Wkurwienia w kategorii: ‘Zwierzęta’

W 2017 naucz się wyprowadzać psa na spacer

1 stycznia, 2017, Autor:

W 2017 roku, który nadszedł, życzę wszystkim niesprzątającym po swoich pupilach w miejscach publicznych, aby w momencie poprzedzającym ważne wydarzenie w ich życiu,  najlepsze obuwie, którym odzieją swoje plugawe stopy, naznaczyły obficie złoża ekskrementów.

Jeżeli widząc wolny kwadrat ziemi, odczuwacie przemożną potrzebę przemienienia go w psychodeliczne miniaturowe ShitCity waszych marzeń, w którym wasze czworonogi  Kupują parcele i stawiają piękne małe bungalowy w odcieniach od ciepłego capuccino przez soczysty kasztan, aż po gorzką czekoladę i sam popiel, a po miesiącu niemalże malachit, zainwestujcie w kawałek ogródka, albo przejdźcie się na ubocze wypuścić psa, który zajmie się czym trzeba. Bez sensu narażać obsesyjnie stawiane kunsztowne arcydzieła z surowca ekologicznego, pozostawione wśród miejskiej zieleni albo na środku chodnika, na przypadkowe rozdeptanie przez postronnego przechodnia.

Dzisiaj odebraliście mi godzinę życia – spędzoną na zabawie w misie-patysie, dobierane pieczołowicie dla każdego żłobienia podeszwy glana. Upierdolone gałązki łamały się, aby palce zahaczyły o gówno. Wystające na pół centymetra wypustki w kształcie czterolistnych koniczyn, biegnące przez środkową część podeszwy pod śródstopiem oraz nierównomiernie ułożone kratery na obrzeżach więziły gęste złogi zmieszanego z błotem i trawą zwierzęcego kału. Miejscowemu opadowi odpryskujących odchodów, następującemu najpierw metr nad ziemią, a później spadającemu z wysokości kilku pięter, towarzyszyło posępne wycie wiatru i gromy zimnej nienawiści.

Czasem lepiej byłoby mieć starte podeszwy…

Wszystkim pozostałym, udanego roku!

Ofiara Sylwestra 2016

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 7,86 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Pić, jebać, niczego się nie bać!

18 października, 2016, Autor:

WITAM,

Przedłużyłem sobie wakacje tak buntowniczo, bo olałem pierwsze zajęcia na uczelni, tak buntowniczo bo napisałem do szefowej, że nie będzie mnie w pracy dłużej niż sądziłem. Klejnotem tej korony byłoby zbuntowanie się przeciw całemu światu i wyruchaniem go tak dla odmiany, lub chociaż oderwanie się na moment od wszystkiego co chujowe w codziennym życiu, i zaszycie się w miejscu gdzie stresujące irytacje przypominają się tylko w pijackich majakach. Taki czas udało mi się odnaleźć. Niestety nie zatraciłem się w zapomnieniu, jedynie skryłem pod dziurawym parasolem w środku ulewy. Nie chcę się o tym rozpisywać bo to w końcu wkurw, także czas dobrotliwej sielanki tak szybko przyszedł jak się zakończył. Wspaniałe życie w dewizie „pić, jebać, niczego się nie bać” zostawiłem za sobą w pociągu jadącym dalej do Szczecina. Czasami odwracam się ku niemu z uczuciem towarzyszącym starej kurwie, która pierwiastkiem młodzieńczego sentymentu żegna swojego najlepszego klienta, by następnie oczekiwać bandy niewyżytych, brudnych roboli którzy do końca upodlą jej resztki kobiecości.

I oto wróciłem do tego padołu hodującego szarańczę najgorszego gatunku zwanego uczelnią. Byt który dumnie reklamuje swoją ideę kształcenia przyszłych elit, doskonalenia umiejętności jednostek zasiadających na szczytach ludzkich hierarchii, obiecujący życie godne, pożyteczne, jest tak naprawdę niczym innym jak zaprzedanym chlewem hodującym świeże mięsko dla największych korporacji; wypruwającym z marzeń i ambicji w imię motywów ulepionych z pseudointelektualnej gliny. Chciałbym krzyczeć, że ten twór powinien mi gwarantować życie w którym nie będę się czuł jebany na lewo i prawo, jednak wszyscy ludzie stojący w oknach tego budynku tłumią mój krzyk, bacznie obserwując ruch mojego portfela w kieszeni. Ich nie obchodzi nic po za nim, a student już nie jest studentem, tylko żywicielem. Widząc i czując na sobie wzrok całej tej intelektualnej mafii, przekroczyłem próg swojego wydziału, jak ten zbieg próbujący skryć się przed światłem więziennych latarni. Znając doskonale cel swojej tułaczki, skierowałem się do legendarnego pokoju z napisem „dziekanat” na drzwiach. Zawsze mnie intrygowała istota drzwi do tego pomieszczenia. Zamiast takich fanaberii, wystarczyłoby zamontować  tam okienka na wysokości pasa, by każdy klient mógł podać przez nie legitymację, opuścić spodnie do kostek, wypiąć się i czekać aż nadjedzie wielka ciuchcia, której stacją końcową jest ciepły odbycik studenta-petenta. Niewiele by się zmieniło, ale za to jaka oszczędność! Oczami wyobraźni widzę jak te babsztyle wyciągają wielkiego bata w kształcie chuja i atakują wypięte dupsko krzycząc: „Źle napisane podanie! Taki śmieć ma wylądować na biurku Pani dziekan?! Uuuu, widzę nie zapłacono za ECTSy. Halinka daj tego większego, bo ten mój już wchodzi jak we wiadro! Tylko obsyp piaseczkiem tak jak Ty to robisz fajnie”. Straszne babska. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć sadystów, którzy w okresie sesji wykładają się nago na wszystkie prace swoich klientów i zostawiają kropelkę spermy przy każdym nazwisku, które w jakiś dziwny sposób przyprawia ich o tryskające podniecenie. Śmiejcie się, ale idę o zakład, że wśród społeczności akademickiej znajdzie się wielu takich lub podobnych pojebańców (jak z resztą w każdym środowisku). Czasami po prostu nie ma innego wytłumaczenia na sposób oceniania niektórych egzaminów.

Zawsze marzyłem żeby przyjść do tej szkoły, wygłosić publiczny wykład jako „ktoś” i opluć tych wszystkich wszarzy. Opluć system boloński, władze uczelni, biurokrację, obnażyć prawdę o poziomie kształcenia studentów, i na koniec w porywach emocji wygrzmocić jakąś napaloną studentkę w moim aucie. Niestety nikt z jakże oświeconej akademickiej społeczności nie będzie chciał słuchać byle korposzczura, który kiedyś tam studiował na tym wydziale. Gówno życiowe takie jak ja, które będzie żyło z miesiąca na miesiąc z żebraczej wypłaty, w połowie uszczuplanej przez wielkiego pasożyta w postaci białego ukoronowanego orła, nie ma żadnego wpływu na nic. Pozostaje mi zatem tylko upić się kolejny raz, próbując zapomnieć o moim chujowym położeniu w tym chujowym kraju. Nic tu nie pozostało prócz żalu nad sytuacją która nie zmieni się, chyba że wojna albo jakiś inny przewrót wywróci ją do góry nogami i otrzymamy szansę zbudowania czegoś od podstaw. Spierdolone mamy tutaj życie. Chciałbym tylko znów znaleźć się w miejscu, gdzie będę pić, jebać i niczego się nie bać.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,88 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Lista zjebanych osób – Tom II

28 sierpnia, 2016, Autor:

Zacznijmy to chore gówno:

5. Maniacy e-papierosów. Kurwa, palisz to palisz, to nie jest ani pozytywne, ani jakoś szczególnie negatywne. Zresztą, zawsze jak ktoś mówi o jakimś samochodzie, który można by kupić z zaoszczędzonych na fajkach pieniądzach, to tylko się śmieję, bo zwykle jeśli nie wydajesz tej kasy na fajki, to wydajesz ją na coś innego i w efekcie gówno oszczędzasz. No ale teraz to są e-papierosy, a to już przecież nie jest zwykłe palenie, tylko jebany styl życia. Nawet już określa się to jako subkulturę. O co biega? Dlaczego ludzie palący e-pety uważają, że wolno im to robić w autobusach? Albo dlaczego tłumaczą swoje palenie e-petów tym, że walczą z nałogiem i próbują rzucić? Przecież takie tłumaczenie jest w chuj absurdalne. To tak, jakby alkoholik powiedział: „Kiedyś piłem codziennie, ale piłem tylko wódkę, a teraz przerzuciłem się na piwo, bo rzucam”. Dochodzi nawet do patologicznych sytuacji, gdzie rodzice kupują swoim dzieciom e-papierosy na ich urodziny. Kiedyś kupowało się rower, komputer albo Neostradę, teraz funduje się e-peta, żeby gówniak mógł popierdalać z nim przez miasto i zaciągać się co pół minuty. Dorosłość przybrała właśnie taką formę. Pracowałem blisko takiego stoiska z olejkami i elektronicznymi papierosami. I wiecie co? Jakieś 80% kupujących stanowiły dzieciaki w wieku gimnazjalnym i wczesnolicealnym. Nie orientuję się, jak działa prawo polskie w takich przypadkach, ale jakoś te dzieciaki dostawały to, co chciały, i nikt ich nie sprawdzał. Wróćmy jednak do poczucia tego, że takie osoby tworzą jakąkolwiek subkulturę. Mam inną propozycję – od teraz nie używajmy zwykłych kibli ze spłuczką, tylko produkujmy kible elektroniczne, które wysyłają gówno przez ogólną sieć prosto na satelitę w dalekim kosmosie. Gratulujemy, teraz możesz się pochwalić, że nie srasz jak jakiś plebs, tylko uprawiasz e-sranie, które jest przeznaczone dla wąskiej grupy odbiorców.

6. Weganie. Tak, jak toleruję dużą liczbę osób, tak wegan po prostu nie trawię i uznaję ich na wyjątkowo zadufane w sobie istoty, którą myślą, że budują lepszy świat, a tak naprawdę uprawiają megalomanię, sądząc, iż ich styl życia jest najlepszy na świecie. Mówią coś o wartościowaniu życia, ale zapytani, dlaczego wpierdalają rośliny, powołują się na jakieś badania, że przecież rośliny nie czują bólu i nie odbierają tak bodźców jak zwierzęta. Gratuluję, właśnie doszło do wartościowania przez was życia. Tego samego wartościowania, które zarzucacie każdemu, kto spożywa mięso. Dziwi mnie też, że tak duża grupa z nich musi sobie zastępować mięso jakimiś substytutami, ale jednocześnie nadal twierdzi, że mięso przecież nie ma smaku i nie potrzebuje go do życia. Tak. Zajebista logika – nie lubię mięsa, ale spożywam jakiś roślinny odpowiednik o tym samym smaku, bo w głębi duszy czuję, że jednak mięso jest mi potrzebne. Śmieszy mnie też zarzucanie wyzysku rolnikom, którzy podbierają jajka biednym kurom. Bo to przecież nie jest tak, że wybudowali im kurnik, sypią im ziarno, zmieniają słomę na grzędach i przywiązują obok psa, żeby chronił je przed lisem, czy kuną. Co ciekawe, mimo że sram na politykę i nienawidzę zarówno prawa jak i lewa, to zauważyłem, iż znaczna część wegan jest z tej lewej strony. Co to ma do rzeczy? Ano wyobraźcie sobie paradoks człowieka, który rzuciłby się za rybą w Bałtyk, byle tylko źli rybacy jej nie złowili i nie przerobili na paluszki, ale jednocześnie takiego człowieka, który nie ma problemu w mówieniu, że aborcja jest w sumie spoko, a Ziemia jest przeludniona :D  Ostatnio nawet natrafiłem na artykuł, gdzie dwóch braci ogłosiło, że wpadło na pomysł „wegańskiego rzeźnika”. Kurwa, leżę i się nie podnoszę. Albo sprzedajecie mięso i rzeczywiście można o was powiedzieć, że prowadzicie rzeźnię, albo tego nie robicie. Nie widziałem nigdzie „mięsnego warzywniaka”. Mam jednak pewną teorię co do nazwy tego sklepu: oni po prostu chcą przyciągnąć to całe „hipsterstwo”, które korzystając z ich usług, będzie czuło się elitarnie. Chuj, że za następną ulicą znajdą sklep czy restaurację z artykułami roślinnymi, które po prostu będą się nazywać „sklepem wegańskim/wegetariańskim”. To przecież nie to samo. To brzmi zbyt konwencjonalnie. I tu znowu posłużę się porównaniem do kibla. Bo to trochę tak, jakby ktoś otworzył toaletę publiczną, ale nazwał ją „Strefa Pozytywnego Wydalania”. Brzmi mądrze i elitarnie? Owszem, tyle że zamiast 2 złotych zapłacisz 10, bo to nie byle jaki sedes. No i można zrobić fotę i wstawić na Instachuja czy Pejsbuka, żeby znajomi z zazdrości wykurwili z papci.

7. Ludzie, którzy nie potrafią zrozumieć, że z pociągu/autobusu/tramwaju najpierw się, kurwa, wysiada, a później dopiero się do niego wsiada. Wychodzący pasażerowie mają jebane pierwszeństwo i to nie dlatego, że czują wyższość, tylko dlatego że to jest po prostu logiczne. Jeśli pojazd jest zajebany, to lepiej żeby kilka osób najpierw wysiadło na swoim przystanku, by pasażerowie wsiadający mogli się tam wcisnąć, nie tworząc przy tym kompletnego chaosu. Ale nie, kurwa. „Grażyna, musimy wsiąść pierwsi, bo 5 sekund nas zbawi, mimo że autobus po prostu stoi i raczej nie spierdoli nam sprzed nosa, skoro przed chwilą się zatrzymał”. Proste rzeczy, kurwa. Nie fizyka kwantowa, nie transplantacja serca, nie wielki zderzacz hadronów, tylko proste zasady, które można rozpisać w dwóch, góra trzech zdaniach.

8. Czwarty punkt pierwszego tomu był o księżach. Ósmy będzie o ludziach, którym wiara (i tu niekoniecznie musi chodzić o religię) tak przeżarła mózg, że brakuje im dystansu do samych siebie. Nie zaliczają się do fanatyków, lecz mają do tego aspiracje. Lubisz te osoby, możesz z nimi pogadać na wiele tematów, ale spróbuj wyrazić własne zdanie na temat ich świętości, to masz przejebane. I okej, nie od dziś wiadomo, że w towarzystwie rozmowa nie powinna schodzić na politykę i religię, chyba że jesteś w grupie tak zaufanych „ziomów”, że wiesz, że nikt się tym zbytnio nie przejmie. Ale tu nawet nie chodzi o poważne rozmowy, tylko o żarciki, jakieś spostrzeżenia czy uwagi. Ja po kilku piwach często rzucam niejednoznaczne komentarze z tym związane, dla przykładu ktoś kiedyś wspomniał o Najwybitniejszym Polaku Znanym Na Całym Świecie (podpowiedź 1.: to nie był Wałęsa; podpowiedź 2.: ma rzymską dwójkę w nazwie). No i oczywiście gadka, że był wielkim człowiekiem itd. Odpowiedziałem, że nie wiem, czy był wielkim człowiekiem, bo nie wiem, jakiego był wzrostu. Kurwa, jakie oburzenie. Jak ja śmiałem podważyć autorytet (w sumie to chyba tego nie zrobiłem, nie?) tak wybitnego człowieka. Ktoś puści „dla beki” techno remix „Dobry Jezu a nasz Panie” i efekt ten sam. Kurwa, gdzie jest dystans? Najgorsze jest to, że takich osób jest w sumie dużo i każda ustala sobie jakieś autorytety, o których tak naprawdę wie tyle, co jej na mszy powiedzą. Często uznają te autorytety za bogów, mimo że to już podchodzi ewidentnie pod bałwochwalstwo. Polityk z muszką zawsze ma rację. Papież Polak wiele zrobił. Prezydent najlepszy od lat. I koniec, kropka! I takie osoby niekoniecznie są głupie. Mogą posiadać dużą wiedzę z różnych dziedzin, jednakże pragną żyć we własnym świecie, nie dopuszczając do siebie opinii, które mogłyby je zmusić do zastanowienia się. Bo nie chodzi mi o to, żeby je siłą nawracać i usilnie im pokazać, że są idiotami. Tylko żeby potrafiły zająć jakieś stanowisko i je obronić. Ale nie. One zatykają uszy i krzyczą „la, la, la”, żeby ich strefa komfortu nie została naruszona. I to się tyczy każdego: katola, ateusza, żyda, muzułmanina, prawaka czy lewaka.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 9,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Nowe mieszkanie, teściowa i praca – cz. II

9 lutego, 2015, Autor:

A więc naszła chwila kiedy mam czas na dokończenie wkurwa. Miało być ostatnio długo, ale nie było z powodu braku czasu, więc teraz będzie zajebiście długo, więc brać kurwa popcorn, robić kawę, albo otwierać piwo, iść do kibla , bo czeka was 1939 słów niczym jak z II wojny światowej. I nie odchodzić póki nie doczytacie do końca kurwa!

Po przeprowadzce moja teściowa była wniebowzięta, że jej synuś i ja wróciliśmy do domu rodzinnego. Z początku gotowała nam obiadki i lizała dosłownie dupę, abyśmy czasem znów nie poszli od niej w chuj. Przed zrezygnowaniem z mieszkania, które wynajmowaliśmy miałam obawy do teściowej i oczywiście się sprawdziły. Po zaledwie 2 tygodniach zaczęła nam robić jazdy o to, że jedno prószko leży na dywanie oraz, że nigdy nie ma nas w domu, tylko w robocie zapierdalamy. Co tydzień była o to wojna jak na Ukrainie. My byliśmy tą Ukrainą a ona Putinem, który robił na co miał tylko ochotę. Na końcu przestaliśmy między sobą rozmawiać, a po pracy zaczęłam sama sobie gotować obiadki i robić zakupy żywnościowe. Chuj z tym, że zapierdalam od 6 rano do czasem 21, a ona o 16 wraca zadowolona i maluje paznokcie przez 2 godziny. Kiedy wracaliśmy do domu zawsze byliśmy przygotowani na 3 opcje jakie mogą nas czekać. Bowiem moja teściowa chyba pragnie urozmaicić nam życie, a więc:
– albo w ogóle się nie odzywała (co było najlepszą opcją dla mnie, bo przynajmniej nie musiałam jej pierdolonego bryńczenia słuchać)
– albo robiła nam syf w pokoju, rozsypywała chipsy na dywan, fotele, łóżko, wyrzucała ziemię z doniczki, wylewała coś żółtego na serwetkę [(raz przypuszczałam, że to mocz…) była to opcja do zniesienia, aczkolwiek po pytaniu po chuj robi ten syf mówiła, że to nie ona; wtedy zaczęłam przypuszczać, że ta kobieta być może jest chora psychicznie]
– albo ledwo wchodząc do domu zaczynała się awantura, kończąca się groźbą wyrzucenia nas z domu [ Była to jedna z gorszych opcji, ponieważ jestem głównie osobą z charakteru łagodną i większość kłótni siedziałam i słuchałam jak mój Pan kłóci się z Putinem cały wieczór]
I tak o to kurwa przez miesiąc ciągle witały mnie po pracy 3 opcje wracania do domu. W końcu wkurwiona wolałam siedzieć w aucie i poczekać 2 godziny aż stara pizda ochłonie. W ciągu dwóch godzin zauważyłam u niej pewien cykl jaki się kurwa pojawia. Brzmi on tak: 3 dni się nie odzywa, na 4 dzień drze morde, 5 dzień jest wszystko ok, 6 dzień krzywo już patrzy ( bo już jej się coś nie podoba ), 7 dzień robi wojnę i dalej następuje od nowa ten sam cykl. Doszłam do wniosku, że ta kobieta dawno bolca nie widziała…
Po sylwestrze stara kurwa dostała szału. Ja już nie wytrzymując i swoją naturę łagodnej sarenki schowałam i ukazałam postawę kurwa niczym lwa. Skończyło się kurwa na tym, że wyjebała mnie z domu. Byłam wniebowzięta, że cały gniew jaki się we mnie trzymał przez miesiąc uszedł w ciągu godziny jak wybuchłam. Z uśmiechem na ustach spakowałam się i powiedziałam: „Więcej moja noga tu nie stanie i nie próbuj nawet błagać, abyśmy wrócili.” Oczywiście mój Pan poszedł za mną i również się spakował. Noc przespaliśmy w aucie, a na następny dzień dostałam telefon w sprawie wynajmu mieszkania. Facet dzwonił poinformować, że osoba chętna na wynajem zrezygnowała i mieszkanie w tej chwili jest wolne. Od razu zaklepałam chatę i tego samego dnia się wprowadziliśmy. Póki co mamy spokój, a teściowa się nie odzywa. Niech suka spierdala kurwa sobie kurze wycierać i niech ochłonie. Nowe mieszkanie jest całkiem spoko, ale kurwa jest problem pieprzonych kotów. Właściciel ma 6 kotów, z czego jedno wielkie bydle nazywa się Tygrysek. Jak chuj jebany ujrzy otwarte drzwi od piwnicy, albo okno to skurwiel włazi i się panoszy po domu włażąc na stół i wpierdalając co tylko znajdzie, nie chcąc z niego wypierdalać. Raz gnoja przyłapałam w piwnicy jak ruchał jedną kotkę. Pozwoliłam mu chwilę pobzykać, a później go wypierdoliłam. Kotka kurwa się buntowała i wlazła pod jakieś stare dechy. Ni chuja sukę wyciągnąć, bo się kurwa stawiała. Po 3 dniach wzięłam kij od miotły i zaczęłam ją upychać i ni chuja kurwa! Na 4 dzień musieliśmy dechy wszystkie po odsuwać, aby dupodajkę wyciągnąć. Wyleciała suka jak z procy. Po tygodniu odwiedzanie grubego alfonsa ucichło. Nawet na parapecie gnoja pierdolonego nie było ostatnio, ani żadnego miauczenia nie było słychać. Przyzwyczaiłam się do tego gnoja. Nawet mu coś do żarcia zawsze rzuciłam przez okno jak stał, a teraz ni chuja. Cisza. Ostatnio jak wracałam do domu to znalazłam jego zwłoki w rowie. Niedaleko domu. Widocznie skurwiel komuś też uprzykrzał życie. Ma za swoje.
Gdy problem teściowej i kota znikł, to oczywiście, aby nie było za dużo sielanki pojawiło się kolejne monstrum wkurwienia – praca.
Kierowniczka naszego działu „obciągania” postanowiła po x latach pierdolnąć to wszystko i iść stamtąd w chuj. Powstał więc problem kto będzie teraz rządził. Genialny szef który chętnie by wyruchał wszystko co ma dupę i cycki prócz swojej żony znalazł zajebistego kandydata na kierownika. Naszym kierownikiem u nas jest… UWAGA… Dziewczyna co ma 17 lat! Zaskoczenie co nie? Laseczka ważąca chyba 100kg, która ma ledwo ukończone gimnazjum rządzi nami! Jak zajebiście kurwa! Pierdolona suka działa mi na nerwach od samego początku. W ogóle nie ma zielonego pojęcia w obciąganiu skór itd., ale kurwa wpierdala się we wszystko. Gówniarę interesuje tylko ile mamy nabite na licznikach i ile wózków jest zrobione, resztę ma suka w dupie. Z początku się z tego śmiałam, że to żart, aż później mój śmiech zamienił się w gorycz. Z początku śmiałam się, bo ten Bazyliszek co godzinę obliczał nam średnio ile zrobiliśmy w ciągu godziny. Miała dziewczyna problemy z obliczaniem. Trochę matmy i się pogubiła. Gorycz się zaczęła wtedy, gdy suka cały czas mi dupę zawracała, że mam więcej przypinać skór. Taki chuj kurwa! Norma jest 1800 to z jakiej racji ja mam robić więcej? Zawsze robiłam koło 2K, bo po prostu się wyrabiałam, a ta kurwa myśli że jej 2,5K zrobię za tę samą stawkę. Od tego moentu wojna z Bazyliszkiem nabrała galaktycznego wymiaru tak jak jej pantalony na dupie. A ja wkurwiona zaczęłam przypinać po 1800, a grube opasłe stworzenie zaczęło się później wymądrzać przy maszynie, więc się zaczęło:
– źle przypinacie skóry cały czas – odezwał się Bazyliszek
– czemu niby źle?
– musicie tył bardziej naciągać.
– przecież to robię do chuja cały czas.
– nie, nie robisz.
– to pokaż mi jak mam robić.
– ale ja nie umiem się na tej maszynie obsługiwać.
– to wypierdalaj ode mnie.
Co by się nie działo to Bazyliszek wydaje rozkazy, ale gdy odpowie się, że ma pokazać to mówi, że sama nie potrafi. Z dnia na dzień dostaję większej kurwicy w pracy. Przyczyną jest nasz genialny i wykształcony w chuj kierownik. W naszym zakładzie są zatrudniani Ukraińcy. I tu padł genialny plan, aby ich też dać na obciąganie. Ukraińscy debile kurwa nic nie potrafią, a każda rozmowa kończy się odpowiedzią od nich
” Ja nie poniemaje”, albo „Ja nie znaje” i tak kurwa bez przerwy. Nie ma dnia kiedy nie puszczam pięknej wiązanki w ich stronę, bo albo nie potrafią się przepiąć z samca na samiczkę i odwrotnie, albo nie przepuszczają skór, albo źle nakładają skóry, albo krzywo nakładają skóry, albo nie odróżniają samca od samiczki, albo łapki nie włożone, albo ktoś pizga linie i nie łaska sobie zrobić na maszynie pomiar, albo pizga linię umyślnie, aby mieć więcej na liczniku [co powoduję większą ilość poprawek], albo prawideł nie pukają, albo łażą z kąta w kąt itd. Dzień w dzień kurwa można im tłumaczyć, aż zrozumieją, ale na następny dzień kurwa oni swoje. Połowa Polaków się zwolniła, bo na ten burdel nie może patrzeć już, albo wypłata się nie zgadzała, bo Bazyliszek nie potrafi kurwa godzin policzyć, co skutkuje brakiem ludzi na stanowiskach. Kolejkę mamy w chuj pustą, a suka myśli, że będziemy mieć nabite na licznikach tyle samo, co zawsze. Codziennie zamiast około 200 poprawek mamy do 1600, bo bez przerwy problem linii/miary jest, ponieważ ktoś pizga to umyślnie. Nowe osoby nie potrafią dobrze skóry nałożyć, bo nikt nie nauczył. Moje wiązanki w pracy brzmią mniej więcej tak ” Panie, krzywe ryje do chuja bez przerwy jadą, jak zacznę je wywieszać to Ci przede mną nie będą też mieli co robić, a skóry to mogą sobie piąteczki przybijać, bo kurwa nie łaska łapek włożyć, a jak kurwa nie rozumiecie to sobie kupcie Kurwa słownik, bo ja nie będę bez przerwy do chuja tego kurwa po was poprawiać, bo mi za to nie płacą tylko kurwa jasna wam!”, albo ” Do chuja czy kurwa ktoś się przepnie?! Ja kurwa nie jestem sama na maszynie i za chuja się teraz nie przepnę! Skóry kurwa do mnie nie dojeżdżają, bo kurwa jest problem, aby przepuścić, a chapiecie jakbyście mieli od sztuki 10zł płacone! A jak kurwa nie potraficie się przepiąć to do kierownik wypierdalać, aby pokazała, bo ja jej kurwa zastępować w tym burdelu nie będę! I kurwa jak zobaczę, że pizgacie linię to kurwa zapierdolę! Ja do 21 nie będę tu do chuja siedzieć!”. Po takich wiązankach zwykle kolejka jest pełna i o dziwo skóry są przepuszczane do innych, ale tylko przez pół godziny. Czasem po prostu milczę i oprę się o maszynę czekając łaskawie, aż ktoś coś kurwa mi przepuści, a czasem kurwa cały dzień klnę na debili w chuj. Przez to wracam do domu na pełnej kurwicy. Tydzień temu wymienili nam maszyny na całkiem inne. Powód kupna innych maszyn był problem linii i naciągania skór. Bazyliszek dostał klucze od maszyny i kurwa zaczął się bawić w przekręcanie śrubek. Oczywiście ja dostałam maszynę, którą kurwa już rozpierdoliła. Cały czas mi kurwa zrywa się folia. Chuj kurwa może to strzelić. Kierownik innego działu codziennie po wymianie rolki musi mi regulować kurwa ręcznie maszynkę. A wszystko kurwa przez to, że Bazyliszek dostał kurwa klucze i musi wszystko przekręcać, nawet jak nie ma takiej potrzeby. W sobotę Bazyliana podeszła i z uśmiechem na ustach mówi:
– oooo jak masz mało nabite…
-jak Cię to kurwa bawi, to przekręć kurwa jeszcze ze 4 śrubki to nabiję Ci jeszcze mniej.
Zaczęła się wojna w chuj, więc powiedziałam jej, że chce się kurwa zwolnić, bo pierdolę ten burdel i ją całą, więc może już sobie szukać ukraińca na moje miejsce któremu zapłaci za godzinę stania mniej niż mi. I niech się spodziewa sms’a czy przyjdę w ogóle do pracy jutro. Suka się wystraszyła, jak usłyszała, że chce się zwolnić, bojąc się, że utraci kolejnego pracownika. ( Sms’a nie dostała, zrobiłam sobie dzień wolnego i tak o to mam czas na pisanie wkurwa ;) )
I się kurwa skończyło do mnie podchodzenie z głupimi żartami. Ale kurwica na pełnej parze chyba się opłacała przez ten ostatni czas. Bowiem okazało się, że nowe maszyny podwijają dolne łapki, co nie jest dobre. Szefowa, więc zarządziła, aby ktoś stał i obcinał dolne łapki. Bazyliszek w ogóle tego nie nadzorował i okazało się, że jak szefowa zobaczyła skóry o mało zawału nie dostała. Kobieta przy obcinaniu zaszalała i to w chuj i za mocno ucinała, co skutkowało niechcianymi dziurami podczas obciągania. Bazyliana zrobiła się purpurowa i sama zalana łzami obcinała łapki, a kierownik innego działu prawdopodobnie przejął kontrolę nad naszą halą.
A więc podsumowując:
Nigdy, ale to nigdy nie mieszkaj z teściową. Nigdy jej nie wierz w to co ona mówi. Miej własne mieszkanie. Kosztuje to więcej, niż mieszkanie u teściowej, ale masz spokój, robisz co chcesz, sprzątasz kiedy chcesz, chlejesz ile chcesz, i ruchasz się kiedy i gdzie chcesz! I kurwa nikt Ci nie ma prawa się wpierdalać w to co robisz.
Aby umieć odróżnić samca od samicy trzeba mieć ukończone studia magisterskie i zrobiony doktorat, ale aby zostać kierownikiem wystarczy mieć skończoną podstawówkę. Ale w końcu władza Bazyliszka nadchodzi końca.
Pominęłam trochę wątków, bo zamiast wkurwa to książka by mi wyszła. Tak o to moi drodzy mija mi życie na wkurwiająco. Już wiecie dlaczego nie miałam czasu ostatnio tu zaglądać.

Pozdro
Szaka

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: