Wkurwienia w kategorii: ‘Megawkurw Dobra Rada’
Kasparow pizda – ja wygrałem z komputerem!
14 marca, 2011, Autor: lukeZ cyklu wkurw dobra rada prezentuję dla wszystkich wybierających się do USA i chcących nabyć stary zdezolowany samochód jak zdać emission test – czyli jak wam sondę w wydech wsadzają na spaliny i do komputera podłączają silnik kurwa.
A było to tak – na desce rozdzielczej są takie wkurwiające lampki co się zapalają jak jest coś zjebane – mi się zaświeciło – check engine – skurwiony silnik po naszemu, ABS – to chyba od tego co zatrzymuje samochód i jakieś czerwone gówno bliżej niezidentyfikowane.
Chuja pomyślałem bieda, ale najstarsi górale powiadają, że żeby zresetować komputer w samochodzie trzeba odłączyć akumulator – eureka kurwa, tylko górale nie powiadają, że później trzeba napierdalać jakieś 30 mil żeby się uklepało o tym zaś mówi stare przysłowie pszczół na internecie kurwa – doczytałem.
Odłączyłem więc i podłączyłem – zgasło wszystko w pizdu – samochód jak kurwa z fabryki. Jadę kurwa – po 10 milach wszystko się kurwa włączyło jak na choince kurwa. Chuj tam mówię nie przejdę, pojechałem na Shella bo dobrą benę z wódą mają – mniej dymi, dałem po piździe na obroty, żeby rozgrzać katalizator i dodatkowo wykręciłem w pizdu wszystkie kontrolki co mnie wkurwiały a rozpędziłem się tak, że nawet od ręcznego wykręciłem, ale ją akurat wkręciłem nazad, bo nie wadziła i rura do mechanika – podłączył chuj do komputera, sondę w rurę wsadził – klapa myślę – mało modły wznoszę.
Przychodzi z papierkiem a tam, że przeszło – się kurwa ucieszyłem i mi się przypomniało, że jak wydech spawałem to parę dziur zostawiłem, żeby szło na boki a nie do tytułu i kurwa norma na teście była 4,63 na węgiel czy coś a mój samochód emitował 0,03 – cha cha cha kurwa i nadziwić się nie mogli, że taki stary a mniej kopci niż hybryda.
Jestem mega w chuj i trzy pizdy zadowolony – nie wiedziałem że mam taki dobry samochód :) a to chyba był ten cud co ruda kurwa zapowiadał, bo jak to mówił Zimny Lech ” z komputerem nie wygrasz”
PMS i żelek
1 lutego, 2011, Autor: oxygen100Wszyscy wiedzą, że kobiety funkcjonują na stałych cyklach. Są okresy, kiedy jest się do rany przyłóż (mniej więcej kilka dni w miesiącu), a przez resztę dni ciężko z samą sobą wytrzymać gdyż bodziec podprogowy potrafi wywołać reakcję kompletnie nieadekwatną do sytuacji. Klasyczny babski PMS. Z tym, że np. u mnie trwa on dużo dłużej niż normalnie. I dużo intensywniej.
Kiedyś z takim właśnie PMS-em przyszło mi jechać do rodziny na święta. W dodatku w samochodzie zepsuła się pompka do spryskiwacza co rozkurwiło mnie na dzień dobry, jak tylko do niego wsiadłam. No nic – myślę sobie. Dam radę, ładna jest pogoda, więc może nie będzie za bardzo syfu na drodze. Juści!!!!! Po pierwszych kilku kilometrach, szyba mi zmatowiała. A w perspektywie kilometrów było 140. Z kurwą na ustach pojechałam na stację kupić butelkę wody żeby polewać nią co kilka km. pierdoloną szybę. W dodatku zachciało mi się sikać w trybie natychmiastowym. Toaleta płatna 1 PLN. Ja pierdolę. Przecież nie można za kibel płacić kartą kredytową. Pojechałam więc dalej. Widok przez przednią szybę przypominał zapewne to co widzieli piloci TU-154 przed odejściem na drugi krąg.
Wścieklica ogarnęła mnie jak zobaczyłam że na stacji nr 2 stoi autokar, bo wiedziałam że to widok zaiste złowróżbny. I nie myliłam się za bardzo bo kolejka goopich bab pod damskim WC była pokaźna. W dodatku wszystkie miały na sobie stosy barchanów których zdjęcie zajmowało mnóstwo czasu, a jeszcze przecież trzeba było się poprzeglądać w lustrze i oko poprawić. Dolałam sobie paliwa, bo przecież nie miałam gotówki na pierdolona wodę a bankomatu nie było i stanęłam w kolejce. A przede mną jakiś mongoł przy kasie dyskutuje – a jakże po polsku z jakimiś Dunami czy może Finami. Duny potwierdziły że chcą fakturę a ten baran do nich żeby podali NIP. NIP od obcokrajowca. W dodatku dalej nawija po polsku: „poprosze nr NIP” Oczom wprost nie mogłam uwierzyć a wkurwy wewnętrzne już mną zdrowo telepać zaczęły. W dodatku nadal chciało mi się sikać w trybie pilnym. A ten idiota NIP i NIP. Czekaj chuju – myślę sobie. Mongoł a jakże atrakcyjny: oczęta myślą nie skalane, ale włoski żelem i owszem. Płowa czuprynka ufiokowana na kaczy kuperek, czy może na żuczka gnojarka już nie pamiętam bo moja wścieklica sięgała zenitu. Mocny w gębie bo rozmówca nie wie o co mu chodzi, wreszcie zniecierpliwione Duny czy też może Finy obeszły się smakiem i poszły sobie. A ten kutas: „słucham” to podaje nr stanowiska. Faktura? Tak. NIP poproszę: To na głębokim wdechu wyrecytowałam 10-cyfrowy nr NIP. Czy może pani powtórzyć? To powiedziałam jeszcze raz tyle że szybciej:PPP. Żelek zapamiętał pierwsze 3 cyfry i chce powtrki z rozrywki . To wywracając oczami do góry i pokazując mu białka powtórzyłam 10 cyfr jeszcze raz i pytam się wrednie czy to naprawdę taki problem zapamiętać kilka cyfr. Nasz omnibus utknął przy cyfrze nr 5, lekko już speszony i zestresowany. A tu za plecami wyrasta kierownik hehe. Ale chyba jakiś ludzki pan, bo w obronę wziął mongoła i i tłumaczy go żeby się nie denerwował hehe. Wreszcie po kolejnej próbie zapamiętania kilku cyfr i kolejnej ekspozycji moich ócz kierownik przejął stery i sam skończył wypisywanie faktury, a ja udałam się do przybytku dla dam. Niebiosa jednak zemściły się za moje drobne złośliwości i trafił mi się kibel bez światła. A potem oblałam się wodą gdyż z lenistwa nie chciało mi się wysiadać z samochodu i postanowiłam przez boczną szybę chlusnąć na przednią. Prawie się udało, z tym że nie uwzględniłam istotnych dwóch czynników jakim były wiatr i niewielka – ale jednak jakaś prędkość. Woda wylądowała mi za rękawem. Ja pierdole. Ale co se ulałam żółci to moje, co i Wam hucznie polecam :P
MEGAWKURW DOBRA RADA
24 stycznia, 2011, Autor: lukeWskrzeszam tą zapomnianą a jakże pożyteczną kategorię.
Wskrzeszam wkurwieniem ogromnym o słuchawkach Bose, którym po dwóch latach użytkowania derma czy też skaj (nie mylić z niebem) i gąbka się poszły jebać.
Mikel już pisał o słuchawkach, ale on wydał 20 zeta a ja kurwa 15 razy więcej więc mój wkurw jest 15 razy większy.
Bose amerykańska firma w Chinach klepie buble kurwa, a że nie chcę mi się całej akcji opisywać zapodaję MEGAWKURW DOBRA RADA rada w wersji filmowej mojej produkcji – napisy angielskie.
Ja już kurwa nie mam siły…
19 stycznia, 2011, Autor: MonomagnumKomputerek, jebany, stary, zgraciały złom stoi teraz obok skurwiałego biurka i sobie chuj buczy w najlepsze. Żeby w miarę działał odpierdoliłem mu obudowę z prawej kurwa strony, w tego zajebańca od kurwa 10 boleści poszło 2 pierdolone karty graficzne, bo chuj zajebisty je poprzepalał, 100 zł z mojej kurwa osobistej kieszeni na RAM, hektolitry rodzinnej przelanej krwi i potu i na co? A kurwa na to żeby po jakimś czasie zajebany sukinkot z dupy wzięty nadal się pierdolił!
W końcu nie wytrzymałem… Gdy ten zgraciały blaszany fiut, odciął mnie od internetu po raz kurwa setny, zacząłem napierdalać pięścią w biurko, by emocje wyładować na dość trwalszym czymś, od tego czarnego skurwysyna (czyt. komputer) Ale to nie dało zamierzonego efektu, złość rosła. Poderwałem się kurwa więc z dziwnym lecz rozdzierającym pokój okrzykiem (byłem sam w domu) i pierdolnąłem sukinkota z całej kurwa pary z piąchy w sam grzbiet, w akcie adrenaliny, chwyciłem za krzesło od biurka i pierdolnąłem nim o kant ściany, było mi mało, więc rozpierdoliłem głośnik, (który i tak nie działał)! Panowie i panie tego mi kurwa brakowało…
I chuj że komputer ma wgniecenie jak skurwysyn, a szufladka od CD-ROM’u nie chodzi bo coś ja blokuje, mam wyjebane na to że ściana jest uszczerbana, pierdoli mnie również fakt że głośnik poszedł w drobny maczek. wyżyłem się i chociaż na chwilę poczułem się lepiej. Gdyby komputer należał tylko do mnie, już bym tutaj nie popisał z tej samej klawierki. Ale obiecuje sobie, następnym razem ten sprzęt rozpierdolę- w końcu siostra ma jeszcze laptopa, nie zginiemy :/
KURWAAAA na samą myśl o tym wszystkim mam ochotę to powtórzyć!!!!
Pozdrawiam i chuj!
Jestem kurwa chory…!Co wy kurwa na to słucham waszych kurwa wkurwiających porad…lekarskich..
15 grudnia, 2010, Autor: ASPIRYNANie dość że kicham, smarkam, mam mini-gorączkę i wyjebiście chujowe samopoczucie, to straciłem głos i to mnie najbardziej kurwa wkurwia, że mam głosik jak kurwa młody edzio-pedzio…
Egipt i Araby
10 sierpnia, 2010, Autor: TyrQSalam alejkum !
Podróże kształcą…ja się nauczyłem jednego – nie jeździć do arabów. Podziwiam Polaków jeżdżących do Egiptu parę razy pod rząd i się zachwycającymi tym dzikim miejscem. Tam chyba jeździ się po to żeby zdjęcia na nk później wrzucić i z niewiedzy, że w Eurpie jest fajniej, ładniej, czyściej, ciekawiej, bezpieczniej, zdrowiej, spokojniej, lepiej itd…
Więc od początku. Jako człowiek rządny zwiedzania świata wybrałem się na półwysep Synaj do Egiptu. W Egipcie nie wkurwia jedna rzecz – rafa koralowa i rybki.
Co wkurwia ?
1. Bakszysz – takie miłe te araby, takie pomocne, takie religijne, takie skore do pomocy…ale za Twoje dolary. Zaczęło się już na lotnisku, gościu który dotknął bagażu wkładając go do bagażnika autobusu (pomimo, że chciałem to zrobić sam) chciał dolara od każdego, któremu w ten sposób dotknął bagaż. Inna sytuacja wyobrażacie sobie w Polsce, że pokazujecie komuś drogę jak dojść np. na plaże i po tym chcecie od niego dolara ? W Egipcie to normalka, każda nawet najmniejsza przysługa czy pomoc wiąże się z nagabywaniem o dolara.
2. Taxi – Taksówkarze w Egipcie są najbardziej wkurwiającym zjawiskiem w tym kraju. Idąc z hotelu do sklepu, który jest oddalony o 50 metrów zatrzymają się 4 taksówki proponując podwiezienie, wcześniej trąbiąc na Ciebie, trąbiąc na innych uczestników ruchu drogowego, trąbiąc jak jest pusto na drodze, trąbiąc bo ktoś inny trąbi, trąbiąc bo już się dawno nie trąbiło. Trąbienie na ulicy dla arabskiego kierowcy jest nieodłączne jak przyciskanie pedała gazu czy oddychanie. Idąc 10 minut ulicą podwiezienie zaproponuje Ci 10 taksówek,a 20 Cię obtrąbi sprawdzając czy może jednak nie zmienisz zdania i wolisz jechać taksą bez klimy gdy jest 40 stopni w cieniu. Natomiast gdy już się zdecydujesz na pojechanie taxi broń Panie Boże wsiadania bez ustalenia ceny i zapłacenia z góry za kurs (!). Taksometrów w taxi nie ma, a taksówkarze tylko kombinują jak cinkciarze jak tu przekręcić i naciągnąć turystę. Ich ulubiony numer to wydanie reszty w piastersach (ich grosze) zamiast w funtach jak to mnie przekręcili na 50 funtów. Pieniądze tam są specjalnie przystosowane do ruchania turystów – i piastersy i funty są w papierkach i są bardzo podobne więc jeśli tego nie wiesz, zostaniesz przekręcony.
3. Apteki i opieka medyczna – jeśli zachorujesz ciężko jako turysta to przyjeżdża do Ciebie pan doktor i za zastrzyk i oględziny inkasuje 100 dolarów (info od rezydentki). Dodam, że średnia pensja nauczyciela w Egipcie to 60 dolarów miesięcznie. W aptekach już tylko czekają aby Cię naciągnąć bo przecież jesteś chory i żeby nie zjebać sobie urlopu musisz te lekarstwa kupić. Więc np. takie leki na klątwę faraona (sranie, ból brzucha, osłabienie, wymioty i jeszcze raz sranie) kosztują dla turysty 30 dolców (pół pensji nauczyciela).
4. Klątwa faraona – jako, że w Egipcie panuje totalny syf i brud, a araby są brudasami jakich mało (myślicie, że w Polsce miasta są brudne ? he he he nie widzieliście zaśmieconych ulic, trawników Egiptu). W brudzie rozmnażają się bakterie, więc 50% turystów zapada na chorobę rozwolenienia, takiego że się sika dupą i ani stoperan ani krople żołądkowe ani wódka na to nie pomogą. Trzeba jak najszybciej zjeść ichniejsze lekarstwa bo później to już takie odwodnienie, że nie ma się siły wstać z łóżka i przyjeżdża pan doktor za stówkę. Jak się wczytać w ulotkę od lekarstw to można się dowiedzieć, że są min. na bakterie salmonelli i E. coli – czyli araby co robią wam papu nie myją rąk. Teoretycznie można się przed tym zabezpieczyć pijąc wódkę w dużych ilościach ale picie wódy przy 50-60 stopnaich na słońcu nie jest fajne, poza tym oczywiście araby źle patrzą na ludzi po alkoholu ale milczą bo przecież mają ci ludzie dolary.
5. Jazda arabska – bez pasów, bez świateł w nocy, za to non stop z klaksonem, najczęściej zajmując 2 pasy, z niedozwoloną prędkością, bez policji. Żeby ograniczać prędkość kładą co kilkaset metrów śpiących policjantów na drogach trzypasmowych nawet….
6. Zaczepianie – araby są nachalne jak muchy w lato. Mając do przejścia 100 metrów oprócz taxi zaczepi cię 3 arabów zapraszających NACHALNIE do sklepu i 2 jeszcze zapraszających na wycieczki. Wszystko okraszone okrzykami “Doda !” lub “Adam Małysz?!” – Polaków poznają doskonale…chyba po naszych mordach.
7. Nachalność wobec kobiet – słyszałem porady “jedziesz sama do Egiptu weź obrączkę”. Sfrustrowane araby tym, że ich kobiety nie pokazują się na ulicach, tylko są chowane przed światem w zamkniętych domach czy też wychodzą zakryte od stóp po twarz, araby podrywają końskimi zalotami europejki. Krzycząc za nimi na ulicach itd.
8. Standard hoteli. 3 gwiazdki w Egipcie to nie są 3 gwiazdki w Polsce. Standardy mają chu-jo-we. Mimo sprzątania dzień w dzień pościel dostawaliśmy z plamami (jakieś żółte niedoprane oraz z plamą jakby ze smaru). Przeterminowany żel pod prysznic w łazience. Z drugiej strony czego się spodziewać jak tam sprzątają i pracują wyłącznie mężczyźni bo kobiety muszą w domu siedzieć, żeby sąsiad nie widział ani żaden inny arab nie spojrzał na kobietę, bo jak pójdzie do pracy to przecież inny arab może ja poderwać, a później za zdradę ukamienują.
9. Dodam jeszcze, że na wycieczki np. do piramid jeździ się w konwojach wojskowych…
Nie polecam osobom łatwo wkurwiającym się podróży do krajów arabskich. W ogóle nikomu nie polecam. Jeśli ktoś ma porównanie z cywilizowaną Europą to niech lepiej się nie udaje po megawkurwa i pozwiedza piękniejsze europejskie kraje, poopala się nad adriatykiem i lepiej na tym wyjdzie i spokojniej, no może drożej. Ale czy spokój ma cenę ?
Tagi: Egipt


(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 8,00 na 10)