Meeeeegawkurw!

7 grudnia, 2011, Autor: wkurwiolka

Wkurwienie nie zna granic. Ogarnęłam całą przestrzeń wokół, tak jak lubię, w końcu poukładałam to, co odwlekałam już od bardzo dawna, zrobiłam pokój na błysk – na co często nie mam czasu (a może jest to jedynie moje podświadome wytłumaczenie) i wszystko zdawało się być niemal zajebiście, gdyby nie jedna, niecierpiąca zwłoki rzecz.. Lubię mieć pewien plan i ład, według którego mam później działać, więc wedle tego pozostała mi jeszcze tylko jedna, pieprzona czynność – POUCZYĆ SIĘ! Niestety tego już nie mogłam dłużej odwlekać, bo terminy (hkm…) zaliczeń zbliżały się nieuchronnie. Rozbolała mnie głowa na samą (nazwijmy to po imieniu) – kurewską myśl – że muszę się jeszcze pouczyć. No to nic – daję przebój na gramofon – układam wszystkie niezbędne akcesoria w postaci niecierpiącej zwłoki makulatury, sterty książek, która dobija mnie już na sam swój widok. Swoją drogą to nie jestem wzrokowcem, ale sama świadomość przymusu zrobienia jeszcze tego, wywołała u mnie niejaką awersję. Generalnie to mogę patrzeć na coś setki razy, a i tak często nie zauważę tego co powinnam, bowiem jestem słuchowcem – wyłapuję to, co ktoś do mnie mówi dlatego książki najlepiej by mi pasowały w wersji audio. Płytka i uszy wiedzą wszystko, co wiedzieć powinny. Miałam już kiedyś taką sytuację, że ‘czytałam’ lekturę poprzez słuchanie – położyłam się, zamknęłam oczy i w półśnie słuchałam co narrator ma mi do powiedzenia na temat zadanej lekturki – no i tak słuchałam, słuchałam – i wydawało mi się, że po trzech godzinach odbierania dźwięków wiem już wszystko, co wiedzieć powinnam, a melancholijny narrator zaraz skończy. Pamiętam, że się podniosłam i szperałam w książce strony, na której mogłabym śledzić tekst owego autora. Myślałam, że Bolek (Bolesław Prus) zaraz skończy, traf chciał, że przypadkiem otworzyłam na trzydziestej stronie i co się okazało?! Że ten pieprznięty słowotwórca po trzech godzinach napierdalania dojechał dopiero do 30stej strony! Dostałam nieziemskiej kurwicy – choć spokojny ze mnie człowiek! Książka miała jeszcze kilkaset ładnych stron a moje biedne, zwiędłe uszy miały co najmniej dość! Ale dobra, nie o tym chciałam… Żadnej wersji audio przy sobie niestety już nie mam, zresztą od tamtego czasu jestem ostrożna, żeby zaufać komuś kto gada mi do ucha. Ta sterta na biurku robi do mnie coraz to dziwniejsze miny, śmiejąc się za każdym razem, gdy spojrzę się w jej kierunku i strzelając niewytłumaczalne grymasy. Wkurwiłam się nie po raz pierwszy. Tak więc kiedy już się zmobilizowałam i zwarłam siły na znak gotowości do pracy, odprężyłam kręgosłup w fotelu, wyciągnęłam ręce do przodu, żeby to chwycić długopis i wypisać to, co miałoby być najważniejsze – wyobraźcie sobie, że w tejże magicznej chwili – wyłączyli mi kurwa prąd! Dostałam prawdziwej epilepsji, aż fizycznie odczuwałam wyładowania napięcia w moim mózgu, ciśnienie znów chwyciło się górnego pułapu mojej wytrzymałości i wyświetliło w oczach czerwony napis: Awaria! Denger! W pierwszej, tej zaiście wykurwistej chwili zabrakło nawet siły, żeby cokolwiek pomyśleć, bo to trzeba mieć kurwa szczęście w życiu żeby w takim ważnym momencie zachciało się (ludziom, czy kurwa losowi?) jebanej awarii! Nie no kurwa – myślę – przy świecach siedzieć nie będę – w jakich czasach ja żyję, żeby pochylać się nad knotem zanurzonym w wosku i śledzić tajniki biologii niczym Dr. H.? Z drugiej strony nie jestem na tyle odcięta od świata, by w XXI wieku żyć w lesie bez telewizora, internetu, sąsiadów i wszystkich innych żywych dusz mniej lub bardziej nam podobnym, niemal nie jeść, nie golić się, tylko umartwiać – niczym amisze. Pierdolę, za 5 minut włączą… Nic bardziej mylnego! Mija 5 minut, 10, 20… pół godziny i nadal ciemno jak w dzielnicy Bronxu! Nie kurwa, gdybym miała numer do tej popierdolonej jak chińskie zabawki – energetyki, to z prędkością światła wykonałabym techniczny manewr w postaci wykonania telefonu z takim impetem, że aż zobaczyliby mnie przez słuchawkę! Kuuuuuuurwa! A niech was pierdolnie od kosmicznego napięcia tego prądu! I od tego momentu zaczynam gadać do siebie, wyglądam za okno, a tam też ciemno jak w dzień Sądu, robię raz dwa – wdech, wydech – bo tak mnie zawsze uczyli rodzice– raz, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć, dziesięć – nie przeszło! Z uszu dymi jak z parowozu, co pozwoliło mi stwierdzić, że sama zaraz wyprodukuję prąd w dość dziwny nieorganiczny sposób! Ale spokojnie – uspokój się! Po co ty się w ogóle wkurwiasz? Nie panikuj. Może uda ci się wytłumaczyć jutro tym popierdolonym jak szwajcarskie zegarki wykładowcom, że żyjesz w chatce na kurzej nóżce pośrodku stumilowego lasu, gdzie nawet promyk światła nie dociera i co jakiś czas ocierasz tylko kamieniem o kamień w nadziei ujrzenia iskry, która dałaby ci możliwość chwilowego zobaczenia papieru toaletowego w momencie podcierania tyłka, co? Co ty na to? Łykną? Otóż nie, nikt kurwa nie łyknie, bo mają to w dupie tak jak ja wyżej wspomniany papier toaletowy! Ja pierdolę! To już nawet frustracja nie jest! Na domiar złego podczas ciemnicy panującej w tej zapiździałej rosyjskiej dziurze – wylała mi się szklanka z wodą na kompa! Zalało kurwa wszystko! Te 250 ml płynnej substancji zdawało się mieć niekończącą pojemność! Bo jak kurwa wytłumaczyć fakt, że od tej jebanej cieczy jest mokre wszystko począwszy od ściany, przechodziwszy przez podłogę, a wreszcie skończywszy w meritum tej pokurwionej sprawy – na moim kompie? Komputer o dziwo całe szczęście działa – w innym wypadku bym nie pisała, ale ta jebana woda zamiast mnie ostudzić to doprowadziła mnie do wrzenia tak, że zaparzył/a/byś kurwa z 40 herbat! Nie wiem jak kurwa przeżyję jutrzejszy dzień, bo mam wyjebiste 3 zaliczenia/egzaminy, które z wyższych względów – Wy wiecie, że niezależnych ode mnie – pójdą nadzwyczaj w świecie się jebać. Kwintesencja jest taka, że zasnęłam, bo co tu kurwa robić i obudziłam się dopiero teraz. Prąd „już” jest, ale teraz to mogą sobie nim kurwiki w oczach zapalić, bo o tej godzinie to ja kurwa biorę kąpiel i idę spać, żeby wstać o piątej i zapierdalać jak pachołek w rdzewny poranek. Wychodzę z założenia, że teraz to i tak niestety „gówno zrobię”. Wiem, dużo przekleństw z mojej strony, ale na tę chwilę naprawdę chuj mnie to obchodzi.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 3 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading ... Loading ...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Różności

Komentarzy: 23 do “Meeeeegawkurw!”

  1.  luke pisze:
    9 grudnia, 2011 o godzinie 00:55

    może to głupio zabrzmi, ale poległem na “Lalce” – no kurwa kto to ustanowił lekturą to nie wiem, ale wiem, że chodziło tam o dupę i pieniądze – taki soft pornol z elementami psychoanalizy podstarzałego dziada o czerwonych dłoniach…

  2.  olkawkurwiolka pisze:
    9 grudnia, 2011 o godzinie 08:34

    Nie zabrzmi głupio, bo nie Ty jeden na tym poległeś.. Ciężko zrozumieć było sens tegoż utworu,toteż i tak skupiłam się na najważniejszym wątku związanym z Łęcką. Pamiętasz? Była taka.. ;)
    Nie zaufam już audio.

  3.  MalinowyTygrys pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 00:17

    Bez urazy, dla wspaniałej płci kobiecej – dużo ostatnio takich Łęckich. Na końcu napisałaś, że dużo przekleństw padło z twojej strony – wierz mi, to niedużo, w porównaniu z moją poranną litanią po otwarciu oczu:) I też uwielbiam słuchowiska, polecam “Narrenturm” Sapkowskiego w wersji audio, super zrobione, z odgłosami z epoki i innymi bajerami, ponad stu aktorów. Ale wystarczy tej reklamy:)

  4.  olkawkurwiolka pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 18:05

    Racja co do Łęckich i oczywiście nie popieram takiego zachowania,ale myślę, że teraz to ten nieubłagalny, nazwijmy to – telewizyjny system miażdży w kobietach te resztki wartości,które kiedyś zdawały się posiadać. Oczywiście mam to szczęście, że z Łęcką utożsamiać się nie muszę, bo w kwestii wartości patrzę wyżej aniżeli ona. :) Niemniej jednak, jej postać dała mi do myślenia.
    O, a w wolnej chwili może rzeczywiście wypróbuję Sapkowskiego,tak jak piszesz. Spróbuję i zdam się na Twój gust.:)

  5.  MalinowyTygrys pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 18:39

    No tak, kobiecość, a przede wszystkim szacunek wobec kobiet jest wypierana. Sam znam dużo takich “Łęckich”, najboleśniejsze jest to, że wiążą się, z dresami, bucami, idiotami i innym ścierwem. Normalne, miłe i uczciwe dziewczyny coraz częściej także. A normalni faceci popadają w deprechę, zaczynają pić, palić nie wiadomo co, i pisać na megawkurwie:) Polecam Sapkowskiego z całego serca:) Jak masz jakąś książkę wartą uwagi, to się podziel, może przeczytam:)

  6.  olkawkurwiolka pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 19:24

    Jasne,że się podzielę. “Ćpun” – autor Melvin Burgess, niesamowita książka,trafia tam, gdzie powinna,przynajmniej do mnie dotarła. Kolejna to już i tak bardzo osławiona “My, dzieci z dworca ZOO”, która już na pewno gdzieś obiła Ci się o uszy,jest tak prawdziwie napisana,że przeczytałam ją właściwie jednym tchem i nie obeszło się (no dobra, co tu ukrywać jestem kobietą..) bez płaczu. Uwielbiam książki,które mają przekaz,sens i dają do myślenia. Podobał mi się też “Zodiak”-dosyć mrocznie napisana,ale w końcu taki był zamysł,a tutaj komedii z fabuły by się na pewno nie zrobiło, chociaż film juz nie jest tak ciekawy.Czytając ją, człowiek jest w szoku do czego zdolni są psychopaci,mordercy i zaczyna bardziej na siebie uważać. Jest oczywiście jeszcze wiele innych godnych uwagi,ale jako pierwsze to właśnie te mi się nasunęły.
    Też zauważyłam, że teraz bardzo często zradzają się związki typu – Ken i Barbie. Przerażają mnie teraz faceci zrobieni na Alwaro,gdzie od kobiet różnią ich tylko nieumalowane paznokcie,bo co innego jest zadbać o siebie,a co innego przesadzić (solarium, kolczyki w uszach,zdjęcia w łazience przed lustrem,wyregulowane brwi). Nie wiem, być może to ze mną jest coś nie tak,bo ktoś taki mi się zupełnie nie podoba,a w tym czasie cała reszta wzdycha do zdjęć takiego kogoś na nk i facebooku.A więc mam rozumieć,że jesteś, jak sam już napisałeś – tym normalnym facetem? :) To rzadkość, a może już relikt? Bo teraz jest niestety deficyt was,a właściwie nas też, przez co niestety coraz mniej normalnych, wartościowych ludzi..
    Ale się rozpisałam..

  7.  MalinowyTygrys pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 20:04

    Czytałem “My, dzieci z dworca ZOO”, też wywarło na mnie niezłe wrażenie. Lubię takie mocne książki, szkoda, że nie są zbyt modne, i ludzie czytają rzeczy pokroju Zmierzchu. Sorki, jeżeli go lubisz:)
    Zainteresowałaś mnie tym Ćpunem, słyszałem o tym, ale jakoś nie miałem okazji obczaić. A po tytule widzę, że pewnie się tam odnajdę:)
    Związki Kena i Barbie są niestety częste, ale gorsze są też częste, niestety, związki typu Ken i miła, nieplastikowa dziewczyna. A to mnie po prostu dobija. Ken jest przy tym zazwyczaj chamskim bucem, który ledwo umie czytać, a dziewczyna jest ładna, miła, i inteligentna. To mnie po prostu ścina z nóg. Chwali się, że nie lubisz gości typu Macho-Alvaro, też należysz do zagrożonego gatunku.
    I myślę, że jestem, jak to ujęłaś “normalnym” facetem, chociaż unikał bym tego określenia, bo skoro wszystko, co dookoła jest normalne, to ja tak nie chcę;) A moje pks-y i wąs raczej nie są normalne, u kogoś w tak młodym, jak mój wieku, ale są absolutnie antyKenowe, ha!:) Ale to chyba przez moje pochodzenie, nie wiem, jak “normalna” ( w pozytywnym sensie:) dziewczyna podchodzi do zarostu u facetów, bo różnie z tym bywa. I masz rację, wartościowi ludzie są na wyginięciu. Nie ma na nich zapotrzebowania w nowoczesnym społeczeństwie, skoro ma TV. Też ze mnie gaduła, więc fajnie, że się rozpisałaś:)

  8.  olkawkurwiolka pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 21:17

    Znów trafiłeś – nie cierpię Zmierzchu! :)
    Co do Ćpuna – to naprawdę polecam. Książka godna przeczytania,tymbardziej,że też jak widzę lubisz ostrzejszą literaturę..
    Wracając do naszych zabawek – jest albo tak jak piszesz,albo odwrotnie – facet z ogarniętymi poglądami na przyszłość, przeciwieństwo Kena, który ma w sobie ‘to coś’, ogólnie miły i przystojny gość – z jakąś Barbie,która poza wyglądem nie ma nic do zaoferowania,a jej celem dnia jest jedynie wizyta w solarium i zakupy. To również mnie dobija.
    Uważasz, że wszystko teraz jest normalne? Hmm,polemizowałabym… :) Fakt,ciężko teraz jest odróżnić co jest,a co nie,ale myślę,że mimo wszystko są pewne zauważalne granice jednak nie do przeskoczenia. Więc summa summarum myślę,że jesteś normalny. Piszesz,że masz pks-y i wąsa? Czekaj,próbuję sobie Ciebie teraz wyobrazić!
    Naprawdę,ciekawa jestem,jak z nimi wyglądasz. :)
    Nie mam nic do zarostu u facetów,pod warunkiem,że nie wyglądają z nim hmm… pedalsko. :) Bo nie każdemu pasuje,ale generalnie myślę,że zarost jest w wyglądzie na korzyść faceta.
    “Kiler, ale ty masz zajebiste pekaesy!” – jak o tym napisałeś to od razu mi się skojarzył Jurek Kiler z tekstem panterkowej Gabrysi Siarzewskiej!
    Cholera, chciałam iść zaraz spać, ale obejrzałabym sobie jeszcze Kilera,stary,bardzo dobry film i przypomniała jak on wtedy wyglądał.. :)
    A ja lubię gadać,więc mów do mnie jeszcze. :)

  9.  MalinowyTygrys pisze:
    13 grudnia, 2011 o godzinie 23:22

    Skoro chcesz, żebym mówił, to mówię:)
    Tak jak Ty, lubię ostrzejszą literaturę, a w szczególności Sapkowskiego, czytałem każdą jego książkę. Z ostrych rzeczy polecam “Drogę cienia” Brenta Weeksa. Fantastyka, ale z przytupem.

    Z tą normalnością, to miałem na myśli, że większość jest zdegenerowana mentalnie, durna, bezideowa. A większość narzuca wzór, czyli kształtuje pojęcie moralności. Dlatego nie chcę być normalny:)

    Co do mojego zarostu, to noszę się z zamiarem zgolenia tego w cholerę, ale jeszcze nie podjąłem decyzji. Tylko ja nie mam takich gej-baków, jak Kiler, Tylko kempy, w których orzeł bielik mógłby założyć gniazdo. Podobno fajnie się je głaszcze:) Bokobrody to taka irlandzka tradycja;)
    Też bardzo lubię Kilera, a Gabrysia to super postać. Uwielbiam Kasię Figurską, jak chyba każdy facet, a Siara to po prostu arcymistrz. Ja z kolei widzę Cię z słuchawkami na uszach, pasuje to do Ciebie, i kiedyś o Tym pisałaś:)

  10.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 10:14

    W takim razie nie pozostało mi nic,jak chwycić za Sapkowskiego i zacząć czytać. :)
    O,męczy Cię Twój zarost? Jeszcze trudniej mi teraz jest sobie Ciebie wyobrazić z kempami,swoją drogą to musiałeś je solidnie zapuszczać!:) Tak, już czytałam,że jesteś w jednej trzeciej irlandczykiem…
    Kiler, oh Kiler. Bardzo dobra postać,zresztą Pazurę uwielbiam począwszy od “13 posterunku”,a skończywszy po jego wystąpienia kabaretowe. No właśnie, odnośnie Kaśki to jestem pewna,że każdy z was chciałby mieć właśnie taką swoją Katarzynę Figurę, super odegrała swoją rolę, a Siara jak to Siara – więc film dzięki tej świętej trójcy wydał się bardzo rzeczywisty. Oczywiście też Stuhr,który jest charakterystyczny już przez sam
    swój sposób mówienia.
    Jeszcze do zarostu – czemu chcesz go zgolić? Masz takie bujne kempy,że mógłbyś sobie już spokojnie dredy z nich robić? :) Znów próbuję sobie wyobrazić jak wyglądasz. Co do mnie – dobrze widzisz,zawsze słuchawki,które jakoś tam dają mi kopa na cały dzień,więc rzadko kiedy się z nimi rozstaję. :)

  11.  MalinowyTygrys pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 10:53

    Mam nadzieję, że Ci się spodoba:)
    Tak, trochę mnie męczy, a zapuszczałem je dość krótka, ot, z 4,5 miesiąca, A dredów z nich nie zrobię, bo będzie to jakoś tak żydowsko wyglądało:) ale nie gadajmy tyle o mojej paszczęce, bo się będę czerwienił:)
    Bardzo lubię Pazurę, taki nasz Jim Carey.
    Lubię też filmy Tarantino, nie wiem, jak Ty się na to zapatrujesz.
    I nie wiem czemu – może się mylę – ale wyobrażam sobie Ciebie z długimi włosami. Ciekawe, czy trafiłem:)

  12.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 14:19

    Żartowałam z tymi dredami, jasne,żebyś ich nie robił.
    Cholera, chyba zaczynasz o mnie za dużo wiedzieć. :)
    Lada moment i zaraz się okaże,że się znamy i mieszkamy w sąsiedztwie,Ty kojarzysz mnie z widzenia,a ja Ciebie z niektórych imprez. Zaraz,może byliśmy kiedyś na jednej z nich,krótka wymiana spojrzeń,może nawet wspólny taniec i każdy poszedł w swoją stronę. Niby jest jakaś tam szansa,że kiedyś się spotkaliśmy,dlatego nigdy nic nie wiadomo. :) Dziś mnie nic nie zdziwi.
    Pasowałoby do Ciebie imię na literę “M” lub “K”. :)

  13.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 15:12

    Tarantino – oj świetny reżyser, oglądałam jego “Wściekłe psy”. Jeżeli chodzi o aktorów to z pewnością uwielbiam Bruce’a Willis’a (i taki właśnie powinien być facet),nie podoba mi się jakoś specjalnie Brad Pitt,a wiem,że większość kobiet za nim szaleje. Dlaczego? Podobno jest przystojny. :) I oczywiście Matt Damon,gdzie zapadł mi w pamięć poprzez “Tożsamość Bourne’a”. I z pewnością jeszcze Jean Reno! Jak bym mogła zapomnieć o Leonie.. :)

  14.  MalinowyTygrys pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 19:55

    Imię na “M” lub “K”…hmm….dlaczego ? A może być na “F” ?:) Za to twoje imię pasuje do twojej osobowości, wszystkie Olki, jakie znam, to fajne dziewczyny:) I też bym się nie zdziwił, gdybyśmy się znali, mieszkali niedaleko, albo kiedyś tańczyli. Takie czasy, że wszystko jest możliwe. Ale byłoby fajnie:)
    Willis to dobry aktor, a podoba ci się, bo ma irlandzkie korzenie, a jakże:) taki żarcik;)
    Mi osobiście podobają mi się, i cenię aktorki takie jak Bonnie Wright, Emma Watson, Marta Chodorowska. Nie trawię Barbie. Też widziałem “Tożsamość Bourne’a”, dobry film. Ale mój ulubiony to “Ojciec Chrzestny”. Ciekawe, czy go lubisz:)

  15.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 20:58

    Nie wiem, po prostu tak mi się skojarzyło, że pasowałoby do Ciebie imię na “M” lub “K”, ale Ty jak mam rozumieć Filip jesteś,tak? :) Chociaż wiem, niekoniecznie. A może Fryderyk? ;) Nie karz mi zgadywać, bo jesteś w tym lepszy jak widać ode mnie.
    A widzisz, nawet nie wiem – że Willis ma irlandzkie korzenie,ale skoro tak to chyba dobrze.. :)
    Nie trawisz Barbie i to się ceni.Kobiety z klasą-to jest coś.
    Załamujesz mnie,tracę wiarę w kobiecą intuicję,a zyskuję w męską! :) bo skąd Ty wiesz to wszystko? Akurat “Ojciec Chrzestny” znajduje się w czołówce moich ulubionych filmów, Al Pacino i zmarły już Marlon Brando to idealne dopełnienie tejże obsady. F… jak Ty to robisz?

  16.  MalinowyTygrys pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 21:16

    Ej, nie jest tak źle, trafiłaś z tym Filipem, chociaż i tak znajomi mówią do mnie Tygrys, od tak dawna, że nawet nie pamiętam dlaczego;)
    A z tą intuicją, to mam po prostu farta, i korzystam z dedukcji, bo Ojca Chrzestnego każdy, kto ceni dobre kino. Al Pacino gra tam naprawdę zajebiście, ale Robert Duvall też daje radę. Książka też jest super.
    Tá tú le cailín cliste ! Masz tutaj coś po irlandzku;)

  17.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 21:32

    No widzisz, teraz już trafiłam i z imieniem i z tymi kobietami. Nie jest tak źle. Książki nie czytałam przyznam, bo nie miałam jakoś okazji, ale film jak najbardziej do mnie przemawia. :)
    Dedukcja, dobra rzecz, ciekawe co jeszcze uda Ci się odgadnąć na mój temat? ;)
    Aż się uśmiechnęłam,jak sobie przetłumaczyłam to zdanie na polski.Wiedz,że Ty też.. ;)

  18.  MalinowyTygrys pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 21:42

    a bhuíochas sin do;) To znaczy dzięki.
    Korzystałaś z jakiego internetowego tłumacza ? Łał, nie wiedziałem, że są irlandzko-polskie:) Bardzo lubię ten język. Niestety niezbyt często mam okazję go używać, ale jest piękny, zwłaszcza, kiedy mówi się w nim po pijaku;)
    Też jestem mądrą dziewczyną ? Ok, może być:)

    Nie jestem pewien, ale jesteś chyba…szatynką, brunetką, albo blondynką. Skreśl dwa, i zobaczymy, czy trafię z pozostałych. Ale będzie wtopa, jak się okaże, że jesteś rudowłosa;) Chociaż….to możliwe:)

  19.  olkawkurwiolka pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 21:50

    Są translatory irlandzko-polskie, ale przyznam, że sama nie wiedziałam… ;) Nie! Mądrym facetem jesteś, rzecz jasna! ;) Podziwiam,że znasz cokolwiek z tego języka,ja nie miałam nigdy w sumie doczynienia z irlandzkim. Oj,ciekawa jestem jak to u Ciebie brzmi po pijaku.
    Podpowiem, że nie jestem blondynką, teraz już strzelaj… ;)
    A Ty zapewne brunet,chociaż i szatyn możliwe… Ale wykluczam blond i rudy kolor włosów u Ciebie. :)

  20.  MalinowyTygrys pisze:
    14 grudnia, 2011 o godzinie 22:03

    Odziedziczyłem w spadku akcent, jak mówię po polsku, to tak mocno nie słychać , ale jak po angielsku, to strasznie wychodzi ze mnie Irisch:) Takie mimowolne akcentowanie na “r”, i na ostatnie słowo zdania, które się przeciąga;) A irlandzki…to już wyższa szkoła jazdy. Tylko połowa rodaków mówi w nim tylko w barach, albo w Św.Patryka.

    Dobra, strzelam ! Tylko nie bądź zła, jak będzie pudło…….jesteś ruda ;)
    I Ty mówisz, że nie masz intuicji – jestem ciemnym szatynem:) Ale dlaczego wykluczasz rudy ? Dużo miałem gingerów w rodzinie:)

  21.  olkawkurwiolka pisze:
    15 grudnia, 2011 o godzinie 09:28

    Skoro jesteś ciemnym szatynem to zapewne masz piwne oczy,tak mi jakoś tu pasują. Ewentualnie zielone.:) Ciekawa jestem, czy mi się udało.. Wykluczyłam rudy, bo nie mogłam sobie jakoś wyobrazić rudego faceta z zarostem.Hm chyba to jakoś mnie ograniczyło. Co do koloru oczu,to jestem prawie pewna u Ciebie.
    Irlandzki to nie jest zbyt powszechny język jak widzę,ale skoro go lubisz, to czemu miałbyś się go dalej nie uczyć? :)
    A jeszcze co do… mojego koloru włosów,to hmm pozwól,że narazie Ci go nie zdradzę i nie powiem czy trafiłeś czy nie! :) Chyba się nie obrazisz – mam nadzieję,ale nigdy nie wiadomo, kto tu wchodzi i kto może mnie zdemaskować,a sporo tu i tak już mam o sobie.. ;)

  22.  MalinowyTygrys pisze:
    15 grudnia, 2011 o godzinie 16:24

    Trafiłaś z oczami, jednak kobieca intuicja Cię nie zawodzi. Piwne. Pasują do moich zainteresowań;)
    Wciąż staram się uczyć i utrwalać irlandzki, kiedy tylko mam czas.
    A co do włosów, to pewnie, że się nie obrażę, ja też szczerze mówiąc, trochę się boję, nie Ciebie oczywiście, ale trochę już tutaj jest na mój temat:)
    Sorki, trochę za ciekawski jestem już nie będę:P
    tá brón orainn, przepraszam;)

  23.  olkawkurwiolka pisze:
    15 grudnia, 2011 o godzinie 19:26

    Do zainteresowań mówisz? Tak,wiem,że piwo lubisz. ;)
    Ale tak poza tym,to i tak jeszcze mało o Tobie wiem. No widzisz,jednak na coś zdała się ta kobieca intuicja. Czasem się przydaje..
    To dobrze,szlifuj się w tym języku,najważniejsze,że go lubisz,a to już połowa sukcesu. ;) Dobrze byłoby znać tak w sumie niespotykany język,zawsze można przed kimś zabłysnąć.. ;)
    Ale przede wszystkim robiłabym to dla samej siebie.
    Daj spokój,sama zawsze muszę wszystko wiedzieć. ;)Widzisz,sporo o nas już wiedzą, dlatego musimy być ostrożniejsi przed tym złym światem… ;)

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.