Wkurwienia w kategorii: ‘Firmy’

Bardzo (nie) fajny poniedziałek

5 stycznia, 2015, Autor:

Poniedziałek… pierwszy w tym roku. Ale nie byłby on oczywiście sobą gdyby mi nie spierdolił całego dnia a „Pierwszy zjebany poniedziałek w roku to równie chujowe 360 dni przed Tobą”

Dzień zaczął się od tego, że musiałem iść dzisiaj do szkoły. Niby nic dziwnego dzień roboczy w końcu no ale kurwa, większość szkół dziś pozamykana a Ty kurwa zapierdalaj jak pojebany aby się wkurwić jeszcze bardziej. Nie dość, że kurwa nie mogłem całej nocy spać to oczywiście o godzinie 6 trzeba wstać. Dlaczego o 6? Bo kurwa jebane PKP a dokładniej przewozy regionalne mając za nic kurwa wszystkich zmieniają kurwa rozkłady jak pojebani. Nawet na kurwa jeden dzień poprzedzający święto. I tak kurwa spałem jebane 2 godziny przez pierdoloną bezsenność która się objawia przed dniami w których się wkurwiam czyli od poniedziałku do piątku. Obudziłem się o 6 i co? Gówno. Ciemno wszędzie, chujowo wszędzie, wkurw dziś będzie, wkurw dziś będzie. Więc pierdoliłem to wszystko i poszedłem spać, tak oto pojechałem do tego burdlu przed godziną 8.

I tak biorąc przykład z poprzednich dni wziąłem swoje wiosenno-jesienną kurtkę, pikolaka i koszulę. Że pociąg już był tuż tuż a ja spóźniony więc wybiegłem po drodze dopinając koszulę i ubierając kurtkę a tu kurwa śnieg. Nie dość, że pada jak pojebany to do tego pizgało jakimś kurwa Skandynawskim ścierwem, ale znając życie to kurwa wina Ruskich.

W pociągu chcąc kupić bilet który (nie wiem po kiego chuja kupowałem gdyż kupiłem go w końcu przed finalną stacją) zorientowałem się, że w portfelu brakuje mi 100zł… Kurwa jebane 100zł dostało nóg, a może kurwa mój portfel wpierdala te pieniądze i to już nie pierwszy raz. Do tego kurwa ludzie są pojebani. Robią skurwiele sztuczną kolejkę i aby kupić bilet musisz przepychać się w kwadracie 5 x 5 m  z kurwa 9 ludzmi bo jedni sobie kurwa stoją a inni dla towarzystwa koleżaneczki która Kurwa  kupuje swój spedalony bilecik płacąc banknotem 50zł gdzie bilet warty jebane 4zł.

Idąc do tego burdlu, prawie nie wjebałem się pod koła busa bo jakiś cieć postanowił nie hamować do końca przed pasami na których wybitnie ślisko a ja chcąc przyśpieszyć prawie się wyjebałem na tym gównie. Ma frajer szczęście, że jeszcze jestem sprawny i udało mi się utrzymać równowagę i w miarę sprawnie spierdolić przed tym jego samochodzikiem, a może to ja mam szczęście?

W szkole jak to w szkole chujowo oczywiście, ale kurwa przychodzę na lekcję i jeb kartkówka. No kurwa mać, ja nie pamiętam co wczoraj robiłem a tu kurwa jakieś kartkóweczki jebane. Do tego kurwa tej sprawdzonej nie poprawie bo trzeba było poprawiać jak jeszcze nie wiedziałem co z niej dostałem. Do tego 1 z matmy na półrocze, tego się spodziewałem no ale kurwa czy to wszystko musiało się w tym jednym dniu skumulować?

Będąc na dworcu gdy podstawiali pociąg ludzie jak kurwa zwierzęta pchają się aby kurwa być pierwszym byle usiąść, widząc dziewczynę idącą o kulach próbując ją przepuścić, musiałem przyblokować kurwa wszystkich z tyłu a szczególnie moherów który nie zważając iż idzie osoba która nie jest do końca sprawna pcha się jak pojebana wpychając do tego mnie pod pociąg, (jedną nogę miałem kurwa pomiędzy pociągiem a peronem) no japierdole czy to jest kurwa normalne?

Widząc filmik z lidla jak kurwa stare padła rzucają się na karpie to ja na miejscu rządu wysyłałbym wszystkich po emeryturze na badania na moherowość. Gdyby taka osoba wykazywała by swoją moherowość w stopniu zaawansowanym to bym zabrał temu czemuś emeryture i niech dalej zapierdala do roboty, a nie najpierw udaje wielce schorowaną a jak co do czego dochodzi to biegnie jak kurwa na maratonie.

 

Dalszy dzień spędziłem w domu obawiając się, że ten chujowy dzień się pogorszy, więc nie ruszam dupy z przed tv.

Do usłyszenia !

 

 

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

O służbach mundurowych

15 maja, 2014, Autor:

Wiecie, daleko mi do anarchisty, który wyjebałby każdą możliwą instytucję zajmującą się utrzymaniem bezpieczeństwa, jednakże nie oznacza to, że toleruje sposób, w jaki działają one obecnie. Zdarzają się w miarę normalni funkcjonariusze, lecz tych pojebanych występuje sporo, i o ile rozumiem, że po popełnieniu poważnego wykroczenia trzeba taką osobę ukarać, o tyle strasznie wkurwia mnie ogólna megalomania policji i szukanie przez nią dziury w całym. Ot, taka sytuacja z przeszłości – stoję sobie na przystanku i czekam na autobus. Jakieś 90% drogi mam już za sobą, w sumie do domu mógłbym z tamtego miejsca iść z buta i zajęłoby mi to jakiś kwadrans. No ale chuj, najwyraźniej miałem jakieś powody, żeby czekać na tego nieszczęsnego busa. Trzy minuty dzieliły mnie od tego, żeby przyjechał, aż tu nagle na pobocze zajeżdża lodówa policyjna, wysiada dwóch wesołych, niebieskich panów, przedstawiają się i zaczynają zadawać mi pytania wyjęte z dupy. No bo jak inaczej nazwać pytanie w stylu „Co pan tu robi?”. Dodam, że stałem z plecakiem. Hm… Zastanówmy się, co ja tu, kurwa, mogę robić? Zapewne czekam na jebanych kosmitów, żeby im szklankę cukru oddać, bo pożyczyłem kilka dni temu. Wytłumaczyłem, że czekam na autobus, i wówczas przygniotło mnie kolejne intrygujące pytanie: „No ale my patrzeliśmy, że stoisz tu od 10 minut. Po co tak szybko przyszedłeś?”. Skończyło się na tym, że wszedłem do ich batmobilu, dałem plecak do przeszukania, a oni sami wylegitymowali mnie i sprawdzili kieszenie. Autobus w tym samym czasie mi oczywiście spierdolił. I nie powiem, z całym szacunkiem dla tych panów – wydawali się mili i nawet podwieźli mnie pod moją ulicę, ale… Po chuj te wszystkie ceregiele? Ich tłumaczenie brzmiało: „Podejrzanie wyglądasz”, co w sumie nie jest żadnym uzasadnieniem, bo dla policji istnieją trzy typy ludzi względnie podejrzanych: łysi, zakapturzeni albo długowłosy. Kurwa, przeszukali mnie, bo miałem kaptur na głowie? Co to za popierdolone prawo, które pozwala przeszukiwać każdego pod byle pretekstem? Bo w sumie tak właśnie jest. Po prostu sprostują, że jesteś podejrzany, i już mają gówniany powód. Z tego, co wiem, żeby przeszukać prywatne mieszkanie, trzeba mieć nakaz, więc jak to jest, kurwa, możliwe, że mogą ot tak, po prostu przeszukać zwykłego człowieka, bo akurat znalazł się blisko ich błękitnego wehikułu?

Inna sytuacja: dwóch moich kolegów zostało zatrzymanych przez tajnych cweli, którzy zajmowali się narkotykami. Problem polega tylko na tym, że żaden z nich nigdy nie miał nawet takich substancji w rękach, a policja zgarnęła ich, bo jechali i akurat na nich padło. Przetrzepali im całe auto i ich samych, traktując ich jak potencjalnych kryminalistów, chcieli nawet rozebrać pewne części auta, gdyż jak twierdzili mogą być tam schowane narkotyki. Zdenerwowani, że niczego nie znaleźli, odrzucili kluczyki mojemu koledze tak, że te prawie wpadły do kratki kanalizacyjnej. Moja teoria na ten temat jest taka, że po prostu w szkole ci ludzie byli prześladowani, ktoś wyruchał ich w dupę albo przywiązał do drzewa na dobę i teraz mszczą się w policji, czując się przy tym bezkarni.

Ostatni przykład: kilka dni temu jechałem z jednym z tej dwójki znajomych jego autem i zaparkowaliśmy na parkingu tuż obok policyjnego auta. Siedzieliśmy jakiś czas w tym samochodzie, bo miał do nas dojść jeszcze jeden kolega. Po dziesięciu minutach szanowni panowie w mundurach wrócili do batmobilu i oczywiście nie omieszkali się przypierdolić. Ja rozumiem, że auta to jedna z głównych rzeczy, jakie powinno się kontrolować, by ograniczyć wypadki, ale ich gadka była po prostu zajebista. Dopierdolili się do tego, że kolega nie miał plakietki na szybie i z wyższością oznajmili, że mu odpuszczają, ale brzmiało to tak, jakby co najmniej ich decyzja wynikała z jakieś anielskiej ingerencji. I do tego wszystkiego sprawdzili, „czy jego telefon nie jest kradziony”. No fajnie, tylko że jak trzy miechy temu ukradziono mu Iphone’a, to oni nawet nie ruszyli dupy, żeby choć minimalnie się tym zająć.

O straży miejskiej w ogóle nie chce mi się pisać, ponieważ jej „funkcjonariusze” są jeszcze gorsi – to pasożyty, które były za głupie, by iść do policji, i za słabe, żeby trafić do wojska. Po chuj są – nie mam zielonego pojęcia. Moim zdaniem ich zadania powinny być wypełniane przez niższą szczeblem policję. Straż miejska już nieraz pokazała, że zależy jej tylko na fotoradarowym biznesie, że wbrew prawu (które powinni szanować), biją ludzi i że srają w gacie, kiedy grupka dresiarzy siedzi sobie na ławeczce, więc zajmują się jakimiś losowymi osobami, które już nie mogą się im przeciwstawić. W Internecie jest filmik, na którym uwieczniono, jak straż wiejska przypierdoliła się do kolesia, który grał na Monciaku. Okej, rozumiem, grał bez pozwolenia (chociaż według mnie w takich przypadkach powinno działać prawo publiki, a nie strażników), ale to, co oni odpierdolili, było nie do pomyślenia. Wjechali jednemu kolesiowi na stopę i nawet nie mieli odwagi go przeprosić. Aha, i do ujarzmienia jednego, bardzo groźnego grajka ulicznego potrzebowali kilku radiowozów. Gratulacje. Szkoda, że referendum o odwołaniu tych fiutów nie przyniosło rezultatu. Najbardziej mnie wkurwia właśnie to, że przypierdalają się oni do kompletnych pierdół, jednak w momencie, gdy dochodzi do poważniejszych – oczywiście w skali dla strażników wiejskich – wykroczeń, to udają, że nie widzą, bo im ktoś jeszcze wpierdol spuści.

I chyba tylko w Polsce istnieje tak absurdalna instytucja jak Zarząd Dróg i Zieleni, która często tworzy strefy płatnego parkowania, nie umieszczając o tym nigdzie informacji. Mówię tutaj o ich specjalnych bojówkach, które są upoważnione do dawania mandatów. Radzę naszemu rządowi zezwolić na powołanie innych pomniejszych jednostek jak na przykład Protektorzy Chodników, Obrońcy Słupów i Latarni, Reformatorów Jezior i Stawów oraz Departament Nieposprzątanego Psiego Stolca.

W razie czego, jakby ktoś chciał stwierdzić, że napisałem to, bo pewnie dostałem mandat za złe parkowanie – otóż nie, bowiem nie mam prawa jazdy :D Ale te chuje mnie po prostu wkurwiają. Policja musi funkcjonować, ale niech robi to dobrze.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 8,88 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Robota u Janusz company aka zdzisek sp.zoo

14 maja, 2014, Autor:

W życiu każdego młodego człowieka, przychodzi taki moment zwłaszcza w tym popierdolonym państwie, ze musi się brać byle gówno roboty. Zwłaszcza gdy chce zarobić na coś więcej niż zgrzewkę piwa.

Z reguły pierwsza robota po szkole to takie właśnie przeróżne Januszeksy.

A  te potrafią wkurwić, zwłaszcza przez zjebana mentalność osób z większym stażem pracujących tam.

Juz chuj z sama robota bo ona czasami jest w chuj banalna. Ale kurwa zanim się jej nauczysz musisz się użerać z rożnymi bucami. Którzy to wyżej srają niż dupę maja.

Do tego dochodzi wiejska (sam mieszkam na wsi, wiec trzy chuje w bok) popierdolona gwara dotycząca narzędzi.

I tak oto dowiedziałem się ze opaska zaciskowa to trytytka, większy łom to sztanga, mop to blondynka itp.

Dla takiego nowego pewne nazewnictwo narzędzi to kurwa pierdolona abstrakcja. Choćby przykład z życia. Janusz mówi coś w rodzaju. MŁODY PRZYNIEŚ MI SZTANGĘ. Sam sobie myślę co to kurwa jest jedyna rzecz jaka mi przychodzi to wiadomo gryf do podnoszenia ciężarów. Wiec się go pytam A CO TO KURWA JEST ? A ten jak się nie wkurwi. Pierdoląc przy tym na głos TE TYPY TAK MAJA, ZA NASZEGO ŻYCIA BY TYDZIEŃ NIE WYTRZYMAŁ. Idzie do składu i przynosi większy łom.

TO KURWA JEBANY BUCU NIE MOGŁEŚ CHUJU ZAJEBANY MI POWIEDZIEĆ ZE CHODZI O ŁOM ? PIERDOLONY W DUPĘ ZAJEBANY ŁOM ? No kurwa sory jebany wodzu, ale nie urodziłem się 40 lat temu i nie miałem okazji się nauczyć jak tam w koziej górce się nazywało narzędzia które maja już swoja nazwę. Faktycznie mój błąd kurwa.

Z trytytka tez były kurwa jaja. Otóż dostałem polecenie pójść do Janusza ,,A” by ten mi dal te cale trytytki i zwrócić je Januszowi ,,B”. OK aż sam się kurwa chciałem dowiedzieć co to kurwa jest. Wiec podchodzę do Zdzicha i mowie. Janusz chce trytytki. Na moje jakże inteligentne pytanie opowiedział. Trytytka ? Młody czy ci się coś nie pojebało ? Gosc był w miarę spoko i chyba coś tam się chlał z Januszem który dal mi ta święta misje. Wiec mu mowie ze sam kurwa nie wiem co to jest. Ten odpowiada. No kurwa ja tez nie. Idz do niego i niech ci wytłumaczy czego chce. ( tu miałem wrażenie ze chuje mnie najzwyczajniej na świecie robili w konia, coś ala kawal przynieś kompresje). No ale nic idę do Janusza. Panie i wladzco cebuli i wódki, buraku z najgłębszej bruzdy twój pokorny sługa wraca by ci oznajmić ze ni chuja nie wie co to trytytka, I zdzichu także nie wie. A ten

KURWA MLODZI WSZYSTKO PRZEZ TE GRANIE W KOMPUTER. JAK TO NIE WIESZ CO TO TRYTYTKA. OPASKA ZACISKOWA MLODY !!! OPASKA. JAK SIE JA ZAMYKA TO ROBI TRYTYTY (tu już kurwa ręce, nogi, chuj mi opadł). IDŹ DO ZDZICHA PO TE OPASKI. Yes maj lordshiep. A w duchu. By ci mleko skwaśniało chuju. Idę do zdzicha. Zdzichu chodzi mu o opaski zaciskowe. TO KURWA CHUJ JEBANY NIE MÓGŁ CI TEGO OD RAZU POWIEDZIEĆ. TAK TO JEST JAK MATKA ZAMIAST W KAPUŚCIE W BURAKACH ZNALAZŁA. A POTEM CHODŹ I SIĘ WKURWIAJ CO TEN TYP CHCE.

Nawet tego nie skomentowałem.

Chociaż na dlusza metę nie było tam aż tak źle. Jak już się przyzwyczaisz i oznajmisz z ta cala ,,kultura”. Czasami bywało nawet zabawnie.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,63 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Czteropak wkurwienia

27 czerwca, 2013, Autor:

Dzisiaj 4 w 1. Przed każdym wkurwem warto wypić jednego browara ;)

1. Pewnego razu jechałem na smutną uczelnię. Oczywiście znienawidzoną SKM-ką. Zawsze uważałem, iż nazwa firmy powinna brzmieć adekwatnie do świadczonych przez nią usług. W tym przypadku sprawy się komplikują, ponieważ pociągi strasznie się wloką, a tory są remontowane, odkąd zaczął się pierwszy semestr, czyli od 1 października. Jak już coś naprawią, to okazuje się, że peron dalej coś się spierdoliło, i tak w kółko. Ponoć chcą za jakieś dwa lata zakupić ten mega szybki pociąg Pendolino, ale ja już chyba wiem, jak to będzie wyglądać: to będzie ładnie wyglądający produkt, ale nie uda mu się osiągnąć zamierzonych prędkości z powodu zjebanych torów. Czyli w sumie tak, jakbym chciał wyjebać poza orbitę ziemską Tupolewem. Jeszcze przedtem czekam sobie na peronie, a tam informacja, że do do pociągu w kierunku Gdańska zostały jakieś 3 minuty. Uznałem po 5 minutach, że mój zegarek chyba zapierdala, bo według tablicy minęła dopiero minuta. Chyba stałem w jakiejś innej strefie czasowej. No ale chuj, wreszcie przyjechał. W pociągach SKM wręcz legendarne są tak zwane przedziały rowerowe. Bardzo często rzeczywiście znajdziesz tam jakiś rower albo nawet dwa, ale jeszcze częściej napotkasz tam dresiki i żulostwo, które nie dość, że śmierdzi i wygląda, jakby miało ochotę ci napierdolić, to jeszcze uważa się za pierdolonych panów świata. Kontrolerzy chuja im zrobią – jak wystawią mandat, to jeden z takich czcigodnych pasażerów pokaże im, że dwa mandaty już dostał i ma to kompletnie w dupie. Jeden wypowie magiczną formułkę: „Nie mam biletu, nie mam dokumentów, nic mi nie zrobicie” i spokojnie wychodzi sobie na peron. Konsekwencje? Zero. Inny stwierdzi, że nie obchodzi go znak zakazu palenia w przedziale i po prostu jara peta pełen dumy ze swej wyższości. Panowie z Renomy (kontrolerzy) też nie lepsi. Bilet na SKM można nabyć w różnych wersjach, a to jako zwykły bilet, a to jako kwit, a to jako wersja nabita na kartę miejską albo na przykład legitymację studencką. Za każdym razem, kiedy panowie z Renomy wchodzą i jeden z nich bez jakiegokolwiek czytnika prosi mnie o okazanie biletu, mam ochotę się zaśmiać. Koleś popatrzy tępym wzrokiem na mój elektroniczny bilet miesięczny i sobie pójdzie. Kurwa, chyba ma laser w oczach. Zwykle sprawdzają niedbale te bilety, bo na przykład przy metropolitarnym za 110 złotych musisz mieć jeszcze podbitą legitkę upoważniającą do ulgi. W zwykłe dni niemal żaden z tych miłych panów nie zwraca na to uwagi, lecz w takie dni jak np. początek roku szkolnego, początek roku akademickiego czy w kilka dni przed Bożym Narodzeniem nagle brak podbitej legitymacji zaczyna być bardzo, bardzo ważny. Biznes jakoś się toczy, co nie? Kilka dni temu usłyszałem w wiadomościach o wypadku, w którym z pociągu wypadło dziecko. Mamusia i tatuś najebani jechali przedziałem (a jakże!) rowerowym, a drzwi były otwarte. Bardzo rozśmieszyło mnie pełne emocji pytanie pana dziennikarza „Gdzie była obsługa pociągu?”. Kurwa, ja jeżdżę permanentnie pociągiem od października i jeszcze nigdy nie widziałem, żeby po przedziałach chodził ktoś taki jak obsługa pociągu. Owszem, czasami wejdzie jakieś Security, ale oni też chuja robią i zwykle wysiadają na następnym peronie. Jeśli już miałbym szukać obsługi pociągu, to tylko w miejscu, gdzie siedzi konduktor, tam jest typek od mówienia „Odjazd”. No i jeszcze ci, co sprzedają bilety. Poza tym nikogo innego nie miałem przyjemności spotkać. A nawet zakładając, że taka obsługa by funkcjonowała, to przecież niektóre wagony nie mają przejść pomiędzy sobą. Kible w pociągach to sprawa równie skomplikowana – wiesz, że istnieją, jednak nie da się do większości z nich dostać. W sumie mało kto próbuje się do nich dostać ze względu na – ujmijmy to łagodnie – niezbyt higieniczny wygląd. Właściwie to się powinno nazywać dziura z gównem. Zakochane parki, apel do was: jeżeli cykacie sobie romantyczne fotki na torach, to pamiętajcie, że być może kilka dni temu, być może kilka miesięcy temu, być może nawet wczoraj ktoś oddawał się aktowi wypróżnienia i ten fragment torów, na którym teraz się znajdujecie, mógł paść tego wypróżniania ofiarą. A to według mnie jest straszniejsze niż upiory i strzygi. Jeszcze jedno: ostatnio czytałem o tym, że w życie ma wejść prawo zakazujące osobom, które śmierdzą, podróżowania pociągiem, ale i nie tylko: także tramwajem i autobusem. Moim zdaniem to dobra inicjatywa, choć trudna do rozpisania jako konkretne prawo. Jedni po prostu spocą się, bo będzie tłok, a inni będą capić, bo zapomnieli o mydle. W jednej gazecie czytałem komentarze co do tego mającego niby powstać przepisu, gdzie część ludzi zgadza się z uchwaleniem takiego prawa, ale pewna część również jest przeciwna. Niezmiernie śmieszy mnie ta przeciwna strona, a raczej jej argumenty. Jakiś internauta powiedział, że to burzy ideę tolerancji. Dobre, kurwa… Mój drogi światły człowieku, tolerancja jest wtedy, kiedy różne warstwy społeczne, seksualne czy zawodowe, mimo że nie do końca się rozumieją, wzajemnie akceptują swoją egzystencję bez czynienia szkody pozostałym warstwom. Wielu pasażerów, czy to studentów, czy pracowników, którzy wracają z pracy spierdoleni jak koń po westernie, chce godnie przyjąć ten syf, którym podróżują. I nie dość, że część wagonów śmierdzi moczem i szlugami, to jeszcze jakiś niemyty żul niszczy nam tę strefę prywatności swoim smrodem. Tak samo, jak wkurwia mnie, że Świadkowie Jehowi pukają mi do drzwi, choć ich nie zapraszałem, tak samo wkurwia mnie też to, że nie zapraszałem twojego smrodu do mojej przestrzeni. Drugi internauta stwierdził, że nie możemy tak napierdalać na śmierdzących bezdomnych, bo nikt nie zapewnił im miejsca, gdzie mogliby się umyć. Przyczyny utraty domu są najróżniejsze, nie zawsze sprawiedliwe, jednak tego typu argument mogę wystosować do każdej rzeczy. „Sorry, że ukradłem ten telewizor, ale nikt nie zapewnił mi godnej pracy, która dałaby mi możliwość jego kupna”. „Przepraszam, że zjadłem tamtego człowieka, ale nikt z lekarzy psychiatrów nie zainteresował się moim przypadkiem, więc jestem niewinny”.

2. Inna sprawa, że podwyższają mi piętro w moim domu. Piętro te dotąd służyło jako strych i pewnie przez kilka lat nadal będzie strychem, ale mam przyszłościowy plan, by przekształcić je w swój pokój. No i wiecie, należało zdjąć dach. Problem był taki, że ekipa się tym zajmująca nie dopilnowała, aby zabezpieczyć to miejsce, więc jednym słowem na suficie dwóch pokoi pod piętrem pojawiły się mokre plamy. Cały tydzień ma rzekomo padać, więc ogólnie słaba sytuacja. Przydałyby się jakieś plandeki do zabezpieczenia, ale chuj – oni uznali, że folia to najlepsze rozwiązanie. Wkurwia mnie to, że przy każdym deszczu muszę popierdalać z miejsca na miejsce, żeby wypatrywać, czy nie podłożyć gdzieś wiadra. A nic nie zapowiada, żeby z tą robotą uporano się do końca lipca, bo pracują nad tym 3 (słownie: trzy) osoby. Kurwa…  Chyba czas zbudować arkę, żeby nie utonąć we własnym domu. Albo przynajmniej założę sobie jakiś kapok. Pamiętam, że 10 lat temu, kiedy byłem smarkaczem, tynkowano mi dom i do samego tynkowania zebrano około dziesięcioosobową ekipę. Ta robota to większe i poważniejsze gówno, więc 3 osoby to zbyt mało, ale co ja się tam, kurwa, znam.

3. Niesamowicie wkurwiają mnie te wszystkie fejsbukowe stronki typu „Spotted: Liceum nr X w Y”, „Spotted: Stacja SKM”, „Spotted: Złomowisko w Chwaszczynie”. Kurwa… Ogólnie strony te moim jakże skromnym zdaniem przeznaczone są dla pizd i ciot, które naoglądały się zbyt wielu komedii romantycznych i melodramatów. Człowieku, piszesz do dziewczyny, która stała na drugim końcu peronu, której nie znasz i która być może właśnie wyjeżdżała z twojego chujowego miasta, i do tego uważasz, że gdy napiszesz, że nosiła czerwoną bluzkę i durszlak na głowie, to wszyscy zrozumieją, o kogo dokładnie chodzi? Myślisz, że ona specjalnie wejdzie na tę chujową stronkę, żeby zobaczyć, czy ktoś taki jak ty do niej napisał? Ja pierdolę… Szansa na to, że stanie się tak, jak mówię, jest mniejsza niż wygrana w totka. Ale najbardziej w tym wszystkim denerwuje mnie wirtualizacja tak poważnych rzeczy jak miłość czy etyka. Seks wchodzi w sferę wirtualną – teraz każda tępa i głęboka w gardle dziwka może założyć sobie profil na kamerkach i trzepać hajs (w sumie nie tylko hajs, ale też coś innego…), o jakim przeciętnemu człowiekowi nawet się nie śniło. Niektórzy z moich znajomych się śmieją, mówiąc: „O, patrz, jakaś laska pokazała cycki za 6 złotych”. Tak, to jest śmieszne, lecz także smutne, bo z tych 6 złotych w ciągu 2 godzin może zrobić się nawet 300 złotych, a to jest już dniówka dla większości Polaków nieosiągalna. Czy każda z tych lasek jest kurwą? Prywatnie, poza kamerkami, pewnie nie, ale na stronie, dzięki której zarabia, już tak. Wirtualne nawet są już znicze na grobach. Ja rozumiem – fajnie pogadać ze znajomym, który mieszka gdzieś daleko albo wejść na forum, zadać pytanie i uzyskać na nie odpowiedź. Lecz większość rzeczy chyba nie idzie w odpowiednim kierunku. Wiele znam przypadków, kiedy dziewczyna zrywa z chłopakiem przez sms-a albo Facebooka. Kurwa, jak dla mnie taki związek nigdy nie istniał, skoro o ważnych sprawach mówi się pod internetową maską, a nie w cztery oczy.

4. Ludzie dziwią się, że czytam książki. Nie mogą pojąć, dlaczego to robię, skoro roku szkolnego czy akademickiego już nie ma. Zaczynam się obawiać. Zaczynam się martwić o społeczeństwo, dla którego najwyraźniej czytanie książek stało się strasznie skomplikowane i męczące. Wszyscy oglądają filmy, słuchają muzyki, ale o książkach zapominają, a przecież to nie znowu taka kultura elitarna. Może to wynika ze szkoły – lektury zwykle były, jakie były, choć zdarzały się perełki. Może stąd właśnie ta awersja do czytania. Mnie z kolei czytanie nie nudzi. Nudzą mnie za to kolejne telenowele, gdzie główni bohaterowie grani przez słodziachnego Mroczka i jego klona idą przez 3 odcinki po schodach, żeby zjeść kotleta. Nudzi mnie wielka podnieta mediów, bo Polska rozwaliła San Marino w piłce nożnej. Nudzi mnie, że dla niektórych czytanie książek świadczy o byciu podczłowiekiem. Nie uważam, żeby czytanie czyniło mnie nadczłowiekiem, ale kilka lat temu uznawałem to po prostu za normalną cechę. Za 100 lat pozostaną nam tylko historie obrazkowe i historia zatoczy koło, bo niczym nie będziemy się już różnić od jaskiniowców. Wyobraźcie sobie zdziwienie ludzi, którym mówię, że od ponad kilku lat pisze różnorakie opowiadania, czy to na konkursy, czy tak dla siebie. Od razu pada: „Chce ci się?”. Nie, kurwa, po prostu smagają mnie batami jak pierdolonego niewolnika w kolumbijskiej manufakturze i dlatego piszę. To mi wychodzi, więc to właśnie robię – na razie nie mam z tego żadnego hajsu, ale wszystko może się zdarzyć. Dlatego wkurwia mnie, że zerowe czytelnictwo staje się jakąś nową modą, godną pochwały ze strony gimbusów czy innych ynteligentów.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 9,62 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!