Wkurwienia w kategorii: ‘Zwyczaje’

Utracone Zaklęcie

23 kwietnia, 2020, Autor:

Wczoraj wkurwiony na chaos w pracy i w domu i ogólny ból życia i istnienia zarzuciłem głośno zaklęcie:
-Kurwa!
Ale nic to nie dało. Nic, kompletnie nic, jakbym powiedział „grzejnik!” albo coś równie bez sensu. Próbowałem dalej „kurwa kurwa kurwa!” i nic. Może z długim eR jak radzi pan Jacek Brzostyński? „Kurrrwa”. Nic z tego.
– Huj! Gówno! Hujhujhujhuj!
I zaczęło to brzmieć po prostu śmiesznie, jak ptasie radio radijo ijo. Przekleństwa straciły kompletnie moc zrzucania napięcia, tego uchylania gwizdka. Co oczywiście wkurwiało mnie jeszcze bardziej.

Kurwy się zużyły. Muszę dać im wolne. Od wczorajszego wieczora jestem na odwyku i nie jest kurka łatwo. Nie wiem czym je zastąpić.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 1 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: ,

Uczeń rozpłodnik

14 stycznia, 2020, Autor:

Z racji tego, że z mojego życia nic mnie wkurwia w takim stopniu, żebym miał tu puszczać parę, to dawno mnie nie było. Ale gwizdek w czajniku wkurwienia z kapitanem państwo się odezwał no i jestem.

A wszystko zaczęło się od tego, że odezwał się do mnie kumpel, że musimy się spotkać i pogadać, bo gruba akcja jest. Myślę sobie: ,,pewnie siano chce pożyczyć, ciekawe na co? Narkodługi u jakichś lokalnych gangusów czy może wtopił? Nie, na narkodługi to jest zbyt chudy w uszach więc pozostaje to drugie.” No i trafiłem bez pudła, przy spotkaniu: pytam się go, o co się rozchodzi, a on mi na to, że wtopił i jego laska zaciążyła.  Na mojej twarzy wystąpiło znane wszystkim „XD” we wszystkich możliwych rozszerzeniach plików, znane także jako „top kek”, lub bardziej popularnie: niekontrolowanym wyzwoleniem ładunku kpiąco-prześmiewczego. No i od słowa do słowa poznałem jego plan, który obejmował wyjazd na Słowację. I tak w późniejszej rozmowie dowiedziałem się, że ten kolega mój kochany nie ma nawet bladego pojęcia o antykoncepcji, zarówno o zwykłej i o awaryjnej, ani o rozwiązaniach dla takiej dość tragicznej sytuacji w jakiej się znalazł. Do tego stopnia, że uważał coitus interruptus za dobrą metodę zabezpieczania się, a chwilami słuchając go miałem wręcz flashbacki z głośnego dekadę temu filmu ,,galerianki”. Nie wytrzymałem i zwyzywałem go od debili, kiedy wspomniał, że jego laska chciała brać tabsy, ale on nie chciał, bo wg niego ,,wpływają na zdrowie”. No po prostu kurwa debil. Swoją drogą, warci siebie, żadne nie posiada pojęcia o tak ważnym temacie.

No i mając za sobą ten przydługawy wstęp mogę przejść do części głównej tej tyrady, jaką jest szczere plucie na podejście kapitana państwo do tematu edukacji seksualnej. Skoro lwia część rodziców nie potrafi/nie chce przekazać o tym wiedzy(chuja się nadają na rodziców w takim razie) to powinna się tym zająć instytucja publiczna, żeby nie było sytuacji zagrożenia spierdolenia życia przez zwyczajną niewiedzę. Ale że KP woli kłaniać się panom w sukienkach i przez to ta edukacja jest przedstawiana jako wymysł szatana deprawujący biedną młodzież, a zajęcia z takich tematów, jeśli są, to są opcjonalne(a tak przynajmniej było, kiedy byłem w tym pierdolniku zwanym szkołą) i prawie nikt na to nie chodzi, to potem się dziwić, że nikt kurwa nic nie wie, bo i skąd ma wiedzieć. Takie zajęcia powinny być nie tylko przymusowe ale wiadomości na nich powinny być gruntownie sprawdzane, żeby wtłuc wszystkim tłokom jak nie spierdolić sobie życia. Są badania pokazujące, że jeśli zapewnimy powszechny dostęp do wiedzy i antykoncepcji to spada liczba aborcji oraz niechcianych rozmnożeń.

Wiem, że szkoła nie uczy absolutnie niczego życiowego, ale nikt nie zabroni mi marzyć o lepszym świecie!

Inna sprawa to ten tzw kompromis aborcyjny. Ustalony przez smutnych panów w garniturach i sukienkach, których to problem zupełnie nie dotyczy, a przez to totalnie oderwany od rzeczywistości. Prawdziwy kompromis byłby wtedy, kiedy jak kobieta chce to robi aborcje, a jak nie chce to nie robi. To sprawa jej i jej sumienia wyłącznie. Koniec tematu.

Podsumowując, ten kraj coraz bardziej zaskakuje mnie swoim niesamowitym spierdoleniem i mam nadzieje, że to wszystko w końcu jebnie, a ja w tym czasie będę na to z satysfakcją patrzył np. z Kanady.

Hough!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 7,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Uroboros Facebookowy

27 listopada, 2019, Autor:

Poranny autobus do tyrki, siadam, włączam fejsa. Na bardzo dobrze ogarniętej grupie technicznej ktoś wstawił 10 godzin temu jedno losowe zdjęcie. Takie zupełnie poza tematem i bez żadnego opisu. Ktoś inny je polajkował. No kurwa, tak było tu elegancko, same posty w temacie, wszystkie śmieszne kotki, cycki i reklamy moderacja skutecznie filtrowała jak na zadnej innej grupie.
Nie będzie mi tu rosło jakieś kółeczko wzajemnej adoracji postujących swoje auta, no kurwa:D Wstawiam grzecznie w komentarzu znicz dla moderacji, taki kurwa troszkę uszczypliwy, ale jeszcze nie januszowy (mam nadzieję). Przewijam dalej grupę. Jakieś normalne wpisy w stylu krótkich pytań itp., smyr smyr przewijam dalej. Klikam w jakis dluzszy post, czytam, na koncu są załączone foty i pod ostatnią jest kilka komentarzy w tym jeden zupełnie z dupy… khurwa, ktoś w okienko nie trafił, bo był w ogóle bez sensu i… był to mój komemtarz, ten mój znicz dla moderacji.
Co?
Klikam wstecz, na grupie dalej wisi to jedno zdjecie jako osobny post z moim komentarzem, a niżej ten większy sensowny do którego przekopiował się ten sam mój komentarz:D
Nie wiem czy jestem bardziej zażenowany hujowym działaniem fejsa, czy swoją nieświadomą auto-agresją na nietematyczne komentarze;D

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 8,50 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Ludzie z mojego najbliższego otoczenia są pierdolnięci, rozdział IV

16 października, 2019, Autor:

Mój stary jest fanatykiem…

Lubię się pośmiać z memów o nosaczach reprezentujących typowego Polaka Janusza, jednak wiem, że w moim życiu nie stanowi to żartu a fakt, z którym muszę się borykać od samego początku swojego istnienia. Mój ojciec jest osobą, którą przez 26 lat zdążyłem znienawidzić. Wiem, że to mój rodzic, ale w sumie nic na to nie poradzę, po prostu czuję do niego wyłącznie odrazę i stresuje mnie jego obecność. Ale zacznijmy od początku.

Mój ojciec nigdy nie stosował przemocy fizycznej – to trzeba mu przyznać. Ale przemoc psychiczną jak najbardziej. Właściwie teraz nie ma prawie że dnia, aby tego nie robił. Do tego jest pracoholikiem przekonanym o tym, że zawsze ma rację, ponieważ zapierdala 24 godziny na magazynie i najwięcej zarabia. Potem przychodzi z nocki, kładzie się spać, a jak wstaje to ciągle twierdzi, że nic nie zostało zrobione. Czasami zdarza się, ze po tych 24 godzinach nadal nie chce iść spać i sprząta cały dom. Często budzi mnie, napierdalając mopem o wiadro, kiedy jest przed 7.00 rano. Mój stary nie umie odpoczywać i z roku na rok jest coraz gorzej, bo przeradza się to u niego w manię. Potrafi zapierdalać od rana do wieczora, ciągle pod nosem prowadząc swój monolog, że „jest wykończony”, „nikt nic nie robi”, „nikt mu nie chce pomóc”. I winą za to obarcza innych domowników.

To właśnie życie z nim pod jednym dachem spowodowało, że w poprzednim roku musiałem podjąć terapię antydepresantami, która trwa po dziś dzień. Jego zachowanie nie stanowiło może jedynego powodu mojej depresji i nerwicy, lecz na pewno było przyczyną w 70%. A gdy mu powiedziałem, że na to choruję, stwierdził, że przecież ja żyję bezstresowo i on to na wsi dopiero miał zapierdol w moim wieku. Chuj mnie to obchodzi – w jego wieku po świecie zapierdalały jeszcze mamuty, a prąd nosiło się wiadrami. Pomyślałem sobie, że skoro lekarz stwierdził u mnie te zaburzenia, to ojciec potraktuje mnie trochę łagodniej ze względu na moje stany lękowe. Ale nie, absolutnie nic się nie zmieniło. Dalej na mnie napierdalał i to w taki sposób, że potem ciężko mi było oddychać, nie mogłem spać w nocy, bo śniły mi się koszmary, a często nawet miałem krótkotrwałe myśli o tym, żeby ze sobą skończyć. Na szczęście te myśli trwały tylko kilka sekund.

W jego opinii nic nie robię. Nawet jak mu pomagam cały dzień na podwórku, to i tak twierdzi, że nic nie robiłem. A jak chcę sam zaproponować, że coś zrobię, to też jest niedobrze. Bo przecież nie umiem napalić dobrze w piecu albo ugotować ziemniaków, mimo że robię to dosyć często, kiedy nie ma nikogo w domu. Owszem, nie umiem wielu technicznych rzeczy, ale to dlatego że w dzieciństwie nigdy nie byłem do nich dopuszczany. Mogę odkurzyć cały dom, zrobić śniadanie-obiad-kolację, wytrzeć kurze i nakarmić zwierzaki domowe, pójść do sklepu i posprzątać podwórko, ale to i tak nic nie znaczy, bo to są rutynowe rzeczy, a więc to nie jest praca. Mogę zrobić 10 rzeczy dobrze, ale ta jedenasta mi nie wyjdzie i oczywiście tylko to się liczy. Czasami mój stary chce, żebym mu „podpowiedział” coś z zakresu elektryki, bo on przykręca gniazdko i nie wie jak, a potem dostaję opierdol, że nie chcę pomóc. Ale ja się, kurwa, na tym nie znam. Nie uczyłem się elektryki. Jak chce porady, to niech wynajmie fachowca.

Ale nie, bo fachowcy to drodzy są, więc lepiej samemu zrobić. Potem tak robi, że trwa to 3 tygodnie, a on kurwuje na wszystko. Raz w całej swej inteligencji chciał zdemontować gniazdko bez wyłączenia prądu i go pierdolnęło. Innym razem na upartego wszedł po drabinie i z niej spadł, bo nie mógł poczekać tych 2 godzin, aż ktoś wróci do domu i mu ją przytrzyma.

Nie mogę niczego robić na kompie, bo w jego opinii zajmuję się graniem. A tymczasem mam zdalne zlecenia pisania tekstów i po prostu muszę poświęcić te 4-5 godzin, aby coś naskrobać i móc dostać za to sensowne pieniądze. Ale nie, bo to jest nieważne. Ojciec nigdy nie ułatwiał mi zdawania egzaminów na studiach. Zawsze, gdy nadchodziła sesja, wymyślał sobie nowe remonty: dachu, piętra, chuj-wie-jeszcze-czego. Przychodziłem z wykładów i nie miałem czasu się uczyć ani pisać prac zaliczeniowych, bo musiałem z nim przy tym zapierdalać. A jak nie, to była wielka obraza. Mój ojciec nawet nie zapamiętał jaki kierunek studiuję. Mało tego, on uważa, iż kierownik banku to dokładnie to samo co kierownik Żabki. Jeszcze jedną bardzo ważną rzeczą jest to, że od wielu, wielu lat próbuję wydać książkę. Teraz w końcu znalazł się wydawca i mogą się spełnić moje marzenia na jakieś lepsze życie i ogólnie na czerpaniu profitów ze swojej pasji. Kiedy się tym pochwaliłem, jedynymi reakcjami rodziców było „Aha”, co mnie bardzo zdołowało i już przez większość dnia leżałem w łóżku, bo bardzo źle się czułem. Pisanie książki było ciężkie, ponieważ rodzice non stop się kłócili, a ja się tylko denerwowałem i nie potrafiłem nic sensownego napisać. Dopiero u mojej dziewczyny, w Wejherowie warunki okazały się sprzyjające. Do tego ciągle miałem przeświadczenie, że ojciec patrzy na mnie z byka, bo robię głupoty na kompie. Raz stwierdził, że na pewno zmyślam z pisaniem pracy magisterskiej, bo przecież mam włączonego Facebooka. Jakbym nie mógł jednocześnie robić dwóch rzeczy naraz. Ale jak mu się w telefonie coś spierdoli (oczywiście samo, bo on przecież nie wchodzi na te wszystkie zjebane strony, które mu przesyłają malware i wirusy na komórkę), to mam to zrobić w trybie natychmiastowym.

Moja matka nie jest lepsza. Kocham ją, ale ona uznaje to ciągłe napierdalanie na wszystkich za normę i nic nie mówi. Gdy jest sama w domu, można z nią pożartować i pogadać na różne tematy, jednak takich dni jest stosunkowo niewiele. Ja też do pewnego czasu cierpiałem na syndrom sztokholmski i po prostu wyłączałem się, czekając aż wszystko samo się skończy. Jednak ostatnio postanowiłem to zmienić. Zdarzyło mi się kilka razy zwrócić staremu uwagę, nic to co prawda nie dało, ale czułem satysfakcję, że mu dopierdoliłem. Bo na to całkowicie zasłużył. Najgorsze jest to, że mam obawy przy podejmowaniu jakiejkolwiek pracy, ponieważ w głowie uroiło mi się, że będzie tam tak jak przy robocie z ojcem – będą krzyki, wrzaski, poczuję się jak gówno i ogólnie niczego nie pojmę.

Mój ojciec ma też skłonność do kupowania coraz większej liczby sprzętów gospodarstwa domowego, co daje mu pretekst do narzekania, jak to on dużo ma do roboty. On sobie po prostu tę robotę dopierdala na własne życzenie. Ogarnięcie tego wszystkiego zajmuje cały dzień, a ja nie zamierzam tak żyć. Chcę rozwijać swoje pasje i zainteresowania, których mój stary nie posiada. Co więcej, to on sam zadecydował, że babcia Klara się do nas wprowadzi, a teraz na nią narzeka i liczy, że będziemy przy niej cokolwiek robić. Ja nie zamierzam. Ona nie pamięta nawet o moich urodzinach, twierdząc, że nie może pamiętać o każdym swoim wnuku, bo jest ich za dużo. Mam nadzieję, że kurwa szybko umrze, bo to najbardziej pazerna i świętojebliwa osoba, jaką znam.

O prywatności we własnym pokoju też nie ma co gadać. Po kilku dniach mojej nieobecności (bo wybywam często do dziewczyny, ponieważ tam czuję się spokojnie i po prostu dobrze), gdy już jestem w domu, potrafię od razu poznać, że grzebano mi po szafkach, plecakach itd. A mam tam różne rzeczy, które są… no, po prostu moje i nie chcę się z nimi afiszować. Wiecie, prezerwatywy, jakieś małe piwko, czasami papierosy, albumy czy kartki z moimi bazgrołami. To są rzeczy takie typowo moje i skoro ja nikomu po szafkach nie grzebię, to chciałbym, aby też nie robiono tego u mnie.

Pora chyba się wyprowadzić. Życie z moim starym i jego matką jest niemożliwe. Nie wiem, dlaczego moja mama nadal z nim jest, ale pewnie z przyzwyczajenia. Ja nie przyzwyczaję się do tego nawet po 40 latach, więc muszę wziąć sprawy w swoje ręce.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 8,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!