Wkurwienia w kategorii: ‘Różności’

Ona jest pedałem…

12 listopada, 2019, Autor:

Wybaczcie, nie miałem lepszego pomysłu na tytuł wkurwa, do tego relatywnie szybkiego i krótkiego jak na mój rozmach. Trza trochę rozruszać sztuczny tłok na MW. A Wpis miał być do poprzedniego, ale go odczepiłem, bo nie chciałem już robić tasiemca. W zasadzie to trzecia nazwa na jaką wpadłem i w sumie najbardziej adekwatna.

Kiedyś miałem trochę podobną i inną sytuację zarazem. Nie dotyczyło to bezpośrednio mnie. Był koleś i laska. On Jezus ona Mojżesz. Serio takie ksywy mieli. Nie znali się. Ja też ich w zasadzie nie znałem. J postanowił się umówić z M. Były to jakieś czyjeś urodziny. Coś tam do niej zarywał. Ale w pewnym momencie ona się przelizała z jakąś tępą cipą. Nie wiem też czy ona była lesbą czy bi. 1 chuj, to już bez znaczenia. Powiedziałem to J. J się załamał i noc się skończyła na podtrzymywaniu morale załamanego chłopa ze sporym zapasem %. Jak zwykle człowiek patrzy na swój interes, tak autentycznie żal mi było typa.

Piliśmy całą noc i było mi przykro, że typ się poświęcił, miał jakieś nadzieję, etos rycerski, jakiego dziś już nie uświadczysz a tu taka wolna amerykanka i cios w ryj za friko. Pamiętam że powiedział „tak się nie robi”. Dokładnie. Ale tłumacz to koniowi a raczej klaczy na miedzy. Się umawiasz a potem idziesz w tango z kim innym i osrywasz gościa. Jakie to kurwa dojrzałe. Poświęcić czas, nerwy, emocje, kasę na dojazd, bo naprawdę dojazd był mega chujowy i długi, pełno przesiadek. Wiem z doświadczenia, bo sam byłem w jego okolicach, jak się spotykałem z inną łosicą i też zaliczyłem gonga, bo uwiódł ją 2x starszy koleś po 30 (my mieliśmy z 16/17), jej nauczyciel się wieszał na kablu od żelazka przez nią, więc nie chcąc mieć go na sumieniu dała mu dupska, a mnie olała.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 1 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Dobić czy oszczędzić

11 listopada, 2019, Autor:

C.D. i w zasadzie epilog http://megawkurw.pl/index.php/2019/09/14/piatkowa-randka-przed-laptopem/

Nie wiem od czego zacząć. Może od tego, że mimo iż śfinto polononazimu i weekendowych patriotow idiotow januszy tak naprawdę nic tego dnia mnie nie wkurwiało chyba nigdy. Przez dzieści lat. Aż do dziś. Dziś przywitała mnie nowina w stylu: „Koniec flirtów, wracam do męża tyrana skurwysyna naprawiać to gówno i być przykładną wierną żoną suką i matką polką i kochanką nałożnicą od 7 boleści jebaną po życia kres. A ciebie pakuję do friend zone.” To tak w pigułce, bo nie będę was zanudzać zbędnymi szczegółami. Nasłuchałem się o sobie że jestem ofiarą, egoistą, manipulatorem blablabla. To co tygryski (tzn baby tygrysice) lubią najbardziej). Tak kurwa. To ja zabraniam jej ruchać się na boku. To ja zabraniam spotykać się ze znajomymi na piwie po robocie. To ja każę jej siedzieć w domu i robić jednocześnie i za ojca i matkę szwaczkę praczkę dupodajkę i prasowaczkę bo tatuś nie ma jaj dać dziecku jeść kolacji. Nie mieć życia. To jest pierdolone jej motto.

Przybliżając wam wstępnie i ostatecznie ten cały chory bełkot w moim obowiązku było słuchać i pocieszać. Jaki mąż, praca, teściowie niedobrzy. A jak jej coś w dupie nie gra najlepiej pisać codziennie: cześć masz dziś ciotę czy znów nienawidzisz calego swiata i nie chce ci się z nikim gadać i mam wypierdalać? A tak po prawdzie… Który qrwa normalny facet chce lub musi słuchać pierdów na temat jakiegoś tam dupcyngiela? Jednak przekaz był zerojedynkowy. Jej Ja. Nie my. Już nie. Murzyn zrobił, murzyn może odejść. Moja rola się skończyła. Ale naprawdę trudno mi uwierzyć, że nóż w plecy mógł mi wbić ktoś z tzw. Starej Gwardii. I że po raz  n-ty dałem się nabrać na tanią gadkę jak „nigdy nie odwrócę się od ciebie, chyba że ty będziesz tego chciał”. Zgadnijcie jaka była reakcja „jesteś bezczelny wyciągając brudy”. Brudy? Raczej puste deklaracje. Dorosła baba, a zachowuje się jak mała dziewczynka albo nastolatka ze swoimi kaprysiątkami. Słowem – rzuciła mnie w kąt, wytarła se pizdę mną a teraz wraca do swojego życiowego szamba, bo jej się znudziłem. Prawdopodobnie to samo zrobiła z innymi facetami na boku.

Niepotrzebnie wskrzeszałem trupa. Znaliśmy się od 15 lat. A jednak te wszystkie cyfry, staże i inne statystyki nie grają. Nie zawsze. Czasem często nigdy.

Morał z tej bajki? Zaprawdę powiadam wam. Nie brać się za mężatki. A jak już to mieć do nich tyle szacunku co do dziwek. Wyruchać jak najtańszą zdzirę i pierdolnąć w kąt, a najlepiej zniknąć. Bo one ze swojego szamba nie zwykły wypełzać. Sentymenty kosztują. Chuj z nimi. Mam dość bycia strażakiem/ratownikiem.

Mam jednak jeszcze 1 asa w rękawie. Naszą korespondencję na msn i wp. I tu weszliśmy w fazę finałową. Jak poprowadzić to zakończenie? Znalazłem jej pedała, któremu służy niczym w haremie. Wprawdzie wstępnie przeszukałem i nie wiem czy jest jakaś audio wiadomość, gdzie otwarcie przyznaje się i użyła magicznego słowa „zdradzałam”, ale tam jest tyle gorącej treści, że każdy najtępszy kowalski janusz by skumał, że od lat przyprawiała mu grażynka rogi i opierdalała gałeczkę na boku. Pierdolę szantaże, bo nic już od tego ścierwa z dwoma plackami i dziurą (w czole) nie chcę. Myślę, czy ujawnić prawdę, na którą nawet ten pizduś zasługuje czy gówna nawet kijem już nie tykać. W zasadzie domagam się sprawiedliwości. Nigdy jeszcze czegoś takiego nie zrobiłem. Czy to konfituryzm czy raczej wyświadczenie przysługi światu, że należy tępić kurwiska, które nie szanują drugiego człowieka, który usiłuje pomóc im się odkurwić. Jak moja babka powiadała: starego psa szczekać nie nauczysz. Zatem czy to coś zmieni? I tak i nie. Rozpierdolę jej życie do końca. W zasadzie  na to zasłużyła. Bo zabawiła się moją empatią, jaką poniekąd w nią zainwestowałem, a na takie coś nie pozwalam sobie już od ładnych paru lat. Z 2 strony Czy nie większą karą będzie, jak się wkrótce po kolejnej „euforii” obudzi z ręką w nocniku, że jednak dokonała chujowego wyboru, skazując mnie na pożarcie? 1 i 2 nie będę wiedział. Ale w świadomości na bank pozostanie to, że po raz pierwszy w życiu nie pozostałem dłużny. Jeszcze napisałem „uważaj czego sobie życzysz”, jednak w pierwszej myśli nie przyszedł mi ten pomysł/plan do głowy. Ja to spokojnie mogę rozegrać, np niech narazie se pobuduje patologiczne klocki a potem zburzę im wieżę babel czy domek z kart i piekło zamarznie.

Najlepsza była wymówka: „widzisz ja nie szukam na siłę wrażeń. Różne rzeczy przerobiłam, ale to wszystko przez to, że nie mam swobody”. – I ty mnie kurwo będziesz uczyć szacunku do innych.

Nie wiem jak dla was, ale dla mnie zdrada jest niewybaczalna. To koniec. Po co to ciągnąć. Raz spróbujesz i popłyniesz. Jak w tej reklamie jakiejś chujowej margaryny: posmarujesz zasmakujesz jeszcze raz spróbujesz.

Na koniec moje podsumowanie jej chujozy, wiadomość z dobitnym przekazem:

„Skończyłaś swoje zaklinanie rzeczywistości? Teraz moje ostatnie 3 centy bo na więcej nie zasługujesz. Kto tu jest ofiarą losu… A był w tej bajce smok? Odstaw te dragi czy czymkolwiek się odurzasz. Zejdź na ziemię Pinokio. Ja w przeciwieństwie do ciebie nigdy się nie skurwiłem a przynajmniej nie wyszedłem na fałszywą kurwę zdradzając. Dobrze, że nie dałem się wykorzystać fizycznie. A ty jesteś tanią dziwką, której po to są faceci. Na pewno nie będę płakał nad takimi zdradzieckimi zdzirami szukającymi chuja do dupy desperacko jak ty. A teraz wypierdalaj w podskokach do swojego pedała i uprawiajcie dalej swoją patologię. Oby ciebie spotkało  to samo co mi zrobiłaś. Może ciebie ktoś zrani mocniej niż ty mnie.”

Co wy byście zrobili?

 

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Ludzie z mojego najbliższego otoczenia są pierdolnięci, rozdział IV

16 października, 2019, Autor:

Mój stary jest fanatykiem…

Lubię się pośmiać z memów o nosaczach reprezentujących typowego Polaka Janusza, jednak wiem, że w moim życiu nie stanowi to żartu a fakt, z którym muszę się borykać od samego początku swojego istnienia. Mój ojciec jest osobą, którą przez 26 lat zdążyłem znienawidzić. Wiem, że to mój rodzic, ale w sumie nic na to nie poradzę, po prostu czuję do niego wyłącznie odrazę i stresuje mnie jego obecność. Ale zacznijmy od początku.

Mój ojciec nigdy nie stosował przemocy fizycznej – to trzeba mu przyznać. Ale przemoc psychiczną jak najbardziej. Właściwie teraz nie ma prawie że dnia, aby tego nie robił. Do tego jest pracoholikiem przekonanym o tym, że zawsze ma rację, ponieważ zapierdala 24 godziny na magazynie i najwięcej zarabia. Potem przychodzi z nocki, kładzie się spać, a jak wstaje to ciągle twierdzi, że nic nie zostało zrobione. Czasami zdarza się, ze po tych 24 godzinach nadal nie chce iść spać i sprząta cały dom. Często budzi mnie, napierdalając mopem o wiadro, kiedy jest przed 7.00 rano. Mój stary nie umie odpoczywać i z roku na rok jest coraz gorzej, bo przeradza się to u niego w manię. Potrafi zapierdalać od rana do wieczora, ciągle pod nosem prowadząc swój monolog, że „jest wykończony”, „nikt nic nie robi”, „nikt mu nie chce pomóc”. I winą za to obarcza innych domowników.

To właśnie życie z nim pod jednym dachem spowodowało, że w poprzednim roku musiałem podjąć terapię antydepresantami, która trwa po dziś dzień. Jego zachowanie nie stanowiło może jedynego powodu mojej depresji i nerwicy, lecz na pewno było przyczyną w 70%. A gdy mu powiedziałem, że na to choruję, stwierdził, że przecież ja żyję bezstresowo i on to na wsi dopiero miał zapierdol w moim wieku. Chuj mnie to obchodzi – w jego wieku po świecie zapierdalały jeszcze mamuty, a prąd nosiło się wiadrami. Pomyślałem sobie, że skoro lekarz stwierdził u mnie te zaburzenia, to ojciec potraktuje mnie trochę łagodniej ze względu na moje stany lękowe. Ale nie, absolutnie nic się nie zmieniło. Dalej na mnie napierdalał i to w taki sposób, że potem ciężko mi było oddychać, nie mogłem spać w nocy, bo śniły mi się koszmary, a często nawet miałem krótkotrwałe myśli o tym, żeby ze sobą skończyć. Na szczęście te myśli trwały tylko kilka sekund.

W jego opinii nic nie robię. Nawet jak mu pomagam cały dzień na podwórku, to i tak twierdzi, że nic nie robiłem. A jak chcę sam zaproponować, że coś zrobię, to też jest niedobrze. Bo przecież nie umiem napalić dobrze w piecu albo ugotować ziemniaków, mimo że robię to dosyć często, kiedy nie ma nikogo w domu. Owszem, nie umiem wielu technicznych rzeczy, ale to dlatego że w dzieciństwie nigdy nie byłem do nich dopuszczany. Mogę odkurzyć cały dom, zrobić śniadanie-obiad-kolację, wytrzeć kurze i nakarmić zwierzaki domowe, pójść do sklepu i posprzątać podwórko, ale to i tak nic nie znaczy, bo to są rutynowe rzeczy, a więc to nie jest praca. Mogę zrobić 10 rzeczy dobrze, ale ta jedenasta mi nie wyjdzie i oczywiście tylko to się liczy. Czasami mój stary chce, żebym mu „podpowiedział” coś z zakresu elektryki, bo on przykręca gniazdko i nie wie jak, a potem dostaję opierdol, że nie chcę pomóc. Ale ja się, kurwa, na tym nie znam. Nie uczyłem się elektryki. Jak chce porady, to niech wynajmie fachowca.

Ale nie, bo fachowcy to drodzy są, więc lepiej samemu zrobić. Potem tak robi, że trwa to 3 tygodnie, a on kurwuje na wszystko. Raz w całej swej inteligencji chciał zdemontować gniazdko bez wyłączenia prądu i go pierdolnęło. Innym razem na upartego wszedł po drabinie i z niej spadł, bo nie mógł poczekać tych 2 godzin, aż ktoś wróci do domu i mu ją przytrzyma.

Nie mogę niczego robić na kompie, bo w jego opinii zajmuję się graniem. A tymczasem mam zdalne zlecenia pisania tekstów i po prostu muszę poświęcić te 4-5 godzin, aby coś naskrobać i móc dostać za to sensowne pieniądze. Ale nie, bo to jest nieważne. Ojciec nigdy nie ułatwiał mi zdawania egzaminów na studiach. Zawsze, gdy nadchodziła sesja, wymyślał sobie nowe remonty: dachu, piętra, chuj-wie-jeszcze-czego. Przychodziłem z wykładów i nie miałem czasu się uczyć ani pisać prac zaliczeniowych, bo musiałem z nim przy tym zapierdalać. A jak nie, to była wielka obraza. Mój ojciec nawet nie zapamiętał jaki kierunek studiuję. Mało tego, on uważa, iż kierownik banku to dokładnie to samo co kierownik Żabki. Jeszcze jedną bardzo ważną rzeczą jest to, że od wielu, wielu lat próbuję wydać książkę. Teraz w końcu znalazł się wydawca i mogą się spełnić moje marzenia na jakieś lepsze życie i ogólnie na czerpaniu profitów ze swojej pasji. Kiedy się tym pochwaliłem, jedynymi reakcjami rodziców było „Aha”, co mnie bardzo zdołowało i już przez większość dnia leżałem w łóżku, bo bardzo źle się czułem. Pisanie książki było ciężkie, ponieważ rodzice non stop się kłócili, a ja się tylko denerwowałem i nie potrafiłem nic sensownego napisać. Dopiero u mojej dziewczyny, w Wejherowie warunki okazały się sprzyjające. Do tego ciągle miałem przeświadczenie, że ojciec patrzy na mnie z byka, bo robię głupoty na kompie. Raz stwierdził, że na pewno zmyślam z pisaniem pracy magisterskiej, bo przecież mam włączonego Facebooka. Jakbym nie mógł jednocześnie robić dwóch rzeczy naraz. Ale jak mu się w telefonie coś spierdoli (oczywiście samo, bo on przecież nie wchodzi na te wszystkie zjebane strony, które mu przesyłają malware i wirusy na komórkę), to mam to zrobić w trybie natychmiastowym.

Moja matka nie jest lepsza. Kocham ją, ale ona uznaje to ciągłe napierdalanie na wszystkich za normę i nic nie mówi. Gdy jest sama w domu, można z nią pożartować i pogadać na różne tematy, jednak takich dni jest stosunkowo niewiele. Ja też do pewnego czasu cierpiałem na syndrom sztokholmski i po prostu wyłączałem się, czekając aż wszystko samo się skończy. Jednak ostatnio postanowiłem to zmienić. Zdarzyło mi się kilka razy zwrócić staremu uwagę, nic to co prawda nie dało, ale czułem satysfakcję, że mu dopierdoliłem. Bo na to całkowicie zasłużył. Najgorsze jest to, że mam obawy przy podejmowaniu jakiejkolwiek pracy, ponieważ w głowie uroiło mi się, że będzie tam tak jak przy robocie z ojcem – będą krzyki, wrzaski, poczuję się jak gówno i ogólnie niczego nie pojmę.

Mój ojciec ma też skłonność do kupowania coraz większej liczby sprzętów gospodarstwa domowego, co daje mu pretekst do narzekania, jak to on dużo ma do roboty. On sobie po prostu tę robotę dopierdala na własne życzenie. Ogarnięcie tego wszystkiego zajmuje cały dzień, a ja nie zamierzam tak żyć. Chcę rozwijać swoje pasje i zainteresowania, których mój stary nie posiada. Co więcej, to on sam zadecydował, że babcia Klara się do nas wprowadzi, a teraz na nią narzeka i liczy, że będziemy przy niej cokolwiek robić. Ja nie zamierzam. Ona nie pamięta nawet o moich urodzinach, twierdząc, że nie może pamiętać o każdym swoim wnuku, bo jest ich za dużo. Mam nadzieję, że kurwa szybko umrze, bo to najbardziej pazerna i świętojebliwa osoba, jaką znam.

O prywatności we własnym pokoju też nie ma co gadać. Po kilku dniach mojej nieobecności (bo wybywam często do dziewczyny, ponieważ tam czuję się spokojnie i po prostu dobrze), gdy już jestem w domu, potrafię od razu poznać, że grzebano mi po szafkach, plecakach itd. A mam tam różne rzeczy, które są… no, po prostu moje i nie chcę się z nimi afiszować. Wiecie, prezerwatywy, jakieś małe piwko, czasami papierosy, albumy czy kartki z moimi bazgrołami. To są rzeczy takie typowo moje i skoro ja nikomu po szafkach nie grzebię, to chciałbym, aby też nie robiono tego u mnie.

Pora chyba się wyprowadzić. Życie z moim starym i jego matką jest niemożliwe. Nie wiem, dlaczego moja mama nadal z nim jest, ale pewnie z przyzwyczajenia. Ja nie przyzwyczaję się do tego nawet po 40 latach, więc muszę wziąć sprawy w swoje ręce.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 8,75 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Badania ahead

14 września, 2019, Autor:

Teoria sobie, praktyka sobie.  Z racji, że borykam się z wagą a raczej ostatnio już nawet otyłością 1 czy tam 2 stopnia (różne źródła pierdolą różne farmazony) czyli mniej więcej w pigułce to takie gówno powyżej zwykłej otyłości. Na szczęście dzięki głodówce (i to jest temat drażliwy zaraz obok polityki, podatków religii i bożyszczy/wiary) i podejrzewanej przez lekarza insulinooporności oraz zjebanych hormonach to póki co moja jedyna letalna broń powoduje, ( tu sorry Letalne Prącie za ew. kradzież tfu pożyczenie se praw autorskich) że cofnąłem się biologicznie prawie że do epoki sprzed 2010/2009, ale to nadal długa droga, bo 7kg w ciągu 2tyg jest nieco rozczarowujące. Nadal popełniam błędy, bo czasem coś zjem, choć mało. Ale po ścianach nie latam. Rekord to było podobno prawie 400 dni w latach 70 w USA. Nie chce mi się nawet jeść. ot czasem tęskni się za małpim nawykiem przeżuwania.. Jak el doctore stwierdził i potwierdził, na chwilę obecną tyję z powietrza. Zgadza się, stąd dietetycy i inni chyba mnie nienawidzą za to, że ośmieliłem się mieć jakieś doświadczenie na ten temat i nie da się ot tak na mnie zarobić. Udało mi się niegdyś „schuść” na Dukanie – tak tak tym zbrodniarzu wojennym, od którego to niby siadają nerki. A czemu efekt dżodżo? Bo nie ukończyłem ani fazy III ani IV, czyli ostatecznej.

Mam ogółem tak, że jakich trików bym nie próbował to mój wredny organizm wypracuje se odporność i obroni się przed wszystkim. Jak to mówią – saper myli się raz. Nie będę zanudzał szczegółami, co konkretnie, jakie badania do zrobienia. Wiem, że są szczęśliwi „ulańcy” jak ja, lepiej czy gorzej, mimo to nie dolega im nic ponadto. Mi się niestety nawet osobowość zmienia. Cały system siada i gorzej niż baba. Procesu ozdrowienia doznaję szczególnie a właściwie wyłącznie za granicą. Nikt się krzywo nie lampi, nie ocenia. Czemu by nie wziąć przykładu z NWaszych południowych sąsiadów? A też niekoniecznie zaraz ociekają typową euro „pejską” lewackością (choć ja to bym i lewaków i prawaków czyli pederastów z naziolami zamknął w klatce i poczekał, aż się wyrżną te chore zwierzęta nawzajem). Bo jak pokażę kutasa i powiem, żem dumny z bycia hetero to zaraz mnie zamkną w kaftan, a kolorowi jeszcze będą mieli eskortę policmajstrów.

I zaś odbiegłem od tematu. 16 badania, 17 kontrola u endokrynologa. Na 1 wizycie rozjebało mnie to, że mimo cierpienia na 50 na 65 możliwych objawów niedoczynności tarczycy (dodając fakt, że moja babka chorowała oraz jej siostra i jej chyba wszystkie 6 córek) to o dziwo jestem zdrowyyy! Jedynie mam małego guza, którego trza monitorować raz na ruski rok, bo za mały na biopsję i ew wycinanie. Co do cięcia podziekuję, bo już zostałem ze wszystkich migdałów wykastrowany i jako dzieciak trafiłem pod nóż, aokazuje się koniec końców, że jest to kryminał i nie wolno tego było robić. Niestety jaki koń (ciemnogród) jest każdy widzi.

Jestem pojebany co nie? Wściekły, że zdrowy. Kasa wyjebana pozornie w błoto (jak każdy szanujący się obywatel, chadzam prywatnie, bo historie o wizytach na za 3 lata nie są mi obce, do tego skurwysyny nawet krwi pobrać nie umieją dobrze i trza się prosić o wyniki badań a refundacja na np tarczycę to jakieś nędzne 2 badania, groszowe sprawy zresztą) Nawet nie robiłem jeszcze nowego dowodu i prawdę mówiąc totalnie mi się nie chce. Nie oglądam tv martwej propagandy, ale słyszałem, że już nie ma obowiązku noszenia ze sobą ID. Natomiast bez tego chuja się załatwi, jeżeli mowa o pewnych innych kwestiach. Liczyłem, że w ambasadzie by szło to ogarnąć ale ni chuja, wniosek online, ale zapierdalaj i tak po odbiór, choćbym mieszkał w Zanzibarze czy innym Bangladeszu. Ten sam burdel co z bankami. Chcę a nie mogę. Btw czytałem, że działalność w np Czechach lepiej się opłaca, niestety jedyna polska agencja nie raczy łaskawie odpisać, więc pasowałoby zapierdalać tam ręcznie. Gdzie dupolska tam biurokracja.

A kończąc by wyszło jednak tematycznie – jestem zesrany przed sterydami. Mam nadzieję, że nie będę musiał tego kurestwa łykać, bo ten szajs może wywołać więcej chorób, niż obecnie z resztą się zmagam. Niczym mityczna pierdolona hydra. Nie uśmiecha mi się być typową kuhwą koxem polakiem robakiem. Wystarczy, że mimo możliwości zbudowania se image’u scenicznego i kamuflowania, płynącej we mnie cebuli w żyłach nie wyrzeknę się. Szkoda. Pewnie nawet transfuzja nic by nie dała…

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 2 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!