Praktyki z Proktologii czyli jak wyjebać bez wazeliny.

12 sierpnia, 2014, Autor:

 

No 1

…to są imprezy firmowe, nikt nie zabiera swojego partnera, żony czy męża.

-A co się stało, że nagle poczuliście taką potrzebę imprezowania co tydzień ???

-Czepiasz się, to że Ty nie wychodzisz  nie moja wina…

-Wychodzę ale nie co tydzień  i co kurwa najważniesze nie wracam o 7 rano. Znajdź mi kurwa lokal, który jest otwarty do tej godziny (poza burdelami) ?

– (…)

-Wiem kurwa co zrobię, zadzwonię do Twoich rodziców i zapytam czy ich zdaniem to jest normalne. Jeśli tak to dam Ci spokój, bo to nie Twoja wina tylko im napierdolę… Przecież Ty kurwa nie masz 20 lat !!!

 

No 2

 

-Nie wiem co się stało, przesunęli mi operację o kilka dni – zadzwonią jutro kiedy dokładnie.

-No sory, ja nie mogę brać wolnego za każdym razem kiedy tego chcę, bo tak to nigdy nie awansuję…

– (…) – przecież to jest moja kolejna operacja, to jest dla mnie być albo nie być, mogę umrzeć, a Ty mi mówisz że kurwa nie dostaniesz awansu ???

-Przesadzasz, poza tym i tak będę musiała kwitnąć na korytarzu jak idiotka.

-Dobra kurwa. Rób sobie co chcesz. Już kiedyś to powiedziałem, że jak umiesz liczyć licz na siebie… a daj mi spokój, spierdalaj…

Kilka godzin później pochylony nad kartką papieru  z piórem w ręku patrzałem jak pierwsze słowa listu rozmywają się we łzach, które spływały mi po policzkach. Prawie zacząłem szlochać. Miałem w dupie, że jestem facetem, że to nie męskie itd. Nie potrafiłem się pozbierać żeby napisać ten list. List do moich bliskich, do Ciebie, Bóg wie do kogo jeszcze. Mój ostatni list jaki miałem w życiu napisać. Kurwa jak ja się bałem, ja pierdolę nie macie pojęcia jak. Gdzieś głeboko czułem, że operacja się nie uda i już się nie obudzę, że ostatnią rzeczą jaką zapamiętam będzie lampa w sali operacyjnej i twarz pielegniarki za maską, że osoba która niby była najbliższa jest w pracy bo zależy jej na awansie… Wiedziałem, że nie panikuję, że nie przesadzam. To była siódma operacja, lekarz prowadzący przed podjęciem decyzji mówił jak duże jest ryzyko i czy chcę je podjąć. Kurwa jak ja się bałem. Trochę rozmazany list złożyłem do koperty i schowałem do małego sejfu pod biurkiem. Prędzej czy później go znajdą.

Kiedy jechałem na salę operacyjną było mi tak kurewsko zimno, byłem ogłupiały, w głowie milion myśli. Dlaczego sam, dlaczego jej nie ma bo przecież gdzieś w głębi duszy łudziłem się, że przyjdzie mnie potrzymać za rękę, powiedzieć że wszystko będzie dobrze. Mięczak. Tak w tej kwestii jestem mięczakiem. Boję się jak cholera i to dzisiaj.

Pamiętam jak patrzałem się w sufit i na kilka chwili po założeniu maski i podaniu anestetyku pożegnałem się z życiem… tak na wszelki wypadek. Jak to kurwa ryje beret…

Obudziłem się. Oczy posklejane jakimś gównem, gardło mnie boli od rurek i nagle poczułem… kurwa jak boli. Brzuch. Znowu cały poryty, od góry do dołu. Zanim ból osiągnął maksymalny poziom przyszła siostra  morfina i już dalej nie pamieeeeee…….

I tak zleciało kilka tygodni.

Do domu wróciłem taksówką. Ledwo wlazłem na to jebane 1 piętro. Nikogo nie było. Byłem głodny. W lodówce tylko światło. Jakieś drobne z półki i kurwa wyprawa do sklepu 50 m dalej. Każdy krok to męczarnia. W połowie schodów byłem cały mokry. Ja pierdolę. Zaczęło mi się kręcić w głowie, musiałem usiąść, bo bym pierdolnął o glebę. Nie słyszałem skąd i jak ale  nagle pojawiła się sąsiadka. -Jezus Maria jak Ty wyglądasz ??? Gdzie Ty idziesz w takim stanie ? – głodny jestem…

Wzrok sąsiadki był tak wymowny – a gdzie ona jest ? nie zostawiła ci nic do jedzenia ? Jak to ?

 

No 3

 

Nie wytrzymałem. Wsiadłem w samochód o pojechałem do rzekomego klubu. Nie mogłem go znaleźć. Kurwa już wszędzie ciemno. gdzie oni są ? Ale zaraz… W pasażu budynku w kilku witrynach majaczył blady, czerwony neon. Aaaaa, to tutaj. Usiadłem na ławce, naprzeciwko jakieś 30 metrów  dalej. Jak wzrok przyzwyczaił sie do ciemności w końcu zauważyłem. Za lewą skrajną witryną siedziało na sofach kilka osób. Juz było po imprezie w zasadzie. Gdzieś w tle grała jakaś spokojna muzyka, towarzystwo polegiwało na sofach. Od czasu do czasu ktoś wybuchał śmiechem. Ale jej nie widziałem. Podszedłem bliżej. Szedłem wdłuż budynku od prawej strony. Zatrzymałem się przy jednym z mniejszych okien. Nic nie widziałem. Kolejne okno to duża witryna. Była tam. Za tą witryną był parkiet. Szklana kula obracająca się na suficie rzucała słabe refleksy światła na wszystko dookoła – na Nią i na Niego też. Byli jedyną parą która w rytm cichej muzyki bujała się na parkiecie. Jakiś wolny kawałek. Wtuleni w siebie patrzyli sobie w oczy. On miał dłonie włożonę z tylne kieszenie jej dżinsów.

Zrobiło mi sie niedobrze. W jednej chwili przełknąłem wielki koktajl z poniżenia, złości, zdrady…

Odszedłem na bok. Nie mogłem złapać oddechu. Wiedziałem już od jakiegoś czasu, że zbliża się koniec ale za chuja nie podejrzewałem że będzie tak poniżający dla mnie. Po nieznanym mi czasie podjąłem decyzję, że odejdę  stąd. Nie będę robił awantur. Pojade do domu, spakuję się i będę czekał. Tak. To chyba najrozsądniejsze.

Nigdy nie byłem rozsądny.

Drewniana belka z ławki na przeciwko lokalu pomogła mi dostać się wraz z największą witryną do środka. Koleś był o ponad głowę niższy. Pierwszy strzał poszedł w gardło.

Kilkanaście godzin później miałem już postawione zarzuty – pobicia, uszkodzenia mienia o znacznej wartości, ble, ble, ble…

Po kilku tygodniach pozostało jedynie do zapłacenia za szkody. Zarzuty wycofano. Nie będę rozpisywał się co i jak w szczegółach. To byli pracownicy biura ds wyborów blisko prezydenta miasta, knajpa opłacana przez miasto,  zbliżały się wybory…

Następnego dnia. – Co to kurwa było ? Z jej telefonem w ręku patrzę i nie wierzę. Czytam tego jebanego sms-a po kilkukroć i coraz bardziej nie wierzę. Mój wkurw sięgnął zenitu kiedy na pytanie co to kurwa jest za sms, padło : – Przeglądasz mi telefon ? Tego cię mamusia uczyła ?

 

Po kilku latach spędzonych razem, siedziałem w samochodzie z zajebanym po sam dach bagażnikiem i nie wiedziałem co robić. Po kilkugodzinnym namyśle odwiedziłem rodziców. Jak się później okazało była to najgorsza możliwość jaką mogłem wybrać.

 

Choc z drugiej strony gdyby nie to wszystko to zapewne teraz nie oglądałbym zachodów słońca nad Atlantykiem.

 

HAŁS_MD_DEPRESJA

 

Morały i wnioski sobie sami kurwa wyciągajcie. W każdym razie to odmieniło moje życie kompletnie. I niby czas leczy rany, a gówno ! jakbym kurwę dzisiaj spotkał to… Kurwie bym oczy wydłubał i do czaszki naszczał.

Kurwa. Jestem dorosły i wiem, że w życiu się nie udaje czasami. Ale jako dorośli a nie gówniarze można to inaczej załatwić, czy nie ?

Na chuj ona liczyła, że się nie wyda ? Po kiego grzyba to ciągnęła. Oczywiście, że rozmowa byłaby nieprzyjemna ale o wiele lepiej by się to skończyło. Los kurwa nie jest sprawiedliwy. I wcale nie myślę tak w oparciu o ten przypadek. Tylko tak stwierdzam… po raz kolejny.

Cała historia ma swój ciąg dalszy, który postaram się krócej opisać no chyba, że chcecie to czytać szerzej to spoko.

W następnych postach postaram się Wam w skrócie opisać paradoksy ”szlajania” się po świecie i  życie w UK – a jest tutaj się z czego śmiać, oj kurwa jest.

HAŁS_MD_ARCHIWUM_BW1

 

Wasz zgorzkniały dr House

 

 

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 9 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Różności

komentarzy 5 do “Praktyki z Proktologii czyli jak wyjebać bez wazeliny.”

  1.  Faquś pisze:
    12 sierpnia, 2014 o godzinie 20:46

    Niezłe. Czekam na całą historię i co ciekawsze szczegóły ;).

  2.  Letalne Prącie pisze:
    12 sierpnia, 2014 o godzinie 22:22

    Nie czytaj komentarzy, pisz dalej, proszę…

  3.  Szturmierz pisze:
    13 sierpnia, 2014 o godzinie 10:54

    Kurde. Czytając to, miałem ochotę przerzucić kartkę i czytać dalej… Pisz, pisz!

  4.  drHouse pisze:
    13 sierpnia, 2014 o godzinie 11:08

    Dzieki, ze ktos to czyta… W kazdym razie chce poinformowac, ze forma w jakiej staram sie to opisac ma w sumie charakter prozy, opowiadania… cholera wie. Jednakze pisze w ten sposob bo jest mi wygodniej zebrac fakty do kupy i ustawic to chronologicznie w jakas calosc.

  5.  skrycie_zly_pawel pisze:
    13 sierpnia, 2014 o godzinie 13:45

    Jeżeli to jest TEN drHouse co mi się wydaje (ten co go od dawna nie widzieliśmy) to myślałem że nie żyjesz
    Fajnie że jesteś

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.