Piszemy opowiadanie

[ASPIRYNA]

I tak się kurwa wkurwił na jej widok i z podniecenia że jego długi Wacek jebnął mu na sztorc po sam szczyt jego płaskiego czoła aż nabił mu guza na wysokości brwi! Azorek na widok pały Ziemowita zaskamlał potem szczeknął, skulił ogon i spierdolił w leśne chaszcze! Tyle było biednego burka widać! Natomiast Aldona widząc to wszystko zaniemówiła z wrażenia i zrobiła się zielona. Wkurwiony Pucybut bo nie lubił jak go ktoś widywał nago, wyszedł z wody i zajebał suce, której tak nie nawiedził jak swojej siostry, bo odebrała mu szanse na awans w komisariacie w ryj. Tak jej przypierdolił lewego sierpowego jak Gołota Adamkowi! Milicjantka zrobiła tylko wwwwwwwwwwwwwwuuuuuuuuuuuuu!! i poleciała kilka metrów dalej upadając na krowie łajno. Ziemowit podbiegł do niej i zaczął ją okładać nie tylko kopniakami ale swoim długim, grubym wackiem tak ją spałował jak oddział ZOMO górników. Drąc się wniebogłosy na cała wiochę:
– Ty suko! Ty tania dziwko, ty szmato, to przez ciebie kurwa nie awansowałem! A masz, a masz kurwa za wszystko odechce ci się awansów!
Kopał ją tak aż do zachodu słońca.W końcu opadł z sił i zaprzestawszy splunął jej w zakrwawioną twarz zielonym grinem. Po czym chwycił swojego Wacusia i oddał żółciutki cieplutki chiński deszczyk na leżąca kobietkę. Otarłszy czoło ze zmęczenia ściągnął jej portki i założył na swój goły zadek.Krzycząc:

– Kurwa pasują! Suko mamy ten sam kurwa rozmiar.
Widząc pojękująca milicjantkę pokazał jej na odchodne środkowy palec po czym udał się w czarny las.
Nie uszedłszy kilku metrów nadepnął gołą stopą na jeża.
– Kurwa, ja pierdole – wykrzyczał Ziemowit łapiąc się z bólu za obolała stopę i opadając na dup. Wyciągając kolce wołał do spierdalającego w ciemne jeżyny jeża:
– Chuju złapie cie i wyrwie ci te kurwa kolce..ał,ał,ał..jak boli…
I w tym momencie usłyszał pohukiwanie sowy..
– chuuu-chuu–chuuuuuu…
Wkurwiony bohater szybkim susem wstał na nogi po czym energicznym ruchem podniósł szyszkę, którą cisnął z całej siły w po-chu-chującą sowę! Aż ta się wypierdoliła i spadał z drzewa w geste jeżyny.
Ziemowit widząc to ryknął śmiechem po czym powiedział do szamoczącej się w jeżynach sowy
podciągając portki:
-I co kurwa! Już nie chuchasz mi tu kurwa.
Pucybut udał się w dalszą drogę po ciemnym lesie mówiąc:
– Głodny kurwa jestem i mam nadzieje że jak spotkam Czerwonego Kapturka to mu zapierdole kosz z łakociami hehe…

[ASPIRYNA]

Idąc ciemnym lasem tak ciemnym jak żyć murzyna Ziemowit ledwo widząc potknął się o wstający korzeń przez co wypierdolił się z takim piskiem jak by hamowało z rozpędu BMW. Tak zajebał gołą stopa o wystający korzeń, że nie dość jak upadając w dół zarył nosem o mech tak głęboko jak rolnik orzący pole kapusty to jeszcze wyjebał się z tego powodu wiekowy dąb, który pierdolnął o ziemię łamiąc się w piz-dziec w drobne kawałki aż spierdoliły z niego wszystkie korniki, z wielkim hukiem tak wielkim że echo rozjebanego dębu niosło się po całej leśnej okolicy! Gdy nasz bohater podniósł się i otrzepał się z błota i popatrzył w dal zauważał zapierdalając czerwoną postać.
-Mam cię kurwa! – Powiedział do siebie Ziemowit.
Szybko wstał i zaczął biec za czerwoną postacią. Biegł przed siebie z całych sił chciał za wszelką cenę dogonić czerwonego skurwiela bo był bardzo głodny i bał się że koszyk zostanie zjedzony przez tą stara staruchę. Gdy do dogonienia czerwonej postaci zostało mu rzut beretem Ziemowit stanął jak wryty pień. To co zobaczył odbiegało zasadniczo od bajki którą mu czytała w jego pojebanym dzieciństwie konkubina jego ojczyma. Ale się wkurwił na wilka. Ten kudłaty sukinsyn napastował scyzorykiem czerwonego bachora. Ziemowit nie zastanawiając się rozejrzał się swoim policyjnym okiem po okolicy i dostrzegł leżący nie oddłubany kasztan o kolcach jeżozwierza, podniósł go zwinnym ruchem po czym wycelował swoim okiem i rzep-kim rzutem zapierdolił ile miał sił kasztanem w jajca kudłatego czworonożnego pedofila.
-Auuuuuuuuuuuuu!!!!!! – zawył wilk.
Po czym wilk spierdolił ile miał sił…
Podbiegając do czerwonego czepka, Pucybut zapierdolił wystraszonemu kapturkowi w pałę zabierając mu koszyk z łakociami. Czerwony czepek nie chciał za nic w życiu oddać koszyka wiec wkurwiony Ziemowit wypłacił mu z dyni w czoło. Zabierając mu koszyk powiedział:
– Spierdalaj w piz-du niech cie tu kurwa nie widzę.
Czerwony czepek rozryczał się. Pucybut wystraszył się płaczącego kapturka, ale koszyka i tak mu nie oddał bo był głodny jak wilk. Pucybut po prostu spierdolił z koszykiem w ciemny i głuchy las. Biegł tak przed siebie z kilka godzin w końcu się zmęczył i usiadł pod krzakiem i zaczął wpierdalać zawartość koszyka, a było co wpierdalać. Kiedy najadł się do syta zmorzył go sen i usnął głębokim snem tak głębokim jak Rów Mariański i śniło mu się że…

[Miro]

…że ten własnie czerwony kapturek, któremu wlasnoręcznie zajebał, sciąga swój czerwony kubraczek i spod niego wyłania się ciało słynnej piosenkarki Diody z ponentnymi sylikonowymi cyckami. Na ten widok Ziemowit zaczyna wyć z podniecenia trzymając się za swoją wielką pręgowaną pałę.
– łooooooo jaaa pieeeeeerdoooooleeee – krzyczy.
Zwinnym ruchem doskakuje do pięknej niewiasty i niczym wygłodniały pies zabiera sie za gryzienie jej wielkich bimbałów. Dziewczyna widząc to żałosne zachowanie wyciąga ze swojej torebki gaz łzawiący i napierdala mu nim po twarzy.
Trzymajac oślepionego napastnika za fujarę zaczyna nawoływac:
– Tadek, Tadek, pomocy!!!
Na to Ziemowit szarpiąc się z płaczem wykrzykuje:
– Ałałałała no chyba cię suty pieką!!!
Wtem z lasu wybiega łysiejący koleś przebrany za bramkarza z piłką w ręce. Dziewczyna gwiżdże tak kurewsko głośno, że Ziemowitowi włosy najeżyły się na dupie.
– Tadek, bierz go kurwa!!! – woła.
Pucybut w panice rzuca sie do ucieczki. Pędzi na oślep przez kurewsko ciemny las potykając sie o konary drzew.
– O kurwa, ja pierdole co za pojebana dziwka!!! – wrzeszcy w niebogłosy.
Biegnie tak szybko, że jego długi wacek dyndając mu na boki chaczy o gałęzie drzew. Za plecami słyszy zbliżające się sapanie bramkarza. Nagle z wielkim pluskiem wpada do strumyka raniąc sobie dupę o wystające kamienie ale w panice nie czuje bulu. Gdy w końcu wypełznął na brzeg zauważył, że bramkarz zostal po drugiej stronie strumyka. Pomyślał sobie:
– Czyżby bał sie wody?
Nie tracąć ani chwili Ziemowit daje nura pod wodę. Raptem ku zdziwieniu Tadka nasz bohater wyskakuje z głębin dzierżąć w rękach dwa kamienie. Z okrzykiem tarzana jednym celnym ciosem zapierdala Tadkowi po zębach. Drugi cios wymierzył prosto w jego owłosione jądra. Tadzio pada obezwładniony. Zimowit triumfalnie bijąc się w klatę krzyczy:
– Ułaaałaaaałaaa chuj cię zwąchał pedale!!!
Wycieńczony i pocharatany do krwi bohater oddala sie z pola bitwy powolnym krokiem w ciemną jak dupa murzyna dżungle.

[Silver]

Przez niemal dwa tygodnie wędrował nim doszedł do szosy, tam też postanowił złapać stopa i wrócić do domu, niestety żaden z mijających go samochodów nie chciał się zatrzymać przed naszym Pucybutem, gdyż wyglądał jak zwykły menel, w resztkach podartych ciuchów, brudny i śmierdzący i odpychający jak 20groszy w gównie na trawniku. Z braku lepszych perspektyw zaczął maszerować pieszo w stronę miasta jak myślał… Każdy by tu zauważył że głupio tak wędrować nie wiedząc czy się idzie w dobrym kierunku jednak żaden matkojebca się przy nim nie zatrzymał, więc zapierdalał gdziekolwiek, byle żeby go w tej puszczy nie zastała zima… Szedł tak kurwa, szczęśliwy…
Taa kurwa, jasne…
Głodny był jak niedźwiedź po zimie bo prócz paru jagód, ze strumyka wody i sutków Diody, w ustach nie miał nic od (podstawiam wzór, liczę ile dni minęło itd.) no od kurwa bardzo dawna… do tego ujebany, cały poobijany, wrak człowieka pół nagi, bez jednego buta, w drugim zaś kamyk, słońce napierdala mu po głowie i jeszcze co jakiś czas musi spierdalać w krzaki lub skakać do rowu by nie rozjechał go mknący przez dżunglę polonez.
Wędrując tak zaczął wpierdalać grzyby rosnące przy drodze chociaż o grzybach nie miał pojęcia, wiedział też że się nimi nie naje i że pewnie żre te trujące to i tak się cieszył, że wreszcie ma czym srać…
Pewnego pięknego (czyt. kurwa jeszcze bardziej upalnego) dnia, zaraz po tym gdy wydalił z siebie siedem muchomorów, koło idącego szosą Pucybuta, zatrzymał się pewien samochód…

[ASPIRYNA]

…i wyskoczył z niego murzyn czarny jak miś polarny !
-O rzesz kurwa w mordę -wykrzyknął nasz bohater .Biały murzyn!Złapał się za swojego poobijanego Wacka bo wiedział że biali murzyni łapali białych kurwa ludzi i ich gotowali w garncu wielkości Toi-Toi..
A murzyn mu mówi.
-O…! Jak dojechać do Łodzi zapytał się zagadkowo murzyn.
-Do Łodzi ,kurwa ja też chce tam jechać.
-To kurwa wskakuj odrzekał biały murzyn.
Ziemowit wsiadł i kiedy zastrzały się drzwi samochodu już wiedział ze będzie tej decyzji żałował do końca życia!

[Silver]

i tak Ziemowit wraz ze swym nowym przyjacielem mknęli autostradą przez dżunglę (hehe), pucybut wreszcie mógł trochę odpocząć, biały murzyn o zagadkowym imieniu Perwol uraczył go jakąś dziwną potrawą ze swojego kraju (tego z białymi murzynami). Nie była ona specjalnie smaczna jednak najadł się do syta i szczęśliwy że nie ciśnie go w dupie jak po muchomorach rozjebał się wygodnie na fotelu pasażera i zaczął napawać się pięknem mijanych krajobrazów….
… Obserwował piękne wielkie ciemno zielone drzewa, małe jasno zielone krzaczki, dziwne drzewka o lekkim zabarwieniu żółtym (podejrzewał że się zabarwiły od moczu zwierząt, podziwiał wspaniałą faunę dżungli, a wszystko to mijało tak szybko za oknem że nie zdążało się znudzić. Zazwyczaj widział tylko przednią ścianę lasu jednak czasem gdy auto zwalniało próbował wedrzeć się wzrokiem w głąb puszczy, pokonać mrok i ciemność jaką tworzyły gęsto ze sobą splątane konary drzew. Nigdy jednak nie udało mu się niczego wypatrzeć, czasem wydawało mu się, że widzi walczące ze sobą zwierzęta, dziwne dżunglowe stwory, przedzierających się jak on niegdyś przez dżunglę zbłąkanych podróżników lub posuwające się przy szosie dziki. Im dłużej siedział w ciepłym i wygodnym aucie tym bardziej zachwycał się urokiem dżungli, jej pięknem i majestatem. Wydawała się wyjątkowo ciekawa i atrakcyjna z perspektywy mijającej ją osoby, przez chwile nawet zapragnął do niej wrócić… Ziemowit wciąż śmierdział, jebało od niego jak słoniowi z dupy po tych dżunglowych wycieczkach, na szczęście z jakiegoś powodu Perwol nie zwracał na to uwagi, a że okno było otwarte to łagodny chłodny wiaterek oraz wspaniały zapach lasu łagodziły jego nerwy… uspokajały go… Wszystko w okół zdawało się być takie kojące i odprężające… Ziemowit szybko zasnął, a gdy tylko zamknął oczy nawiedził go wspaniały sen, piękny i przyjemny, który był naprawdę fantastyczny, a trwał do momentu, aż się obudził… ale o tym zaraz, w tym śnie mianowicie Ziemowit…

(Kontynuacja na następnej stronie)

Przewiń do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...

komentarzy 8 do “Piszemy opowiadanie”

  1.  luke pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 00:27

    na podstawie tego textu psycholog mógłby wywnioskować wiele o autorach tego dzieła, a szczególnie o ich ukrytych pragnieniach seksualnych, żeby nie powiedzieć dewiacjach – różne rzeczy w życiu paliłem, ale takich wizji nie miałem ;)

  2.  Bergamo pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 10:33

    A najlepiej najpierw zapalić i wtedy to czytać :D Żałuję, że nie brałam udziału w tym evencie ;)

    „Ale dlaczego Pudliszki, ja zawsze używam Hellmansa”
    „Skurwysyn na długich wali – pomyślał”
    :D

  3.  Kenel_Murewski pisze:
    18 października, 2010 o godzinie 01:24

    zmień czcionkę na tajmsa jak w normalnych książkach, bo się kurwa czytać tego nie da

  4.  Monomagnum pisze:
    16 stycznia, 2011 o godzinie 16:42

    Czytałem to ok. godziny, trochę mniej. Lepszego opowiadania, z takim jajem i różnorodności, zwrotem akcji i romantycznym zakończeniem nie czytałem :D

  5.  godla pisze:
    18 stycznia, 2011 o godzinie 17:22

    niezłe. więcej takich!

  6.  wujawentylek pisze:
    28 stycznia, 2011 o godzinie 18:21

    jest wiksa,z tym gownem w samochodzie jak sie zesral to zajebiste,kurwa jaka szkoda ze nie moglem pomoc,kurwa

  7.  Faquś pisze:
    2 lipca, 2011 o godzinie 09:56

    Kurwa, to było mega pojebane. Z Lukiem się zgadzam w 100 %, naprawdę dziwne dewiacje. Poza tym, końcówka kulała, bo było mało zwrotów akcji i nie było nawiązań do poprzedniej części.

  8.  Rumun pisze:
    24 czerwca, 2014 o godzinie 20:01

    o rzesz kurwa. Rumun chciał się ładnie dopisać jakimś dość kulturalnym wpisem jak na Rumuna przystało a tu stron aż 9. Łołłł… Rumun nie ma czasu dzisiaj przeczytać więc zapyta czy dalej piszemy cuś czy już ni?? :-0

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.