Demokracja, wybory, manipulacje i inne mistyfikacje

4 czerwca, 2014, Autor:

Witajcie ponownie!
Dawno nic nie napisałem, co spowodowane było szczęściem osobistym i przez to moją satysfakcją z życia. Niemniej jednak, świat, ten kraj, nie zmieniły się i dalej wkurwiają nas problemami swego jestestwa. Chciałbym więc wkurwić was dziś i wyrazić swoje zdanie na temat obrzydły już nam Polakom, farsy, jaką są wybory w Polsce do jakichkolwiek władz publicznych. Obrzydły bo zdecydowana większość społeczeństwa zdążyła się już przekonać, że nikt kto do tej pory wygrywał te wybory, nie reprezentuje godnie interesów swoich wyborców. A wygrywali już wszyscy, którzy w tym momencie zasiadają chociażby w parlamencie i którzy ponownie pchają się do niego, kłamiąc w żywe oczy i składając obietnice, których nie mają nawet w zamyśle spełnić – dlatego jest to farsa. Stąd też wzięła się opinia większości społeczeństwa, że nie ma na kogo głosować, bo kto by nie rządził dzieje się to samo, a jest wręcz coraz gorzej. Wniosek poniekąd słuszny, jednak postaram się udowodnić dziś, że to nieprawda, iż nie ma na kogo głosować i dopóki tego nie zrozumiemy, to przy obecnym ustroju, nic się w Polsce nie poprawi. Ustroju rzekomo demokratycznym więc w ten sposób możemy tylko coś próbować zmienić na lepsze, no chyba, że rewolucję rozpęta wściekły tłum, ale jakoś nikt się do tego nie garnie na razie chyba. Rozważania i przykłady z życia wzięta, zaczerpnąłem z niedawnej kampanii, wyborów i ich wyników do Parlamentu Europejskiego, a ponieważ wygląda to tak samo w przypadku każdych wyborów, można je ukazać jako wzorzec.

Jeszcze nigdy tak niewielu nie zrobiło w chuja tak wielu
Krótki rys historyczny na temat „demokracji” w Polsce i dlaczego jest tak jak jest, kolokwialnie ujmując. W 1989 roku po strajkach w Polsce przystąpiono do rozmów z ówczesnymi władzami, nazwijmy komunistycznymi. Był to błąd bo zamiast odsunąć je całkowicie od władzy zawarto z nimi kolesiowy układ w Magdalence przy wódce i zakąsce, a następnie przy tzw. Okrągłym Stole, którego twórcy po dziś dzień wielbią. Stał się on bowiem, między komunistami a solidarnościowymi karierowiczami wyselekcjonowanymi przez komunistów, gwarancją władzy dla obu stron. Zamiast wolnej Polski i całkowicie niezależnych wyborów wmówiono ludziom, że mają demokrację i mogą sobie postawić przy kimś krzyżyk, podczas gdy elity okrągłostołowe wzajemnie się dogadują i wspierają do dnia dzisiejszego. Tak wielbiona dziś w mediach rocznica pierwszych wolnych wyborów w Polsce 04.06.1989. jest fikcją! Bo władza komunistyczna anulowała ich wyniki, gdyż były dla nich niekorzystne! Słyszeliście o tym w mediach? To tylko czysta propaganda sukcesu tychże samych uczestników okrągłostołowych obrad, żeby wmówić ludziom, że mają wolność, choć im ją odebrano ponownie. Wystarczy sprawdzić skład osobowy tamtych zdarzeń, żeby spostrzec, że są tam nazwiska obecnych lub byłych osób rządzących partiami i krajem, krzywda im się nie stała i stać nie może bo taki jest układ, a iluzoryczne kłótnie i spory o duperele między nimi to tylko tak dla pozoru, żeby ogłupić naród iż czymś się różnią między sobą. W kwestiach kluczowych dla kraju i narodu głosują wszyscy tak samo!
„Republika Okrągłostołowa” trwa do dziś i jak to wcześniej wspomniałem, wszystkie partie tworzące parlament były już u władzy lub ją współtworzyły. Od 25 lat w kółko u sterów przewijają się te samo partie i ludzie pod zmienionymi tylko proporczykami, reprezentując w istocie ten sam zabetonowany układ sprzed 25 lat. Niemożliwe jest więc żeby coś w kraju się zmieniło na lepsze dopóki oni tam są, a pozbyć się ich dziś można tylko w wyborach. Oni sami z resztą nikogo nowego do władzy nie chcą i zrobią wszystko, żeby nie dopuścić.

Tu zaczyna się główna część rozważań, jak w wyborach, demokratycznie, pozbyć się tych zabetonowanych „elit” trzymających władze od 25 lat i jakie są przyczyny tego, że nie stało się to do tej pory choć każdy narzeka i ma dość szarej, polskiej rzeczywistości.

Na początku przed wyborami odbywa się kampania wyborcza
To dobrze nam wszystkim znany konkurs na jak największą ilość oraz na najbardziej wymyślną obietnicę, których nikt nawet nie myśli później spełnić. To błąd swoją drogą, bo w kodeksie karnym powinno być to zaadaptowane jako krzywoprzysięstwo, a niespełnione obietnice rozliczane karalnie. O ile większość obywateli nie nabiera się na czcze i puste obiecanki, to ulega jednak nieświadomie manipulacji reklamie wyborczej, sondażom i mediom. To jest dziś tak naprawdę klucz do sukcesu i zwycięstwa w wyborach. Mało kto bowiem orientuje się w programach wyborczych poszczególnych partii i głosuje zgodnie ze swymi przekonaniami. Zwykle ulega chwytom marketingowym i sztuczkom socjotechnicznym serwowanym przez media. Nie liczy się tam program wyborczy tylko ogromny billboard z pięknym zdjęciem owego kandydata oraz sondaże wyborcze gdzie media mówią ci na kogo masz głosować, a kto wg nich nie ma szans i twój głos będzie zmarnowany. Ogromna rzesza społeczeństwa ulega tym manipulacjom, bo po prostu nie idą na wybory twierdząc, że na tych debili głosować nie będą i nikt inny nie ma szans lub też idą, i głosują np. na PO żeby tylko PiS nie wygrał bo tam jest ten szaleniec Kaczyński, wmawiając sobie, że dokonują wyboru „mniejszego zła”.

I to są tak naprawdę te zmarnowane głosy
Jak świetnie pokazują wyniki ostatnich wyborów, ~77% społeczeństwa nie poszło w ogóle do urn olewając zagadnienie rzęsistym moczem. O ile w przypadku wyników wyborów do parlamentu europejskiego, mają one najmniejsze znaczenie, tak pozwalają uświadomić ogromną skalę manipulacji społecznej i niekorzystania społeczeństwa z realnej możliwości zmiany systemu władzy i odsunięcia starych świń od koryta. Wg przeciętnych sondaży medialnych ok.30% poparcia ma PO, następne 30% PiS, a resztę ochłapów dzielą między sobą inne dotychczas współrządzące partie lub ich odszczepy. Alternatywne opcje, które realnie chcą zmian Polski i nie uczestniczyły jeszcze ustawodawczo w życiu publicznym, znajdują się gdzieś tam na szarym końcu z jakimś ułamkiem, daleko za dziwną granicą „progu wyborczego”.

Próg wyborczy
Ta niedorzeczna granica razem z tak przedstawionymi wynikami, tworzą tak naprawdę pojęcie „głosu zmarnowanego” i ustawiają wyniki wyborów nim te się odbędą. Obywatel jest przekonany zatem, że nie ma sensu zagłosować na opcję którą choć w pełni popiera, to nie przekroczy progu wyborczego, a jego głos pójdzie do kosza więc idzie i wybiera więc „mniejsze zło”, jak powyżej wspomniałem. Wyimaginowana granica progu wyborczego jest swoją drogą sprzeczna z konstytucją, ponieważ podważa zasadę ‘proporcjonalności’. Choć w myśl tej zasady każda partia dostaje ilość mandatów parlamentarnych proporcjonalną do głosów na nią oddanych, to granica progu wyborczego pozbawia tych mandatów partie, które tego progu nie przekroczyły, co przeczy owej zasadzie. Tysiące głosów, które nie chcą być zmarnowane przez wyborców, zasilają więc mimowolnie konta znienawidzonych już opcji, pozwalając im dalej siedzieć przy chlewiku.

Prawda o sondażach, prawda o mediach
A jak sytuacja sondażowa wygląda w rzeczywistości?! Otóż realne poparcie dwóch największych partii PO i PiS, łącznie wyniosło ~15%, a nie ~60% jak przedstawiają to media… wystarczy zatem kilkanaście procent głosów osób uprawionych do głosowania w Polsce, żeby całkowicie odsunąć dotychczas rządzące partie od władzy i spróbować zmienić rzeczywistość. Wyniki podawane w sondażach są zatem zmanipulowane i zgrabnie przedstawiane w mediach, bo traktując owe 23% osób, które w ogóle wzięło udział w wyborach i rządzi Polską de facto, jako 100%, nie mówiąc o tym ludziom patrzącym tylko na cyferki, otrzymuje się bardzo naciągnięte i sugestywne proporcje procentowe, a nie faktyczną ilość głosów z ogółu. (Najlepszy przykład na wybór wkurwa miesiąca, jeśli ktoś zasugeruje się procentami to 2 wkurwy mogą mieć po 30% każdy, podczas gdy w rzeczywistości, wystarczą zaledwie 3 głosy żeby kolejny z 0% wyprzedził 2 poprzednie).
Sondaże są zakłamane, często robione na zlecenie partii, na „reprezentatywnej” puli, która oczywiście nie może odbiegać od spodziewanych rezultatów, a która nijak się ma do stanu rzeczywistego. Media skoligacone bezpośrednio z odpowiednimi partiami i finansowane przez nie, także te publiczne finansowane przez budżet państwa w rękach rządzących, będą pokazywać to co jest tylko dobre dla ich dobroczyńców. Gwiazdorzy telewizyjni, którzy są potomkami SBckich agentów, komuchów lub są spadochroniarzami po poprzednim systemie, nie będą także stawać przeciwko Republice Okrągłostołowej, w której tak dobrze im się żyje, mają w tym prywatny interes i nie chcą tego zmieniać, to logiczne. Dlatego w kolorowych światełkach na wielkich billboardach przedstawiani są od 25 lat ci sami ludzie, z tych samych opcji, a alternatywne ruchy z nowymi ludźmi wkurwionymi na ten porządek, są ośmieszane lub przedstawiane jak najgorzej jako sadomasochistyczni ludożercy, którzy zrównają wszystko z ziemią.

Kto ma więcej pieniędzy – wygrywa
Największe partie lub ich pochodne obecne nieustannie w polityce polskiej od ćwierćwiecza, mają także, i przede wszystkim, pieniądze na swoją reklamę podczas kampanii, a obywatele oczywiście ulegają podświadomie reklamie i drogiemu pijarowi, przytakując pięknym hasłom i wzniosłym filmikom z bohaterskimi politykami. Im partia zdobędzie większe poparcie w wyborach, tym większe dostanie dofinansowanie za kampanię i będzie się tym lepiej mogła zareklamować w następnych wyborach, utwierdzając swoją zmanipulowaną władzę. Większy wynik, większa partia, większe dofinansowanie, większy kit i koło się napędza. Dofinansowanie, a jakże – z budżetu państwa, w skrócie więc grubo się zrzucamy na ten ich kit, którym nas próbują mamić… cytując Grabarza „mieszkasz w kraju, w którym wszyscy chcą cię zrobić w chuja – za twoją kasę”.

Im mniejsza frekwencja, tym silniejszy elektorat
Na PO i PiS nie będzie głosować nikt więcej z własnej woli poza tymi 15%, bo to jest ten ich stały, zatwardziały elektorat, który bez względu na wszystko odda na nich głos, np. oni sami, ich rodziny, współpracownicy, businessmani- kombinatorzy jak ten od Amber-Gold czy ogromna armia urzędników, którym się żyje jak w raju w tym państwie przeżartym biurokracją i korupcją. I nikt inny więcej na nich głosować nie będzie! Wprost można powiedzieć, że jeśli na jakąś nową partię faktycznie zagłosuję ok. 30% ogółu jak media to przedstawiają w sondażach, doczesne rządy pójdą w niebyt. Nie wydaje się to aż tak nieosiągalne patrząc na „rzeczywiste wyniki wyborów”.

To nieprawda, że nie ma na kogo głosować
Poza prezentowanymi od tylu lat w mediach na stałe partiami i politykierami-kłamcami-złodziejami-zdrajcami istnieją inne możliwości. Media z wcześniej opisanych powodów nie lubią prezentować innych możliwości bo nie jest to na rękę systemowi, wygodnemu także dla nich. Jeśli już to robią, to w charakterze tak zmanipulowanej „rozmowy” i tendencyjnych pytań, żeby ośmieszyć niezależne, nowe partie przed społeczeństwem i nastawić lud przeciwko nim, bez wchodzenia w szczegóły planów wyborczych czy idei którymi się kierują, często racjonalne i w prawdziwej trosce o lepszy los kraju i narodu. Tymczasem wg mnie, już lepiej oddać głos dziś na dowolną inną, nową partię, która nie siedzi w tym momencie w parlamencie, niż ponownie na te same skompromitowane świnki. Powód jeden, prosty i oczywisty – tak samo źle być nie może jeśli będzie rządził ktoś nowy, a nawet jeśli, to niczym już przecież nie ryzykujemy! Przynajmniej stare świnki pójdą do rzeźni bo ich zabetonowany układ się rozpadnie.

Nie ważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy
W Internecie po ostatnich wyborach jest pełno dowodów na prawdziwość tego sarkastycznego powiedzenia, gdzie na zdjęciach robionych przez wyborców w karcie do głosowania jest krzyżyk przy nazwisku, przy którym po głosowaniu w protokole jest 0 głosów. A to tylko zapewne czubek góry lodowej bo jeśli tak wiele przypadków dotyczyło weryfikowalnego 0 głosów w protokole pomimo ważnych głosów oddanych, to ile było takich przypadków, których nie jest nikt w stanie zweryfikować co do autentycznej ilości oddanych głosów – przecież mogłaby ona być zawyżona lub zaniżona i nikt nie jest w stanie tego i tak stwierdzić. Nie można też nikogo posądzić o złą wolę i zamysł w tym, choć skala ilości błędów jest zatrważająca i świadczy co najmniej o braku rzetelności komisji w liczeniu, a tym samym poddaje mocno w wątpliwość system ordynacji wyborczej. Czy takie wyniki w ogóle powinny być uznane, a władza w nich wybrana legalna?

Czy coś w ogóle można zrobić?
Ktoś może zapytać, pomimo nawet zastosowania się do moich powyższych wytycznych, jak tu obalić ten chory system, nawet jeśli obywatele będę głosować na opcje jemu przeciwne, skoro głosy są źle liczone, a tym samym wyniki sfałszowane? Czy w ogóle demokracja w takim przypadku ma jakikolwiek sens jeśli okazuje się, że nie można ufać jej podstawowemu założeniu? Ma sens, bo tylko w ten sposób można do tego doprowadzić dziś legalnie z woli ludu. Jeśli miliony Polaków pójdą zagłosować na opcje przeciwne i nieprzychylne ustawionemu systemowi władzy kolesiów, to żadne malwersacje i kantowanie na głosach nic im nie pomoże, w przypadku miażdżącej klęski. I to powinien być nasz cel!

Wiele spośród opisanych wyżej rzeczy należałoby zmienić, jednak zrobić to mogą tylko władze, a ponieważ im to odpowiada i cementuje dotychczasowy system polityczny, nie zrobią tego oczywiście:
– zakazać publikowania sondaży wyborczych w trakcie kampanii
– zakazać reklamy politycznej w mediach
– znieść granicę minimalnego progu wyborczego.
Dodatkowo można rozważyć inne rozwiązania, na które też nie mamy wpływu bo zależą od władzy, jak np.:
– głosowanie bezpośrednie na kandydatów, a nie na partie
– brak finansowania partii, a na pewno już kampanii wyborczej (!), z budżetu państwa.
Co można zrobić w nieprzychylnej rzeczywistości politycznej? Dokładnie, i wystarczy tylko to, co opisałem wcześniej:
– nie ufać zmanipulowanym sondażom
– nie ufać pięknej reklamie wyborczej, która istnieje tylko podczas kampanii
– pójść na wybory i zagłosować na kogokolwiek innego, nowego, spoza obecnego/starego systemu władzy!

Nie mówię na kogo bo to wszystko jedno dziś – czy na Króla Juliana, czy na Partię Mrożonych Truskawek, czy na kogokolwiek innego- dokonajcie sami wyboru, ale nie głosujcie znów na tych samych, skompromitowanych sprzedawczyków, którzy 25 lat pasą się na hipokryzji i ludzkiej naiwności! Tylko w ten sposób możemy coś zmienić bo nie oczekujcie, że będzie nagle cudownie lepiej jeśli ci sami ludzie są ciągle u koryta. No i jeszcze jedno, mówcie o tym i pouczajcie gdzie się da, gdyż ludzie najzwyczajniej w świecie nie zdają sobie sprawy z tych trywializmów i się nie zastanawiają nawet nad tym, że od 25 lat są robieni w konia, a wolność w Polsce to mistyfikacja.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Aktualności, Biurokracja, Ludzie, Megawkurw Dobra Rada, Polityka i gospodarka, Życie

komentarze 2 do “Demokracja, wybory, manipulacje i inne mistyfikacje”

  1.  Letalne Prącie pisze:
    5 czerwca, 2014 o godzinie 13:50

    świetny wkurw!

  2.  Rumun pisze:
    5 czerwca, 2014 o godzinie 20:43

    No nie mogę. Kroma kurwa wstań już. Obudź się. Jak to kraj ten się nie zmienił????????
    Dziś jest bardziej chujowy jak był wczoraj a jutro będzie jeszcze bardziej zjebany. A wiesz czemu? Bo znowu woda podrożała w tym cyrku zajebanym. Poszło z 13,45 na 14,70 za metr sześcienny. Poszła woda to i gaz zaraz pójdzie a ten pisze że kraj się nie zmienia. Zmienia kolszko, zmienia ale z gorszego na jeszcze gorsze. Tusk zjebie. Czytasz to? Zajedź na dw. Zachodni i zobacz ilu rodaków spierdala codziennie z tego syfu na zachód. Autobus za autobusem no ale Ciebie to jebie bo Walzówna po znajomości wyda kolejne 1000 wiz Ukraińcom i będzie komu zapierdalać za 6 zeta na godzinę.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.