwne dźwięki dobiegające z kuchni. Spojrzał ukradkiem i zobaczył dwóch dresiarzy którzy za pomocą łomu zapierdalają mu płytki z podłogi. Pozostawiając to w spokoju postanowił zasuwać z buta 12 kilosów do najbliższego Lidla na wystawę płytek. Podczas wędrówki spotkał Chucka Norrisa. „Kurwa…” odrzekł Ziemek i natychmiastowo Chuck zajebał mu z półobrotu. Zwijając się z chodnika ruszył w dalszą drogę dostając na rozpęd kopa w jego brudną dupę. Noga Chucka wlazła po kolano. Idąc dalej z glanem w dupie Ziemowit wyjebał się kilka razy o przerywający nieustanną dziurę asfalt. Sukces! Lidl! Puścił sobie jeszcze bąka na szczęście i z plecami porośniętymi grzybem ruszył do wejścia. Jebnął go oczywiście samochód. Zbierając odłamki kręgosłupa oraz wszystkich zębów z prawej strony przypomniał sobie o ojcu Borowiku.

[ASPIRYNA]

Alleluja zawoła i wyciągnął swojego długiego chuja! A ponieważ był na ulicy to ludzie w samochodach myśleli, że to szlaban na kolejowym przejeździe i z tego powodu zrobił się dupny korek aż po sam horyzont! Ziemek się wystraszył i pobiegł schować się do Biedronki za skrzynkę kalafioru  Ale gdzie tam ochroniarz go zaraz przegonił i wyjebał mu trzewikiem w ryj bo myślał ze to jest kalafiorowy szkodnik. Wybiegając z Biedronki Ziemowit-guma bo wszystkie kręgi w kręgosłupie miał powyginane na opak upadł na ziemię, a potem zaczął się wyć jak żmijka  i udał się zygzakiem w kierunku porośniętego chaszczem pobocza, gdzie wpadł do rynsztoku wprost na pijącego denaturat żula!

– Kurwa! – wykrzyknął żul – A ty co się kurwa rozpychasz po rynsztoku? Wypierdalaj stad, to mój kurwa rynsztok!

Pucybut wystraszył się nie na żarty spierdolił za nim smród pijącego żula go dopadł. Biegł tak kilka dobrych godzin aż dobiegł do oceanu!

[admin]

A było tam pięknie, po prostu kurwa pięknie.

Piździło, jak to nad oceanem i wzburzone fale uderzały raz po raz o brzeg, rozbryzgując się łagodnie. Ziemowit stanął boso na plaży i dopadła go Melancholia.

Melancholia była to suczka rasy pitbulterier, którą właściciel, stary spasiony cap w żółtej czapce, spuścił właśnie ze smyczy by sobie psina pobiegała. Lecz ta, gdy tylko zobaczyła Ziemowita pomyślała, że to dobry moment by potrenować odparcie ataku intruza. Wnet dopadła ostrymi jak brzytwa zębami łydkę aspiranta i pociągnęła go za sobą 500 metrów po plaży. Ziemowit darł się w niebogłosy, krzyczał do właściciela psa, by ten coś zrobił, ale w odpowiedzi zobaczył tylko wyciągnięty środkowy palec.

Gdy psu znudziło się szarpanie łydki Ziemowita zostawiła go samego na plaży, na pożegnanie jeszcze tylko obsikując. Ziemowit wstał, pogryziony i olany przez psa, z krwawiącą łydką. Już mu się tak nad tym oceanem nie podobało. Wkurwiony rozglądnął się wokół siebie i zobaczył klop. Niebieski toi-toi stał na samym środku plaży. Ziemowit dopiero teraz uświadomił sobie, że bardzo chce mu się srać. Podbiegł do kibelka i otworzył drzwi. Patrzy, a tam…

– Ojciec Borowik? – wykrzyknął zdumiony Ziemowit. – A co Ojciec tu robi?

Tymczasem ojciec Borowik był tak samo zdumiony jak Ziemowit, bo właśnie podcierał sobie dupę. Podniósł głowę do góry i powiedział:

– Sram, a co?

– Jajco – wykrzyknął Ziemowit i obrażony chciał trzasnąć drzwiami od kibla, ale tymczasem Ojciec Borowik zaczął podnosić się na kiblu i drzwi trafiły go prosto w czerep. Z takim hukiem, że cały kibel się zatrząsł, przewrócił i rozpadł w drzazgi.

Ziemowit nie mógł uwierzyć temu co zobaczył. Miliony ton gówna wylały się na plażę, a w tym wszystkim stał, ze spuszczonymi do kolan gaciami, Ojciec Borowik. Ale nie to wprawiło Ziemowita w osłupienie. Wokół latały wszędzie, uwalone w gównie, świadectwa udziałowe NFI. Były ich tysiące, miliony, całe tony. Wszystkie pomięte i ugnojone, widać było, że ktoś podcierał sobie nimi dupę. Ojciec Borowik stał skonsternowany, trzymając jeszcze jedno świadectwo NFI między swoimi pośladkami.

– Eee… no bo wiesz… he…eee – zaczął się jąkać Ojciec Borowik – to tak wyszło…

[chlodny]

– Masz przejebane, skorumpowany chuju! – krzyknął Ziemowit, po czym doskoczył do Ojca, żeby go obezwładnić. Ten jednak wyjebał aspirantowi z klasycznego łokcia i Ziemowit stracił przytomność.
Obudził się we własnym, śmierdzącym potem łóżku.
– Więc to był tylko sen. – wymamrotał z półotwartymi oczami. – Ja pierdolę, co za koszmar…
Wtem dobiegł go trzask wywarzanych drzwi i do pokoju wpadło czterech uzbrojonych po żółte zęby funkcjonariuszy CBA z karabinami. Ziemowit, zanim zdążył wykrzyknąć pierwszy bluzg, który przyszedł mu do głowy, dostał kolbą w ryj i został wyprowadzony z domu w samych gaciach i laćkach. Zawieźli do białego budynku, w którym w białym pokoju, przy białym stole siedział facet w czarnym garniturze i ciemnych okularach, a za nim stał identycznie ubrany Ojciec Borowik.

– Panie Enderson, zdaje Pan sobie sprawę, dlaczego się Pan tu znalazł, prawda? – zapytał facet w czarnym garniturze i ciemnych okularach.
– Jaki, kurwa, Enderson? – krzyknął Ziemowit – Nazywam się Ziemowit Pucybut i mnie, kurwa, z kimś mylicie! Chcę rozmawiać ze swoim jebanym adwokatem!
– Wszystkie dowody świadczą przeciwko Panu – odparł facet w czarnym garniturze i ciemnych okularach – Nie ma sensu zaprzeczać, Panie Enderson. A może powinienem powiedzieć – Leo?
– Głuchy, kurwa, jesteś, baranie? – wydarł się Ziemowit – Nie jestem żaden Enderson! Ani żaden jebany Leo! Ojciec Borowik może potwierdzić, kim jestem… To duchowny, dlaczego go nie zapytasz?!
– Panie Enderson, Ojciec Borowik był tylko przykrywką. To nie duchowny, to nasz najlepszy agent. Agent Folder. – powiedział facet w czarnym garniturze. – Dobra robota, agencie Folder.
Na te słowa Ziemowit zaniemówił. Duchowny to sławny agent Folder? Po chwili ciszy rozdarł się ponownie:
– Kurwa! Wrabiacie mnie, skurwysyny! Ja się odwołam! Ja zadzwonię do adwokata, gazet i wszędzie, gdzie będzie trzeba! Macie wszyscy przepierdolone!
– Panie Enderson – odparł facet w czarnym garniturze – jak chce Pan rozmawiać z adwokatem, skoro nie będzie Pan miał…

(Kontynuacja na następnej stronie)

Przewiń do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...

komentarzy 8 do “Piszemy opowiadanie”

  1.  luke pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 00:27

    na podstawie tego textu psycholog mógłby wywnioskować wiele o autorach tego dzieła, a szczególnie o ich ukrytych pragnieniach seksualnych, żeby nie powiedzieć dewiacjach – różne rzeczy w życiu paliłem, ale takich wizji nie miałem ;)

  2.  Bergamo pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 10:33

    A najlepiej najpierw zapalić i wtedy to czytać :D Żałuję, że nie brałam udziału w tym evencie ;)

    „Ale dlaczego Pudliszki, ja zawsze używam Hellmansa”
    „Skurwysyn na długich wali – pomyślał”
    :D

  3.  Kenel_Murewski pisze:
    18 października, 2010 o godzinie 01:24

    zmień czcionkę na tajmsa jak w normalnych książkach, bo się kurwa czytać tego nie da

  4.  Monomagnum pisze:
    16 stycznia, 2011 o godzinie 16:42

    Czytałem to ok. godziny, trochę mniej. Lepszego opowiadania, z takim jajem i różnorodności, zwrotem akcji i romantycznym zakończeniem nie czytałem :D

  5.  godla pisze:
    18 stycznia, 2011 o godzinie 17:22

    niezłe. więcej takich!

  6.  wujawentylek pisze:
    28 stycznia, 2011 o godzinie 18:21

    jest wiksa,z tym gownem w samochodzie jak sie zesral to zajebiste,kurwa jaka szkoda ze nie moglem pomoc,kurwa

  7.  Faquś pisze:
    2 lipca, 2011 o godzinie 09:56

    Kurwa, to było mega pojebane. Z Lukiem się zgadzam w 100 %, naprawdę dziwne dewiacje. Poza tym, końcówka kulała, bo było mało zwrotów akcji i nie było nawiązań do poprzedniej części.

  8.  Rumun pisze:
    24 czerwca, 2014 o godzinie 20:01

    o rzesz kurwa. Rumun chciał się ładnie dopisać jakimś dość kulturalnym wpisem jak na Rumuna przystało a tu stron aż 9. Łołłł… Rumun nie ma czasu dzisiaj przeczytać więc zapyta czy dalej piszemy cuś czy już ni?? :-0

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.