Wkurwienia w kategorii: ‘Biurokracja’

Internet ciąg dalszy przygody, a zarazem jej koniec.

10 marca, 2018, Autor:

Witam ponownie,
W ostanich dniach pisałem trochę o moich przygodach z próbą założenia internetu stacjonarnego w domu. Spróbuję napisać wszystko od początku i w skrócie.
Miałem ogólnie trzy wizyty firmy ELMO (partner techniczny Orange) i jedną z administracji.

Wizyta pierwsza: Dwa dni po zamówieniu internetu na stronie Orange przyszedł technik założyć internet. Przyszedł trochę naiwnie z nadzieją, że po prostu da Router lub ewentualnie zainstaluje gniazdko i tyle. Niestety tak się nie stało, a chciałem by tak było. W miejscu kabla mam drut i monter musiał dostać się do skrzynki na klatce, a ta była zamknięta. Instalacja się nie powiodła.

Wizyta druga od administracji: Przyszli goście by otworzyć skrzynki i w sumie wszystko ok, to chyba jedyna, która się powiodła.

Wizyta trzecia: Po otworzeniu skrzynek kilka dni później przyszedł ponownie monter, ale tym razem inny, przygotowany i nawet miał klucze. Niestety uznał, że trzeba będzie przeprowadzić kabel, a to robota na dwie osoby co najmniej, więc niewiele zrobił, a jedynie upewnił się czy może tu być internet.

Wizyta czwarta i ostatnia: Trzy dni od wizyty trzeciej przyszło dwóch techników z kablem długim chyba na kilometr. Popatrzyli co i jak i próbowali wyciągnąć ten drut, który jest w gniazdku. Nie chciał wyjść w mieszaniu ani ze skrzynki. Próbowali włożyć coś do rury i okazało się, że nie jest drożna. Zaproponowali mi zrobienie przewiertu, którego niestety nie mogli zrobić bez pozwolenia od urzędu, choć pewnie za niedużą kwotę pozwolenie stałoby się niepotrzebne. Innym sposobem było udrożnienie tej rury. W współdzielni powiedzieli, że tym ma się Orange zająć, a Orange powiedział, że współdzielnia. Wizyta zakończona niepowodzeniem.

Ostatecznie zostało mi wysłanie pisma do urzędu o pozwolenie na przewiercenie ściany z myślą, że muszą się zgodzić, bo skąd niby wszyscy mają tu te talerze na zewnętrznej ścianie budynku. Potem dotarło do mnie, że przecież na tej ulicy to nikt się tym nie przejmuje w żadne pisma się nie bawi. Oczywiście na moje szczęście urzędas się nie zgodził, bo pewnie nie dopił kawy przez moje pismo, gdyż musiał jest przeczytać po czym odpisać i poczuł się obrażony.
Ostatecznie zostałem bez możliwości założenia normalnego neta, bo panowie bez zgody nic zrobić „nie mogą”.

W tym samym momencie jak dostałem odpowiedź poczułem się jak gorszy od tej patologii, która mnie otacza. Wszyscy mogą mieć normalny internet tylko nie ja, akurat kur*a ja. Internet mobilny od Orange zaraz zostanie wyłączony, bo do końca okresu wypowiedzenia umowy jakieś 10 dni, i co niby dalej robić? Mam zostać bez internetu i wrócić do czasów dla mnie mrocznych (mam swoje powodu dlaczego tak uważam te czasy, ale nie chcę o tym pisać)? A może znowu podpisać umowę na kolejne dwa lata z gównianym pakietem?

Na swoje szczęście znalazłem takie coś jak „internet domowy” od T-Mobile. Największym plusem jest to, że nie ma żadnych limitów i można pobierać ile się chce. Do wyboru są dwie prędkości do 20 Mbit/s lub do 60 Mbit/s. Odpowiednio za 49 i 59 zł. Przy zamówieniu wybiera się jeszcze jeden z routerów, które kosztują 200 zł lub 49 zł. Jako, że ten drugi był tańszy to go wziąłem. Różnica jest taka, że jeden jest przenośny, a drugi stacjonarny. Ten stacjonarny ma taką przewagę, że posiada 4 porty RJ-45 i można podłączyć np. komputer, konsolę lub dekoder, a w przenośnym jest tylko jeden.

Jak na razie internet sprawuje się bardzo dobrze i chyba wyszedłem na tym lepiej niż przy oszustach z Orange, u których pakiet dziwnie szybko znikał na przeglądaniu stron z tekstem gdzie nie było reklam ani filmów. Na dodatek prędkość jest większa niż ta, którą miałbym po kablu, a byłoby nią zabójcze 20 Mbit/s z możliwością działania nawet w 1 Mbit/s z powodu debilnej infrastruktury. Teraz mam średnio 30-40 Mbit/s, a czasem nawet 50 i to za 20 zł mniej niż chcieli złodzieje z pomarańczy. Może byłoby więcej gdybym nie mieszkał w jak to nazywam kotlinie. Do mnie z każdej strony jedzie się w dół i mimo, że mieszkam na najwyższym piętrze budynku to zdarzają się problemy.

Generalnie teraz nie mam co narzekać na internet, ale następną rzeczą jest mój ziemniaczany komputer, na którym 80% gier +2013 tnie lub działa w 5 klatkach choć są i takie z wcześniejszych lat, które sprawiają, że mój laptop nie wyrabia, a na jego wymianę długo nie będę mógł liczyć, bo jestem biedak, a problemy finansowe rodziny są dosyć no duże. Jest to skomplikowana sytuacja i bardzo się jej wstydzę. Przez to nawet przestałem wierzyć całkowicie w Boga jak poddałem analizie działanie tego świata i to w jakich warunkach żyją ludzie oraz
ile muszą cierpieć. Na przykład niech będą mieszkańcy Korei Północnej głosujący lub będący w obozach. Gdzie jest niby ten Bóg? Dlaczego pozwala, aby ci ludzie cierpieli z powodu chorych wymysłów rodziny Kimów i komunizmu?

Trochę się rozpisałem i zmieniłem temat, ale tak wyszło.
Pozdrawiam

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 1 raz(y), średnia ocen: 9,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

mikrowkurw: o systemie

26 kwietnia, 2017, Autor:

Dziś rano chciałem wysłać pocztą swoje PIT-y i przy okazji paczkę. Dwie rzeczy, więc dwa okienka, więc czekanie do potęgi drugiej. Żeby nie stracić połowy dnia w aurze starych ludzi i stemplowania, postanowiłem się przygotować. Spakowałem kanapki, naładowałem telefon, wrzuciłem film i ubrałem się na cebulkę. Sprawdziłem jeszcze przed wyjściem, czy przypadkiem nie zaczynają pracy o 11.00, bo z urzędami nigdy nie wiesz. Uzbrojony i zabezpieczony przed złem wszelakim wyruszyłem z mieszkania.
Przekraczam progi Poczty Polskiej, a tam… aż mi termos wypadł z wrażenia: czysto, miło i zero kolejek. Ani jednej starej baby. Załatwiłem wszystko miło i szybko.

Tak oto wyruchali mnie podstępem. Straconego poranka przygotowań nikt mi nie zwróci.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Demonstracje

18 grudnia, 2016, Autor:

Na pewno każdy z was widział w Tv co się odpierdala ( mam na myśli te demonstracje ). Zastanawiam się już sam na kogo kierować wkurwienie. Z jednej strony Kaczor ma trochę racji, i te cipy dziennikarskie powinny mieć ograniczoną swobodę ruchu bo chodzą gdzie im się podoba i są wręcz chamsko nachalni.

Kolejna rzecz o ten pomysł z obniżeniem emerytur. O ile fakt zabrania pieniędzy chociaż części tych kurw mi się podoba, o tyle wydaje mi się ten pomysł niedopracowany.  I na pewno kasa do cudzej kieszeni wpadnie.

„Mam 80 lat, i nie jestem w stanie przeżyć za 2000 miesięcznie” Jebany skurwiel, nie pamiętam imienia tego chuja co to powiedział. Ale z miejsca bym mu sztuczne zęby wybił. Ludzie po 1300 dostają i jakoś żyją, mając w domu osoby niepełnosprawne. A ten skurwysyn co zdążył się nakraść za 2000 tysiące by nie dał rady ?

 

I dziwi mnie że się tak pierdolą policjanci z demonstrantami. Powinni ich zimną wodą oblać i rozgonić. Przy minusowej temperaturze odechciałoby im się siedzieć tam i mordy wydzierać.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 9,33 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!

Pić, jebać, niczego się nie bać!

18 października, 2016, Autor:

WITAM,

Przedłużyłem sobie wakacje tak buntowniczo, bo olałem pierwsze zajęcia na uczelni, tak buntowniczo bo napisałem do szefowej, że nie będzie mnie w pracy dłużej niż sądziłem. Klejnotem tej korony byłoby zbuntowanie się przeciw całemu światu i wyruchaniem go tak dla odmiany, lub chociaż oderwanie się na moment od wszystkiego co chujowe w codziennym życiu, i zaszycie się w miejscu gdzie stresujące irytacje przypominają się tylko w pijackich majakach. Taki czas udało mi się odnaleźć. Niestety nie zatraciłem się w zapomnieniu, jedynie skryłem pod dziurawym parasolem w środku ulewy. Nie chcę się o tym rozpisywać bo to w końcu wkurw, także czas dobrotliwej sielanki tak szybko przyszedł jak się zakończył. Wspaniałe życie w dewizie „pić, jebać, niczego się nie bać” zostawiłem za sobą w pociągu jadącym dalej do Szczecina. Czasami odwracam się ku niemu z uczuciem towarzyszącym starej kurwie, która pierwiastkiem młodzieńczego sentymentu żegna swojego najlepszego klienta, by następnie oczekiwać bandy niewyżytych, brudnych roboli którzy do końca upodlą jej resztki kobiecości.

I oto wróciłem do tego padołu hodującego szarańczę najgorszego gatunku zwanego uczelnią. Byt który dumnie reklamuje swoją ideę kształcenia przyszłych elit, doskonalenia umiejętności jednostek zasiadających na szczytach ludzkich hierarchii, obiecujący życie godne, pożyteczne, jest tak naprawdę niczym innym jak zaprzedanym chlewem hodującym świeże mięsko dla największych korporacji; wypruwającym z marzeń i ambicji w imię motywów ulepionych z pseudointelektualnej gliny. Chciałbym krzyczeć, że ten twór powinien mi gwarantować życie w którym nie będę się czuł jebany na lewo i prawo, jednak wszyscy ludzie stojący w oknach tego budynku tłumią mój krzyk, bacznie obserwując ruch mojego portfela w kieszeni. Ich nie obchodzi nic po za nim, a student już nie jest studentem, tylko żywicielem. Widząc i czując na sobie wzrok całej tej intelektualnej mafii, przekroczyłem próg swojego wydziału, jak ten zbieg próbujący skryć się przed światłem więziennych latarni. Znając doskonale cel swojej tułaczki, skierowałem się do legendarnego pokoju z napisem „dziekanat” na drzwiach. Zawsze mnie intrygowała istota drzwi do tego pomieszczenia. Zamiast takich fanaberii, wystarczyłoby zamontować  tam okienka na wysokości pasa, by każdy klient mógł podać przez nie legitymację, opuścić spodnie do kostek, wypiąć się i czekać aż nadjedzie wielka ciuchcia, której stacją końcową jest ciepły odbycik studenta-petenta. Niewiele by się zmieniło, ale za to jaka oszczędność! Oczami wyobraźni widzę jak te babsztyle wyciągają wielkiego bata w kształcie chuja i atakują wypięte dupsko krzycząc: „Źle napisane podanie! Taki śmieć ma wylądować na biurku Pani dziekan?! Uuuu, widzę nie zapłacono za ECTSy. Halinka daj tego większego, bo ten mój już wchodzi jak we wiadro! Tylko obsyp piaseczkiem tak jak Ty to robisz fajnie”. Straszne babska. Nie mogę w tym miejscu nie wspomnieć sadystów, którzy w okresie sesji wykładają się nago na wszystkie prace swoich klientów i zostawiają kropelkę spermy przy każdym nazwisku, które w jakiś dziwny sposób przyprawia ich o tryskające podniecenie. Śmiejcie się, ale idę o zakład, że wśród społeczności akademickiej znajdzie się wielu takich lub podobnych pojebańców (jak z resztą w każdym środowisku). Czasami po prostu nie ma innego wytłumaczenia na sposób oceniania niektórych egzaminów.

Zawsze marzyłem żeby przyjść do tej szkoły, wygłosić publiczny wykład jako „ktoś” i opluć tych wszystkich wszarzy. Opluć system boloński, władze uczelni, biurokrację, obnażyć prawdę o poziomie kształcenia studentów, i na koniec w porywach emocji wygrzmocić jakąś napaloną studentkę w moim aucie. Niestety nikt z jakże oświeconej akademickiej społeczności nie będzie chciał słuchać byle korposzczura, który kiedyś tam studiował na tym wydziale. Gówno życiowe takie jak ja, które będzie żyło z miesiąca na miesiąc z żebraczej wypłaty, w połowie uszczuplanej przez wielkiego pasożyta w postaci białego ukoronowanego orła, nie ma żadnego wpływu na nic. Pozostaje mi zatem tylko upić się kolejny raz, próbując zapomnieć o moim chujowym położeniu w tym chujowym kraju. Nic tu nie pozostało prócz żalu nad sytuacją która nie zmieni się, chyba że wojna albo jakiś inny przewrót wywróci ją do góry nogami i otrzymamy szansę zbudowania czegoś od podstaw. Spierdolone mamy tutaj życie. Chciałbym tylko znów znaleźć się w miejscu, gdzie będę pić, jebać i niczego się nie bać.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,88 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!