Wkurwienia w kategorii: ‘Zachowanie’

Wkurwiające programy socjalne i bachory.

13 lipca, 2018, Autor:

Witam dzisiaj piszę zirytowany programami socjalnymi wprowadzonymi przez rządzącą partię. Z góry wiem, że na zachodzie takie programy od lat już funkcjonują, ale państwa zachodu na to stać, a Polski tak naprawdę nie.
Nasz dług przez to rośnie, gdyż nie posiadamy gospodarki i przychodów pozwalających na sprawne działanie programu 500+ oraz wielu innych patologicznych programów, które wkrótce wejdą w życie. Nie mamy przemysłu motoryzacyjnego jak Szwecja, Niemcy, Francja czy Anglia. U nas za to tylko drukuje się pieniądze, zwiększa i tak już wysokie podatki oraz umożliwia bycie gospodarczą kolonią zachodu. Takie firmy jak Volkswagen czy Opel otwierają w Polsce fabryki i traktują pracowników jak niewolników płacąc im jakieś ochłapy podczas, gdy w fabrykach w Niemczech pracownicy dostają dobre wynagrodzenie i pracują nawet w lepszej atmosferze. W Niemczech pracownicy za wyprodukowanie konkretnej liczby samochodów dostali wysoką premię. W Polsce w fabryce w Poznaniu za wyprodukowanie dwóch milionów samochodów pracownicy dostali po czekoladzie.
Za czasów znienawidzonej przeze mnie Platformy Obywatelskiej jak było to było, ale występowało zjawisko deflacji, ceny spadały, dodatkowe podatki nie pojawiały się co chwilę. Teraz za PiSu mamy inflację, ceny rosną, pojawiają się dodatkowe podatki, niedługo w Polsce będzie przez to jak w Wenezueli tylko, że Wenezuela posiada ropę naftową, a my gówno warty węgiel co widać po tym jak na przykład Wielka Brytania zamyka kopalnie, bo wydobycie im się nie opłaca. Przecież można kupić za grosze przepraszam centy od „Polaczków”.
Ostatnio też w Polsce przetoczyło się zjawisko zapłonów wysypisk śmieci. Śmieci te były sprowadzane przez Januszy z Nigerii, zachodu Europy, Nowej Zelandii, Australii, Chin i wielu innych państw. Jak musiały być to toksyczne substancje skoro takim państwom jak Nowa Zelandia na drugim końcu świata opłacało się je przetransportować do Polski? Oczywiście podczas zapłonów wydzieliły się rażące ilości szkodliwych substancji mogących powodować różnorakie choroby.
Za te zapłony nikt nie poniósł konsekwencji, można uznać, że sprawa została zamieciona pod dywan przez rząd.

Teraz wracając do programów socjalnych wkurwia mnie jak nic to po prostu nie zmienia, a jedynie niszczy życie normalnym ludziom. Przeciętni ludzie i tak nie będą w stanie wychować więcej niż dwójkę może trójkę dzieci na raz, więc 500+ wiele w ich życiu nie zmieni, i tak będą musieli pracować, bo 1000 zł to nie jest wcale dużo przy rosnących cenach. Za to patologia narobi dzieci, nie zajmie się ich wychowaniem tylko wyśle na podwórko, aby darły od 8 rano ryje i przeszkadzały innym. Taka „madka” będzie ewentualnie co jakiś czas darła na te dzieci ryj i śmiała się ze swoimi koleżankami. Skąd wiem, że tak jest? Wiem to z autopsji, u mnie w bloku mieszka dużo takich elementów, które narobiły dzieci i teraz siedzą na dupie, każde dziecko zrobione z kimś innym. Pobierają 500+ i pewnie załapią się na program „mama+” dający 1000 zł emerytury za urodzenie bachorów. Jakby to było jakieś wielkie osiągniecie.
Moi rodzice muszą zapierdalać za jakieś grosze, a taka patologia tylko siedzi na dupie i się śmieje przez cały dzień.

Trochę się wnerwiłem, ale musiałem to w końcu napisać, bo to przechodzi ludzkie pojęcie.
pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Trochę smutku i tęsknoty.

28 czerwca, 2018, Autor:

Witam, jak wszyscy wiedzą, albo chociaż część 22 Czerwca zakończył się rok szkolny 2017/2017. W tym samym roku jako przedostatni rocznik zakończyłem naukę w gimnazjum. Minęło już sześć dni od tego wydarzenia, a ja już mam uczucie braku czegoś i smutku.
Po prostu nie potrafię sobie poradzić z tym, że te trzy lata tak szybko minęły i prawdopodobnie już nigdy nie spotkam 99% ludzi, których poznałem w czasie nauki w gimnazjum. Dla wielu nauka w gimnazjum była okropna i kojarzy się z patologią lecz dla mnie to był jedyny ratunek i odskocznia od piekła szkoły podstawowej. Miałem czystą kartę i oczywiście z niej skorzystałem.
Mimo, że w podstawówce spędziłem siedem lat (od zerówki do szóstej klasy) nie czułem na zakończeniu i podczas wakacji takiej rozpaczy jak po trzech krótkich latach gimnazjum. Ten budynek i ludzie byli mi po prostu obojętni, wręcz niektórych szczerze nienawidziłem. Budynek mojej drugiej z kolei szkoły i ludzi będę chyba pamiętał do końca życia bardzo pozytywnie.
Szczerze gdybym mógł to zostałbym jeszcze chociaż rok z tymi ludźmi w tym samym budynku i z tymi samymi dużo lepszymi nauczycielami. Czy ktoś miał tak jak ja?
Wiem też, że to tak naprawdę może być żaden problem, ale dla kogoś z dosyć ciężkim dzieciństwem i piekłem w szkole takie coś może być ogromną stratą.

pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 8,50 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Moja psychika.

30 kwietnia, 2018, Autor:

Witam, ciężko mi cokolwiek sensownego napisać, ale mnie to wszystko już za przeproszeniem wkurwia.

Codziennie rozmyślam tylko o swojej przyszłości, o biedzie, braku rozrywki, brakiem chęci na cokolwiek (nawet nie chce mi się grać w gry, bo cały dzień spędzam na leżeniu i słuchaniu muzyki) i tym jak inni żyją, mają pieniądze i po prostu żyją, a ja wegetuję siedząc w domu jak jakiś piwniczak.

W ciągu jednego dnia humor potrafi mi się zmienić z pięć razy i z wesołego człowieka zmieniam się w smutny wrak.
Cały czas wyobrażam sobie moją zajebistą przyszłość i to, że pomogę spłacić mojej matce długi i w sumie, że będę żyć na poziomie, a po jakimś czasie wszystko zmienia się o 180° i jedyne co sobie wyobrażam to, że resztę życia spędzę na kasie w Biedronce albo sobie coś zrobię.

Inni z moich znajomych mają na wszystko wyjebane, a ja cały czas tylko o tym myślę. Nawet nie wyobrażam sobie ewentualnego ożenienia się w przyszłości, bo nie wiem czy byłbym dobrym człowiekiem jeśli chodzi o życie z drugą osobą, a co dopiero mówić o dzieciach. Nie widzę też w tym sensu, bo po co przekazywać tak zjebane geny jak moje. Niby jestem inteligentny, ale moja samoocena mówi co innego, parę dziewczyn się na mnie patrzy, ale właśnie samoocena powoduje, że wcale nie uważam się za jakiegoś pięknego.

Zawsze jak ktoś wspomni o tym gdzie spędzał wakacje, co sobie kupił lub jak widzę na FB czyjeś zdjęcia z przyjaciółmi to dopada mnie ogromny smutek. Nie potrafię też zrozumieć sensu życia i męczenia się na tym świecie skoro jest tak chujowo? I niech nikt nie nie mówi, że pieniądze szczęścia nie dają, bo jest inaczej.

Można uznać, że pierdolę głupoty „bo jestem jeszcze gówniarz”, ale nie potrafię sobie przemówić do łba, że jest inaczej. Po prostu nie umiem i czuję się jak gówno. Za dwa lata czeka mnie moja 18 i jedyne co czuję to przerażenie, bo marnuję sobie ostatnie lata „beztroskiego” życia.

Pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 7,80 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

O rodzinie i przyjaźniach

9 kwietnia, 2018, Autor:

Kilka razy obiło mi się o uszy stwierdzenie, że rodzinę powinno się szanować, bo łączą was więzy krwi, genealogia itp. Dziś mogę spokojnie stwierdzić, że to gówno prawda. Wszystko to wyjaśnię w dzisiejszym wpisie.

Ogólnie jakieś dwa miesiące temu naszła mnie myśl, że tak naprawdę to ludzie początkowo nieznajomi, których sam sobie dobieram i którzy potem są moimi przyjaciółmi, stanowią bardziej wartościową grupę osób w moim życiu. Dzieje się tak, ponieważ – jak mówi znane powiedzenie – rodziny się nie wybiera. To, że mam pojebaną ciotkę, która zagarnęła w wyniku śmierci mojego wujka praktycznie wszystko, co się dało, i ani myśli o łożeniu na opiekunkę dla mojej babci, nie wpisywało się na listę moich życiowych wyborów (o tym kilka lat temu poczyniłem wpis, a sytuacja się nie zmieniła prócz tego, że na początku tego miesiąca doszło do pierwszej i pewnie nie ostatniej rozprawy sądowej).

Na tę samą listę nie wpisuje się też to, że babcia zajmie moje dwa pokoje (bo ojciec się nad nią zlitował, ponieważ ciotka zostawiła jej mieszkanie w stanie krytycznym) i ogólnie jako osoba zaawansowanie stara będzie elementem niereformowalnym, bo na cokolwiek zwrócisz jej uwagę, to od razu się poryczy. Ta kobieta narzeka niekiedy na to, że gadam z kumplem przez Skype o 22-23.00 w nocy, ale nie widzi problemu w niedzielnym puszczaniu TV Trwam na całą pizdę około godziny 7.00. Za to w dni powszednie potrafi spać do 11.00 i zabrudzić całą łazienkę, podczas gdy była już ona wcześniej umyta. Staram się być maksymalnie wyrozumiały, ale po prostu nie potrafię.

Inna część rodziny to takie święte krowy z „wyższych sfer”. „Cześć” mi nie powiedzą, wolałyby raczej mnie unikać albo nawet uznają, że mnie nie poznały. W sumie chuj z nimi, bo to nawet śmieszne z jednej strony, zwłaszcza że wszyscy wiedzą, na czym się dorobiły (lecz to zostawię dla siebie). Staram się interesować ich urodzinami czy innymi wydarzeniami z życia tak często jak one moimi, czyli wcale. Oczywiście nie mówię o wszystkich, chcąc być jednak w miarę sprawiedliwy w swych osądach. Istnieje jeszcze garstka osób, które są okej i z którymi co prawda też nie mam jakiegoś super kontaktu, no ale z drugiej strony nigdy go aż tak bardzo nie miałem, więc nie mam żalu. Przynajmniej się do mnie przyznają albo zamienią parę słów.

Dlatego właśnie uznaję, że to osoby, które JA sam wybieram, są tymi najbardziej wartościowymi w mojej hierarchii. Chociaż też zdarzają się pewne smutne incydenty. Czasami znajomości, które trwały wiele lat, po prostu sypią się ot, tak. Odkąd wszedłem w związek, staram się spędzać maksymalnie dużo czasu ze swoją dziewczyną. Wiadomo, że wiąże się z to ze zmianą stylu życia, bo zwykle spędzamy ze sobą weekendy, tak więc mam trochę mniej czasu dla znajomych. Ale zawsze próbuję go znaleźć. Zresztą, kiedy moi znajomi byli w związkach i nie mieli początkowo dla mnie czasu, starałem się to zrozumieć i nie miałem do nikogo pretensji, więc w sumie oczekuję tego samego od nich. Ale niestety nie każdy umie to pojąć. Miałem chujową sytuację, bo kolega, z którym często jeździłem na różne wycieczki itd. nagle zaczął mi dogryzać z powodu związku. I to jeszcze w najgorszy możliwy sposób, bo nie w cztery oczy, tylko za plecami. Ogólnie miałem sporo problemów na studiach, miałem depresję z tego powodu, no ale ostatecznie na sześć egzaminów zdałem pięć, co i tak jest dla mnie wielkim sukcesem. Problem w tym, że jednego nie zdałem, więc jestem zmuszony zapłacić kilka stówek, a to dla mnie naprawdę spore obciążenie. Stąd też podziękowałem za propozycję wyjazdu, tłumacząc, że po prostu nie mam na chwilę obecną hajsu. Ale zdaje się, że on tego nie zrozumiał. Pisał mi notorycznie co dwa tygodnie tak, jakby wyjazd z nim stanowił dla mnie niemal święty obowiązek. Do tego jeszcze wmawiał mi, że na pewno wydobędę jakieś pieniądze, no bo, kurwa, przecież on zna lepiej stan mojego konta niż ja sam. Dodam, że trudnię się raczej dorywczymi pracami, bo mimo znikomej ilości zajęć na uczelni, muszę cisnąć magisterkę i ogólnie mam dość trudne studia, na które ciężko mi się uczy. Więc oszczędzamy z dziewczyną każdy grosz, żeby mieć na jakieś nasze małe pragnienia, a w sierpniu pojechać sobie na Woodstock (tak, wiem, że to się już tak nie nazywa). I szczerze mówiąc, bardziej wolę spędzać wolny czas z dziewczyną, nie robiąc nic, co osoby trzecie mogłyby uznać za ciekawe, ot choćby połazić sobie po lesie, niż jechać na kilka dni, żeby codziennie łoić alkohol. Po prostu mnie to przestało w pewnym momencie bawić i nic kompletnie na to nie poradzę. I tu pojawia się moment kulminacyjny, ponieważ na zbiorowej konwersacji, gdzie było kilku znajomych, tenże kolega – ponieważ uznał to za wielce wyborny dowcip – zmienił mi imię i nazwisko na „Pantoflarz”. Ogólnie niby nic takiego, ale coś we mnie się ruszyło.

No, kurwa. Typ siedzi cicho jak mysz kościelna, nie pisze do mnie i nie dzwoni. Ogólnie nie robi nic od czasu, kiedy ostatnim razem widzieliśmy się na urodzinach kumpla (gdzie zresztą byłem też ze swoją dziewczyną), ale jak taka ostatnia pizda robi coś za plecami, podśmiechuje się i gdy temat dotyczy mnie bezpośrednio, to mówi o tym moim kolegom, a nie mnie osobiście. Na tamtych urodzinach powiedział mojej dziewczynie, że nasz związek to i tak nic takiego i możliwe, że po tygodniu i tak nie będziemy razem. Popłakała się – to dość emocjonalne dla niej i pewnie dużo osób poczuje z tego powodu żenadę, ale mnie akurat to ruszyło. Ja pierdolę, typ,. który jest 7-8 lat w związku i ukrywa skrzętnie ten swój związek przed innymi, czerpiąc z tego jeszcze jakąś dziwną satysfakcję, uznaje się za specjalistę w sprawach relacji partnerskich. No, zaraz jebnę chyba. I to nie jest tak, że on się nie afiszuje. On to najzwyczajniej w świecie ukrywa, jak gdyby stanowiło to dla niego jakieś brzemię. Jego bliski kolega nawet nie ma pojęcia, że on jest w związku. Ostatnio tak dodałem dwa do dwóch, podsumowałem wszystkie wspomnienia i na serio wyszło mi, że on ma jakąś awersję do ludzi w związkach, kocha się z nich śmiać i uznaje to za mało istotny aspekt życia.

Przyznam, że również popełniałem wiele błędów, bo ten kolega miał w przeszłości na mnie duży wpływ. Jego chamskie żarty w stosunku do innych mnie bawiły, ponieważ uznawałem je po prostu za śmieszne. Sam niekiedy dokładałem do pieca. Ale to wiązało się z tym, że niemal 90% moich znajomych nie chciało, abym przychodził z nim na imprezy. Wtedy go broniłem, próbowałem zapewniać, że się poprawi. Było mi głupio, bo do dużej części tych ludzi nic nie miałem i chciałem, żeby mnie dobrze zapamiętali. Lecz w rzeczywistości nadal zachowywał się tak samo. Chciałeś zagadać do jakiejś dziewczyny przy (zmieńmy mu na potrzeby tego wpisu imię) Stefanie? Zapomnij. Stefan zaraz rzuci tekst, który postawi cię w takiej sytuacji, że spalisz się ze wstydu. Masz inne zdanie niż Stefan? Stefan wejdzie ci w połowę zdania i to wręcz z pretensją. Gdy zmienisz punkt widzenia, wypomni ci, jak to wcześniej mówiłeś inaczej, ale sam potrafi zmienić zdanie praktycznie z tygodnia na tydzień. Zdechnie ci pies albo rzuci cię dziewczyna? Licz na chamskie odzywki ze strony Stefana przynajmniej raz na jedno spotkanie, bo to zajebiście zabawne.

Chuj z taką przyjaźnią. Co prawda trwała ona kilka ładnych lat, jednak chyba nie warto jej kontynuować, skoro ktoś nie może zaakceptować zmian w twoim życiu. Wolę być nudny i szczęśliwy, niż robić rzeczy, które mnie nie bawią. I obiecuję, że jeżeli tylko dowiem się, że Stefan powiedział, choćby rzucając to mimo woli, coś o mojej dziewczynie, to mimo swojego raczej pozytywnego nastawienia do ludzi, wypierdolę mu lepę na pysk. Chociaż może po prostu nie warto tracić na niego czasu?

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!