Wkurwienia w kategorii: ‘Życie’

niewkurw absolutny

16 stycznia, 2020, Autor:

Od bardzo dawna regularnie czytam tu jak ludzie się wkurwiają i wylewają żółć wygenerowaną przez ciężar żywota, w tym co jakiś czas także moje własne wypociny – niektóre nawet sprzed kilku ładnych lat. Pomyślałem, że fajnie by było jakoś podsumować swoje wywody, żeby moja wirtualna postać miała ręce i nogi.

Zdaję sobie sprawę z tego, że może wydawać się, iż bycie zadowolonym nie ma związku z przeznaczeniem tej strony, ale uważam że jest wręcz przeciwnie, tak jak zimno to ‚ciepło ujemne’ – jestem wkurwiony na -273,15 stopni celsjusza :)

Tak więc 10 minut temu rozplaszczyłem zadek na krzesełku na balkonie, zapaliłem fajkę i dotarło do mnie, że kupiłem niemal wszystko co najbardziej chciałem mieć jako gówniarz, mieszkam tam gdzie planowałem, mam względnie dobrą pracę na godnych warunkach, umówiłem się z kobietą która od dawna mi się podobała, jestem zdrowy (a przynajmniej tak mi się wydaje), mam dobrych przyjaciół, rodzinę w pełnym składzie i plany na przyszłość. Bardzo wygodnie mi w sercu i – co nie jest takie powszechne u postdepresyjniaków – mam ochotę wstać rano i przeżyć kolejny dzień.

Możliwe że to stan przejściowy, pozorna nirwana spowodowana dużą ilością dobrych uczuć w krótkim czasie, ale w środku czuję, że osiągnąłem jakiś mentalny kamień milowy i od tej pory będzie już odrobinkę inaczej, a ten wpis ma mi o tym przypomnieć jeśli będę tego kiedyś potrzebował.

Życzę wam wszystkim żebyście kiedyś poczuli to co ja teraz czuję i oby mój następny post nie opowiadał o tym, że się myliłem :D

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 8,33 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , ,

Uczeń rozpłodnik

14 stycznia, 2020, Autor:

Z racji tego, że z mojego życia nic mnie wkurwia w takim stopniu, żebym miał tu puszczać parę, to dawno mnie nie było. Ale gwizdek w czajniku wkurwienia z kapitanem państwo się odezwał no i jestem.

A wszystko zaczęło się od tego, że odezwał się do mnie kumpel, że musimy się spotkać i pogadać, bo gruba akcja jest. Myślę sobie: ,,pewnie siano chce pożyczyć, ciekawe na co? Narkodługi u jakichś lokalnych gangusów czy może wtopił? Nie, na narkodługi to jest zbyt chudy w uszach więc pozostaje to drugie.” No i trafiłem bez pudła, przy spotkaniu: pytam się go, o co się rozchodzi, a on mi na to, że wtopił i jego laska zaciążyła.  Na mojej twarzy wystąpiło znane wszystkim „XD” we wszystkich możliwych rozszerzeniach plików, znane także jako „top kek”, lub bardziej popularnie: niekontrolowanym wyzwoleniem ładunku kpiąco-prześmiewczego. No i od słowa do słowa poznałem jego plan, który obejmował wyjazd na Słowację. I tak w późniejszej rozmowie dowiedziałem się, że ten kolega mój kochany nie ma nawet bladego pojęcia o antykoncepcji, zarówno o zwykłej i o awaryjnej, ani o rozwiązaniach dla takiej dość tragicznej sytuacji w jakiej się znalazł. Do tego stopnia, że uważał coitus interruptus za dobrą metodę zabezpieczania się, a chwilami słuchając go miałem wręcz flashbacki z głośnego dekadę temu filmu ,,galerianki”. Nie wytrzymałem i zwyzywałem go od debili, kiedy wspomniał, że jego laska chciała brać tabsy, ale on nie chciał, bo wg niego ,,wpływają na zdrowie”. No po prostu kurwa debil. Swoją drogą, warci siebie, żadne nie posiada pojęcia o tak ważnym temacie.

No i mając za sobą ten przydługawy wstęp mogę przejść do części głównej tej tyrady, jaką jest szczere plucie na podejście kapitana państwo do tematu edukacji seksualnej. Skoro lwia część rodziców nie potrafi/nie chce przekazać o tym wiedzy(chuja się nadają na rodziców w takim razie) to powinna się tym zająć instytucja publiczna, żeby nie było sytuacji zagrożenia spierdolenia życia przez zwyczajną niewiedzę. Ale że KP woli kłaniać się panom w sukienkach i przez to ta edukacja jest przedstawiana jako wymysł szatana deprawujący biedną młodzież, a zajęcia z takich tematów, jeśli są, to są opcjonalne(a tak przynajmniej było, kiedy byłem w tym pierdolniku zwanym szkołą) i prawie nikt na to nie chodzi, to potem się dziwić, że nikt kurwa nic nie wie, bo i skąd ma wiedzieć. Takie zajęcia powinny być nie tylko przymusowe ale wiadomości na nich powinny być gruntownie sprawdzane, żeby wtłuc wszystkim tłokom jak nie spierdolić sobie życia. Są badania pokazujące, że jeśli zapewnimy powszechny dostęp do wiedzy i antykoncepcji to spada liczba aborcji oraz niechcianych rozmnożeń.

Wiem, że szkoła nie uczy absolutnie niczego życiowego, ale nikt nie zabroni mi marzyć o lepszym świecie!

Inna sprawa to ten tzw kompromis aborcyjny. Ustalony przez smutnych panów w garniturach i sukienkach, których to problem zupełnie nie dotyczy, a przez to totalnie oderwany od rzeczywistości. Prawdziwy kompromis byłby wtedy, kiedy jak kobieta chce to robi aborcje, a jak nie chce to nie robi. To sprawa jej i jej sumienia wyłącznie. Koniec tematu.

Podsumowując, ten kraj coraz bardziej zaskakuje mnie swoim niesamowitym spierdoleniem i mam nadzieje, że to wszystko w końcu jebnie, a ja w tym czasie będę na to z satysfakcją patrzył np. z Kanady.

Hough!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 7,57 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Przychodnie, badania, lekarze

11 stycznia, 2020, Autor:

Koniec kolejnej dekady przyniósł mi nieprzedłużenie umowy o pracę – która w połowie grudnia nieodwołalnie wygasła. Przerażony wizją niechybnej śmierci głodowej, ryzykiem rychłego spadku poziomu nikotyny we krwi – dodatkowo spotęgowanym brakiem jakichkolwiek większych rezerw w postaci lokat długoterminowych, kont walutowych, kamienic które dałoby się wynająć czy kosztowności – postanowiłem poszukać nowego zajęcia coby oddalić nieco w czasie w/w zagrożenia.
Raptem po dwóch tygodniach poszukiwania odezwał się telefon – „halo tu firma Janusz & Partners S.A. zapraszamy na rozmowę kwalifikacyjną”. W Wyznaczonym dniu udałem się pod wskazany adres. Na miejscu przywitał mnie bucowaty szefunio i całkiem miła paniusia z kadr. Rozmowa jak to rozmowa – seria bardziej lub mniej żałosnych pytań spuentowanych stwierdzeniem ”ma pan wyższe wykształcenie itd to dlaczego szuka pan pracy na produkcji?” W istocie moim marzeniem już od kołyski było wypruwać sobie żyły w takim syfie, mniejsza o to, żyć z czegoś trzeba, a w tym zadupiu trudno o cokolwiek lepszego przynajmniej dopóki nie urżnę sobie ręki albo nogi, żeby mój dobrodziej mógł na mnie dofinansowanie dostać z racji grupy, ewentualnie nie naklepię piątki bachorów i będę miał więcej niż zapierdalając 170h/tydz. W efekcie otrzymałem tę pracę i zostałem skierowany na badania. Tutaj zaczyna się właściwy wkurw.
Ze świstkiem, bladym, mroźnym świtem o porze tak wczesnej że nawet CBA nie śmie o niej pukać do drzwi swoich ”klientów” stanąłem w kolejce. Już po dwudziestukilku minutach dopchałem się do magicznego okienka z napisem ”rejestracja”. Babsztyl siedzący tam, pamiętający z pewnością czasy Gierka (tak zresztą jak cała ta przychodnia) z pod okularów + 4 dpi i podwójnego podbródka zmierzył mnie wzrokiem po czym wysapał ”słucham”, podałem skierowanie, paniusia z trudem uniosła się z obrotowego krzesła pogrzebała w szufladach regału wręczyła mi kartotekę po czym znów wymamrotała ”tam gdzie napisane medycyna pracy siadać i czekać, pan doktor przyjdzie za godzinę” Koniec końców lekarz przyszedł wypisał skierowania do specjalistów i laboratorium i wtedy zaczęła się prawdziwa gehenna.
Krew pobierała mi jakaś praktykantka która ”dopiero się uczy” i wyjątkowo opornie jej ta nauka szła, nie znam się na tym ale wkłucie się w widoczną żyłę, nie jest chyba sztuką z pogranicza wiedzy tajemnej, której przeciętny zjadacz chleba musi się uczyć pół życia. Z drugiej strony jednak, trudno wkłuć się czymś tak tępym jak tępa była ”igła” na końcu jej strzykawki. Skutki tego rutynowego zabiegu odczuwałem przez dwa kolejne dni, a siniaki wokół łokcia mam do teraz. Wizyty u kolejnych specjalistów przebiegły mniej lub bardziej przyjemnie. Czekanie godzinami w poczekalni wypełnionej pacjentami w wieku 60+ i wysłuchiwanie obrzydliwych historii z pogranicza horrorów erotycznych, połączone z pilnowaniem swojego miejsca w kolejce (bo niektórym wydaje się że jak ktoś nie przyszedł o lasce to może poczekać) to wymarzony sposób spędzania dnia. Nie wiem czy ci ludzie są rzeczywiście tak schorowani, czy po prostu to ich rozrywka. Ostatecznie po trzech dniach nierównej walki lekarz wypisał mi papierek ”zdolny do wykonywania pracy na wskazanym stanowisku” spierdoliwszy mnie uprzednio  że za dużo palę (taką diagnozę sam potrafię postawić i nie potrzebuję sześciu lat studiów medycznych) Koniec całej tej drogi przez mękę uczciłem oczywiście paczką papierosów myśląc o dalszych ”przyjemnościach” czekających na mnie tym razem w nowej tyrze.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 1 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Frustracje 2019/2020

6 stycznia, 2020, Autor:

Tom I.

Mogłabym być facetem. I nie miejcie mi tego za złe, Panowie. Po jakiego chuja, dla nas – kobiet (dla Was facetów – w mniejszym stopniu), są te wszystkie kosmetyki różniące się jednym składnikiem, diety wyszczuplające, tabletki, kapsułki, suplementy, żarcie light, bielizna modelująca, pierdolniki do włosów, piździmidła wszelkiego rodzaju z dopiskiem „woman”, „bądź piękna”, „w Tobie jest urok”, „teraz Twój czas”, „doskonałe krycie”, „jedyna taka”. To wszystko po to tylko, żeby nosicielkom obcasów i ich fagasom, robiło się kurwa lekko w portfelu i na karcie. Żeby pchać gówniany biznes, z powodu którego nie oglądam telewizji. A nie oglądam, bo nie lubię reklam. Po to, żeby faszerować dzieci wzmiankami o jędrnej skórze, gdzie 15-latka już nawet popierdala do Rossmanna kupić krem przeciwzmarszczkowy. I to bynajmniej – nie dla swojej babci. Zachodnia telewizja zrobiła jej kiełbę we łbie, czego jeszcze nie jest w stanie przyznać na aktualnym etapie rozwoju, ale za 10 lat ta oto młoda pannica będzie po serii zastrzyków z botoxu z imponującym glonem przy ustach. Oto cena współczesnego piękna. Ale jest styczeń, więc to wszystko się namnaża. „Zdążmy do lata”, bo kurwa zima ucieknie…

Ale… wszyscy jesteśmy tego ofiarami w mniejszym lub większym stopniu.

Teraz ja. Mnie reklamodawcy nie lubią. Wiecie czemu? Bo ja idę do sklepu po szampon. Nie po Timotei, nie po Schaumę, nie po L’oreal, nie po Elseve, kurwa. Idę – do chuja – po szampon. Z włosów i tak powstaje zawsze jeden kołdun, a te wszystkie ich wymyślne, uciułane zyskiem nazwy „dla włosów zniszczonych”, „wzmacniający”, „nadający połysk”, „zwiększający objętość”, „nadający puszystość” – to jedynie marketingowe pierdolenie, które ma swoją cenę w tymże produkcie. Ileż to razy człowiek dał się na to nabrać… Ileż to razy zapłacił solennie, za coś, co powinno kosztować jedną trzecią obowiązującej ceny. Już nawet na to nie patrzę. Wchodzę, sięgam po produkt w cenie, którą uznaję za normalną i nie głowię się, czy mi jakieś 200 ml wyprostuje włosy, skręci, pofarbuje, czy naprawi rozdwojone końcówki. Bo wiecie czemu? Chuja mi zrobi. Zapewniam – chuja mi zrobi. Po prostu je umyje.

Idźmy dalej.

Tabletki i suple, czyli tom II.

Pytanie – czego Ci potrzeba? Bo są: „na porost włosów”, „na jędrną skórę”, „na szybsze spalanie”, „na wzrost energii”, „na lepsze zapamiętywanie”, „na nadmiar wody w organizmie” – kurwa – a coś „na zmniejszenie konsumpcjonizmu” – i to jeszcze „na zapas” – może jest? Nie ma? A czemu?

Kiedyś – lata temu – nasze babki też miały cellulit i rozstępy. Też miały problemy z pamięcią i ze skórą. Też chciały szybciej spalać i mieć więcej energii. Tylko KIEDYŚ było więcej naturalności w tym wszystkim i nie było leków „cud” na wszystko  – łącznie z depresją. Do czego ja się w tym wszystkim przypierdalam… A no do tego, że wystarczy spojrzeć na etykiety tych reklamowanych gówien, żeby zobaczyć, że składników jest najebane tyle, że więcej z nich szkody, jak pożytku. Ktoś, kto ma choćby odrobinę wiedzy w temacie witamin, zauważa, że ich skład wzajemnie się wyklucza, zamiast wspomagać i to wszystko za jedyne 49,99. Tylko, że to nadal Twoje 49,99. Ale spokojnie – jak lubisz przepłacać, to za 449,99 też są.

Tom III. Balsamy i kremy.

Jeden z takich polecanych „nawilżających” kitów „z witaminą E” i „panthenolem” tak mi porobił skórę, że przez miesiąc nie mogłam się wyskrobać ze swędzącej wysypki. Dodam, że kurewsko swędzącej wysypki. A to wszystko przecież dla alergików, a nawet do każdego rodzaju skóry, czyli słowem – szympans kupi. I kupił. Jeśli nie wiecie jakie to uczucie budzić się o trzeciej w nocy przez miesiąc i drapać się od ud do kostek niemal do krwi i patrzeć jak przybywa uporczywych bąbli i pęcherzyków, to powiem Wam, że bardzo chujowe. Zwłaszcza, jeśli nie jesteście u siebie w kraju, a wizyta u dermatologa ustawiona jest na za kilka tygodni. Morał z tej historii? Ledwo przeżyłam, bo to doprowadzało do obłędu. Dziś nie używam żadnych kremów do ciała i balsamów. Hipoalergicznych – tym bardziej.

Tom IV.

Ostatni. Żarcie. Od tej części mogłam nawet zacząć, bo tu to jest dopiero pole do popisu. Ale o tym, że właśnie w żarciu jest najwięcej rakotwórczej chemii, mówić nie trzeba. Tylko kto to ma kupić, jak nie szympans, hę? Przybywa żarcia, ale nie przybywa jakości. Dlatego nauczyłam się kupować w osiedlowym sklepiku, gdzie gość pędzi to co ma w swoim ogródku, a mi koperek smakuje za koperkiem, a truskawka za truskawką. W sumie – pomyślałby Polak – nie ma różnicy, czy nawóz będzie z Hiszpanii, czy z Polski – ale zapewniam Cię, że jest. Kup pomidora w supermarkecie i kup takiego pomidora na targu, a po tym zrób sobie dwie kanapki. Smacznego, ale chociaż nie marnuj chleba, jak wypierdolisz przez okno tę pierwszą.

Frustracje życia wylane.

To teraz już czas pogłaskać codzienne decyzje na 2020′.

 

Z pozdrowieniami,

Wasza Nuka

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 8,89 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!