Wkurwienia w kategorii: ‘Megawkurw Dobra Rada’

Opowieść wigilijna

20 grudnia, 2017, Autor:

WITAM,

Ulice grudniowego miasta wieczorową porą przemierzał polak, który wyglądał jak szwed. Elegancki, przystojny, umyty, nie jak Polak więc pewnie Szwed. Został zaproszony do swojej nowej wybranki na wspólne wypiekanie pierników, a później pewnie seks. Pierniki miały służyć za pretekst, ale jakie to miało znaczenie.

Mijał te wszystkie świąteczne witryny sklepów, tych ludzi uśmiechniętych z torbami pełnych prezentów, tych sprzedawców choinek od których pachniało drzewkiem, słyszał wydobywające się z różnych mieszkań delikatne brzmienia świątecznych przebojów, a pod butami szorstko skrzypiał mu śnieg. Wzrok skupiał głównie na wszystkich lampkach, których światło odbijało się od opadających tańczącym ruchem płatków śniegu. Czuł się jak bohater dawnych świątecznych opowieści.

Tymczasem na tę samą ulicę grudniowego miasta zaczęły wjeżdżać samochody ze zjazdu miłośników BMW. Świąteczna bańka pękła pod naporem rapu, wycia silnika i głośnych przekleństw dresiarzy. Kurwa mać, pomyślał Szwed. Zawsze uważał, że BMW charakteryzuje dresiarza na drodze, a różnice między tymi samochodami postrzegał tak samo jak różnicę w ilości pasków na dresie. Musiał szukać ratunku w słuchawkach i Franku Sinatrze. Podziałało jak zawsze. Muzyka to idealna bariera ochronna przed tym zjebanym społeczeństwem.

Odszedł rytmicznie wesoło stąpając w rytmie muzyki i zatrzymał się dopiero pod KFC. Nie wiedział jakim cudem się tam znalazł, szedł przecież do dziewczyny. Zanim dokończył tę spowolnioną myśl poczuł głód. Spojrzał przez witrynę na tych szczęśliwych ludzi zajadających kurczaki. Zapragnął poczuć się jak oni. Zjechał wzrokiem nieco dalej i zauważył, że ekspedientka go obserwuje. Przysiągłby, że widział jak mu puszcza oczko przez witrynę. Wszedł do środka. Pierwsze co zobaczył to ekspedientkę Paulinę plującą do wszystkich kopert z frytkami, dalej na piekarniku pod tym termicznym światłem grzały się głowy kurczaków w panierce. Jakiś konserwator naprawił właśnie automat do lodów w kostkach. Podobno wcześniej kostki lodu były tam robione z wody spuszczanej w toalecie.

Nie pamiętał co zamówił. Siedział przy stole przed gotowym jedzeniem. Nie wiedział konkretnie co się z nim działo między śmiechem konserwatora, a tym momentem teraz. Spojrzał na swój posiłek. Głowa kurczaka miała napęczniałe oko. Nacisnął je palcem i wypłynęła ropa. Zjadł to ze smakiem. Gastro nie bierze jeńców. Frytki jakby zamiast soli były posypane kamieniem ze starego czajnika. Nie zauważył kiedy wszystkie zniknęły. Gdy została mu jedna główka kurczaka stwierdził, że potrzebuje sobie skręcić gibona na drogę w tutejszym kiblu.

Przy okazji się załatwił. Umył ręce i wziął się do pracy. W momencie zawijania gibsztylka ktoś wszedł do łazienki. Facet około czterdziestki w czapce Mikołaja, z rękami tłustymi od kurczaka. Spojrzał na Szweda i zmroził go jego widok. Uśmiech przerodził się w przygnębienie, a jego oczy jakby spowiły się cienką warstwą łez. Przy odrobinie szczęścia jego życie zostało zrujnowane na zawsze. Bo oto siedział w swoim ulubionym fast-foodzie świadom, że prawdziwa zakazana przyjemność tego miejsca jest w rękach kogoś innego. Zamiast przeżywać cudowne tripy, tłuścił swoją skórę pokarmem dla konsumpcjonistów. To miejsce straciło dla niego smak w ten przedświąteczny weekend. Jego ulubione miejsce.

Tymczasem szwed z gotowym skrętem ruszył do wyjścia. Dziwny typ w czapce Mikołaja przypomniał mu o prawdziwej misji tego wieczoru. Wyszedł z restauracji, zapalił skręta i ruszył w drogę. Zaczął się trochę śpieszyć, żeby nie ściągać na siebie przypału. Ta droga mu się dłużyła. Jego narkotykowy stan osiągał apogeum. Odczuwał świat kilkakroć razy intensywniej niż zwykle. Każdą myśl zgłębiał do wszelkich granic. Poczuł w sobie miliony komórek. Każda z nich pełniąca jakąś funkcję. Każda inna, stworzona z czegoś jeszcze mniejszego. Coś jakby małe planety, na których odgrywały się sceny ze znanego mu skądś wszechświata. I wtedy zrozumiał prawdę. Wycofał się świadomością z głębi siebie do otoczenia, a następnie ponad nie. Ujrzał cały wszechświat jako komórki, organy, części ciała jednego wielkiego bytu, którego świadomość wtedy dotknął. Zrozumiał.

Nagle odkrył, że znalazł się pod drzwiami domu swojej dziewczyny. Dopalił skręta i zapukał. Drzwi był uchylone. Wszedł do środka, wabiony dźwiękami delikatnej muzyki i zapachem piernika. Czuł się jak grecki bóg, który odchodząc od swojej bogini wybrał życie między muzami; bardziej inspirujące. Zastał ją w kuchni w samym fartuszku wyciągającą pierniczki z piekarnika. Odwróciła się w jego stronę i z uśmiechem podeszła do niego bliżej zostawiając mu w ustach pierniczka, a w ręku drinka. Zrzuciła fartuszek. Szwed jak poparzony dojadł co miał, dopił drinka i nagle upadł na ziemię.

Obudził się z bólu. Ktoś wylewał na niego wosk. Leżał związany na starym śmierdzącym materacu, a wokół niego stała grupa mężczyzn ze sterczącymi penisami. Penetrowali go raz za razem, spełniając swoje chore fetysze: jeden facet malował mu paznokcie, inny obcinał mu włosy, inny raz zarazem spuszczał mu się do wszelkich otworów, inny wylewał wosk, jeszcze inny pakował mu do mordy swojego penisa przez plastikowy otwór w jego ustach, a jego dziewczyna siedziała naprzeciwko. Smutna i przestraszona, była tylko wabikiem dla następnych ofiar tego potwornego seks klanu.

Tak minęły święta polakowi który wyglądał jak szwed. Policja znalazła go nagiego przy dworcu miejskiej kolejki w okolicach Sylwestra. Nie wierzyli w żadne jego słowo, pomimo iż takich przypadków w tym mieście było coraz więcej. Kto by uwierzył ćpunowi?

Wesołych świąt!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Demokracja, wybory, manipulacje i inne mistyfikacje

4 czerwca, 2014, Autor:

Witajcie ponownie!
Dawno nic nie napisałem, co spowodowane było szczęściem osobistym i przez to moją satysfakcją z życia. Niemniej jednak, świat, ten kraj, nie zmieniły się i dalej wkurwiają nas problemami swego jestestwa. Chciałbym więc wkurwić was dziś i wyrazić swoje zdanie na temat obrzydły już nam Polakom, farsy, jaką są wybory w Polsce do jakichkolwiek władz publicznych. Obrzydły bo zdecydowana większość społeczeństwa zdążyła się już przekonać, że nikt kto do tej pory wygrywał te wybory, nie reprezentuje godnie interesów swoich wyborców. A wygrywali już wszyscy, którzy w tym momencie zasiadają chociażby w parlamencie i którzy ponownie pchają się do niego, kłamiąc w żywe oczy i składając obietnice, których nie mają nawet w zamyśle spełnić – dlatego jest to farsa. Stąd też wzięła się opinia większości społeczeństwa, że nie ma na kogo głosować, bo kto by nie rządził dzieje się to samo, a jest wręcz coraz gorzej. Wniosek poniekąd słuszny, jednak postaram się udowodnić dziś, że to nieprawda, iż nie ma na kogo głosować i dopóki tego nie zrozumiemy, to przy obecnym ustroju, nic się w Polsce nie poprawi. Ustroju rzekomo demokratycznym więc w ten sposób możemy tylko coś próbować zmienić na lepsze, no chyba, że rewolucję rozpęta wściekły tłum, ale jakoś nikt się do tego nie garnie na razie chyba. Rozważania i przykłady z życia wzięta, zaczerpnąłem z niedawnej kampanii, wyborów i ich wyników do Parlamentu Europejskiego, a ponieważ wygląda to tak samo w przypadku każdych wyborów, można je ukazać jako wzorzec.

Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło w chuja tak wielu
Krótki rys historyczny na temat „demokracji” w Polsce i dlaczego jest tak jak jest, kolokwialnie ujmując. W 1989 roku po strajkach w Polsce przystąpiono do rozmów z ówczesnymi władzami, nazwijmy komunistycznymi. Był to błąd bo zamiast odsunąć je całkowicie od władzy zawarto z nimi kolesiowy układ w Magdalence przy wódce i zakąsce, a następnie przy tzw. Okrągłym Stole, którego twórcy po dziś dzień wielbią. Stał się on bowiem, między komunistami a solidarnościowymi karierowiczami wyselekcjonowanymi przez komunistów, gwarancją władzy dla obu stron. Zamiast wolnej Polski i całkowicie niezależnych wyborów wmówiono ludziom, że mają demokrację i mogą sobie postawić przy kimś krzyżyk, podczas gdy elity okrągłostołowe wzajemnie się dogadują i wspierają do dnia dzisiejszego. Tak wielbiona dziś w mediach rocznica pierwszych wolnych wyborów w Polsce 04.06.1989. jest fikcją! Bo władza komunistyczna anulowała ich wyniki, gdyż były dla nich niekorzystne! Słyszeliście o tym w mediach? To tylko czysta propaganda sukcesu tychże samych uczestników okrągłostołowych obrad, żeby wmówić ludziom, że mają wolność, choć im ją odebrano ponownie. Wystarczy sprawdzić skład osobowy tamtych zdarzeń, żeby spostrzec, że są tam nazwiska obecnych lub byłych osób rządzących partiami i krajem, krzywda im się nie stała i stać nie może bo taki jest układ, a iluzoryczne kłótnie i spory o duperele między nimi to tylko tak dla pozoru, żeby ogłupić naród iż czymś się różnią między sobą. W kwestiach kluczowych dla kraju i narodu głosują wszyscy tak samo!
„Republika Okrągłostołowa” trwa do dziś i jak to wcześniej wspomniałem, wszystkie partie tworzące parlament były już u władzy lub ją współtworzyły. Od 25 lat w kółko u sterów przewijają się te samo partie i ludzie pod zmienionymi tylko proporczykami, reprezentując w istocie ten sam zabetonowany układ sprzed 25 lat. Niemożliwe jest więc żeby coś w kraju się zmieniło na lepsze dopóki oni tam są, a pozbyć się ich dziś można tylko w wyborach. Oni sami z resztą nikogo nowego do władzy nie chcą i zrobią wszystko, żeby nie dopuścić.

Tu zaczyna się główna część rozważań, jak w wyborach, demokratycznie, pozbyć się tych zabetonowanych „elit” trzymających władze od 25 lat i jakie są przyczyny tego, że nie stało się to do tej pory choć każdy narzeka i ma dość szarej, polskiej rzeczywistości.

Na początku przed wyborami odbywa się kampania wyborcza
To dobrze nam wszystkim znany konkurs na jak największą ilość oraz na najbardziej wymyślną obietnicę, których nikt nawet nie myśli później spełnić. To błąd swoją drogą, bo w kodeksie karnym powinno być to zaadaptowane jako krzywoprzysięstwo, a niespełnione obietnice rozliczane karalnie. O ile większość obywateli nie nabiera się na czcze i puste obiecanki, to ulega jednak nieświadomie manipulacji reklamie wyborczej, sondażom i mediom. To jest dziś tak naprawdę klucz do sukcesu i zwycięstwa w wyborach. Mało kto bowiem orientuje się w programach wyborczych poszczególnych partii i głosuje zgodnie ze swymi przekonaniami. Zwykle ulega chwytom marketingowym i sztuczkom socjotechnicznym serwowanym przez media. Nie liczy się tam program wyborczy tylko ogromny billboard z pięknym zdjęciem owego kandydata oraz sondaże wyborcze gdzie media mówią ci na kogo masz głosować, a kto wg nich nie ma szans i twój głos będzie zmarnowany. Ogromna rzesza społeczeństwa ulega tym manipulacjom, bo po prostu nie idą na wybory twierdząc, że na tych debili głosować nie będą i nikt inny nie ma szans lub też idą, i głosują np. na PO żeby tylko PiS nie wygrał bo tam jest ten szaleniec Kaczyński, wmawiając sobie, że dokonują wyboru „mniejszego zła”.

I to są tak naprawdę te zmarnowane głosy
Jak świetnie pokazują wyniki ostatnich wyborów, ~77% społeczeństwa nie poszło w ogóle do urn olewając zagadnienie rzęsistym moczem. O ile w przypadku wyników wyborów do parlamentu europejskiego, mają one najmniejsze znaczenie, tak pozwalają uświadomić ogromną skalę manipulacji społecznej i niekorzystania społeczeństwa z realnej możliwości zmiany systemu władzy i odsunięcia starych świń od koryta. Wg przeciętnych sondaży medialnych ok.30% poparcia ma PO, następne 30% PiS, a resztę ochłapów dzielą między sobą inne dotychczas współrządzące partie lub ich odszczepy. Alternatywne opcje, które realnie chcą zmian Polski i nie uczestniczyły jeszcze ustawodawczo w życiu publicznym, znajdują się gdzieś tam na szarym końcu z jakimś ułamkiem, daleko za dziwną granicą „progu wyborczego”.

Próg wyborczy
Ta niedorzeczna granica razem z tak przedstawionymi wynikami, tworzą tak naprawdę pojęcie „głosu zmarnowanego” i ustawiają wyniki wyborów nim te się odbędą. Obywatel jest przekonany zatem, że nie ma sensu zagłosować na opcję którą choć w pełni popiera, to nie przekroczy progu wyborczego, a jego głos pójdzie do kosza więc idzie i wybiera więc „mniejsze zło”, jak powyżej wspomniałem. Wyimaginowana granica progu wyborczego jest swoją drogą sprzeczna z konstytucją, ponieważ podważa zasadę ‘proporcjonalności’. Choć w myśl tej zasady każda partia dostaje ilość mandatów parlamentarnych proporcjonalną do głosów na nią oddanych, to granica progu wyborczego pozbawia tych mandatów partie, które tego progu nie przekroczyły, co przeczy owej zasadzie. Tysiące głosów, które nie chcą być zmarnowane przez wyborców, zasilają więc mimowolnie konta znienawidzonych już opcji, pozwalając im dalej siedzieć przy chlewiku.

Prawda o sondażach, prawda o mediach
A jak sytuacja sondażowa wygląda w rzeczywistości?! Otóż realne poparcie dwóch największych partii PO i PiS, łącznie wyniosło ~15%, a nie ~60% jak przedstawiają to media… wystarczy zatem kilkanaście procent głosów osób uprawionych do głosowania w Polsce, żeby całkowicie odsunąć dotychczas rządzące partie od władzy i spróbować zmienić rzeczywistość. Wyniki podawane w sondażach są zatem zmanipulowane i zgrabnie przedstawiane w mediach, bo traktując owe 23% osób, które w ogóle wzięło udział w wyborach i rządzi Polską de facto, jako 100%, nie mówiąc o tym ludziom patrzącym tylko na cyferki, otrzymuje się bardzo naciągnięte i sugestywne proporcje procentowe, a nie faktyczną ilość głosów z ogółu. (Najlepszy przykład na wybór wkurwa miesiąca, jeśli ktoś zasugeruje się procentami to 2 wkurwy mogą mieć po 30% każdy, podczas gdy w rzeczywistości, wystarczą zaledwie 3 głosy żeby kolejny z 0% wyprzedził 2 poprzednie).
Sondaże są zakłamane, często robione na zlecenie partii, na „reprezentatywnej” puli, która oczywiście nie może odbiegać od spodziewanych rezultatów, a która nijak się ma do stanu rzeczywistego. Media skoligacone bezpośrednio z odpowiednimi partiami i finansowane przez nie, także te publiczne finansowane przez budżet państwa w rękach rządzących, będą pokazywać to co jest tylko dobre dla ich dobroczyńców. Gwiazdorzy telewizyjni, którzy są potomkami SBckich agentów, komuchów lub są spadochroniarzami po poprzednim systemie, nie będą także stawać przeciwko Republice Okrągłostołowej, w której tak dobrze im się żyje, mają w tym prywatny interes i nie chcą tego zmieniać, to logiczne. Dlatego w kolorowych światełkach na wielkich billboardach przedstawiani są od 25 lat ci sami ludzie, z tych samych opcji, a alternatywne ruchy z nowymi ludźmi wkurwionymi na ten porządek, są ośmieszane lub przedstawiane jak najgorzej jako sadomasochistyczni ludożercy, którzy zrównają wszystko z ziemią.

Kto ma więcej pieniędzy – wygrywa
Największe partie lub ich pochodne obecne nieustannie w polityce polskiej od ćwierćwiecza, mają także, i przede wszystkim, pieniądze na swoją reklamę podczas kampanii, a obywatele oczywiście ulegają podświadomie reklamie i drogiemu pijarowi, przytakując pięknym hasłom i wzniosłym filmikom z bohaterskimi politykami. Im partia zdobędzie większe poparcie w wyborach, tym większe dostanie dofinansowanie za kampanię i będzie się tym lepiej mogła zareklamować w następnych wyborach, utwierdzając swoją zmanipulowaną władzę. Większy wynik, większa partia, większe dofinansowanie, większy kit i koło się napędza. Dofinansowanie, a jakże – z budżetu państwa, w skrócie więc grubo się zrzucamy na ten ich kit, którym nas próbują mamić… cytując Grabarza „mieszkasz w kraju, w którym wszyscy chcą cię zrobić w chuja – za twoją kasę”.

Im mniejsza frekwencja, tym silniejszy elektorat
Na PO i PiS nie będzie głosować nikt więcej z własnej woli poza tymi 15%, bo to jest ten ich stały, zatwardziały elektorat, który bez względu na wszystko odda na nich głos, np. oni sami, ich rodziny, współpracownicy, businessmani- kombinatorzy jak ten od Amber-Gold czy ogromna armia urzędników, którym się żyje jak w raju w tym państwie przeżartym biurokracją i korupcją. I nikt inny więcej na nich głosować nie będzie! Wprost można powiedzieć, że jeśli na jakąś nową partię faktycznie zagłosuję ok. 30% ogółu jak media to przedstawiają w sondażach, doczesne rządy pójdą w niebyt. Nie wydaje się to aż tak nieosiągalne patrząc na „rzeczywiste wyniki wyborów”.

To nieprawda, że nie ma na kogo głosować
Poza prezentowanymi od tylu lat w mediach na stałe partiami i politykierami-kłamcami-złodziejami-zdrajcami istnieją inne możliwości. Media z wcześniej opisanych powodów nie lubią prezentować innych możliwości bo nie jest to na rękę systemowi, wygodnemu także dla nich. Jeśli już to robią, to w charakterze tak zmanipulowanej „rozmowy” i tendencyjnych pytań, żeby ośmieszyć niezależne, nowe partie przed społeczeństwem i nastawić lud przeciwko nim, bez wchodzenia w szczegóły planów wyborczych czy idei którymi się kierują, często racjonalne i w prawdziwej trosce o lepszy los kraju i narodu. Tymczasem wg mnie, już lepiej oddać głos dziś na dowolną inną, nową partię, która nie siedzi w tym momencie w parlamencie, niż ponownie na te same skompromitowane świnki. Powód jeden, prosty i oczywisty – tak samo źle być nie może jeśli będzie rządził ktoś nowy, a nawet jeśli, to niczym już przecież nie ryzykujemy! Przynajmniej stare świnki pójdą do rzeźni bo ich zabetonowany układ się rozpadnie.

Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy
W Internecie po ostatnich wyborach jest pełno dowodów na prawdziwość tego sarkastycznego powiedzenia, gdzie na zdjęciach robionych przez wyborców w karcie do głosowania jest krzyżyk przy nazwisku, przy którym po głosowaniu w protokole jest 0 głosów. A to tylko zapewne czubek góry lodowej bo jeśli tak wiele przypadków dotyczyło weryfikowalnego 0 głosów w protokole pomimo ważnych głosów oddanych, to ile było takich przypadków, których nie jest nikt w stanie zweryfikować co do autentycznej ilości oddanych głosów – przecież mogłaby ona być zawyżona lub zaniżona i nikt nie jest w stanie tego i tak stwierdzić. Nie można też nikogo posądzić o złą wolę i zamysł w tym, choć skala ilości błędów jest zatrważająca i świadczy co najmniej o braku rzetelności komisji w liczeniu, a tym samym poddaje mocno w wątpliwość system ordynacji wyborczej. Czy takie wyniki w ogóle powinny być uznane, a władza w nich wybrana legalna?

Czy coś w ogóle można zrobić?
Ktoś może zapytać, pomimo nawet zastosowania się do moich powyższych wytycznych, jak tu obalić ten chory system, nawet jeśli obywatele będę głosować na opcje jemu przeciwne, skoro głosy są źle liczone, a tym samym wyniki sfałszowane? Czy w ogóle demokracja w takim przypadku ma jakikolwiek sens jeśli okazuje się, że nie można ufać jej podstawowemu założeniu? Ma sens, bo tylko w ten sposób można do tego doprowadzić dziś legalnie z woli ludu. Jeśli miliony Polaków pójdą zagłosować na opcje przeciwne i nieprzychylne ustawionemu systemowi władzy kolesiów, to żadne malwersacje i kantowanie na głosach nic im nie pomoże, w przypadku miażdżącej klęski. I to powinien być nasz cel!

Wiele spośród opisanych wyżej rzeczy należałoby zmienić, jednak zrobić to mogą tylko władze, a ponieważ im to odpowiada i cementuje dotychczasowy system polityczny, nie zrobią tego oczywiście:
– zakazać publikowania sondaży wyborczych w trakcie kampanii
– zakazać reklamy politycznej w mediach
– znieść granicę minimalnego progu wyborczego.
Dodatkowo można rozważyć inne rozwiązania, na które też nie mamy wpływu bo zależą od władzy, jak np.:
– głosowanie bezpośrednie na kandydatów, a nie na partie
– brak finansowania partii, a na pewno już kampanii wyborczej (!), z budżetu państwa.
Co można zrobić w nieprzychylnej rzeczywistości politycznej? Dokładnie, i wystarczy tylko to, co opisałem wcześniej:
– nie ufać zmanipulowanym sondażom
– nie ufać pięknej reklamie wyborczej, która istnieje tylko podczas kampanii
– pójść na wybory i zagłosować na kogokolwiek innego, nowego, spoza obecnego/starego systemu władzy!

Nie mówię na kogo bo to wszystko jedno dziś – czy na Króla Juliana, czy na Partię Mrożonych Truskawek, czy na kogokolwiek innego- dokonajcie sami wyboru, ale nie głosujcie znów na tych samych, skompromitowanych sprzedawczyków, którzy 25 lat pasą się na hipokryzji i ludzkiej naiwności! Tylko w ten sposób możemy coś zmienić bo nie oczekujcie, że będzie nagle cudownie lepiej jeśli ci sami ludzie są ciągle u koryta. No i jeszcze jedno, mówcie o tym i pouczajcie gdzie się da, gdyż ludzie najzwyczajniej w świecie nie zdają sobie sprawy z tych trywializmów i się nie zastanawiają nawet nad tym, że od 25 lat są robieni w konia, a wolność w Polsce to mistyfikacja.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

798 słów o stanie rzeczy…

2 października, 2013, Autor:

Będzie o polityce, więc mogę przynudzać. Ostrzegam, masz jeszcze czas, żeby pojebać te wypociny ;)

Mija już ponad miesiąc kiedy to nie miałem styczności z polską telewizją i rzecz jasna innymi mediami. Nawet nie wiecie jak ja się z tego cieszę! Wczoraj serfując po necie, karmiłem umysł korwinizmami, prawdziwie prawicowymi poglądami, słuchałem wykształconych mądrych głów i zatracałem się w prostocie liberalnej myśli politycznej. Chcąc/nie chcąc, w pewnym momencie trafiłem na konfrontację prawdziwej polityki i tego co mamy w Polsce i europie. Wystarczyło kilka zdań naszych politykierów, na tematy, które w ogóle na dobrą sprawę powinny mnie i każdego myślącego człowieka na prawdę gówno obchodzić. Tym bardziej w czasach w jakich przyszło nam (w wielu przypadkach) wegetować od 1wszego do 1wszego. Uświadomiłem sobie wtedy, że kiedy codziennie wlepiałem wzrok, co prawda z obrzydzeniem i odrazą w serwisy informacyjne w TV, mimo swojej niechęci i ogólnego pojęcia kim są i co robią nasi posłowie, tak na prawdę nie dostrzegałem ogromu i powagi tego zdebilnienia! Przecież to banda kretynów, skorumpowanych, zakompleksionych idiotów, którzy nie widzą bądź nie chcą widzieć tego jaki wpływ mają na to państwo. Nie interesuje ich nic, poza czubkiem własnego nosa, lecimy w dół na łeb kurwa na szyję, a te zjeby od kilkudziesięciu lat zasłaniają nam oczy jakimiś popierdolonymi dziecinnymi gierkami. „Bo Prezes Jarek to psychopata, tylko by się kłócił, nie daje nam rządzić, chuj mu w dupę, niech zbiera wiśnie”. Z drugiej strony słyszę – „A Donek i jego świta to złodzieje, komuniści i w ogóle swołocz moskiewska, to był zamach a wina rzecz jasna Tuska!”.  Chuj z  tym że gospodarka leży i robi pod siebie, chuj tam, że ZUS to bankrut i że o emeryturze wszyscy możemy zapomnieć, chuj że próbuje się to łatać pieniędzmi z OFE, wszystko chuj – ważne że Jarek krzyczy a reszta mu odpowiada pięknym za nadobne. Czasem ktoś zamorduje niemowlę, temat na kilka dobrych lat, czasem jak jest zbyt nudno zaatakuje się prawdziwą opozycję, wiecie – kibole, naziole i psychopata Mikke ku uciesze lemingów. I tak to się toczy. Ludziom mami się w głowach i mimo że wszyscy widzimy co się z tym krajem dzieje i dokąd to zmierza, nikt niema odwagi stanąć, powiedzieć stanowcze „basta kurwy!” Myśli taki „jakoś to będzie, skoro było do teraz”. Pytam tylko do kiedy „jakoś to będzie”? Bo z tego co widzę, to na prawdę stoimy na krawędzi przepaści i niedługo zrobimy krok w przód. Z tym że nie będzie to słynny krok w czeluść Gomółki, tylko poważny rozjeb. Nie winię tutaj nikogo za bierność, wielu z nas próbuje z tym walczyć, ale nadal jest nas kurwa za mało. Nie dziwne że boimy się radykalnych zmian, sam się ich boję. Niemal pół wieku Socjalizmu zrobiło swoje, starsze pokolenie przyzwyczaiło się że „jakoś to będzie, państwo mi da w razie czego, chuj tam, jakoś przeżyję”. Otóż kurwa czas obudzić się i sprawy wziąć we własne ręce. Już niedługo państwo lewackie nomen omen, socjaldemokratyczne jakim jest ponoć „wolna” Polska i cała ta unia  nie będzie miała czego dawać – już mamy taki dług że ja pierdole, od chwili narodzin przypada na nas spora sumka zadłużenia. Płacimy prawie połowę pensji na pierdolone podatki, z których to utrzymujemy urzędasów, bezrobotnych, którzy jebią jakakolwiek pracę mając co miesiąc kasę za free, składamy się na upadająca służbę zdrowia, która na rozpoczęcie leczenia nowotworu każe czekać latami, a jeśli już się komuś uda, może się okazać że NFZ nie przedłuży kontraktu ze szpitalem i za leczenie albo zapłacisz sobie sam, albo gnij kurwo i z dychaj. Kurwa, wypierdalamy tyle pieniędzy na państwo nieudolne, które zmierza ku kurwa zagładzie i ciągnie nas ze sobą. Ja pierdole, jak sobie człowiek uświadomi w jakiej ciemnej dupie jesteśmy chce się kurwa usiąść i wyć! Ale nie takie jest rozwiązanie! Owszem trzeba sobie to w końcu wbić do łba, że podatki są stanowczo za wysokie, a to na co te podatki idą, nie spełnia najmniejszych kurwa oczekiwań. Jesteśmy bezprawnie okradani do kurwy no! Ale chuj, jeszcze raz powtórzę, nikogo nie osądzam, nie stawiam się ponad kimś, kto mimo, że widzi to całe gówno nic nie robi. Nie dziwne -na prawdę kurwa, wszystkiego się odechciewa, nie namawiam tez nikogo do pospolitego ruszenia internetowym wpisem,  jakich dziesiątki tysiące w sieci, bo wiem że chuja to da, tym bardziej że mówca ze mnie kiepski. Ale kiedyś to się kurwa urwie, prędzej czy później wyjdziemy na ulice, a wiecie dlaczego? Ktoś kiedyś powiedział mi coś bardzo mądrego, coś czego uczy historia, która to jak wiecie lubi się powtarzać – „Niema wojny, póki niema głodu”  Póki każdy z osobna tak na dobrą sprawę nie uświadomi sobie tego w czym tkwi po łokcie, nic na lepsze się nie zmieni a będzie tylko gorzej i gorzej, aż to wszystko w końcu pierdolnie a polski i europejskie ulice na nowo spłyną krwią.

Pozdrawiam was moi drodzy! Wyłączcie TV, włączcie myślenie.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 8,40 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , , , , , , ,

Tańczą tańczą tańczą parabole…

17 czerwca, 2013, Autor:

Piąta czterdzieści. Maj. Mgła nie daje za wygraną jak bąk w gąbce. Na PKP przerzuciłem swą cielesną powłokę rodzinnym autem. W wolnej chwili zastanawiam się, czy niezidentyfikowane wgniecenie na drzwiach pasażera nie jest przypadkiem moim dziełem poprzedniego ranka (przy nieświadomej współpracy porannego rowerzysty… bo jeszcze na peronie ledwie na oczy widzę. O takich porach jeździ się na autopilocie…
Latający Holender zjawia się o czasie, co budzi mą czujność. Jak się później okazało – słusznie.
Nie wpycham się na chama, bo mało rzeczy tak doprowadza do szału macicy jak chamstwo. Z resztą od dłuższego czasu wchodząc do pociągów/autobusów robię to zgodnie z pasażerską falą*.

Standardowo ludzie krzątają się po całym pociągu, mimo że ponad połowa siedzeń jest wolna. Ale rozumiem, też jak jeżdżę z towarzystwem czasem trzeba się odnaleźć w morzu tak samo spuchniętych, zaspanych gąb.

Mym oczom ukazuje się Wolna Czwórka, czyli cały segment siedzeń nie zbrukanych pracowniczą/studencką dupą. Podczas gdy ściągam plecak z ramion przede mnie wślizguje się starszy człek w garniturze codziennym. Gatunek człowieka, który nawet ubrany oficjalnie wygląda jak w dresie i bynajmniej nie chodzi o swobodę ruchów. Wślizgnął się, trudno, przecież sam i tak bym nie jechał. Oby tylko nie mielił mordą przez telefon, bo rzygać się chce czasem od tych godzinnych wywodów o niczym. Żeby po ludzku zdjąć kurtkę i usiąść chcę plecak położyć na siedzeniu i..
Człowiek W Codziennym przesunął się w to miejsce.
Ych.. No ludzie mają czasem we łbie jakieś zasady, że przodem do jazdy, tyłem, bokiem w zależności od położenia lub stania, stringów czy gaci po tacie. Trudno, dobrze że mu tym plecakiem przypadkiem nie walnąłem… Chcę położyć plecak na przeciw, tam gdzie W Codziennym był przed sekundą na co On jak małpa przeskakuje też tam.
No kurwa, nienormalny mi się trafił. Wkurzony, bo spałem tej nocy godzinę, indaguję:
– Przepraszam, czy pan żartuje?
– A dlaczego miałbym żartować?
Teraz, jak o tym piszę sam się śmieję, ale wtedy naprawdę miałem ochotę mu przyłożyć.
– No to co pan robisz? Skaczesz, nie mogę usiąść!
– Bo tu jest zajęte!
– Cztery miejsca pan zajmujesz?!
– Nie! Trzy tylko!
No kurwa twoja kuśka w drzwiach, pajacu… W tym stanie nie wygram. Z resztą wyspany też bym nie wygrał, bo nigdy nie wiem jak zachować się w tak abstrakcyjnej sytuacji. Odchodząc mówię na cały przedział „Idiota!” i siadam kilka miejsc dalej.

Oczywiście ze snu żeńskie prącie wyszło, bo myślę o zemście. Może będziemy wychodzić na tej samej stacji to go podetnę i zbierze zęby razem i rozsądek z peronu. Jeśli nie? Wychodząc poczęstuję go łokciem, a co najmniej plecakiem. W trakcie rozkmin ustępuję jakiejś kobiecinie miejsca i z nowej perspektywy rozpatruję nowe możliwości. Stać nad nim i wkurwiać trącaniem plecaka może? Ale wtedy straciłbym dobrą miejscówkę, a jeszcze bardziej wkurwiać się i męczyć dla zemsty – bez sensu.W Codziennym wsiadał w moim mieście, więc możliwe, że będę miał inną okazję do zemsty. Tyle, że wtedy nie będzie wiedział o co chodzi, a mi to satysfakcji nie przyniesie…

Ale patrzę, że faktycznie zajął miejsce jakimś koleżankom. Byłoby to normalne, bo też przetrzymuję ludziom miejsca, ale nie w tak pojebańczy sposób? Mówić przecież umie – gada od czapy, ale gada przecież. Ale cóż, sytuacja dla postronnego wyglądała tak, jakbym to ja się chciał tam wcisnąć, a piszą cię jak widzą…

Stojąc w kolejce do wyjścia trącam W Codziennym’go w bark. Odwraca się ku mnie z miną przygotowaną na takie okazje, na co ja:
-Przepraszam, że publicznie nazwałem pana idiotą.
Przez moment wyglądał normalnie, czyli tak, jakby nie oczekiwał ‚przepraszam’ a kontynuacji porannej rozmowy. Później widać było proces szybkiego myślenia, bo jeżeli przepraszam to nie za kłótnię, tylko za ‚idiotę’ na cały przedział… ale uśmiechnął się i podał mi rękę.

Morał srorał – w dupie mam, czy naprawdę był psychiczny, czy po prostu złamasem. Największym sukcesem było opanowanie się, bo nie ważne jakiej durnej gnidzie strzelisz – zawsze odpowiadasz jak za człowieka. No i poczułem się o poziom wyżej.

__________
* i zgodnie z moim poradnikiem dla starego człowieka, który piszę będąc jeszcze młodym dla siebie starego. Jedna z rad brzmi:
Nie bądź gruby, nie śmierdź i nie wpierdalaj się na siedzenie w komunikacji jak nagła sraka w gacie. Podejdź spokojnie, ustąpią ci miejsca zgodnie z rytuałem i nikt nie będzie cię klął jak nagłą srakę w gaciach.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 9,57 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Tagi: , , ,