Owady, ćmy, koce… ciepłe, letnie noce.

9 sierpnia, 2017, Autor:

Przyznam, że wpis, który dodam – nie jest pisany na mocnym ciśnieniu, więc ani to Was podkurwi bardziej, ani mniej. Jest coś takiego jednak w megawkurwie, co nie pozwala uciec na dłużej… Nie miejcie mi proszę tylko za złe, że być może zjadę na jakości, pisząc dziś bardziej chillowo.

Żarto-kurwa-wałam! Nie zjadę na jakości. Nie, nie ja i tak – mam ostatnio na pieńku ze skromnością.

Od czego by tu kurwa zacząć… Być może najpierw od rzeczy najbardziej przyziemnej – kiedy wstukuję te litery w półmroku, nakurwia mi właśnie stado małych muszek, dobijając się do ekranu. Bogu wyszło wprawdzie wszystko, jednak to małe badziewie, które ślepo mi napierdala teraz po kilkudziesięciu centymetrach monitora, zdaje się być nie do zatrzymania i urządza sobie a’la Tour de France bez czyjegokolwiek jebanego przyzwolenia. Tak, zduszam te stworki z nieskrywaną rozkoszą, rozmazując je w te i we wte i wierząc, że moje poczynania przyczynią się dla ogólnego dobra ludzkości. To samo robię, kiedy idę spacerem i widzę małe czerwone pancerzaki na chodniku. Niby to nikomu nie szkodzi, ale czy ich ostatnie brzmienie pod butami nie jest i dla Was rozkoszne? Nie wkurwia mnie o tyle ich widok, o ile ich zaiste dziwne sposoby kopulacji. I o ile nie są to przejawy niepełnosprawności wśród tego robactwa, to czasem jeden drugiego ciągnie na grzbiecie, czasem czepia się odwłoku, a czasem dość perwersyjnie zajeżdża drugiego od tyłu. Żeby zatem ich przyjemności stało się za dość i by się chmara dalej nie mnożyła, moje adidasy już wiedzą co robić. Niemoralna jestem, ale to już kiedyś ustaliliśmy.

Lećmy dalej. O właśnie! A propo kurwa latania. Siedzę, nie dalej jak dwa dni temu w domu – światło w pokoju lekko przygaszone, a poza tym tylko ja i komp. Jeszcze chwila i miałabym zbierać się spać, jednak kątem oka dostrzegłam wielki cień. Spojrzałam niepewnie nad siebie i widzę, że po suficie zaczyna napierdalać puszysta ćma wielkości mojej dłoni! Dłoń wprawdzie kobieca, ale i tak doskonale oddaje rozmiar tamtej gadziny, która to o mało nie wywołała u mnie ataku paniki, histerii i innych maniakalnych urojeń. W pierwszej chwili myślałam, że to nietoperz i nawet nie byłam pewna, czy słynny kapeć wystarczy, aby ją rozkurwić. Postanowiłam spróbować. Nie pisnęła. Włochata na tyle, że mogłabym z niej zrobić chyba zimowy kożuch. No dobra, na turecki dywan też by wystarczyło.

O owadach mogłabym napisać książkę. Albo raczej książkę anty-owadzią, ale czym byłoby życie, gdyby nie wkurwiali mnie ludzie…? Gdyby nie wkurwiali mnie konsultanci telefoniczni, którzy to ostatnio namiętnie wstukują bliskie mi 9 cyfr w swoje systemy i napierdalają po kilka razy dziennie swoimi pytaniami: „Czy byłaby pani zainteresowana naszym produktem?”. Nie byłabym. Kurwa jasna, zrozum – nie byłabym! Nigdy nie jestem, a gdybym była to bym sama te cwane pszczoły (nie powiem niegrzeczniej) ze zmodernizowanych biurowców wyłapała i zadała pytania, które im się nawet w głowie nie pojawiają. Rozumiem wszystko, nawet to, że targety w pracy, czy prowizje od sprzedaży to główne motywatory, żeby niestrudzenie nie przyjmować do wiadomości słowa „nie” od słuchawki po drugiej stronie. Rozumiem. Ale maniakale zrozumcie i to, że ja nawet za ósmym razem się nie zgodzę. Nieee kurwy… Możecie dzwonić nawet do mojej 80-tki i chuja, tracicie tylko opłacany przez szefa czas, prawdopodobnie zresztą – wyzyskiwacza i sknerę, korposzczura. Oczywiście dziwne numery blokuję na bieżąco i wówczas wracam do swoich codziennych czynności – jak na przykład naprzemienne zamykanie i otwieranie okien. A czemu o tym piszę… Nie bez powodu zaczęłam od małych i wkurwiających mnie muszek – bo i na nich Moi Drodzy – również skończę. Do czego zmierzam… Mam nad sobą sąsiadów, parę. Dwójka młodych ludzi (około 30-tki), gdzie kobieta prawdopodobnie znęca się psychicznie nad swoim facetem. Słynne wyzwiska – kurw, nierobów, chujów, pedałów, dziwkarzy, zlewomord (?) i innych, padają tu częściej, niż jakiekolwiek inne słowa naszego języka. I spoko. Każdy dom ma w końcu swój system komunikacji, ale to, co jest powodem mojej tachykardii to to, że ta pierdolona czarna małpa trzepie mi kilka razy dziennie koce i ręczniki, których niewiadoma zawartość wpada mi przez okna prosto na łóżko, dywan i meble, a często i również na mnie, kiedy leżę przy otwartym oknie z kawą i kompem. Kurwa mać! Mamy lato. Nie wyobrażam sobie siedzieć w takiej pogodzie przy zamkniętych oknach. Sęk w tym, że ta czarna prudera nie zważa na owe fakty i kontynuuje swój pierdolony proceder. Zapłacę soczyście w dolarach temu, kto mi powie, co trzeba robić, żeby trzepać owe koce i ręczniki w takiej częstotliwości?! Zaiste biorę pod uwagę to, że sąsiedzi nade mną prawdopodobnie nie mają okien, a ich aranżację stanowią właśnie owe płachty szału, które czasem to babsko strzepuje z nagromadzonego u siebie brudu. Dostaję epilepsji, kiedy słyszę nad sobą te gwałtowne ruchy materiałowych szmat, leżąc sobie smacznie w wyrze i musząc się zerwać, aby się od tego odgrodzić. Ostentacyjnie wtedy napierdalam oknami, żeby łeb z piętra wyżej skumał mój racjonalny wkurw, ale okazuje się, że jej mózg – mniejszy od kolibra, nie odpala na płaszczyznach międzyludzkich i uznaje to za całkiem normalne zachowanie. Póki co, w owych sytuacjach stosuję więc łagodne określenia na głos – typu: „idiotka”, aby oswoiła się już ze swoim pochodzeniem i po prostu aby była na bieżąco z używanym slangiem. Przysięgam jednak, że dziś na końcu języka miałam coś znacznie mocniejszego: „Szkoda, że swojemu mężowi tak kurwo nie trzepieeeeesz!!!”. I dajcie mi kilka dni, a to bankowo zrobię. A wtedy to już megawkurw spłonie, bo czuję, że będzie z tą patologią nade mną – ostra wojna…

 

Znów na horyzoncie,

~ Nuka

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Dom, Ludzie, Różności

komentarzy 6 do “Owady, ćmy, koce… ciepłe, letnie noce.”

  1.  Letalne Prącie pisze:
    9 sierpnia, 2017 o godzinie 08:00

    jak zawsze przyciągaja mnie Twoje wpisy! Bardzo przyjemnie sie czyta i wczuwa w riposty do Trzepaczki:D

    zaloze sie ze poznalbym autora po tym a’la :D

  2.  Nuka pisze:
    9 sierpnia, 2017 o godzinie 09:03

    Haha, dziękuję Letalne! Idzie mnie rozpoznać po niektórych słowach, fakt. ;)

  3.  Faquś pisze:
    9 sierpnia, 2017 o godzinie 20:33

    Zadam retoryczne pytanie: czy próbowałaś powiedzieć sąsiadce o swoich obiekcjach?

    … płachty szału XD

  4.  Nuka pisze:
    9 sierpnia, 2017 o godzinie 21:11

    Obawiam się Faquś, że jak tylko otworzę dziób – to wystartuję do niej z niekontrolowaną wiązanką słowną, w której to nie wyczujesz ni grama uprzejmości, ale prowokację do wojny na miecze. Ja już swój zresztą ostrzę i nie powiem, żebym kilka razy nie czekała na nią na klatce w celu omówienia tego dziwnego procederu :D Póki co, ma upiór szczęście…

    P.S. Dziś o dziwo nie trzepała! Może przeczytała jakimś cudem mój wpis tutaj i wzięła sobie moją cenną radę do serca?*

    * —> wreszcie zajęła się mężem.

  5.  start2010 pisze:
    12 sierpnia, 2017 o godzinie 14:27

    Mnie ciekawi skąd wiesz, ze zajęła się mężem? I w jaki sposób?

    Nie żeby mnie to interesowało :D

  6.  Nuka pisze:
    12 sierpnia, 2017 o godzinie 17:29

    Haha, nie wiem… Przypuszczam! :D

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.