Wkurwienia w kategorii: ‘Niewkurw’

porażka, kurwa porażka!!!

10 grudnia, 2013, Autor:

To o moim powrocie do tego pierdolonego kraju. Rok minął.

Po chwilowym zauroczeniu ojczyzną oduroczyło mnie w chuj.

Przez 365 dni spędzonych tutaj, jestem siwiuteńki jak gołąbek kurwa, mam zszarpane nerwy i popadam w długi, gdyż nie posiadam typowych polskich cech, czytaj cwaniactwa, chamstwa, kurestwa i szerokopojętej polskiej „zaradności’.

Przez rok zostałem wkurwiony :

– w banku

-w tramwaju

-na ulicy

-na poczcie

– w markecie budowlanym

– w markecie spożywczym

– na robocie

– po robocie

– rano, wieczór, we dnie i kurwa w nocy!

Dla czytelników poza krajem. Pierdolcie sentyment i nie wracajcie tu.

A najciekawsze jest to, że jest chujowo, ale mnie się już nie chce po świecie tułać i daję ojczyźnie jeszcze rok szansy kurwa.

Jak spierdoli to dostanie po ryju.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,13 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi:

Kabaret czas zacząć!

1 listopada, 2013, Autor:

„Święto naszło, więc trzeba iść na cmentarz się pokazać!” – Pomyślało 99% pseudokatolików inaczej zwanych wierzącymi niepraktykującymi, którzy w kościele byli za czasów komunii. Zamieniłam się dzisiaj w obserwatora, ciekawa sprawa spróbujcie kiedyś. ;) Ubrałam się ciepło, bez żadnego odpierdalania się i wyruszyłam z rodzicielką na mogiłę. Ludzi oczywiście w chuj, a aut jadących w tą samą stronę jeszcze więcej. Na moment przestałam przyglądać się ludziom i przyglądałam się czterokołowcom. I tak obserwuje bla, bla bla… Aż tu kurwa patrzę sąsiadka jedzie. Nosz kurwa 15 min drogi ma na park sztywnych, a kurwa samochodem się wybiera i dłużej siedzi w korku niż jedzie. Kurwa lenistwo do potęgi, albo debilizm wrodzony. Chwilę później widzę kolejną osobę, co mieszka kilka domów dalej jadącą samochodem… Czy tak ciężko dupę ruszyć, aby się przejść ten kawałek? To było żałosne, idąc spacerkiem byłam 20 min szybciej niż Ci wszyscy geniusze umysłu jadący samochodem, szukający nie wiadomo jak długo miejsca do zaparkowania. Nawet stare babule popierdalały pieszo, i co? Da się? Da się kurwa i nie pierdolcie mi, że nie. Nie piszę tu teraz o kilometrach do dotarcia do celu – to już inna sprawa. Wróćmy teraz do pierwszych obiektów mej obserwacji – pieszych. Idą, mozolnym krokiem, ale idą. Odpierdoleni jak choinka na Boże Narodzenie. Spośród tłumu wybrałam sobie do obserwacji pewną parę. Kobieta oczywiście założyła zimowe szpileczki, płaszczyk i miała prawdopodobnie spódniczkę, która była szerokości paska. Wspaniale wyglądała, a najlepiej prezentowała się cena 29,99 na podeszwie od buta. Reszta osób z moich obserwacji była równie odpierdolona, bo szła przecież na pokaz mody znajdujący się wśród grobów. Doszłam na miejsce, stoję przy grobie, zapalam znicz i słucham nędznego pierdolenia księdza, który opowiada nam, że całe nasze życie jest piekłem. Wręcz pocieszająco księżulo powiadał. I tak słucham pierdolenia, aż tu nadchodzi ona – bogini seksu. Pięknie upięte krucze włosy polane jakże cudownym lakierem do włosów tak, aby żaden włos nie odstawał podczas podmuchu wiatru, a do tego doskonale nałożony tynk, który podkreśla wszelkie zmarszczki i niedoskonałości. Stała grób obok i z każdym powiewem wiatru odór jej wspaniałych perfum, które na siebie wylała i zapach lakieru do włosów musiał wdychać mój nos. Nasza bogini miała na sobie piękny, długi, puszysty, biały płaszczyk i oczywiście nie obyło się bez białych kozaczków na szpilce. Szpilki były bardzo stosowne na tą jakże wspaniałą uroczystość, ponieważ calutkie się wbijały w piach i można było oglądać jak się wywija to w lewo, to w prawo z braku równowagi. Pogratulować tej pani. Dodajmy do tego, że przyszła ona z dzieckiem, około 2-3 letnim. Widzieliście pewnie co taki mały, bystry karakan robi na cmentarzu. To chyc tutaj, bo ładny kwiatek, a tam ładny znicz. No to bogini człapie za dzieckiem przyprowadzić je z powrotem, ale urwis się tak łatwo nie poddawał. Śliczność się zdenerwowała i kuca co chwila do brzdąca. I nadeszła jakże okropna chwila. Jej piękny, biały płaszczyk sunie po brudnej, żółtej ziemi. Wstała, nic nie zauważyła, a tył płaszcza cały upierdolony kurwa. Bogini poddenerwowana zachowaniem dzieciaka traci resztki cierpliwości i bierze malca na ręce. Dzieciak się wywija, macha nogami i jebs kurwa! Całymi butami opierdolonymi wyciera się w wyżej opisany biały płaszczyk… Cóż za katastrofa! Nasza bogini dopiero się zorientowała, że wygląda w tej chwili żenująco, więc uciekła z mogiły wrzeszcząc na dzieciaka.

To był wspaniały spektakl, szkoda tylko, że w tym wszystkim bierzemy udział.
I kurwa jeszcze jedno, obchodzimy dzień Wszystkich Świętych, a nie Zmarłych. To jest do chuja różnica.

Szakalaka

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 6,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Przecież trzeba dokądś iść

21 października, 2013, Autor:

Tknęło mnie, więc pisze. Niedługo wracam. Przeraża mnie myśl o podróży, których jak na kolesia liczącego 22 wiosny, było już wiele, a których od zawsze nienawidziłem. Podróże bezsensowne, furtki, przed którymi zdejmowałem skórę szarej Polski, patrząc przed siebie z niepokojem na nowe, nie znane mi lądy, na ktorych najlepiej być „nikim”, budować siebie od początku, szczególnie gdy jesteś polakiem. Odzienie splecione z tanich lewackich brukowców szukających sensacji w gównie, polityków rzygających kłamstwami, zapętlonego w swojej naiwności i głupocie społeczeństwa, ciągłych polskich porażek, moich, naszych porażek, choć większość z nas woli się do nich nie przyznawać, odciąć i udawać że Polska na jaką patrzą to tylko żałosny spektakl, którego są biernym widzem. Podróże, z którymi wiązałem ciche, nieśmiałe – bądź huczne, pełne entuzjazmu nadzieje. Każda z nich a raczej to dokąd mnie poprowadziły, okazało się gównem, czymś z czym się liczyłem, a jakże! W końcu pesymizm to nasza wspólna, narodowa, szlachetna umiejętność, pielęgnowana od pokoleń, przydatny talent, zapewniający bezpieczny dystans w razie nagłego rozczarowania stanem rzeczy. Za granicą jednak nie byłem nigdy tak do końca „nagi”. Jako polak odziedziczyłem już typowe myślenie, podświadomą nieufność, poniekąd pewnie zazdrość wobec tych wszystkich bogatszych nacji. W kraju nauczono mnie patrzeć na innych od dołu, skrupulatnie sprowadzano nas do parteru,  zaszło to już tak daleko, że sami, nawzajem poniżamy siebie za to kim jesteśmy, za to co na spotkało, za polskość. Przylgnęło to do mnie, jak pasożyt, bez którego jednak nie był bym przecież już tym kim jestem. Wspomniałem na ścianie, że niema już dla mnie miejsca na tej ziemi, tak wiem, żałosne. Nikt już  przecież nie chce się nad nikim litować, tak jakby sam nie miał problemów. Karci się takich, miesza z gównem i cieszy z niedoli frajera, który odważył się bełkotać coś o swoim smutnym losie. Daje nam to poczucie chwilowej wyższości, chwilowej bo kiedy całe przedstawienie się skończy zdajemy sobie sprawę, że chcielibyśmy by ktoś nas jednak wysłuchał, poczucie wyższości której łakniemy od tylu pokoleń, o której czytamy w historycznych książkach, bądź kładziemy na nią chuja, będąc przekonani że nic już się nigdy nie zmieni. Tak, jesteśmy narodem niszczącym samych siebie a ja jestem jego częścią i wcale się od tego nie odcinam. Trudno dostrzec mi dalsze moje losy, mimo że mam jeszcze jakieś plany, nawet ciche marzenia, – mówią że gdy człowiek przestaje marzyć, umiera, więc żyję, wegetuję… Za dużo rozczarowań chyba, za dużo pogrzebanych nadziei, mimo liczenia się z losem, z tym że przecież wcale nie jest napisane, ze coś na co liczysz się uda, to porażki były bolesne i każda kolejna odciskała piętno. Wyczerpałem już zapas perspektyw i planów, nadziei i naiwności, jaką karmiłem się przekraczając kolejny horyzont swojego życia. Zmęczyło mnie to wszystko, dlatego jeśli ktoś dziwi się dlaczego wracam, odpowiedź jest prosta. Łatwiej, bezpieczniej jest mi snuć się wokół szarych polskich twarzy, dobijać się polskim piwem i fajką, wsłuchiwać się w polska codzienność, paplaninę polityków, robotników, księży i społeczeństwa, oddychać ciężkim polskim powietrzem, żyć tam gdzie się urodziłem, tam gdzie moje pierdolone miejsce, miejsce które kocham, za którym tęsknie za każdym razem gdy przychodzi mi wyjeżdżać.

To na tyle, ja wiem że zamulam i te sprawy, ale kto mi zabroni, pod płaszczem urojonej anonimowości pierdolić co mi ślina na język przyniesie.  Zawsze możecie to olać, zostawić bez komentarza, ale ja przynajmniej mam poczucie, że wyplułem z  siebie choć cząstkę tego co mnie boli…

3majcie się tam!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Tańczą tańczą tańczą parabole…

17 czerwca, 2013, Autor:

Piąta czterdzieści. Maj. Mgła nie daje za wygraną jak bąk w gąbce. Na PKP przerzuciłem swą cielesną powłokę rodzinnym autem. W wolnej chwili zastanawiam się, czy niezidentyfikowane wgniecenie na drzwiach pasażera nie jest przypadkiem moim dziełem poprzedniego ranka (przy nieświadomej współpracy porannego rowerzysty… bo jeszcze na peronie ledwie na oczy widzę. O takich porach jeździ się na autopilocie…
Latający Holender zjawia się o czasie, co budzi mą czujność. Jak się później okazało – słusznie.
Nie wpycham się na chama, bo mało rzeczy tak doprowadza do szału macicy jak chamstwo. Z resztą od dłuższego czasu wchodząc do pociągów/autobusów robię to zgodnie z pasażerską falą*.

Standardowo ludzie krzątają się po całym pociągu, mimo że ponad połowa siedzeń jest wolna. Ale rozumiem, też jak jeżdżę z towarzystwem czasem trzeba się odnaleźć w morzu tak samo spuchniętych, zaspanych gąb.

Mym oczom ukazuje się Wolna Czwórka, czyli cały segment siedzeń nie zbrukanych pracowniczą/studencką dupą. Podczas gdy ściągam plecak z ramion przede mnie wślizguje się starszy człek w garniturze codziennym. Gatunek człowieka, który nawet ubrany oficjalnie wygląda jak w dresie i bynajmniej nie chodzi o swobodę ruchów. Wślizgnął się, trudno, przecież sam i tak bym nie jechał. Oby tylko nie mielił mordą przez telefon, bo rzygać się chce czasem od tych godzinnych wywodów o niczym. Żeby po ludzku zdjąć kurtkę i usiąść chcę plecak położyć na siedzeniu i..
Człowiek W Codziennym przesunął się w to miejsce.
Ych.. No ludzie mają czasem we łbie jakieś zasady, że przodem do jazdy, tyłem, bokiem w zależności od położenia lub stania, stringów czy gaci po tacie. Trudno, dobrze że mu tym plecakiem przypadkiem nie walnąłem… Chcę położyć plecak na przeciw, tam gdzie W Codziennym był przed sekundą na co On jak małpa przeskakuje też tam.
No kurwa, nienormalny mi się trafił. Wkurzony, bo spałem tej nocy godzinę, indaguję:
– Przepraszam, czy pan żartuje?
– A dlaczego miałbym żartować?
Teraz, jak o tym piszę sam się śmieję, ale wtedy naprawdę miałem ochotę mu przyłożyć.
– No to co pan robisz? Skaczesz, nie mogę usiąść!
– Bo tu jest zajęte!
– Cztery miejsca pan zajmujesz?!
– Nie! Trzy tylko!
No kurwa twoja kuśka w drzwiach, pajacu… W tym stanie nie wygram. Z resztą wyspany też bym nie wygrał, bo nigdy nie wiem jak zachować się w tak abstrakcyjnej sytuacji. Odchodząc mówię na cały przedział „Idiota!” i siadam kilka miejsc dalej.

Oczywiście ze snu żeńskie prącie wyszło, bo myślę o zemście. Może będziemy wychodzić na tej samej stacji to go podetnę i zbierze zęby razem i rozsądek z peronu. Jeśli nie? Wychodząc poczęstuję go łokciem, a co najmniej plecakiem. W trakcie rozkmin ustępuję jakiejś kobiecinie miejsca i z nowej perspektywy rozpatruję nowe możliwości. Stać nad nim i wkurwiać trącaniem plecaka może? Ale wtedy straciłbym dobrą miejscówkę, a jeszcze bardziej wkurwiać się i męczyć dla zemsty – bez sensu.W Codziennym wsiadał w moim mieście, więc możliwe, że będę miał inną okazję do zemsty. Tyle, że wtedy nie będzie wiedział o co chodzi, a mi to satysfakcji nie przyniesie…

Ale patrzę, że faktycznie zajął miejsce jakimś koleżankom. Byłoby to normalne, bo też przetrzymuję ludziom miejsca, ale nie w tak pojebańczy sposób? Mówić przecież umie – gada od czapy, ale gada przecież. Ale cóż, sytuacja dla postronnego wyglądała tak, jakbym to ja się chciał tam wcisnąć, a piszą cię jak widzą…

Stojąc w kolejce do wyjścia trącam W Codziennym’go w bark. Odwraca się ku mnie z miną przygotowaną na takie okazje, na co ja:
-Przepraszam, że publicznie nazwałem pana idiotą.
Przez moment wyglądał normalnie, czyli tak, jakby nie oczekiwał ‚przepraszam’ a kontynuacji porannej rozmowy. Później widać było proces szybkiego myślenia, bo jeżeli przepraszam to nie za kłótnię, tylko za ‚idiotę’ na cały przedział… ale uśmiechnął się i podał mi rękę.

Morał srorał – w dupie mam, czy naprawdę był psychiczny, czy po prostu złamasem. Największym sukcesem było opanowanie się, bo nie ważne jakiej durnej gnidzie strzelisz – zawsze odpowiadasz jak za człowieka. No i poczułem się o poziom wyżej.

__________
* i zgodnie z moim poradnikiem dla starego człowieka, który piszę będąc jeszcze młodym dla siebie starego. Jedna z rad brzmi:
Nie bądź gruby, nie śmierdź i nie wpierdalaj się na siedzenie w komunikacji jak nagła sraka w gacie. Podejdź spokojnie, ustąpią ci miejsca zgodnie z rytuałem i nikt nie będzie cię klął jak nagłą srakę w gaciach.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,57 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , ,