Wkurwienia w kategorii: ‘Gry i zabawy’

Okołoświąteczna Piosenka Na Wypadek Wkurwienia

5 grudnia, 2016, Autor:

Czas szału przedświątecznego nadciąga. Ja mam zamiar być przygotowany ze zwrotką na każdą okazję.
Zapraszam do śpiewania kolejnych!

Maestro, taśma profesjonalna. Trzy, czte, ry, i:
[Letalne Ptącie]
W dupie mam porządki, świąteczne sprzątanie
Huj! kładę na to wielki, ja mam wyjebane
Huj! kładę na to wielki, ja mam wyjebane
refren:
Kur-wawawa, kur-wawawa, kur-wawawa, kur wa!

[Król Bober V Zbereźny]
W huju mam zamiecie, zimowe odśnieżanie
Ciul! Kładę na to długi, ja mam wyje–bane!
Huj! Kładę na to czarny, ja mam wyje–bane!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 9,17 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

I śmierć i sranie nie wiesz gdy nastanie

2 sierpnia, 2016, Autor:

WITAM,

Jadę sobie pendolino. Kuuurwa, komfort, wygoda i nawet ci pracownicy jacyś tacy milsi. Na stacjach puszczają Chopina, jedzenie w warsie już nie przyprawia o instant rzyganie, i powiem szczerze: jest naprawdę miło.

Jednak zawsze, ale to zawsze znajdzie się jakiś ktoś, kto rozjebie całą przyjemność podróży. Koło spierdolenia ruszyło. Kto tym razem przyprawił mnie o zimną furię? Na kogo wypadło? Czy to ten skurwysyński warszawski krawaciarz, pierdolony karierowicz? Może ta matka z tym zawszonym smarkaczem? Może ten skurwiel patrzący na wszystkich spode łba? Odpowiedzi nigdy nie poznam.

Ktokolwiek to był, niech zgnije w tym gównie które zostawił w kiblu! Wielki, brązowy, jebiący kopiec wszystkich rozkoszy zjedzonych przez tego kogoś, teraz leżał przede mną, tak dumnie w swej jebiącej istocie.

Pierdolone zwierzęta. „Płacę ciężko zarobione pieniądze za bilet i po sraniu nie wcisnę tego jebanego guziczka od spuszczania wody. Od tego przecież jest obsługa”.

Wyszedłem z tego kibla i zobaczyłem, że ktoś zaraz po mnie tam wchodził. Jak się potem okazało to była Pani która siedziała zaraz za mną. W drodze na swoje miejsce spojrzała się na mnie z pogardą i rzuciła „brudas jebany”.

Dziękuję ci losie.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 11 raz(y), średnia ocen: 9,55 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Konkurs Świąteczny!

16 grudnia, 2015, Autor:

Wkurwieni,
mam nadzieję, że obraz autorstwa start2010 podoba wam się co najmniej tak jak mi :D

– = – = – = – = –

Mistrzowie Painta,
Pokażcie talenta!

Wszyscy dobrze znamy tego faceta, wiecznie wkurwionego, wiecznie kopiącego puszkę.
Ale co go wkurwia w okresie przedświątecznym?
Co kopie?
Albo kogo?
Albo gdzie idzie?
Albo w czym?
A kogo to obchodzi?

Nadsyłajcie zmienione (lub nowe) obrazki z loga. Nie ma żadnych limitów, ani ram. No może, niech się wymiary zgadzają. Jeśli sam obrazek to za mało, można do niego dodać krótką historyjkę uzupełniającą.
Można wysyłać nieograniczoną ilość zgłoszeń na letalne.pracie@gmail.com

16 XII godzina 00:16 – start!
24 XII godzina 00:01 – ogłoszenie wyników

EDIT:
tu obrazek: klik
(prawym i zapisz)
dla artystów 1000×387 pikseli

Mogłem napisać to niezrozumiale dla osób spoza mojej głowy, więc pytajcie w razie wątpliwości.

Połamania piór!
LP

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 9,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Dziennik Pokładowy – Grudzień 2015

28 listopada, 2015, Autor:

[28.11 18:45]
Zgaduj zgadula:
Myślę o kraju. Całkiem sporym, nie o jakiejś Maltańskiej pipidówie. Takim wiecie, ‚pokojowym’. Gdzie podczas przekazania obowiązków nowy prezydent przybija piątkę odchodzącemu prezydentowi. Takim, gdzie PKB zapierdziela w górę jak szalone, gdzie nikt nie narzeka, a alkohol nie jest drogi.

Taka atencyjna hehe-zabawa, zgadnijcie gdzie jadę na robotę.

Wcale nie przez to, że nam się budżet nie domknął w tym odcinku, wcale a wcale:D
W zależności od tego, czy będzie się na co bardzo wkurwiać, czy będzie to standardowy wypad – na tyle będę uzupełniał dziennik, prawdopodobnie jako edycja tego posta. Wyjazd nie jest jeszcze potwierdzony na 100%, ale już rezerwuję nocleg.

Dla pierwszego kto odgadnie miejsce wysyłam jakąś pierdółkę – pamiątkę:)

– = – = – = –
[29.11 23:55] Niedziela, Warszawa
Pierdzielnąłem szlaczek, żeby jakoś oddzielić dni raportu.

Hasło odgadł start2010! Fajnie, że tyle osób się odezwało i to w tak krótkim czasie :)
Będzie lipa, jak wyjazd nie wypali:D Jest google street view, jest paint, coś wymyślę.

Dzisiejszy dzień w skrócie:
~18:00 Pakuję walizkę, ale złapała mnie kilka godzin temu stresowa gonitwa do kibla. Lepiej wziąć jakiś srakostop na podróż.
~18:20 Kibel opuszczon. Sprawdzam stan srakostopu w domu. Jest cały kartonik, potrząsam – gruchocze. Jest git.
~21:00 Dupa mnie już boli od tych posiedzeń
~22:05 Nie będę oszczędzał na ten wyjazd, rozpakowuję walizę z leków.
~22:06 KURWA. Tak kończą frajerzy: w kartoniku po srakostopie znalazłęm rutinoscorbin.
~23:00 Prócz bólu dupy doznaję bólu głupoty. Łkam cicho z nadzieją na lepsze jutro.

– = – = – = –
[30.11 23:55] Poniedziałek, Warszawa
~7:50 Oczy na zapałki, dzwonię o wieści z wizą. „Będzie po 15:00”
~15:30 Dzwonię. „No poczekaj pan!”
~17:05 „Dzień dobry, proszę się zgłosić na recepcję w sprawie dokumentów”. Myślałem już, że je zgubili, albo udowodnią mi morderstwo. Ale nie, to jednak wiza! „Wszystko w życiu kończy się szybko i nieciekawie”.
~17:30 Ania załatwia mi bilety do Petersburga. Przez Paryż.
– Ania, ale to nie w tę stronę!
– Ale jest tańszy ten lot. (bo przesiadka)
– Ale ja tam powinienem być jutro, we wtorek jeszcze w godzinach pracy, a nie na świt pod wejściem czekać!
~18:30 Ania załatwiła bilet, wystawia potwierdzenie, akceptuję je błyskawicznie.
~18:40 Przed wyjściem do domu sprawdzam wszystko raz jeszcze. Nocleg: jest, sprzęt: jest, wiza: jest, bilet: niby jest, ale klasa ekonomiczna, a cena astronomiczna.
Dobrze, że to tylko rezerwacja, bo skierowali mnie do Petersburga w USA :D

– = – = – = –
[03.12 00:55](+2h do czasu w Polszy) Środa/Czwartek, Sankt Petersburg

Wyobraźcie sobie busa na kilka osób, takiego z dwoma rzędami siedzeń. Jadącego busa z niedomkniętymi drzwiami, takimi suwanymi, od strony pasażera. A teraz kierowcę podnoszącego dupę z siedzenia (podczas jazdy). Kierowcę otwierającego sobie te drzwi na kilka cm, żeby je zaraz zatrzasnąć. Wszystko to w czasie jazdy ~40 km/h.
Odczuwam ten stan umysłu na żywo.

A jaki tak ogólnie jest Peter (nazwa miejscowa)? Brudny, ciemny i mokry. Przez 5h kręcenia się po ulicach naliczyłem 4 (cztery:jaguar, corolla, wojskowa karetka i jakiś suv-cadillac) samochody czystsze niż stół w TVNie. Choć nawet z siedzenia auta, ogrom budynków robi wrażenie.

Wczoraj szedłem do hotelu ciągnąc walizkę. Na chodnikach stoi woda czasem na środku, czasem z boku.. więc i ja staram się tą walizkę raz na prawo, przenoszę nad kałużą, zjeżdżam na lewo.. Myślę sobie ‚wyglądam jak pijany’ i nie chciałem tak wyglądać nie znając miasta, ani nastawienia lokalnej ludności do przyjezdnych. Ale patrzę, typ przede mną też tak mija kałuże. I trochę mnie to ośmieliło, bo choć faktycznie wyglądał jakby szedł napruty, ale się nie wstydził i buty pewnie suche. No to ja dawaj za nim uprawiam slalom z tym wózeczkiem na kółkach. I im bardziej zbliżałem się do śmiałego wymijacza tym większe we mnie wrażenie, że on nie tylko wygląda jak napruty. Ogon jego perfum sięgnął mnie już z ok. 5-7 metrów. Choć może mu się coś rozlało, bo serio, nie zataczał się, tylko tak zręcznie jakoś omijał te głębsze kałuże. Co do reszty nie mam pewności.

Dziś natomiast wracaliśmy już we dwóch. Z chłopakiem z którym pracuję, bo mieszkamy w tym samym hotelu. I na tej samej uliczce spotkaliśmy pana na spacerze z wielkim labradorem. Podejrzewam krzyżówkę z niedźwiedziem lub koniem. Sam z resztą też przeciętnej budowy nie był. Zajmowali cały chodnik, więc zanim ich minęliśmy, też czuliśmy woń trawionego etanolu. A kiedy już przeszliśmy kilka kroków zadałem sobie pytanie kto tu kogo wyprowadził dziś na ten spacer. I zadałem je na głos. Przyspieszony krok kolegi przypomniał mi, że nie trudno zrozumieć się wśród nas Słowian, ale na szczęście kolega pospieszył na zielone. Choć przyznam, że poczułem silny niepokój i mądrość milczenia spłynęła na mnie natychmiastowo. „Jak szmata padająca na dno kubła” cytując Halamę.

Zdjęć prawie nie mam, a nawet jakbym miał, to nie ma tu internetu na tyle sprawnego, żeby działało coś więcej, niż poczta. Także focie pewnie w kraju ojczystym wrzucę.

– = – = – = –
[06.12 19:55] Niedziela, Petersburg

Powiedziałem, że z Ukraińcem będziemy zwiedzać miasto po pracy i tak też zrobiłem. Do wyra wróciłem około pierwszej w nocy i zadzwoniłem do domu:
„Polak i Ukrainiec, Rosja, a ty trzeźwy?!” :D
Ano trzeźwy jak szmata, bo piękne miasto warto zobaczyć. A kobiety tu wcale nie są piękne i wcale nie chodzą odwalone jak na odpust, pewno tylko Moskwie tak to wygląda. Mimo to, dziewuszkę dla start2010 znalazłem.

– = – = – = –
[07.12 19:55] Poniedziałek, Petersburg

Wieczorem dowiedziałem się, że mam wracać do Polski jutro o świcie. Nic nie mam dla rodziny, bo myślałem, że z tydzień to tu jeszcze pobędę. Wychodzę zatem nocą na miasto.
Kupiłem pocztówki, wypisałem, ale nie mogłęm ich wysłać na lotnisku. Niestety to nie Schengen.
Kupiłem cukierki, zajebiste takie z twarogiem, jako suweniry. Niestety, okazały się Białoruskie.
Kupiłem czekoladę z płaczącym Putinem na okładce. Niestety, Putin nie płacze w rzeczywistości, to tylko obrazek.

No i to tyle. Robota zrobiona, ja już z domu to dopisuję.
Foto album (z komentarzami) tu: https://goo.gl/photos/rjzogbvhp3XVR9bBA

Pozdro,
Смертельное Пениса

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!