Na chuj w Polsce te pseudo autostrady?

11 kwietnia, 2015, Autor:

3lata z groszami mnie nie było. Lecę sobie z zachodu do PL i wita mnie śliczna, pusta jak łby polskich polityków, prosta jak myślenie tych polityków i czarna jak charaktery tych polityków – autostrada. Przyzwyczajony do niemieckich autobahnów, do stylu i kultury jazdy – jadę. Pierwszy mandacik już po 10km od Słubic w kierunku Poznania. A co… kurwa! Polska!  500zł i zero punktów bo nie mam polskiego prawka. Było 110km/h – jechałem 130 na tempomacie. O 20km/h za dużo na 2 pustych pasach o 7 nad ranem gdy suchuteńko i ciepluteńko o fura 5 letnia z laczkami 225/16 przystosowana do znacznie większych prędkości.  Ograniczenie sobie stało ale po co to nie wiem. Remontu nie było, pas awaryjny jest, prosto jak chuj podczas wzw., sucho, widno, pusto no ale 110 zamiast 140 kurwa stoi!  Wylegitymowali, przeszukali, posprawdzali, skasowali życząc miłego dnia. Lecę dalej…  a że jestem na autostradzie to mi śpieszno! W końcu – raczej nikomu nie zagrażam bo autostrada jak widać – odgrodzona od zwierzyny, ze względu na zajebiste opłaty – pusta, mam dwa pasy praktycznie dla siebie więc sobie cisnę. Pierwsze 20km po mandacie jechałem te kurewskie 105km/h no ale ludzie – ile kurwa można wozem z V6 pod maską?  Przecież to kurwa zasnąć idzie. Przycisnąłem… Nie za dużo ale znowu podchodzi mi pod 140. No i patrz! Nieoznakowana Lancia Libra mi mruga i lizakiem nakazuje zatrzymanie. Mandat numer 2 czyli znowu 500zł (kiedyś mówili że ma być 1000)…  Całe 33km/h za dużo! Stwarzam niebezpieczeństwo, zagrożenie dla ruchu (powietrza) i musieli mnie zatrzymać. No to jadę dalej… biedniejszy o 250 euro.  W końcu dotarłem do miejsca w którym stoi 140 więc gniotę całe 138! Mijam Poznań, Wronki chyba i lecę dalej. Lecę bo nadal na jakimś odcinku mam te owe 140!  Widzę kolumnę tirów, chyba ze 5 sztuk więc przyciskam sobie pod 160 i je wymijam a….  między TIRami ładna śliczna Vectra. No to kurwa 1000zł naliczyli… bo… KURWA ZAJEBANA MAĆ tutaj jest 110 a nie 140!!!!  A wiecie dlaczego? No bo kurwa w Polsce tak można!  W miejscu w którym owe 110 postawili – postawili je tylko po prawej stronie pasa więc zasłaniający mi TIR znak – zrobił swoje!  Odcinek niby remontowy gdzie tablicy BUDOWA nie było no ale znak był. Więc teraz w nieświadomości było 156km/h na 110-tce.  1000zł to kosztuje i na szczęście punktów zero.

Podlatuję pod Warszawę wkurwiony na maksa. Czas na przejażdżkę nową południową obwodnicą. Ale śliczna… Gdzie nie gdzie nawet 4 pasy w jednym kierunku! Zajebista!  Znaki też! Miejscami 70km/h na pasach dojazdowych-zjazdowych które nie wiedzieć czemu ciągną się po kilka kilo metrów. Stoi takie 70km/h i kurwa nie wiem co robić!  Wysiąść i biec??? Było by szybciej!  Więc jadę te zajebane 70 i pierdolca dostaję! W końcu nerwy puszczają i przyciskam do setki bo pierdolec wstaje…  no i patrz! Na górce w zatoczce oznakowane busidło z liczydłem w łapie!   500zł … kosztowała ta frajda.  Pierdolona zajebana paranoja!

Trzy zajebane lata do roboty dzień w dzień pod Kolonią śmigam 45km w jedną stronę.  Na liczniku minimum 140-160 bo im szybciej tym lepiej. Gdy wylatuję na odcinek do Dortmundu to tam ograniczenia nie ma. Gniotę i 200 by zyskać na czasie. Fura przystosowana, kariera za kółkiem od bachora, pogoda i warunki ok i patrz – nikt się nie przypierdala!  Mijam kurwa radiowóz który sobie awaryjnym leci pomaluteńku i zero reakcji!  Przecież jestem na autostradzie, prawda?

Któregoś to razu leciałem do Hannoveru. Na tablicy było 130 – leciałem 160! Minął mnie nieoznakowany i wyświetlił mi na swojej szybie: LANGSAM BITTE (wolniej proszę)… W Polsce podobna sytuacja zakończyła się mandacikiem!  W niemczech mają na autostradach szerokie widełki. Gdy na 130-stce polecisz 150-160 to najczęściej kończy się jak w/w ale to tylko pod warunkiem że pogoda i samochód są ok!  W Polsce traktowany człowiek jest jak typowy zbieg z kryminału! Jak by mogli to by kurwa jeszcze kolczate przed samochodem rozłożyli w celu lepszej zabawy!  Rozumiem! Droga krajowa! Rozumiem, droga lokalna, miasto, jakaś wiocha… Tam śmigam przepisowo no ale na obwodnicy miasta postawić 70km/h gdy kurwa pierdolona mać po zjeździe na Puławską do miasta stoi 80km/h w mieście????????????

Co jest kurwa mać?????????  Na obwodnicy 70 a w mieście 80??????????

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Życie

komentarze 2 do “Na chuj w Polsce te pseudo autostrady?”

  1.  Szturmierz pisze:
    16 kwietnia, 2015 o godzinie 16:33

    Pomijam fakt, że w Niemczech niema jako takiego ograniczenia prędkości na autostradach, za to my jako Polska przodujemy w rankingach wysokości dozwolonej prędkości na autostradach. ale oczywiście wszystko to TEORIA, bo trzeba jakoś podreperować budżecik, statystyki poprawić, a jeśli zobaczyli że na niemieckich blachach zapierdalasz, hoho, nikt nie przepuści takiej okazji. Porażka, kurwa – jedna wielka.

  2.  rajmundx pisze:
    16 kwietnia, 2015 o godzinie 16:38

    U niemców 130 ale jedziesz 140 i nikt nic nie zrobi. Widełki spore. U nas na 140 trzeba jechać 120 by nie kusić więc w czym my przodujemy? Aaaa… W rankingach mandatowych :-) :-) Folow Me – Please… :-)

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.