Wkurwienia w kategorii: ‘Pogoda’
Owady aby je chuj strzelił
1 maja, 2012, Autor: KistosJak ja kurwa nienawidzę pszczół, bąków, szerszeni, komarów, much kurwa i wszystkiego co lata i kurwa bzyczy. Wychodzę sobie kurwa na dwór, pogoda ładna jak nigdy w tym kraju. Pomyślałem że się trochę opalę. Wszystko ładnie pięknie ale nad głową co chwile lata mi a to kurwa pszczoła a to osa albo kurwa szerszeń. Lata i wkurwia, a złe doświadczenia mam z tymi jebanymi owadami i automatycznie przyjemność chuj strzela. Kurwa kurwa kurwa…
Ferie, i to co zwykle
27 stycznia, 2012, Autor: FaquśTo już przeszło moje ludzkie zrozumienie. Cenzurują internet, kiedy nikt tego nie chce – wspaniała demokracja – udoskonalili system edukacji do takiego ideału, że wszyscy są mądrzy(magistrzy jebani), ale biedni i bezrobotni. Każą Ci popierdalać za nic, a jak się nie przydasz, to niczym konia w stadninie: na salami lub klej. Tyle się mówi o ludzkich uczuciach i życzliwości, a rzeczywistość jak zwykle ciężkim młotem weryfikuje wszystkie imaginacje. Ja wierzyłem kiedyś w rzeczy idealne, ale teraz wiem, że nie ma nic idealnego. Nawet idealnej śmierci. Człowiek zapierdala, a potem i tak z uśmiechem każą spierdalać.
Do tego zaczęły się ferie( u mnie, czyli że na północy) 10 stopniowym mrozem. Kurwa, nawet na browara nie można iść w taki mróz. I na chuj on komu ? Drogowcy znowu dadzą dupy, pociągi złapią gigantyczne spóźnienia i zrobią ,,sardynki”. Matka się dopierdala, że może bym odszedł od maszyny liczącej, ale po kiego chuja, ja się pytam ? Korci mnie, żeby dać jej wykład na temat tego, jak bardzo chujowa jest egzystencja, kiedy nie jest tak podle w wirtualnej przestrzeni. ,,O kurwa, ten to jest uzależniony” – pomyśli sobie co któryś z was. Tak jestem kurwa uzależniony od kompa, tak jak od czekolady(chociaż z nią daję radę wciąż walczyć). Boli mnie jak się śmiesznie szufladkuje uzależnienia.
Jarasz bakę co dwa dni – jesteś “cool” bo przecież się dystansujesz do świata. A inni, którzy uciekają w inne środki to już są chujowi ?(Akurat baka[bo jej najbardziej nienawidzę] padła jako przykład, bo to zjawisko występuje w każdym środowisku uzależnionych) Ja pierdolę, ludzie ogarnijcie się !
I na koniec jeszcze coś, co mnie wkurwiło ostatnio. Jak ludzie się zajebiście chwalą tym co robią w ferie: ,,- ja to sobie jadę w góry na narty” ,,- a ja jadę do Norwegii” itd. KURWA MAĆ, JA NIE JADĘ NIGDZIE, BO MNIE NA TO NIE STAĆ I CHUJ WAM BURŻUJE W DUPĘ.
Zima
17 stycznia, 2012, Autor: AntonioSiedzimy w samochodzie. Napierdala śniegiem jak nigdy. Wyjeżdżam na drogę. Krajobraz jak w czasie burzy śnieżnej na Antarktydzie.
Co za kurwa zjebany klimat panuje w Polsce? Latem, kurwa “zimno i pada i zimno i pada na to miejsce w środku E-U-ropy” jak to śpiewał Kazik
(No dobra nie cały czas, ale znowu jak dopierdoli 32 w cieniu, to idzie zdechnąć), a zima dopiero chujowa, bo tak: zimno, mokro, wieje, roboty nie ma, życia nie ma, nawet nie ma co robić, wypadałoby zapaść w sen zimowy, ale jeść trzeba! Na nartach nie mykam, więc wkurwiają mnie te tępe chuje, które z pierwszym śniegiem w listopadzie drą mordy: “hurraa! jadę na narty”. Mam znajomą, która miała już chyba z tysiąc operacji kolana, ale kurwa napierdala na tych dechach przy każdej okazji mimo to, a potem płacze, że kolano, że to, że tamto, siamto, owamto…
No nic, jedziem do teściowej, ledwo granice wsi przekroczyłem (właściwie przejechałem samochodem i było to trochę dalej niż na granicy, ale tak jest bardziej dramatycznie) KOREK!!! Widoczność 2m, nakurwia białymi płatkami i wszystkie auta stoją, ja też grzecznie czekam, za chwilę pewnie ruszy… gdzie tam!!! Postanawiam zawrócić te 5km i jechać inną drogą, bardziej główniejszą. Jedziem 20-40km/h, chuj mnie jasny strzela jak widzę tych wszystkich nieudaczników ślizgających się i nie mogących wyjechać pod górkę. Mam starego WV z 91r. zimówki po kilku sezonach i napieram równiutko, a ci z naprzeciwka buksują… łyyyyyyyyy… łyyyyyyyy…. swoimi co najwyżej kilkulatkami. Mówię do żony:
- 90% jazdy to kierowca.
- Wczoraj mówiłeś, że 70.
- A dzisiaj mówię, że 90. Sama widzisz.
Niech mi ktoś kurwa do ciężkiej cholery wytłumaczy, po co komu super fura, zimówki wymieniane co sezon, jak kurwa jeden z drugim nie potrafi jeździć? Na miejsce dojechałem w 1:30 (normalnie do 30 minut). C.D.N.
Zima po polsku.
3 stycznia, 2012, Autor: 31akzulNiech to szlag, kurewski i zajebiaszczy.
I mnie dopadła ta jebana melancholia! Mea culpa szacowni depresanci, chylę czoła. Długo udawało mi się uniknąć morowego nastroju ale i w końcu mnie dopadło. Chociaż po głębszej analizie… nie to chyba jednak wkurwienie!?
Zima jak chuj po viagrze, postawiła się i postanowiła nie odwiedzić naszego pięknego kraju. Moje suerwyczesane Dynastary smętnie spoglądają na mnie z wieszaka na narty. Na stokach ludzie zacięcie trenują żeglarstwo, kajakarstwo i windsurfing. Na rafting nie trzeba już jeździć do Turcji bo wystarczy puścić się na brzuchu ze stoku: wrażenia bezcenne i mokrym się jest tak samo. A ja całą kasę na wyciągi wydaję na chusteczki i wódkę – akcesoria potrzebne do oglądania prognozy pogody i obrazków z kamer internetowych umieszczonych na stokach.
Dziś mój stopień wkurwienia sięgnął zenitu jak przeczytam na portalu pogodowym, że zima od czwartku- jakieś 2 stopnie i śnieg z deszczem. TO MA KURWA BYĆ ZIMA???? Czy tego Wszechmocnego pojebało do reszty? Zamiast sypać śniegem i wymrażać skurwiałe wirusy, ON sobie wolne robi i olewa nas ciepłym… deszczem.
Najbliższy weekend miałam spędzić na nartach ale jak tak dalej pójdzie to czeka mnie całodniowe aperski w knajpie a tego po świętach i sylwestrze moja wątroba może już nie wytrzymać.
Chuj z tym że będziemy się z rodziną gnietli jakieś 1000 godzin w samochodzie na krajowej “rozjebanobudowlanej” ósemce. Potem wcisnę się w za małe spodnie narciarskie (święta były obfite w tym roku-wrr) które przy tych temperaturach będą niczym sauna w tropikach. Przy kasie chuj mnie finansowy strzeli bo ceny wyciągów dorównują tym w Alpach albo nawet na samym MARSIE. Spłukana z kasy, siądę na mokrym od deszczu krześle i pojadę na górę. Na szczycie, mokra jak norka od środka (spodnie) i na zewnątrz (deszcz) zjadę po kamieniach niczym Małysz w Dakarze zdzierając sobie przy tym narty do samych wiązań. Na serwis już mi nie starczy kasy więc moje ukochane narty zostaną przerobione na sztachety do płotu.
Ale za to: byłam, jeździłam, sezon zaliczony.
C.D.N…chyba
Szybko przemieszcza się w plejstoceńskich glebach aluminowych…
10 sierpnia, 2011, Autor: BelferWitajcie
Wczoraj siedząc na wygodnej kanapie przed TV oglądałem jakże popierdolony, komiczny kurwa horror,który miał byś straszny, a był chujowy.
Akcja tegoż filmu toczyła się w Arizonie, klimaty rodem z Westernów.Tyle, że były to lata 80/90. Bohaterami było zaś 2 przyjaciół, dziewczyna, stary Japończyk, dziadzia z Arizony, jakaś baba, wkurwiający bachor i jego bardziej wkurwiająca siostra.
Jednak akcja opierała się na potworze, przypominającym kutasa w stanie spoczynku, mordą jak mongolski robak śmierci i otworem w dupie, z którego wyskakiwały małe węże. Pragnę dodać, że ten opis jest prawdziwy. Otóż wspomniany skurwiel, wpierdalał ludzi, a może nie tyle co wpierdalał, co zabijał,bo wpierdolił tylko starego żółtka, resztę ukąsiły węże, które wyskakiwały mu z mordy jak Franek ze stodoły i z dupy, jak gówno po 4 godzinach cierpliwego domagania się wyjścia na powierzchnię.
Nie oglądałem tego filmu całego, tylko koło godziny, czyli jego końcówkę.
Ale poza obstawą, sztuczną grą aktorów, potworem-chujem i wszystkim, co się tam znajdowało wkurwiło mnie najbardziej zdanie dotyczące tego skurwysyna (potwora):
,,Łatwo przemieszcza się w plejstoceńskich glebach aluminowych”
Osz kurwa ja pierdole. Słowa te wypowiedziała baba, udajaca wielką kurwa karate mistrz, sprytną kurwe, ładną dziewuche, profersor archeologii i chuj wie czego. Co mnie też wkurwiło. Ale skąd ona do chuja psa wie, jakie gleby ma pod sobą i jak to przekłada się na chuja żyjącego pod ziemią i w ogóle skąd pizdo głupia wiesz, w jakich glebach on się łatwo przemieszcza i czy ma to jakiekolwiek kurwa jego mać znaczenie.
O wkurwia mnie jak ktoś w filmie udaje eksperta. Zwłaszcza takim kurwa właśnie ,,katastroficznym horrorze”, kurwa że tamten musiał ewoluować 300 milionów lat temu, pewnie jest zwierzęciem słodkowodnym, zimnorodnym ssako-gadem, kurwa krzyżówka nietoperza z lisem…
Jak mnie to wkurwia.
A teraz będzie o moim porannym gównie i parówkach, czyli co te 2 rzeczy łączy jak bliźnięta syjamskie (myślę parówka, mówię gówno).
Zaspany, po nieprzespanej nocy położyłem się by zaraz zapierdalać przy pnączach w ogrodzie. Wróciłem skurwiały i postawiłem wodę na mojej popękanej elektrycznej kuchence, by ugotować parówki z serem z Sokołowa, z sosem czosnkowym, ketchupem (wkurwia mnie jak ktoś mówi keczap), kromą chleba i Spritem w szklaneczce obok.
Czekając przed monitorem, zaczynając pisać tegoż wkurwa, tata mi mówi, że się woda zaczyna gotować. Dobra myślę, niech się gotuje jeszcze, raptem zechciało mi się srać i siedząc wciągnięty muzyką Running Wild, zapomniałem, że gotują mi się wstawione do wody parówki i zechciało mi się srać.
Gówno robiło strajk i kazało mi wejść do łazienki. Posłusznie wszedłem do niej i w pośpiechu spuszczając gacie przypomniałem sobie o parówkach. U kresy gównianych sił,słabych zwieraczach pobiegłem do kuchni by wygasić palący się palnik i wyciągnąć 5 paróweczek, a gówno uciekało jak więźniowie z Alcatraz, po kryjomu chciało ujrzeć światło dzienne.
Ja jednak zdławiłem je, wyostrzyłem zmysły, włączyłem alarm zabezpieczeń i kazałem mu się schować, usiadłem na srocz i wysrałem je z wielką przyjemnościa, wyżywając się na nim, za całe zajście i srając za karę jak najmocniej. A teraz mnie kurwa boli dupa.
Eine Benzine kurwa!
Tagi: Mongolski robak śmierci, plejstoceńskie gleby aluminoweThe wakacyjny zapierdol
16 lipca, 2011, Autor: SzturmierzBył 10 lipca, niedziela. Spokojny wieczór. Nic nie zapowiadało nadejścia tego co miało się niebawem stać. Słyszałem tylko że mam z pomocą członków rodziny postawić kratownice przy małej kanciapie, nigdy tego nie robiłem, ale chuj, pozbijać kilka desek po skosie, to chyba nic trudnego. Nie przejmowałem się tym za bardzo, więc spokojnie położyłem się spać (już na łóżku, bo nie śmierdzi). Ok godziny 9 słyszę nawoływanie żebym wstawał. Trochę się pogziłem i jakoś wstałem, coś zjadłem i poszedłem na miejsce “budowy”. Po krótkich oględzinach, powbijałem listwy do filarów i razem zaczęliśmy wznosić drewnianą konstrukcje. Już od pierwszym minut współpracy zaczęły się kurwa spięcia, że źle mierze, że źle przycinam, żebym inaczej linkę trzymał, że odstępy za małe. Powiedzcie mi kurwa wasza zajebana mac, po chuj odmierzać do minimetrów odstępy od jednej pierdolonej listewki, do drugiej pierdolonej listewki, skoro i tak w tym jebniętym składziku będzie suszyło się drewno i za pewne nikt nie będzie tak pierdolnięty że przyleci z linijką i zacznie mierzyć do chuja odstępów między listwami! Ale nie, ma być tak jak mówi i chuj. Okey, kurwa mógłbym zapierdalać do wieczora, ba! Nawet do później nocy przy tym kurestwie, ale przecież nie ma tak łatwo! Jak wiemy w ostatnim czasie napierdala deszczem jak tylko może. Mam dosyć duże podwórko, składające się z części o dość równym i mimo warunków pogodowych suchym podłożu i lajcikowym trawniczkiem, ten kawałek (znacznie niestety mniejszy kosi się kosiarką elektryczną) Ale jest też druga strona pierdolonego w dupę przez stado goryli podwórka. Porośnięta jest grubą, różnogatunkową, wręcz polną, zapierdalajacą w górę po każdym deszczu trawą – kurwa chaszczami nie trawą! Ziemia tam jest grząska, gdzieniegdzie stoi woda, gdzie bujnie rozkwita dzika flora i fauna! Oczywiście obowiązek pielęgnacji tego zakątka ziemi należy do mnie. Co tydzień jest kurwa to samo, ale tym razem było jeszcze gorzej. Trawa była niekoszona 3 bite tygodnie, zdążyła urosnąć do kolan, więc pomyślałem sobie tylko: ” Ożesz kurwa ja pierdole, by to chuj jasny, ciasny sponiewierał! Kolejny raz zapierdalaj i przedzieraj się przez chaszcze jak przez kurwa dżunglę swoją kosiareczką spalinową o mocy 2 KM! Tak kurwa tak było napisane, a ile na prawdę skrywa pod swoją – miałem napisać “maską” ale to co ma to plastikowe gówno to raczej klosz jakiś czy chuj wie co… Dobra oderwałem się od budowy i zapierdalam ze “sprzętem” żeby mi bardziej nie urosło to pierdoleństwo, bo wtedy będę chyba musiał za kose się łapać, a kosić tym nie potrafię. Nie ujechałem nawet jednego pasa w poprzek i już kurwe zabiło. Mokra trawa, błoto, zapchały bęben. Zniżam się kurwa na kolanach do jej poziomu, upierdalając się przy tym w błocie, i wyciągam to kurestwo. Operacja powtarzała się setki kurwa a może nawet tysiące razy. Jak już to kurwa skosiłem, minęło ok 2 godzin. Poszedłem sobie do domu, nawet niczego nie zjadłem, bo trzeba było przecież przy kratownicy nakurwiać!I kolejny raz wysłuchiwałem że to źle, że tamto też itp. itd. Jak już to skończyliśmy, a było ok. godz. 19 nie wiedziałem czy jak się położę to się kurwa obudzę – taki byłem zjebany. Najgorsze było to że pogodę popierdoliło i raz napierdalało słońcem, zaraz deszczem i tak kurwa na zmianę. Przez kolejne dni, ciąłem drzewo, sprzątałem wszystkie graty które były przy nowo wybudowanej drewnianej konstrukcji, przymocowywałem dach do jebanej kanciapy (mimo że wynajeliśmy robotników) bo jeden sobie żebra połamał, to musiałem ja zapierdalać, a kasę chuj pierdolony dostał! Co za idiotyzm! Jeśli chciałbym to wszystko opisywać, nikt by tego nie przeczytał, Jeśli dobrnąłeś do tego momentu, to serdeczne dzięki za uwagę i poświęcony czas, na przestudiowanie moich wypocin!
Pozdrawiam, kurwa styrana cipa maślana mać!



(oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,67 na 10)