Psychika.
15 stycznia, 2012, Autor: BelferZnów siedzę sam, na dworze pada śnieg
Życie, jak sznur – ciągnie się,
To koniec.
Rutyna pochłania dni, pochłania noce
To koniec
Poszedłem ze sobą na wycieczkę
Zaglądam w swą psychikę
dostrzegam Boga cząsteczkę
I po myśleniu długim, stwierdzam bez zadumy
To nie koniec, a ja nie jestem durny.
Świat ponury, nigdy nie układa sie jak chcesz
Ważne by nie załamywać się i nie skomleć jak pies
To koniec
Nadzieja umiera jako ostatnia?
Więc pogrzebcie mnie z nią
Pierwszy umrzeć nie chcę
To koniec
Wciąż szczypta nadziei jednak przyda się- jeszcze nie umarłem
To nie koniec- wiem.
To depresja, chyba śnisz
To brak Boga i powietrza inwersja
To koniec
Pogrzebcie mnie z koniem, nie chce spać z łodzi wysokiej
Rzeka jest głęboka, ja pływać nie umiem
To koniec
A może zjawi się nurek?
Może to nie koniec
Użycie siły bezpośredniej
15 stycznia, 2012, Autor: KistosOstatnio kłóciłem się z nauczycielką że przemocy nie zawsze da się uniknąć. Ona pierdoliła że nie ma sytuacji bez wyjścia i walka nigdy kurwa nie jest konieczna. Jakim to trzeba być popierdolonym żeby tak gadać. Oczywiście nawet przytoczę pewną sytuację :
Idę z kumplem po korytarzu szkolnym.. nagle dzwonek więc zmieniamy kierunek i spadamy na lekcje. Ale zatrzymaliśmy się na chwilę żeby hołota- uczniowie zdążyli po wchodzić do klas bo w tedy nawet przyjemnie się idzie po pustym korytarzu. Idziemy i z nienacka na mojego kumpla dwóch typa wyskoczyło. Rzucili go na glebę i zaczeli napierdalać. Tak bez powodu bo wydawał się łatwą ofiarą. Odwróciłem się i widzę mojego kumpla na glebie butowanego i wyciągającego rękę w moim kierunku. Kurwa.. jak ja to zobaczyłem to już tylko mord miałem w oczach. Podszedłem i jednego popchnąłem. Drugi natychmiast podszedł do mnie ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć czy zrobić leżał na glebie i płakał po jednym ciosie. Tamten pchnięty jak to zobaczył spierdolił.
A teraz najciekawsze :
Wróciliśmy na lekcje i w połowie przychodzi do mnie nauczycielka czy pedagog, chuj wie. Zabiera z klasy i pokazuje tego typa co mu zajebałem. Miał pięknie opuchnięte pół twarzy bo jakoś tak mi cios wyszedł że podbiłem mu oko ,rozwaliłem nos i posiniaczyłem część policzka. Patrzę więc na niego i się uśmiecham a pedagog czytaj franca zaczyna mnie opierdalać za co go obiłem że w szkole nie wolno i tak dalej. Potem jeszcze długo słuchałem jej pierdolenia. A jak jej opowiedziałem że ten gnój z drugim lali mojego kolegę to nic nie zrobiła. Na koniec tej sprawy obniżyli mi zachowanie dość mocno i miałem przez cały rok szkolny pod górkę.
Skurwysyństwo mówiąc jednym słowem. Gdybym nie zareagował w tedy to nikt by mojemu kumplowi nie pomógł. A on jest taki że by nikomu nie powiedział. I co ? dostał by wpierdol a nauczyciele chuja by zrobili i wiedzieli.
Walka czasem jest nieunikniona
lubię
14 stycznia, 2012, Autor: mikelWiecie co lubię?
Lubię dużo rzeczy. Na przykład w spokoju ze słuchawkami na uszach posłuchać slayera na pełnej głośności przy tym nakurwiając nogą o podłogę z tempem 120bpm. Lubię sobie tak wtedy czasami pomyśleć, ale jeszcze bardziej rozmyślać lubię na różne dziwne tematy patrząc w ogień.
Tak sobie patrząc w ten ogień i patrząc jak dynamicznie degradują się kolejne części drewna można się zastanawiać. Na przykład jacy niektórzy ludzie to skurwiele. Jedni wchodzą na drugich żeby tylko sobie dogodzić. Egoizm niektórych jest tak kurwa ogromny, że nie potrafią się powstrzymać od wpierdalania się w czyjeś życie tylko po to, żeby sobie dogodzić. Ale to jest jeszcze nic, ponieważ są tacy, którzy wpierdalają się w czyjeś życie myśląc że im będzie z tym lepiej, a w rzeczywistości sami sobie robią problemy i pierdolą humor. U takich ludzi to się nie zdarza raz, nie da, nie trzy, ale notorycznie, przy każdej pierdolonej okazji. Każdym skurwiałym razem potrafią zrobić wszystko, żeby uprzykrzyć życie jak największej liczbie ludzi wokół i wmieszać do tego wszystkich ludzi których się zna, albo i nawet nie zna się w ogóle.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że to facet zawsze wychodzi na tego najgorszego, kurwa.
Wielka chujnia miłościwie nam panujących.
14 stycznia, 2012, Autor: AntonioNo by to huj jasny strzelił.
Witam w moim pierwszym wkurwie. Pierwszym tutaj, ale milionowym w życiu.
Jak mnie wkurwia ogół otaczającego świata!
Przykład: Wielka Orkiestra Jebniętej Pomocy i Prezydencja Polski
w UE. Z obliczeń wynika, że umiłowany premier wraz ze świtą wydali podczas tej imprezy, na truskawki i inne hujowe reklamówki tyle kasy,
ile WOŚP uzbierała przez 20 lat. Nosz KURWA! . To taki krótki, ale treściwy wpis do przemyślenia. Na zrazie.
…bo się wkurwiłem
10 stycznia, 2012, Autor: DR HAŁS- nie cieszysz się ?
- (…)
- przecież to ładna koszula !
- zajebista niczym furażerka Świerczewskiego !
…tak wygląda mniej więcej jedna z rozmów świątecznych, urodzinowych czy też innych okazji gdzie najbliżsi wysilają się na prezenty – i tu chcę zaznaczyć iż słowo “wysilają” jest chyba najdelikatniejszym eufemizmem na jaki wpadłem. Teraz już nie zastanawiam się dlaczego ale co nimi kierowało przy wyborze kolejnej pierdolonej koszuli, niezliczonych par skarpetek i zestawów wody toaletowej BOND-a. Jak trzeba mieć najebane we łbie, żeby łazić po sklepach przed świętami tyle godzin i finalnie kupić takie gówno. Ja chyba bardziej znam zainteresowania kobity z warzywniaka niż moja rodzina moje. Poza tym co jest takiego niebywale fascynującego, żeby widzieć w zestawie gównianych wód z biedronki materiał na idealny prezent gwiazdkowy dla ukochanego ? Czy to jest brak wyobraźni, czasu, czy cokolwiek bardziej głupiego to i tak nie usprawiedliwia to osoby, która kupiła takie gówno.
Osobiście uważam, że jest to oznaka braku szacunku, takie kupowanie dla zasady, bo wypada i należy coś kupić. Nie wyobrażam sobie aby w jakimkolwiek domu na świecie padło świadomie stwierdzenie : – chodź ze mną do biedronki, żeby kupić jakieś gówno na prezent dla (…), bo na pewno o tym marzy !
Niech cała moja rodzina i wszyscy inni debile wiedzą, że w chwili narodzin jedyną rzeczą o jakiej marzyłem było to, aby na świąteczny prezent w 2011 roku dostać pierdoloną koszulę i zestaw BOND-a. No kurwa mać !!!!! Kurwa, kurwa, kurwa…..
Zdaję sobie sprawę, że ów post zasadniczo różni się od poprzednich, w których starałem się zapleść warkocze ironii i sarkazmu, aby ubrać wulgaryzmy w dziwne słowa, żeby zamiast dupy nadstawić policzek – ale do kurwy nędzy, nie w tym przypadku. Zapewne teraz jakiś kretyn napisze, że już wcześniej miałem podobne problemy, bo dostałem sweterek od cioci na 18-te urodziny…. (uśmiechasz się ?)… może mam awersję do pierdolonej odzieży. Nie wiem.
Właśnie zdałem sobie sprawę, jak bardzo duży wpływ miały owe nazwijmy je – ale kurwa błagam tylko umownie “prezenty”, na moje życie. Przecież gdyby nie to, że zapewne do dzisiaj w mieszkaniu już teraz u byłych teściów nadal jebie wodą kolońską BOND, to spał bym z nią. Tak, kurwa. Znakomicie dedukujesz baranie…. rozbiłem BOND-a na podłodze. Specjalnie. I nie będę o tym pisać – przynajmniej teraz. Koszula jeszcze istnieje. Póki co nie mam planów jak się na niej zemścić… cóż może kreatywni czytelnicy podpowiedzą.
Tak nieudanych świąt i końca roku nie miałem nigdy, nawet wtedy kiedy dostałem od ojca zegarek elektroniczny z melodyjkami “Montana” i tego samego wieczora rozjebałem go na sankach. Aha… sanki to jest taki pojazd, na którym za czasów zimnej wojny jeździło się po śniegu. No tak. Śnieg – to jest właśnie to czego teraz kurwa nie ma, przynajmniej u mnie.
Jednak cały ten bajzel muszę pozostawić za sobą. W końcu to było w zeszłym roku.
Teraz będzie jeszcze większy.
Wasz zgorzkniały, obrzydliwie polski
dr Hałs
Syndrom wypalenia
9 stycznia, 2012, Autor: PinioDopadł mnie kurwa tak zwany syndrom wypalenia. Takie wewnętrzne uczucie, że kurwa nic mi się nie chce. Wiadomo, nie jest to taki giga syndrom jak po 30 latach siedzenia na kasie, no ale jednak jest.
Byłem sobie w podstawówce, różne marzenia się przewijały, ale stanęło na tym, że chcę być lekarzem. Przez gimnazjum mi się to ciągnęło, prenumerowałem jakieś gazetki itp. Wszystko fajnie. Nigdy nie byłem jakimś miłośnikiem nauki, ale jak było trzeba, to się nauczyłem. I tym oto sposobem trafiłem do najlepszego liceum w moim dość sporym mieście, do klasy o profilu biologiczno-chemicznym. W pierwszej klasie jeszcze było jako tako, chociaż też czasem miałem momenty kryzysowe, no ale biologia i chemia wiadomo priorytet, z tym starałem się być na bieżąco, z chemii czasem jakieś potknięcia były, ale poprawiałem itp. i było dobrze. I tak oto plan pójścia na medycynę ciągle siedział w mojej głowie. Popatrzyłem już na różne uczelnie, co mnie przestraszyło to to, że na większość trzeba fizykę albo matmę. Jeśli chodzi o matmę, to jeszcze w miarę spoko, parę razy trochę zaległości porobiłem, no ale nie jest źle, trochę tylko babka “kąśliwa” no ale czuję, że to ogarniam. Ale fizyka ni chuja, mogę mieć przed sobą wzory z danego działu, podręcznik itp. a i tak nie umiem tych jebniętych zadań robić. No i tak jakoś zleciała ta pierwsza klasa, kilka przedmiotów jako tako miałem w dupie, ale powiedzmy, że się starałem wyciągać jakoś te oceny, które mogłem.
Przyszła druga klasa i kurwa nic, kompletnie nic mi się nie chce. Już nawet się na tę biologię kurwa nie uczę i na chemię, wydaje mi się, że dotarło do mnie, że mam bardzo małe szanse na pójście na tę pierdoloną medycynę. Bo to trzeba zapierdalać, wszystko umieć na bieżąco z biologii, chemii, matmy, fizyki. Ale to ja bym musiał nie mieć chyba żadnych innych hobby ani pasji. Niektórzy mówią, że jak się ma to hobby, to jakoś się łatwiej uczyć jak się ma czas itp. A ja kurwa trenuję ten boks tajski ale wracam z treningu to siadam na dupsko na kompa i kurwa siedzę i zmulam. Nawet jak chcę się czegoś kurwa pouczyć, to jakoś za chuja nie mogę. Po prostu kurwa nie mogę. Tym samym zaległości trochę urosły, szczególnie z chemii, z biologii jako tako ok. Ale nie jestem z tym tak, żeby to kurwa zdać na 90-95%. I wiem o tym, zdaję sobie z tego sprawę, ale za chuja nie mogę się wziąć do roboty, siła wyższa kurwa. Nie działają na mnie gadki, że od tego zależy moja przyszłość itp. Po prostu czuję, że się (może tymczasowo) wypaliłem i kurwa chuj. Skończę z 70% z biologii, 50% z chemii, pójdę na jakąś ochronę środowiska i będę odpierdalał jakieś debilne robótki w stylu stosunek temperatury wody na poziomie 1 metra pod powierzchnią wody do szybkości rozmnażania się pantofelków jakichśtam. I tyle kurwa z tego będzie.




(oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 8,70 na 10)
