Piszemy opowiadanie

[admin]

Było już popołudnie, Ziemowit od trzech godzin siedział w wannie, mocząc swój obolały tyłek i wmasowując balsam. Na półce czekał już przygotowany talk i linomag. Drzwi od łazienki nie były zamknięte, Ziemowit słuchał telewizora włączonego w dużym pokoju. Czekał na wiadomości, bał się, że telewizja poda, że aspirant Pucybut został oficjalnie przecwelony. Jego kariera w policji byłaby skończona, nikt nie podałby mu ręki, żaden informator nie dałby mu cynku o przemycie extasy, a dzieci z piaskownicy rzucałyby w niego zgniłymi jabłkami. Nim jednak rozpoczęło się wydanie polsatowskich informacji, głośność dźwięku w telewizorze zwiększyła się trzykrotnie, co oznaczało tylko jedno i Ziemowit wiedział to dobrze. Pomyślał sobie w duchu:
– Kurwa znów jebane reklamy!
Tak, Ziemowit miał rację, były to jebane reklamy. Proszki do prania, ubezpieczenia samochodów, kredyty mieszkaniowe, wszystko zmieszane do kupy. Ale nagle… Ziemowit usłyszał jakieś popierdywanie. Zdumiony czekał co wydarzy się dalej. Po chwili dotarło do niego, że to jakiś bóbr, który zna tysiąc bitów, a potem do akcji wkroczył jakiś pieprzony Turbodymoman, który zaczął pojękiwać i postękiwać. Zupełnie jak…
Tak, to brzmiało zupełnie jak UMCA-UMCA, które Ziemowit słyszał z samochodu, z którego wysiadło jego dwóch oprawców. Nagle Ziemowit wyskoczył z wanny i nago popędził do pokoju, zapominając o maści na otarcia.
– Muszę, muszę ich kurwa odnaleźć! – zawołał.

[ASPIRYNA]

– Tak kurwa – potwierdził to dziesięć razy!
Biegnąc nago do pokoju potknął się o własnego wacka, przez co wypierdolił się i koziołkując padł na ryj. Upadając, wybił sobie dwa przednie zęby! Ziemowit zawołał:
-Kurwa jak boli! Kurwa moje zęby!
Sięgnął po lusterko, które leżało na podłodze, by się obejrzeć i ze zgrozą zawołał:
-Ja pierdolę! Jak ja teraz kurwa wyglądam!
A wyglądał jak przydrożna ciota! Złapał się za głowę i zawołał:
– Olaboga, olaboga!
Podniósł dwa leżące obok siebie zęby z podłogi i rąbnął nimi o ścianę, aż wbiły się w tapetę na wznak! I w tym momencie usłyszał tę znów tą samą reklamę w telewizji, ze znaną mu muzyką UMCA-UMCA. Ziemowit doznał takiego szału, że złapał telewizor i wyrzucił go przez otwarte okno krzycząc wniebogłosy:
– Zjebane pederasty, znajdę was i wyrucham co do jednej kurwa sztuki!
A trzeba powiedzieć, że mieszkał na dziesiątym piętrze.
Ziemowit doznał takiej hajny, że przyłożył głowę do betonowej ściany i zaczął walić łepetyną z całej siły. Walił tak mocno, aż stracił przytomność…

[Bartek]

Kiedy się ocknął, nie był już tym samym Ziemowitem Pucybutem. Może nadal brakowało mu dwóch niedawno wybitych zębów, może ból tyłka przypominał mu o niechcianej randce z fagasami na drodze, ale w jego psychice zaszła zmiana sprawiając, że mózg zaczął pracować jak dobrze naoliwiona maszyna do rozwiązywania zagadek kryminalnych.

– Dopadnę skurwieli i zabawię się z nimi, tym razem po mojemu – pomyślał Ziemowit.
– Muszę podsumować fakty – myślał dalej.
– Było ich dwóch, słuchali UMCA – UMCA i mieli dżinsowe kurtki.
– Kurwa! – konstatował Ziemowit – jakby podjechali pickupem byłbym pewien, że to strażnicy Teksasu.
– Ale to nie był pickup – jego wprawiony policyjny umysł kreślił z pamięci obraz z miejsca przestępstwa. – To było białe Tico z kratką, niestety nie mógł sobie przypomnieć co przedstawiała wielka kolorowa naklejka na drzwiach, pamiętał tylko jeden szczegół, mały napis w rogu – www.pudliszki.pl – …

[admin]

– Pudliszki? – zastanawiał się Ziemowit. – To musi być jakiś znak!

Policjant zaczął krążyć po pokoju, drapiąc się po głowie. „Ale dlaczego Pudliszki, ja zawsze używam Hellmansa” – myślał. A może…

Ziemowit podbiegł do komputera i wpisał w wyszukiwace: Pudliszki. Po chwili wszystko było jasne.

– Co produkują Pudliszki? Oczywiście, oczywiście, koncentrat pomidorowy! Koncentrat! Koncentrat!

Ziemowit jak oszalały biegał po pokoju krzycząc wciąż to samo: Koncentrat, koncentrat! Jego analityczny umysł poskładał w całość wszystkie fragmenty układanki.

– Co oznacza koncentrat? Koncentracja, nagromadzenie, skupienie, upchanie w jednym miejscu. To proste – krzyknął Ziemowit. – Koncentrat pudliszki to widocznie tajny symbol miłośników pedalskiego gwałtu zbiorowego!

– Mam was, skurwysyny, już ja was teraz wytropię!

W tym momencie rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi.

– A kto to kurwa może być?

Ziemowit podszedł do drzwi i otworzył. To co zobaczył kompletnie go zaskoczyło. W progu stało dwóch mężczyzn. Tych samych, którzy go wtedy przeruchali.

– Dzień dobry – odezwał się jeden z nich. – Agent Tomasz i Agent Zbigniew. CBA.

– Ale… ale… – Ziemowit nie mógł wydukać nawet słowa, język ugrzązł mu w gardle.

– Przepraszamy, nastąpiła pomyłka – odezwał się drugi z agentów, wyjmując zza pleców bukiet kwiatów. – Mieliśmy wyjebać pana z posady, po to, by potem zaproponować panu powrót do policji, ale za łapówkę. Niestety przez ten jebany deszcz koperta z rozkazem całkiem rozmokła i odczytaliśmy tylko, że mamy pana wyjebać…

[lubie_bigos]

– Kurwa! – rzekł niebywale zdenerwowany Ziemowit. Pierdolnął zachłannym żigolakom kwiatami w twarz i trzasnął drzwiami.

Został haniebnie wyruchany jak posłanka Sawicka i nie dawało mu to spokoju. Nie wiedział co ze sobą począć. Postanowił napić się wódki. Wybrał się do najbliższego monopolowego drogą przez las około 4 km. Deszcz napierdalał jak szalony, grzmiało i pizgało. Ziemowit co chwilę potykał się o korzenie drzew i wpadał w kałuże. Było ciemno, a droga była nieoświetlona. W oddali słychac było wycie wilków i puchanie puchaczy. Skrzypiące konary drzew leniwie pochylały się nad drogą zahaczając o ubranie Ziemowita i gradując w nim poczucie przerażenia. Martwy, jesienny las wydawał się być nieskończony. Po długim i męczącym marszu przemoknięty do suchej nitki i spizgany młody aspirant ujrzał światło dochodzące zza drzew… „Żabka” – jaśniejący niczym anielska aureola neon wywołał u Ziemowita ulgę i nieogarnięte szczęście. Czym prędzej pobiegł do sklepu. Zmęczony i zziębnięty, ale teraz to się nie liczyło. Biegnąc wyciągał już pięć dych z kieszeni, wpadł do sklepu i pełnią płuc wykrzyczał:

– 0,7 WYBOROWEJ PROSZĘ!!!!

Był szczęśliwy, że zaraz się najebe i będzie mu wszystko jedno. Niestety młody policjant, wyposażony jedynie w banknot pięćdziesięciozłotowy nie przewidział jednego.

– Dowodzik proszę – rzekła stara posiwiała sprzedawczyni.

[Miro]

Na to zapytanie aspirant zbladł w jednej sekundzie.
– Że kurwa co??? – zapytał.
– Że kurwa pisze na lodowce jak byk: „Alkohol sprzedajemy tylko i wyłącznie za okazaniem dowodu osobistego” tak? – odparła stara.
Na te słowa Ziemowit zaczął nerwowo przeszukiwać wszystkie swoje kieszenie. Niestety daremnie. Oprócz pieniędzy znalazł jeszcze w kieszeni zużytego kondoma firmy „Reflex”
– widocznie jeden z napastników pozostawił go w mojej kieszeni po skończonej robocie – pomyslał.
Po chwili spragniony aspirant zaczął się tłumaczyć, że jest dorosły, i że zapomniał dowodu z domu jak się spieszył na wieczorną mszę do pobliskiego kościoła.
Na to stara:
– Nie ma dowodu nie ma chuja! Idź pan stąd do kurwy nędzy bo zawołam policję!
Upokorzony policjant poczół się tak jakby odebrano mu wszelkie prawa człowiecze. Niepozwolił jednak powstrzymać swoich emocji i zaciskając pięści ze łzami w oczach wybuchnął:
– Aspirant Ziemowit, za brak szacunku do policji nakazuję ci się zamknąć ty stara betoniaro. Dawaj kurwa wóde i spierdalaj mi z oczu raz na zawsze!!!
Sprzedawczyni w popłochu chwyciła za worek pełen ziemniaków i zajebała mu nim w głowę. Ziemowit padł na ziemie jak mucha po ciosie Gołoty.

(Kontynuacja na następnej stronie)

Przewiń do strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...

komentarzy 8 do “Piszemy opowiadanie”

  1.  luke pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 00:27

    na podstawie tego textu psycholog mógłby wywnioskować wiele o autorach tego dzieła, a szczególnie o ich ukrytych pragnieniach seksualnych, żeby nie powiedzieć dewiacjach – różne rzeczy w życiu paliłem, ale takich wizji nie miałem ;)

  2.  Bergamo pisze:
    28 września, 2010 o godzinie 10:33

    A najlepiej najpierw zapalić i wtedy to czytać :D Żałuję, że nie brałam udziału w tym evencie ;)

    „Ale dlaczego Pudliszki, ja zawsze używam Hellmansa”
    „Skurwysyn na długich wali – pomyślał”
    :D

  3.  Kenel_Murewski pisze:
    18 października, 2010 o godzinie 01:24

    zmień czcionkę na tajmsa jak w normalnych książkach, bo się kurwa czytać tego nie da

  4.  Monomagnum pisze:
    16 stycznia, 2011 o godzinie 16:42

    Czytałem to ok. godziny, trochę mniej. Lepszego opowiadania, z takim jajem i różnorodności, zwrotem akcji i romantycznym zakończeniem nie czytałem :D

  5.  godla pisze:
    18 stycznia, 2011 o godzinie 17:22

    niezłe. więcej takich!

  6.  wujawentylek pisze:
    28 stycznia, 2011 o godzinie 18:21

    jest wiksa,z tym gownem w samochodzie jak sie zesral to zajebiste,kurwa jaka szkoda ze nie moglem pomoc,kurwa

  7.  Faquś pisze:
    2 lipca, 2011 o godzinie 09:56

    Kurwa, to było mega pojebane. Z Lukiem się zgadzam w 100 %, naprawdę dziwne dewiacje. Poza tym, końcówka kulała, bo było mało zwrotów akcji i nie było nawiązań do poprzedniej części.

  8.  Rumun pisze:
    24 czerwca, 2014 o godzinie 20:01

    o rzesz kurwa. Rumun chciał się ładnie dopisać jakimś dość kulturalnym wpisem jak na Rumuna przystało a tu stron aż 9. Łołłł… Rumun nie ma czasu dzisiaj przeczytać więc zapyta czy dalej piszemy cuś czy już ni?? :-0

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.