Przydałby się reset.
13 lutego, 2012, Autor: wkurwiolkaReset rzeczywistości rzecz jasna.
Nie będę dziś pisała o tych popierdolonych realiach, jakie rzecz jasna nas otaczają, nie o Acta i wkurwionych razem ze mną i całą Europą milionach ludzi, nie o podatkach, którymi ci “na szczycie” podcierają sobie krzywe dupy, nie o niskich pensjach, za które w dodatku trzeba wykarmić rodzinę, opłacić czynsz, studia swoich dzieci, wykupić leki, odwiedzić apteki… nie znajdziesz tu nawet jebanego słowa (!) o pokurwionych sąsiadach, którzy przypominają o swoim istnieniu dzień w dzień uprzykrzając tobie życie widząc cię na schodach, czy w windzie… nie stwierdzę, jak pojebani są tu ludzie, jak zjadliwi, egoistyczni, prymitywni, cyniczni i pozbawieni jaj, a wszystko to w naszym pięknym, wywalczonym krwią i blizną – kraju…
Sprawa numer 1.
Teraz cię zaskoczę. Otwórz umysł. Znajdźmy razem jakieś pozytywy. Mamy cudowne zabytki, do których teoretycznie zawsze możemy się wybrać – o, a w te wakacje to na pewno się wybierzemy! – a wiecie ze względu na co? Ze względu na te zajebiste, kosmiczne ceny paliw. Więc jednak wiecie… Ci co byli, zapomną jak wyglądały Mazury, jak piękne są w Zakopanem góry, jak ładnie prezentuje się Bałtyckie morze… o, chyba, że mieszkasz nad morzem. Faceci dodadzą, że mamy piękne kobiety. To prawda, bo podobno najpiękniesze w całym tym globie, dlatego szanujcie je, chociaż wiem, że wiele z nich tego nie robi. Siarczana telewizja zmienia ludzi w bezkręgowców. Ale nie… nie o tym kurwa dziś, bo zejdzie mi do wieczora.
Sprawa numer 2.
Dalej… Tak, mamy doskonałych nauczycieli, wykładowców, panów i panie od nagan i ocen. Nikt, tak jak oni, nie potrafi nas zdopingować w miarę potrzeby, zmobilizować do nauki, stwierdzić, że będziemy świetnymi uczniami, później zresztą z wyższym. Jasne… Tyle, że jutro twoja nauczycielka od matematyki/rosyjskiego/niemieckiego… znów stwierdzi, że jesteś kompletnym zerem, że nic z ciebie nie będzie, że nie masz co się starać, bo i tak to gówna da i oczywiście, że masz to po matce, bo stara wyjadaczka przeżyła już całą twoją rodzinę i w swojej opiece miała każdego jej członka, aż po młodszą od ciebie siostrę. Nikt – naprawdę nikt nie potrafi tak człowieka stłamsić z błotem, sprawić, że zamierają w nim jego własne poglądy, powkładać miliardy bezużytecznych informacji, produkowanych w dodatku przez resztę oświaty. Najważniejsze jest to, że znasz budowę pantofelka, wiesz, do czego służy mitochondrium, za co odpowiada i czym jest ciśnienie osmotyczne. Chuj tam… bo jak 99,9% Polaków nie wiesz jednak jak napisać CV do swojej przyszłej pracy, poprawnie wypełnić druczek do skarbówki i jak bezbłędnie wypisać swojemu dziecku usprawiedliwienie do szkoły. W zamian znasz wszystkie lektury – rozkminiasz przy tym razem z resztą młodych gniewnych – co autor mógł mieć na myśli, pisząc, że świat jest pojebany i, że za jakiś czas skończy ze swoim życiem. A może to taka metafora? – pyta nauczycielka. Znajdźmy więc w tym epitety, podzielmy je na głoski i sylaby, może ktoś znajdzie przy tym peryfrazę? No własnie… było samodzielnie kurwa, myśleć. To teraz matematyka. Cisza na lekcji, albo bezwzględny hałas… Ani tak, ani tak – się nie skupisz. Wkurwia cię, że nic nie rozumiesz z tych jebanych cosinusów, algebry i geometrii analitycznej, ale jednoczesnie wiesz, że stojący nad tobą belferinio nie jest skłonny ci tego wytłumaczyć, tylko z największą możliwą szyderką zaprosi cię do tablicy, bo akurat widział, że schyliłeś głowę (nie wiedząc, gdzie masz podziać przed nim to żrące spojrzenie) i chętnie ośmieszy cię przed resztą małej społeczności. Wstajesz, chociaż najchętniej zamieniłbyś się w aerozol i rozpylił w powietrzu. Chyba każdy to przechodził. No właśnie… kiedyś tam piszecie sprawdzian, nauczyciel oddaje – dostajesz niemiecką szóstkę. W ramach poprawy ocen, nie widząc innego wyjścia z sytuacji, zapisujesz się na korki. 3 dychy przynajmniej od lekcji, nie jest wesoło… Chodzisz dwa razy w tygodniu, żeby były jakieś efekty. Płacisz za coś, co powinieneś mieć teoretycznie za darmo, w prezencie od szkoły. Ale minister zapewni cię, że szkolnictwo jest bezpłatne. Tak, wierzę ministrowi. Ma rację. SZKOLNICTWO JEST CAŁKIEM ZA FREE. Przecież nie kupujesz książek, nie kolekcjonujesz materiałów do matury, nie gromadzisz setek zeszytów, nie płacisz za kserówki… Free szkolnictwo. Całkowicie.
Sprawa numer 3.
Nowy etap – studia. Pójdziesz, jeżeli twoi rodzice będą tak dobrzy, żeby ci je opłacić. Pójdziesz, jeżeli ogarniesz przy tym jakąś pracę. Nikłe szanse. Nie pójdziesz… kiedy nie masz na nie środków, kiedy masz zły kontakt z rodzicami i nie chcą cię więcej utrzymywać. W zamian lecisz na zmywak do Anglii – chociaż podobno nawet tam nas już nie chcą, albo nie obrażając tu nikogo – lądujesz jako prezes magazynier w pobliskim markecie. I tak masz tyrać do bodajże… 67.?
Sprawa numer 4.
Wyobraź teraz sobie 67-letniego dziadka inwalidę, który przeprowadza operację. Trzęsą mu się ręce, ma początki amnezji. Operuje pacjenta, ale po otwarciu jego ciała nie wie nawet po co to zrobił. Człowiek taki ma w rękach życie innego ludziska, ale to nie ten wiek już, nie ta precyzja, nie ten wzrok, nie ta szybkość podejmowania ryzykownych decyzji. Albo jeszcze lepiej… Wyobraź sobie policjanta, który leci ze spluwą za młodocianym złodziejaszkiem. Śmieszny widok, nie? 67-letni glina trupta wolniej od naszego słynnego biegacza, ale co tam… żeby nie było: łamie stawy w kościach i krzyczy za nim piskliwie i ledwo słyszalnie: “Stać, policja!”. Hm… możliwe, że przekona tym samym złodziejaszka do zatrzymania się, a ten dobrowolnie odda się w jego ręce, ale to jest tak samo prawdopodobne jak to, że Bieber jest facetem. Może jednak po tym przybiją sobie piątkę i złodziejaszek odwiezie dziadzia na wózku inwalidzkim do domu spokojnej starości. Co tam… jest dobrze. Tylko trzeba trochę poudawać. Tyle, że ja nie umiem.
Sprawa numer 5.
To nie koniec. A pamiętasz jak? – Teraz to zdanie nabiera nowego znaczenia. – Cukier był po dwa sześćdziesiąt? – pyta ciebie matka. – Nie, nie pamiętam. Byłem jak był za dziewięć siedemdziesiąt. – odpowiada syn.
Więc widzicie: w skrócie – takie nas kurwa czekają czasy. Góra lodowa je nasze pieniądze. Niech zabiorą kurwa wszystko.
Sprawa numer 6(66?)
Szatańska sprawa.
Kontynuując… kurwa, nie macie wrażenia, że ludzkość się cofa?
Tworzą coś, później to zabierają, najpierw szczują dziecko lizakiem, a później sami go zjadają? Internet. Człowiek sam sobie szkodzi, sam pod nogi podstawia kłody, sobie i innym. Poszliśmy o krok do przodu kiedyś, a teraz prowokujemy wymioty. My – ale nie my. Oni – to bardziej pasuje. Nie ma wolności, bo jej nigdy nie było, nie masz jak się realizować, bo świat nie dał ci tej cudownej możliwości od losu. Nie masz wpływu na życie swoje i innych. Chciałbyś coś zmienić, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby pionek pokonał Jokera. Wypiję twoje zdrowie, gdy się dowiem, że zrobiłeś coś od siebie, że wzbiłeś się ponad ten syf i zrobiłeś coś dla siebie i innych.
Wkurwia mnie, że codziennie na to patrzę, widzę bulimiczne serca różnych ludzi, ich wolę, ale brak możliwości. Nie o taką Polskę walczono.
(P.S. – jak już się domyślacie – cały ten wstęp był jedynie prowokacją.)



(oceniano 5 raz(y), średnia ocen: 9,80 na 10)
13 lutego, 2012 o godzinie 20:17
Kurwa ale fajnie napisane – w gazecie się jakiejś zapisz, chociaż to chujowe wyjście. bo co fajnego w tym że piszesz to co każą ci pisać – a społeczeństwo zaczyna Cię Bogu ducha winną nienawidzić.
Kurwa dobrze wszystko przedstawiłaś, ale co do kobiet. Myślę że stereotyp najpiękniejszych Polek na świecie jest co najmniej przesadzony, no kurwa rozumiem że słowianki, zawsze były piękniejsze od Aryjczyków, ale kurwa :D
13 lutego, 2012 o godzinie 20:43
Tak samo uważam, do takiego samego wniosku doszedlem jak Szturmiesz po Twym zdaniu, olkawkurwiolka ;)
13 lutego, 2012 o godzinie 21:25
Hehe, dzięki chłopaki. ;)
Ale Szturmierz co do Polek to i tak myślę, że… Polki górą! Powiedz gdzie Ty mieszkasz, że tego faktu nie dostrzegasz? ;D
13 lutego, 2012 o godzinie 22:27
Już niedługo niestety nie w Polsce. A jeśli chodzi o Polski moje kochane, to patrząc na procent na prawdę ładnych dziewczyn jakie napotkałem w moim życiu to nie wybija się na wyżyny wykresów. Stad też taka moja prośba – dziewczyny, stosując maskę zwana potocznie “makijaż” oszukujecie siebie i swoich bliskich. To nie jest miłe jak człowiek zasypia z fajną laską a budzi się z jej karykaturą … Albo ten kurewski “push up” – no kurwa my na prawdę widzimy (przynajmniej w dużej większości) że cycek jest sztucznie podniesiony. Jak zdejmiesz jedna z druga te swoje magiczne miseczki wszystko wraca do pierwotnego kształtu, ku rozpaczy partnera. W ogóle na chuj to ktokolwiek wymyślał, tak swoja droga jak kiedyś słyszałem był to facet oO – dobra bo mnie damska część zlinczuje.
14 lutego, 2012 o godzinie 14:39
No cóż, zgodzę się tutaj Szturmierz z Tobą. Dostrzegam to o czym piszesz i zjawisko “masek” na twarzach wielu z kobiet, ale druga sprawa jest taka, że makijaż nie jest szkodliwy, tyle o ile, jeżeli wygląda on naturalnie. Nałożenie dziesięciu warstw fluidu niczego raczej nie tuszuje, ale właśnie uwypukla ten zły make-up. Dobrze, że to zauważasz.
Co do “push up” – jeżeli już mowa o stanikach to rzeczywiście powinien on być także dobrany ODPOWIEDNIO do kobiety, a nie być rozmiarem, jaki ona nosiła w piątej klasie. Ostatnio będąc na zakupach zauważyłam takie zjawisko, że przynajmniej 80% tej części naszej bielizny jest strasznie sztucznie wypchana. Producenci chyba zapomnieli, że to kobieta ma “coś” włożyć do stanika, a nie mają to być gąbki przez nich na siłę wpychane. Nie wiem na kogo szyte są takie małe biustonosze, ale będąc w tymże sklepie poczułam się jak dziesięciolatka ze znalezieniem tutaj czegokolwiek dla siebie. Staniki jako ogół to naprawdę dobra sprawa, ale większość z was – jako facetów – i tak najlepiej wolałaby żebyśmy ich nie nosiły – ze znanych wszystkim przyczyn.
Nie zlinczowałam. ;)