Wkurwienia w kategorii: ‘Niewkurw’
Psychika.
15 stycznia, 2012, Autor: BelferZnów siedzę sam, na dworze pada śnieg
Życie, jak sznur – ciągnie się,
To koniec.
Rutyna pochłania dni, pochłania noce
To koniec
Poszedłem ze sobą na wycieczkę
Zaglądam w swą psychikę
dostrzegam Boga cząsteczkę
I po myśleniu długim, stwierdzam bez zadumy
To nie koniec, a ja nie jestem durny.
Świat ponury, nigdy nie układa sie jak chcesz
Ważne by nie załamywać się i nie skomleć jak pies
To koniec
Nadzieja umiera jako ostatnia?
Więc pogrzebcie mnie z nią
Pierwszy umrzeć nie chcę
To koniec
Wciąż szczypta nadziei jednak przyda się- jeszcze nie umarłem
To nie koniec- wiem.
To depresja, chyba śnisz
To brak Boga i powietrza inwersja
To koniec
Pogrzebcie mnie z koniem, nie chce spać z łodzi wysokiej
Rzeka jest głęboka, ja pływać nie umiem
To koniec
A może zjawi się nurek?
Może to nie koniec
Choinka… Czy może nie?
14 grudnia, 2011, Autor: mikelSiemasz,
weźcie skończcie pierdolić jak to wam źle że megawkurw się zmienia. Nie macie na co marudzić, to napiszcie niewkurwa, a nie pierdolicie na megawkurwa, no.
Zanim jednak zacznę swój właściwy temat chciałbym zwrócić uwagę na higienę osobistą… A właściwie jej brak u niektórych osób. Pomijam fakt chamstwa i prostactwa, jak wchodzę do szkolnego kibla i widzę obszczaną deskę, czy ścianę, ale jak gość wychodzi z kibla nie myjąc rąk. Strach pomyśleć z iloma takimi się przywitałem. Ale i tak przebijają tych ludzi ci, którzy “zamaczają” rękę w wodzie. Dosłownie byłem tego świadkiem jak gość wyszedł z kibla, odkręcił wodę, ledwo kilka kropel spadło mu na jedną rękę i wyszedł. Nie tak chyba wygląda mycie rąk, no nie ważne.
Tak świątecznie i nie całkiem serio teraz. Wracając wczoraj z treningu spojrzałem na sprzedawane pod sklepem… No właśnie. Na co ja właściwie spojrzałem? No bo jak to jest… Na święta stoi w domu co? Choinka, nie? No to co… Idzie się do lasu i ścina się co? Świerka się ścina. A później się zanosi pod sklep i co się sprzedaje, świerka czy choinkę? Ale znowu jak już się przynosi swój zakup i zaczyna przyozdabiać, to co się robi? Ubiera się choinkę? No ale jeszcze coś co przed chwilą było świerkiem teraz będzie choinką? No ja to bym bardziej się skłonił ku temu, że się ubiera świerka. No to co jest momentem granicznym? Może zawieszenie pierwszej bombki. To wtedy ścinamy i kupujemy świerka, przynosimy go do domu, zawieszamy coś na niego i mamy choinkę. Ale to wtedy jak się ją rozbierze, to znowu jest świerkiem, czy już na zawsze pozostaje choinką? A może to coś od zawsze jest choinką… No ale jadąc do lasu iglastego nie mówimy ” O jaka zajebista choinka!”, no chyba że jesteśmy dziećmi. A w wikipedii spotkamy raczej pod nazwą “świerkus pospolitus”, czy coś takiego, niż choinkus zwyklus. No ale to wtedy ścinalibyśmy choinkę. A choinka nie jest drzewem, tylko ozdobą. To co, ozdoba by rosła w lesie? Pojebane to jakieś. A znowu jak to się ma ze sztucznymi? One chyba zawsze są choinkami, nie? No ale w sumie jak się ich nie ubierze to łudząco przypominają drzewo… To chyba wtedy kupujemy sztuczne drzewko iglaste, ubieramy, powstaje sztuczna choinka, rozbieramy… I wtedy znowu dylemat, czy dalej sztuczna choinka, czy sztuczne drzewko?
A powracając tak do codziennych tematów jeszcze… Stwierdzam że fizycy to pojebani ludzie. Byłem dzisiaj na wykładzie “Bóg a fizyka” i… Najpierw jeden pierdolił przez godzinę mówiąc o rzeczach, prawach, osobach o których nigdy nie słyszałem, a później zaczął pierdolić gość dla którego czas nie istnieje… Też fizyk. Jebnięci ludzie. Ale powiem wam że jest w nich coś z “emotional group” – też ich nikt nie rozumie.
I jeszcze jedna sprawa… Mam możliwość zarobić 400zł w jakieś 6 minut pracy, jak by się udało to i nawet krócej. Ale wiecie co jest najgorsze? Chyba się na to nie zdecyduję. Nie chce mi się opisywać, dłuższy post by musiał być. Ale cholernie kusi, jak to dzisiaj kumpel pokazał? Wystawił rękę i: “patrz, mam już 5 złotych, o 10, a teraz 15, bierzesz głębszy oddech i masz 3 złote”.
Idę w piździec… Pamiętajcie, bądźcie dobrymi ludźmi. Święta idą, miłym być trzeba być.
Pewnie znasz to…
13 listopada, 2011, Autor: olkawkurwiolkaPewnie znasz to uczucie. Bo nic nie jest tak prawdziwe jak ulubiona muzyka słuchana wieczorem, w nocy, najlepiej w samochodzie,autobusie,czy tramwaju. Możesz iść piechotą,możesz biec,możesz nawet zapierdalać,albo włóczyć się powoli po mieście z kumplami,czy najlepiej sam przesuwając się melancholijnie do przodu. Nic nie jest tak prawdziwe. Tak jakby słowa piosenki/utworu/kawałka – bezpośrednio dotyczyły tylko Ciebie,Twojej osoby i nikogo innego. Tak,jakby zostały napisane na podstawie Twojego życia,sytuacji,w której się znalazłeś,miejsca,w którym byłeś,z którym masz bezpośrednie wspomnienia i skojarzenia. Utwory na podstawie przeszłości,tego co było,co minęło,co miało na nas niebanalny wpływ. Nic nie jest tak prawdziwe…
W ciemności słucham kaset na słuchawkach
Miasto śpi…
Czerwone diody, zapalają się w rytm
Mam mniej lat niż dzieli nas dziś
Od tych chwil… dziesięć…
Rodziców nie ma ze trzy dni
Papieros ma smak życia i nie smakuje mi
Zabieram walkmena i nie zamykam drzwi
Gdybym wiedział wtedy ze istniałaś,
przyszedłbym, przyszedłbym, przyszedłbym…
Kilka lat później jadę nocą bez pomysłu
Zero atrakcji jest tu dla takich turystów
Papieros wciąż miałby zły smak, ale go brak
Żółte światła pulsują udając znak
Wciąż słuchałem tych kilku ulubionych płyt
Gdybym wiedział, że istniałaś ,przyjechałbym
Gdybym wiedział, że istniałaś, przyjechałbym
Gdybym wiedział, że istniałaś, przyjechałbym…
Znów ten stan, że nie wiem co mam robić
Niby wszystko gra i niby o to chodzi
Ale leżę sam, po ciemku na podłodze i muzyka gra,
A ja wstaję i wychodzę
Mam ochotę iść, chociaż nie mam wcale celu
Mam ochotę pić i wchodze do hotelu
Nie chcę spać tu dziś, tylko biore zapalniczkę
Zapalam papierosa i wynoszę popielniczkę
Ja jestem tragiczny? Czy życie jest tragiczne?
W barze na rogu zostwiam zaliczkę
Marzę o bogu co ześle mi kogoś
Kto pomoże mi zrozumieć że życie jest śliczne
Jetem trzeźwy, jakbym wcale nic nie pił
Jestem w cięnty ,ale ludzie są ślepi
Jestem niezły ,czemu nie mam kobiety?
Kobiety mam niezłe, ale nie moje niestety
Mam więcej ,inni mają po jednej
Mam mniej bo żadnej konkretnej
Nie mam nic,nie mam nawet pomysłu
Jestem sam,ale walczę jak trzystu
Szedłbym teraz przez ściany do ciebie
Gdybym wiedział że wogóle istniejesz,#3
Ale tego nie wiem
Za kilka lat, pewnie będę nadal sam
Budząc się z nową nią
Ten sam utwór, bedzię robił tło
Nocą będę czekał
Bo całe życie, jakoś tak czekałem
Na ciebie, chodź nie wiem czy istniejesz
Czekam dalej
Papieros ma smak życia i nie ma smaku wcale
Mój stary i-pod ,idzie ze mną grać mi ten kawałek
Jeśli dowiem się że istniejesz,przyjadę…
Jeśli dowiem się że istniejesz,przyjadę…
Przyjadę, przyjadę…
Nadal myślę,że są słowa,które mówią o nas więcej niż biografie, pamiętniki, życiorysy i curriculum vitae. To muzyka. I chociaż nie jest to wkurw, to wkurwia mnie,że czasem nie mam dostępu do mojej muzyki z różnych powodów,albo w danym momencie nie mogę jej odsłuchać.
Powiem jedno.
Włączam jeszcze raz. Jeszcze raz to samo..
Niepewna przyszłość? Marzenia itp.
5 listopada, 2011, Autor: Myckol57Tak mnie dzisiaj naszło na rozmyślanie o mojej niepewnej przyszłości. Piszę w tym roku szkolnym maturę (Czekałem na to jebane 4 lata) i egzamin zawodowy do którego nie podchodzę bo na chuj mi jest on potrzebny. I dobra załóżmy że zdałem maturę (w co wątpię bo musieli dojebać jebaną dodatkowo do zdawania matematykę) wiem że inni sobie radzą i z tym i z tym ale ja nie jestem taki zajebisty i z matmy leżę i kwiczę tak naprawdę jestem typowym humanistą ale czy kurwa kogoś to obchodzi???
Oczywiście że nie!
Dobra kurwa zakładamy że zdałem i co dalej? Mam kilka opcji np Spierdalać za granicę i zapierdalać na zmywaku gdzie będę do końca życia napierdalał przy talerzach…
Ale jest też inne rozwiązanie załóżmy że dostane się na studia i żeby było śmieszniej rodzicie mnie wspomogą finansowo I jeszcze żeby było smieszniej załóżmy że skończyłem te studia z wyróżnieniem. Teraz poszukuje pracy. Idę na rozmowę ale tej pracy nie dostaję a dlaczego? spytacie moi drodzy a to dlatego.
A właśnie dlatego że nasze państwo przyjęło jakiegoś biednego murzynka z Afryki znalazło mu mieszkanie,opłaciło mu studia i kurwa nakazało jednemu panu przyjęcie takiego murzynka do pracy! kosztem kurwa takiego mnie Polaka… (No ale chuj z tego co nie?) I co teraz mogę powrócić do poprzedniej opcji i zapierdalać na zmywak za granice…
Ale całe szczęście są 2 opcje np
-Umrze bogata ciotka z Ameryki o której istnieniu nie wiedziałem i która przepisała na mnie cały swój majątek
-2 opcja wygram w Totka kilka milionów, I wtedy spełnię swoje marzenia postawię sobie dom skromny gdzieś w Bieszczadach w miarę daleko od cywilizacji. Obok domu wybuduję wędzarnie gdzie będę wędził boczek czy kiełbaskę. W lodówce będę miał mnóstwo trunków alkoholowych głównie piw. I wtedy bym usiadł w zimną noc przy kominku zapalił fajkę taką drewnianą długą jak broda mikołaja jadł kanapki z boczkiem które bym popijał złotym trunkiem z uśmiechem na twarzy puszczał bym kółka dymu z fajki które by leciały aż pod sufit. I na koniec kładłbym się spać śmiejąc się jak to mnie los kopnął w dupę…
Pierdolone telefoniki, zimny koc i radykalizm…
21 października, 2011, Autor: BelferWitam,
Dzisiaj bez wstępu przejdę do rzeczy.
Siedzę sobie przed kompem leci muza. Sam w domu myślę będzie zajeboza. Przychodzi babka, pierdoli że nie posprzątane i karze zamiatać liście przed domem kurwa bo spadły. Mówię nie idę nigdzie i chuj… Ta cały czas pierdoli bez ustanku jakieś 20 minut słuchać się nie da ni chuja. Po godzinie wyszedłem na odpierdolke pograbałem godzinie wracam.
Siadłem na kompa potem wypierdalam narabiać hantlami ale myślę no ni chuja bo łeb boli jak ocipiały, dobra polożyłem sie. Glowa boli… Telefon mnie budzi… Więc muszę zapierdalać żeby go z jebanej ładowarki wyciągnąć kurwa 10 metrów z bólem łba z ciepłego łóżka. Dobra pogadałem wkurwiłem się idę spać. Za 10 minut kolejny od kumpla znowu obudził. Pospałem 30 minut a kolejny już od koleżanki kurwa. Śpię, okej minęła godzina babka puka w taras kurwa muszę drzwi otworzyć. Zajebista żelazna mać była myślę, rzucając bluzgami w drodze do drzwi.
Dalej kurwa będzie o sensie życia i takie tam pierdolnięte moje przypuszczenia.
Panie i Panowie, rozumiem polską rzeczywistość mimo że jeszcze nie przyszło mi się z nią zetknąć bezpośrednio. Rozumiem też jak bardzo może Was wkurwiać myśl o szarości życia. Może popierdolę głupoty, ale… W życiu ważna jest pasja, ona daje Ci siły byś mógł funkcjonować, nabrać siły do zapierdolki i odszukać sensu swojego życia. Jeden lubi ryby, drugi odstrzał, trzeci sztuki walki czwarty dziwki. Wasza sprawa.
Pamiętajcie też nikt Wam nie karze zapierdalać, jak Wam pasuje wpierdolcie się na bezrobocie i siedźcie w łapą w majtach i kutasem w starym kiblu. To coi zrobicie to sprawa Wasza. Kariera zawodowa jest rzeczą popierdoloną, polecam ją wieśniakom bo im to odpowiada ten wiecie wielki świat do jakiego ich ciągnie, a potem właśnie pierdolą że zmarnowali życie i nawet nie wiedzą kiedy. Wybierajcie kurwa mądrze.
To że masz chujowe oceny/zachowanie nie przesądza o Twojej przyszłości tak w zupełności. Nadal jesteś człowiekiem, nadal możesz żyć godnie z zasadami i dążyć do realizacji marzeń kurwa co ja pierdole xD
Dalej. Możecie uczynić swoje życie jeszcze piękniejszym poprzez zrealizowanie czegoś o czym ludzie bez odwagi mogliby jedynie pomarzyć. Nie chodzi mi bynajmniej o sporty ekstremalne i te sprawy (to już swoją drogą zrzucanie się z gór w wingsuitcie latanie potem, spadochrony, bmxy i inne chuje muje). Determinacja= równa się sukces ale potem moglibyście za to nawet zmarnowaniem reszty swojego życia. Wszystko zrozumiem jeśli miałoby to służyć dobru ogółu, poprawieniem czegokolwiek i wymierzeniem sprawiedliwości. Sami domyślajcie się o co mi chodzi.
Jak pewnie niektórzy wiedzą jestem czytelnikiem i do lutego tamtego kurwa roku dopóki CP jebane nie wycofało BBC Konwledge widzem Top Gear’a.
Dlatego często myślę o motoryzacji w kategoriach innych niż zwykli. Samochody i motocykle to dla mnie jak słońce i księżyc, jak woda i ogień, jak dzień i noc. To nierozerwalny element mojego życia. Myślę o nich codziennie. To o Ferrari, to o Lambo, to o Alfie… Drodze 66. I koniec końców mam dużo pomysłów na felietony. Popatrzcie jak jesteście w samochodzie przez chwile stajecie się panami, niczym średniowieczni władcy, starożytni faraonowie.Jak Juliusz Cezar majestatycznie niesiony przez swoich niewolników w obstawie śmietanki swych legionów. Władacie ludźmi, przechodniami, jesteście jak to wspominał Clarkson zakuci w stal rycerze. Nie boicie się ich, oni boją się Was.
Więc oderwałem się w ten sposób od reguły i mam nadzieję że trochę ochłonęliście dzięki temu. Zapamiętajcie to co napisałem… Życie leży w Waszych rękach. I tak umrzecie tacy czy tacy. Ciekawe co jest po tym. Może w końcu spokój kurwa zasłużony hehe ;-)
Pzdr.
PS: Niedługo posypią się surowe wkurwy z mojej strony poczekajcie niech zbiorę w końcu siły, a będzie co czytać…
Tagi: Ile można, Znowu kurwa?!Ściśle kurwa tajne, raport o Polsce, do Obamy.
2 października, 2011, Autor: BelferData:2 października, 2011 rok,
Godzina: 15:14:29
Miejsce: Nie kurwa istotne
Zaczynam pisać raport, dla Baraka Obamy.
Oto wnioski z mojego 10 letniego pobytu w kraju zwanym Polską i szperania w aktach IPNów i innych skurwysynów.
Polsce daleko do nas (USA) i Europy Zachodniej. Co prawda jest to kurwa kraj rozwijający się chyba na lepsze (trzeba by zdefiniować to pierdolone słowo) i znacznie przewyższa Mongolię, którą odwiedził mój kumpel z CIA.
Stolica Polski- Warszawa powoli chce upodobnić się do Londynu i NJ. Ale na razie bliżej jej do Ułan Batoru niż do nich (przyp. mój kumpel).
Większość polskiego społeczeństwa to banda idiotów z klapkami na oczach, dlatego też łatwo będzie ich zmanipulować. Wystarczy, że przydzwonię do Ojca R, lub do J.Glempa, a natenkurwatychmiast wieśnioki, które życie oddałyby za parafię przeistoczą się w kurwa zawodową armię krzyżowców, gotową napierdalać w Araby na Północnej Afryce. Już taką kurwa pocztą pantoflową siedzi ich kilka tysięcy po Afganistanach i innych kurwa zadupiach, pomagając nam w nieswoim interesie (naiwne skurwysyny! hahaha).
Reasumując, jest to społeczeństwo łatwe. Jednak jest też grupa osób, które chuje wiedzą co się święci i jakie mamy interesy. Dlatego proszę o moc zlikwidowania ich, lub ewentualnie uciśnienia, rozpierdolenia ich internetów (tu przyda sie kurwa pomoc z Departamentu Obrony), by nie mogły te kurwy swoich śmiałych teorii wygłaszać tak swobodnie jak dotychczas to czyniły.
Gadałem z prymasem pampasem i powiedział, że co do aborcji i eutanzji to ni chuja, bo nie chce kolejnej kłótni z Józkiem R. na ten temat, bo tamten stary kapeć steruje wszystkim jak kurwa na teatrze kukiełkowym (tu staram się o pozwolenie na zorganizowanie zamachu).
Co do pedałów, to tęczowe flagi mają na razie kurwa schowane i nie zanosi się, żeby pedały miały osobne miejsca na Euro 2012. Kurwa szkoda, bo przecież my, masony chcemy względnej równości. Pedały i lesbyjki to kurwa nasz konik i staramy się o wolność dla nich jak skurwysyn od kilku lat. Udało nam się w Holandii, ale reszta łatwa nie byłą kurwa ich mać.
Mam widok na rynek, pełno tu bachorów krzyczących ( na szczęście wziąłem ze sobą Glocka 18 w razie jakby mi nerwy puściły), co mi chuje myśli rozpraszajo i wkurwiajo niepomiernie. Dlatego ten raport tak chujowo wygląda.
To wszystko na dziś. Byle szybko to kurwa macie dostarczyć do Białego Domu.
Nadawca: Chuj Cie to obchodzi pierdolony pionku.
Odbiorca: Czarnuch z Białego Domu
Adres: 1600 Pennsylvania Avenue NW Washington, District of Columbia 20500
Byle kurwa Asanż chuj i jego wykylyks nie złapało tego bo znowu aferzysty z onetów wyłapiom.




(oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 8,70 na 10)