Wkurwienia w kategorii: ‘Zdrowie’

NFZ bez polotu

7 października, 2018, Autor:

Ból i krew na początku ciąży to nie przelewki. Śmignęliśmy do lekarza, który odesłał nas do innego lekarza, który odesłał nas (…) aż znaleźliśmy się w centrum zdrowia matki i dziecka w Warszawie.
– No generalnie to na USG niewiele widać… No ale niech się pani nie przemęcza, musi pani dużo odpoczywać, najlepiej wziąć sobie urlop z pracy i poleżeć trochę, żadnych stresów… W sumie niech się pani nie przejmuje tą ciążą, pewnie i tak pani poroni.
Takie było nasze pierwsze zetknięcie z NFZ w kwestii dziecka i wszystkie kolejne próby wyglądały podobnie. Może mniej spektakularnie, ale równie partacko. Piszę ten wkurw dawno od powyższego zajścia, ale wciąż brakuje mi słów do komentarza. Powtarzam tę historię też przez to, że fundusz zdrowia zafundował mi kolejną przygodę.

Wakacje tego roku. Przy okazji badań krwi dzieciaka na jedną rzecz wyszły zawyżone wyniki innego parametru. Lekarz spojrzał na wyniki i powiedział, że pewnie błąd pomiaru, bo wygląda to bardzo nietypowo, że tylko ten parametr tak wyskoczył. Zlecił badania jeszcze raz za miesiąc – no i „błędy pomiarowe” się pogłębiły.
Lekarz nie wie co to i póki się to nie wyjaśni nie powinniśmy szczepić gówniaczka (a tu zaraz jesień, wypadałoby zdążyć przed sezonem chorobowym) – odesłał nas do poradni wątrobowej dla dzieci. Spodziewałem się, że będzie jak we wszystkich poprzednich przypadkach, że trzeba dać w łapę (kurwa mamy 2018 rok, a tu wciąż jebany PRL) albo czekać półtora roku na specjalistę, a może urodzi nam się drugie i będziemy już mieli zaklepany termin? ALE NIE, okazało się, że tu nie działa system kto pierwszy ten lepszy, tylko wysyła się dokumentację i lekarz ocenia na ile to ważne i jak pilnie trzeba wyznaczyć termin wizyty. Osobiście ciągać dziecka ze sobą nie tyle, że nie trzeba, ale nawet nie można! Zajebiście, ktoś zdrowy na umyśle jednak tam pracuje!
Zgłosiliśmy się w połowie sierpnia. Polecony z potwierdzeniem odbioru – zwrotkę dostaliśmy już po pięciu dniach. I od tej pory codziennie sprawdzaliśmy skrzynkę na listy. Po dwóch tygodniach bez odpowiedzi zaczęliśmy tam wydzwaniać. Telefon albo wyłączony, albo nie odpowiada, a osobiście nie można. I tak minęły nam w napięciu dwa miesiące…
Wracam z roboty, małża z miejsca mówi, że jest odpowiedź z instytutu. Po jej minie wnoszę, że sobie zażartowali z nas jak zwykle i pytam:
– Na grudzień za rok?
– Blisko. Na dzisiaj. Na sześć godzin temu.

Odesłali kurwa odpowiedź zwykłym listem, który szedł trzy tygodnie. Już huj z tym, że między dzielnicami listy idą prawie miesiąc. Ale no zostawiliśmy oba numery nasze, dzwoniliśmy, a ci kurwa zwykłym listem, nawet nie poleconym…
Zgłosiłbym to gdzieś. Teraz na policję strach, ale może do pięknonogiej Jaworowicz ze Sprawy dla Reportera… tylko na takie zabawy trzeba mieć czas, a tego akurat nie mam, bo muszę zapierdalać na prywatne leczenie dziecka.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Brak chęci do czegokolwiek.

25 maja, 2018, Autor:

Kurwa mam już dość tego wszystkiego, mam tylko walone 16 lat, ale czuję się jakbym miał z 60 i stracił wszystko, nie mam siły na nic.
Nie widzę przed sobą żadnej przyszłości, czuję się jak ścierwo. Uczucie to towarzyszy mi od pierwszych lat szkoły, gdzie czułem się gorszy, bo inni mieli wszystko (markowe ubrania, nowe komputery, konsole, telefony, tablety i inne gówna, a przede wszystkim pieniądze), a ja z głodu musiałem bułkę tartą czasem wpieprzać. Co prawda to minęło i normalnie mam co jeść na obiad, śniadanie i tak dalej, ale poczucie bycia gorszym pozostało. Wciąż nie mam pieniędzy na nic, jestem jebanym nędznikiem i biedakiem. Przez lata wciskano mi gadki o tym jak bieda uszlachetnia i jak „Bóg” się cieszy, bo nie szaleję z innymi, szkoda tylko, że oni mieli normalne dzieciństwo, a ja spierdolone i skoro „Bóg” pozwolił na to wszystko to musi być niezłym chujem (przepraszam w tym miejscu wszystkich mocno wierzących katolików, ale nie potrafię sobie wyobrazić jak stwórca potrafi spokojnie patrzeć jak jego baranek cierpi i wegetuje w najlepszych latach życia). Nic nie znaczę na tle innych. Wszyscy potrafią się dogadać z innymi, a ja wiecznie nie potrafię znaleźć znajomych, nie mogę z nimi nigdzie wyjść, bo boję się wychodzić z domu i nie mam pieniędzy na wychodzenie stąd biorą się złe kontakty i dlatego znajomi odsuwają się ode mnie, ja ich nawet nie obrażam w żaden sposób.

Widzę jak ludzie na dworze są szczęśliwi, w szkole, w sklepach, praktycznie wszędzie, a ja zawsze wszędzie samotnie.
W praktycznie każdy wieczór siedzę w łazience przed lustrem i płaczę jak jakiś pojeb, nie potrafię tego wszystkiego wytłumaczyć. Dlaczego żałuję, że się urodziłem? Czemu akurat ja? Po jaki chuj się urodziłem? Nie potrafię rozmawiać z żadną dziewczyną, mimo niby posiadania niezłej urody pogodziłem się z perspektywą życia w samotności (może nawet wyjdzie mi to lepiej i będę miał więcej czasu dla siebie). Nie czuję najmniejszego sensu życia skoro i tak jestem tylko jedną z mrówek w tym gigantycznym świecie, wszak na Ziemi żyje ponad 7 miliardów ludzi. Gdybym mógł to bym sobie coś zrobił, ale nie mogę, bo byłoby to samolubne w stosunku do matki i reszty rodziny. Zresztą i tak pewnie nie miałbym odwagi, więc taka opcja nie wchodzi w rolę, nie potrafiłbym sobie czegokolwiek zrobić. Muszę czekać, aż na ziemię napadną obcy (znając jednak życie nas to nie dotknie tylko USA, bo tylko ich atakują obcy w filmach), uderzy w nią meteoryt niszcząc całe życie czy może Putin wciśnie przycisk i wystrzeli atomówkę w moje miasto.

Pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 8,67 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Moja psychika.

30 kwietnia, 2018, Autor:

Witam, ciężko mi cokolwiek sensownego napisać, ale mnie to wszystko już za przeproszeniem wkurwia.

Codziennie rozmyślam tylko o swojej przyszłości, o biedzie, braku rozrywki, brakiem chęci na cokolwiek (nawet nie chce mi się grać w gry, bo cały dzień spędzam na leżeniu i słuchaniu muzyki) i tym jak inni żyją, mają pieniądze i po prostu żyją, a ja wegetuję siedząc w domu jak jakiś piwniczak.

W ciągu jednego dnia humor potrafi mi się zmienić z pięć razy i z wesołego człowieka zmieniam się w smutny wrak.
Cały czas wyobrażam sobie moją zajebistą przyszłość i to, że pomogę spłacić mojej matce długi i w sumie, że będę żyć na poziomie, a po jakimś czasie wszystko zmienia się o 180° i jedyne co sobie wyobrażam to, że resztę życia spędzę na kasie w Biedronce albo sobie coś zrobię.

Inni z moich znajomych mają na wszystko wyjebane, a ja cały czas tylko o tym myślę. Nawet nie wyobrażam sobie ewentualnego ożenienia się w przyszłości, bo nie wiem czy byłbym dobrym człowiekiem jeśli chodzi o życie z drugą osobą, a co dopiero mówić o dzieciach. Nie widzę też w tym sensu, bo po co przekazywać tak zjebane geny jak moje. Niby jestem inteligentny, ale moja samoocena mówi co innego, parę dziewczyn się na mnie patrzy, ale właśnie samoocena powoduje, że wcale nie uważam się za jakiegoś pięknego.

Zawsze jak ktoś wspomni o tym gdzie spędzał wakacje, co sobie kupił lub jak widzę na FB czyjeś zdjęcia z przyjaciółmi to dopada mnie ogromny smutek. Nie potrafię też zrozumieć sensu życia i męczenia się na tym świecie skoro jest tak chujowo? I niech nikt nie nie mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, bo jest inaczej.

Można uznać, że pierdolę głupoty „bo jestem jeszcze gówniarz”, ale nie potrafię sobie przemówić do łba, że jest inaczej. Po prostu nie umiem i czuję się jak gówno. Za dwa lata czeka mnie moja 18 i jedyne co czuję to przerażenie, bo marnuję sobie ostatnie lata „beztroskiego” życia.

Pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 7,80 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Przegrywam z wkurwieniem

6 marca, 2018, Autor:

Kiedyś kolega mnie spytał, czy jestem sangwinikiem, melancholikiem, czy cholerykiem. Odpowiedziałem mu, żeby spierdalał.
Zdaję sobie sprawę ze swojego wybuchowego charakteru i wydawało mi się, że jestem w stanie go opanować. Doszedłem nawet do takiej wprawy opanowania emocjonalnego, że w robocie się ze mnie śmieją, że nigdy nie widzieli mnie zdenerwowanego w ciągu 4 lat i żebym nie pił melisy, bo w ogóle przestanę reagować na bodźce.

Lubię sobie wyobrażać wiele aspektów życia na wykresach. Na przykład wykres mojego wybuchu wkurwienia (utrata panowania nad sobą) występuje dopiero, kiedy wykres zwykłego wkurwienia przekroczy jakiś próg. Powiedzmy, że jebnięcie stopą w szafkę to 5pkt, bolący ząb to długotrwałe 10pkt. I wraz z natłokiem przeszkód w ciągu dnia ten wykres pnie się powoli do góry. Kiedy przekroczy ten próg, wykres wypierdala o 100pkt w górę i przez dłuższy czas jestem niebezpieczny dla siebie i otoczenia, w sensie nie panuję nad sobą. Trzaskam drzwiami, odzywam się chamsko, mimo że nie chcę. Myślę sobie „nie zachowuj się jak dziecko, odłóż to” i staram się odstawić np. kubek delikatnie, a napierdalam nim o półkę, trzaskam drzwiczkami tak, że kot spierdala pod tapczan. Jeden z takich wybuchów zakończony pękniętym śródstopiem :D opisywałem lata temu na MW – Jak Uratowałem Życie Kasjerce.

Jak już wspomniałem jestem teraz zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu, ale zawdzięczam to temu, że nie mam powodów by się wkurwiać. I co lepsze, nie ma w tym mojej zasługi. Mam w życiu super farta, wszystko układa się po mojej myśli, a ja dryfuję z prądem i broń Boże nic nie ruszam, żeby nie zepsuć.
Ostatnio jednak zachciało mi się decyzyjności, żeby nie wydryfować w jakieś gówno i tu zaczynają się schody… wracają dawne problemy z niepohamowaną agresją.

Kiedy byłem studentem i traktowano mnie jak odpad, wkurwiało mnie to, ale miałem tę świadomość, że jednak trochę tym gównem jestem naprawdę. A teraz, kiedy generalnie traktują mnie w robocie jak człowieka, a pani magister dziekanatologii siedzi za PRLowską ławeczką i krzyczy na mnie, początkowo odczuwam litość. Kilka lat studiów i użeranie się ze studentami przez całe życie zawodowe? Można przegrać w życie, trudno się mówi. Ale moje nastawienie się kurwa zmienia, kiedy ta frustratka mi wymazuje cały semestr zaliczonych przedmiotów i teraz każe MI załatwiać to z wykładowcami, to uzyskuje 15pkt. A kiedy pani z salki obok potwierdza, że one nie mogą tego cofnąć, że im przykro, ale muszę to zrobić sam – otrzymuje mnożnik x2 – złożyć podanie do dziekana(+5), opłacić w kasie 20zł(+5) i w ciągu tygodnia zgłosić się po dokument(+10) z którym będę musiał chodzić za wykładowcami(+20), żeby mi wpisali jeszcze raz to samo… no kurwa!
Sumując to z bólem kręgosłupa po noszeniu zamarzniętego akumulatora z auta, które zimą nie jeździ, z jebanymi mrozami poniżej -10, z długim siedzeniem w pracy przez te wycieczki na uczelnię, z kilkumiesięcznym niewyspaniem… jestem o krok od eksplozji codziennie już od ponad tygodnia.

Kiedy zacząłem nakurwiać szafkami po tym, jak rozlałem sok, stwierdziłem, że sam nie dam rady się opanować.
Googluję o jakieś poradniki jak powstrzymać te ataki gniewu, jak opanować choleryczny charakter, a tam:
– „taka atmosfera w domu odbija się na dzieciach”
– „choleryka nie zmienisz” (cały artykuł nawet o tym ktoś napocił)
– „czasem nie ma innego wyjścia niż ucieczka”
Dziękuję pan internet. Ucieczka z życia kurwa.
I te śmieszne fachowe porady liczenia do dziesięciu i rozluźniania się… dziesięć razy mogę jebnąć śmietnikiem o ziemię, a rozluźnić pięści, jak pies sąsiada przestanie się ruszać. Boję się, że kiedy pójdę do psychololo i usłyszę takie pierdoły to zapłacę mu prosto w ryj.

No i tyle. Nie wiem co robić.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: