To tacy jesteśmy? …serio kurwa?

10 marca, 2015, Autor:

Kończąc okres dłuższej, tutejszej posuchy w sztuce piśmienniczego wkurwiania się, w tym także i mój, wyjątkowo dziś stanę w obronie Polaków, zamiast obnażać ich stereotypowe słabości lub pastwić się nad głupotą nimi rządzących polityków (ich samych Polakami już raczej nie można nazwać). Bo o ile ja to robię zawsze z wkurwienia lecz w dobrej wierze, to niektórzy w przeciwieństwie do mnie czynią tak z czystą premedytacją, mając tylko na celu szkalowanie Polaków i czerpiąc z tego jeszcze przyjemność. Niestety często też pośród bezczelnych oskarżycieli trafiają się osoby deklarujące się jako Polacy, co uwłacza nam jeszcze bardziej.

Głośno, zwłaszcza w ostatnich tygodniach, zrobiło się o filmie „Ida”, za sprawą głównie otrzymania Oscara jako najbardziej pożądanej nagrody w świecie kinematografii. To pierwsza taka nagroda dla filmu pochodzącego z Polski więc naiwni entuzjaści propagandy sukcesu w Polsce oniemieli z zachwytu. Nie brakowało wśród nich najważniejszych osób publicznych w państwie, jak premiera czy prezydenta, którzy chętnie podczepili się pod ten „sukces”, choć nie spodziewam się by w ogóle sam film kiedykolwiek widzieli. Słowo „sukces” nie jest jednak adekwatne wg mnie, jeśli popatrzy się na fabułę filmu przez pryzmat faktów i rzeczywistości. Fabułę, w której tytułowa bohaterka mająca wstąpić do zakonu dowiaduje się, że z pochodzenia jest Żydówką. Przeżywa więc nostalgiczną podróż ze swoją ciotką, byłą prokurator stalinowską, ku odkryciu prawdy o sobie. Urzekające… tak bardzo, że aż niedobrze mi się robi. Ida dowiaduje się bowiem dalej, że jej rodzina została zamordowana przez Polaków, a oni czyli właściwie – my, ukazani są jako głupi, wredni i pazerni rasiści, którzy rządzę mordu i antysemityzm mają już w genach. To oni są winni całemu złu jakiego doznał Naród Wybrany, włącznie z „polskimi obozami śmierci” i Holocaustem, które to pojęcie notabene przywłaszczyli tylko własnej martyrologii. Nigdzie natomiast nawet nie jest nic wspomniane o okupacji niemieckiej czy chociażby enigmatycznych Nazistach, którzy dopuszczaliby się jakiś zbrodni w trakcie wojny. Oglądając film odnosi się zatem wrażenie, że jedynymi winnymi i odpowiedzialnymi całego zła świata są Polacy.

Cała ta historia jest fikcją, porównywalną do krasnoludów walczących mieczami świetlnymi z hybrydami Transformersów i Godzilli, co jednak jest całkowicie pominięte w projekcji, pomimo nalegań ze strony organizacji patriotycznych. Jedynym jej autentycznym elementem jest wspomniana ciotka, której postać została jednak całkowicie sfałszowana i wybielona. W filmie ukazana jako ofiara strasznych opresji sprzed lat ze strony, a jakże – Polaków! To oni zniszczyli w niej uczucia i sumienie, dlatego w swej profesji była tym, kim była i robiła, co robiła. A Helena Wolińska, bo o niej mowa, w rzeczywistości była „mordercą w mundurze”. Jako prokurator aparatu komunistycznego z pełną premedytacją i świadomością, fałszywie oskarżała w procesach przeciwko Żołnierzom Wyklętym skazujących ich tym samym na śmierć, w tym generała „Nila” Fieldorfa. Dokonywała tego wraz z innymi sędziami i prokuratorami pochodzenia żydowskiego, ponieważ nawet zawzięci, polscy komuniści nie mieli odwagi skazać tych żołnierzy. Tacy jak Wolińska, bez skrupułów i spoza polskiego narodu, nadawali się więc do tego idealnie. Po latach wyjechała do Anglii i choć państwo polskie nareszcie próbowało się upomnieć o sprawiedliwość, broniła się przed tym zarzucając, że to sprawa polityczna, ma charakter antysemicki i nie będzie miała sprawiedliwego procesu… cóż za paradoks, nieprawdaż? Takich to bohaterów opisuje film, gdzie kat i oprawca, morderca najgorszego rodzaju, stał się prześladowaną ofiarą. Zachowanie choć odrobiny obiektywizmu i dobrego smaku byłoby więc na miejscu.

Nikt nie wspomniał za to, że Polska była najbardziej zniszczonym krajem po II wojnie światowej, za co nigdy ostatecznie nie otrzymała rekompensaty. Że zginęło w niej ok. 6 milionów Polaków oraz tysiące później w wyniku wieloletniej okupacji sowieckiej, nie wspominając o przepaści cywilizacyjnej jaką Polska przez to poniosła. Próżno szukać też w tego typu kinematografii faktów, ile tysięcy Żydów zostało uratowanych w trakcie wojny przez Polaków i że za taką pomoc wyznaczana była natychmiastowa kara śmierci wraz z całą rodziną, jak w żadnym innym kraju okupowanym przez Niemców. To nie Polacy mordowali i byli gnębicielami lecz sami najbardziej zostali pokrzywdzeni, bo choć walczyli na wszystkich frontach wojny, to po jej zakończeniu oddani zostali jeszcze przez swoich sojuszników w okupację sowiecką. Przekornie zadałbym więc tylko jedno, jedyne pytanie bezczelnym oskarżycielom, głównie ze środowisk żydowskich, którzy ośmielają się winić w dużej mierze Polaków o to, że nie dość wiele zrobili dla ratowania Żydów w trakcie wojny – a co amerykańscy Żydzi w takim razie, którzy dobrze wiedzieli co się dzieje z ich pobratymcami w Europie, zrobili by ich ratować? Może wpierw taka uczciwa refleksja przydałaby się przed nieprawdziwym wyrokowaniem i fałszowaniem rzeczywistości.

Wracając jednak do głównego wątku, najgorsze w tym wszystkim jest to, że to nie inni, ale my sami prezentujemy to jakoby swoją historię i jeszcze się tym chwalimy, wysyłamy na jakieś festiwale, Oscary i mamy się cieszyć bo to wielki sukces. Jaki sukces?! Taki obraz Polski i Polaków zobaczą za granicą i co oni mają o nas myśleć? Zwłaszcza, że sami zachęcamy ich do tego i reklamujemy. To nie jest wg mnie film polski, tylko antypolski! Nietrudno zatem domyślić się do jakich wniosków po seansie dojdzie osoba, która historii Polski i świata nie zna za dobrze, a bezkrytycznie za źródło wiedzy i informacji przyjmuje to co powiedzą jej media lub zobaczy w telewizji, jak np. taki przeciętny Amerykanin. Oczywiście historia jest zmyślona co opisałem powyżej, ale ponieważ nigdzie wspomniane to nie jest, a film nakręcony został jako czarno-biały, co wręcz przeciwnie, dodatkowo ma sprawiać wrażenie autentyczności, owy przeciętny Amerykanin nie będzie docierał do źródeł prawdy – dla niego ta historia jest prawdziwa! Taki obraz nas zobaczą więc ludzie na świecie. Co gorsze, sami jeszcze im to prezentujemy jako naszą dumę narodową i to za nasze pieniądze, bo film dostał grubą kasę by mógł powstać z ‘instytutu sztuki filmowej’ czy czegoś takiego.

Nie uważam się za wielkiego krytyka kina, choć wiele filmów oglądam, lubię kulturę i np. bardzo często chodzę do teatru. Może i ten film jest sukcesem reżysera, aktorów, ekipy filmowej itd. Ale z całą pewnością, nie jest to sukces polskiej kinematografii, a już tym bardziej Polaków! I nie muszę być znawcą by to osądzić. Godzi bowiem we mnie osobiście jako Polaka, gdyż uraża moje poczucie dumy narodowej, a przede wszystkim poczucie sprawiedliwości jako zakłamany fałsz. Toż to już cały wysyp ostatnio takich filmów, jak choćby „Pokłosie”. A przecież potrafimy pokazać historię jak w filmie „Bogowie”, gdzie wiele brakuje bohaterowi do bycia kryształowym, a jednak jest ona prawdziwa i ma w pełni wydźwięk pozytywny. Dlaczego nie robimy filmów, które byłyby właśnie tak zajebiste, ale które opowiadałyby o tym jak naprawdę jest/było bo sądzę, że mało który naród ma tyle do pokazania co my. Bo co, bo żydowskie lobby w Hollywood nie przyzna Oscara za to? Aż tak ważne to jest i tak nisko trzeba upaść by dostać statuetkę, która ideologicznie wpasowuje się w preferencje jury? Na pewno daleko nam do ideału, ale jak reżyserzy tego typu filmów tak nas absurdalnie krytycznie oceniają, to tym bardziej Niemcy lub Rosjanie już dawno sami powinni zniknąć z powierzchni ziemi ze wstydu, a jakoś wcale nie uważają siebie za takich. Klaskają za to myślę na stojąco ze łzami w oczach na filmach typu „Ida” bo oto Polacy pokazują siebie jak sami są winni wszystkim ohydnym zbrodniom, a nie Niemcy. Staram się pisać dosadnym, acz elokwentnym językiem, jak moja Kobieta zachęca mnie do tego, ale jak widzicie, po prostu nie da się tak cały czas i muszę powiedzieć, że mnie to ciężko wkurwia! W końcu dlatego to piszę. Wcale nie czuję się zbrodniarzem, ani potomkiem nikogo takiego. Wręcz przeciwnie, jestem dumnym Polakiem, którego przodkowie walczyli bohatersko o niepodległość i uważam, że wszyscy mamy podstawy ku temu by takimi być. Dlatego z podniesionym czołem, bez fałszowanego i obrażającego nas zakompleksiania jak w filmach pokroju „Ida”, powinniśmy się czuć dumnymi pośród innych narodów. Może i z kraju dumni być nie możemy przez rządzącą nią mafię, ale pierwszy krok do zmiany tego, to zmiana mentalna i uzasadniona wiara w naszą własną wartość jako ludzi zasługujących na to. Bo właśnie tacy jesteśmy naprawdę.

———————————————

Pragnę przy okazji z głębi wkurwienia podziękować Latelnemu Prąciu za oryginalny, jedyny i niepowtarzalny Kubas Megawkurwa, który daje natchnienie i wzruszający list do tego jaki otrzymałem… kurwa, nikt wcześniej chyba do mnie listu nie napisał ;) Obiecałem sobie, że wrzucę słit focię z Kubasem podczas mojego najbliższego wkurw-tworzenia, ale ponieważ wkurw się opóźnił już dość znacznie i tak, to następnym razem może;)

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Aktualności, Edukacja, Ludzie, Świat, Telewizja i radio, Zachowanie

komentarze 2 do “To tacy jesteśmy? …serio kurwa?”

  1.  Letalne Prącie pisze:
    11 marca, 2015 o godzinie 11:37

    Warto było czekać na dobry i wartosciowy merytorycznie(!) wkurw. Wstyd, że nie orientuję się w temacie, bo prócz normalnej powinnosci dogryza mi pochodzenie: do Treblinki za dzieciaka smigalem rowerem.

  2.  Szturmierz pisze:
    12 marca, 2015 o godzinie 19:32

    Nie oglądałem „Idy”. Owszem słyszałem co nieco o tym filmie, o jego reżyserze. Miałem obczaić o co w tym wszystkim chodzi, ale postanowiłem się nie wkurwiać. Bo podobnie jak Ciebie, wręcz męczy mnie ciągłe szkalowanie naszego imienia. Tak jak pisałeś, bez dwóch zdań to my Polacy dostaliśmy najbardziej w dupę w czasie jak i po II wonie. Pomimo, że należeliśmy do Aliantów, jako jedyni z całego grona – przegraliśmy ta wojnę. Skutki widzimy do dziś. I tak samo jak Ciebie, wkurwia mnie uległość, wręcz uwielbienie w poniżaniu siebie i całego narodu w oczach decydentów innych mocarstw. W imię kurwa czego? Złotego ludzika, kasy jaką (o ile, bo nie znam się na tym w ogóle) twórca otrzyma? Dobrze prawisz, jeśli mamy coś zmienić, musimy zacząć od siebie.
    Świetny wkurw, 10.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.