Ogólnie…

2 listopada, 2011, Autor: wkurwiolka

…rzecz biorąc to wkurwia mnie wiele rzeczy,począwszy od pogoni za marzeniami po zbyt realne postrzeganie świata.
Wkurwia mnie,że zapewne nigdy nie będę miała willi z basenem, wakacji w Paryżu i choćby jednego dnia z życia,które pokazuje współczesna telewizja. Ale teraz się z tym po prostu pogodziłam. Kiedyś byłam na to bardzo podatna. Przyznaję. Co chwilę karzą nam wierzyć w coś, co nie istnieje, dążyć do czegoś, czego nie ma, robią dziury w bani zamiast mózgu. Polaczek uwierzy. A co tam… Wy kupujecie pisma/albo kupowaliście je kiedyś/ z silikonowymi ciałami, czy to damskimi czy to męskimi – napakowanymi syntholem. Też chcecie wyglądać jak ci napakowani faceci. Jasne, bo kto nie chce? Problem jednak tkwi w dużej mierze w photoshopie, choć nie mówię, że nie idzie w świetny sposób zadbać o ciało! Ciężką pracą, motywacją, odpowiednim treningiem i dietą da się zrobić niesamowite efekty w postaci – nazwijmy to – nowego ciała. Ale Polaczek ze swojej natury nie chce się wyslilać. Faceci zaczynają pakować różne odżywki, ścierwa, w siebie. Na początku jest fajnie, bo siła, masa, rzeźba – rośnie. Ma się chęci i zapał do pracy. Stawiacie na ciało. Kilkanaście lat później macie duże problemy z płodnością, wątrobą i innymi organami, bo zapomnieliście co zrobiliście aby doprowadzić się do takiego stanu. Może i wyglądacie fajnie, atrakcyjnie, ale jak ktoś nie wie o skutkach tego typu dopingów to niech lepiej nie marnuje sobie życia. Tak się składa,że wiem co mówię,bo mam kilku znajomych,którym na początku każdy zazdrościł świetnego ciała i ogólnie dobrego stanu zdrowia, ale mało kto wiedział wtedy że ładują w siebie wiele różnych rzeczy aby “utrzymać formę”. Każdy myślał, że ot tak – ćwiczeniami. Uwierzcie teraz mi na słowo, że nikt nie chce się nawet z nimi spotykać, obrzydliwe ciało zwiotczałej galarety po wcześniejszym napuchnięciu i obrzmieniu. Już tylko czekam,aż zaczniecie mnie krytykować – bo przecież co ja pierdolę? Przecież wiecie lepiej co i jak,ale później każdy pyta się siebie – dlaczego? I nikt oczywiście nie wie. Jeżeli się ze mną nie zgadzasz to twoja sprawa, te osoby straciły swoje najbliższe lata życia i właściwie mogą czekać tylko na jedno. Dwójka z nich przeszła operację całkiem niedawno (napisałabym więcej o tym,ale nie wiem czy ktoś ze znajomych czasem mnie i ich tu nie skojarzy). Kurwa, po prostu nie radzę.
Za to my – kobiety – w pogoni za dietami cud, robimy też wszystko aby jak najmniejszym kosztem. Teraz nikt nie ma czasu na ćwiczenia, realne podejście, że jak nic nie dasz z siebie to nic też nie dostaniesz (żadnych rezultatów). Później dołek, kur*wa, nie udało się i znów to samo. Zacznę od jutra, a jutro – nie, lepiej od poniedziałku. W poniedziałek sobie mówisz – nie, od przyszłego miesiąca. I tak leci, a kolejne wakacje znów przechodzisz w spodniach.
Zaczynamy to samo. Dieta 300, 400, 500 kalorii – bo tak radzą pisma. Później zwiększamy – 1000, 1500. Liczymy każde jabłko, mielimy stukrotnie każdego kęsa i wlewamy w siebie 4 litry wody dziennie – wszystko,aby pięknie wyglądać. Southbitch, wegetariańska, kapuściana, owsiana, kwaśniewska, proteinówka Dukana, warzywna, owocowa, grejfrutowa, jabłkowa, czy osławione teraz 5 garści Victorii Beckham. Daję głowę, że znacie choć jedną z tych co wymieniłam. Nie mówię, że się nie odchudzałam. Jako typowa kobieta robiłam to już wiele razy, setki razy z różnym skutkiem. Ale prawda jest jedna – po pierwsze trzeba zaakceptować swoje ciało – dodam, że nie jestem gruba, ale przez wiele lat sobie to wmawiałam – po prostu zwyczajne doszukiwanie się problemu w sobie, a po drugie – nie rezygnowanie z rzeczy, których się kocha! Dopiero kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że ograniczenie porcji – zmniejszenie ich, a nie pomijanie – i zwiększony ruch – jednocześnie dodaje energii i odejmuje te kilka nadprogramowych kilogramów, które na pewno nie są tak widoczne jak nam się wydaje. Ale dobra, czasem człowiek chce się wcisnąc w te,czy tamte spodnie, spódniczkę, czy sukienkę – wtedy właśnie warto zastosować po prostu metodę małych kroków,a nie niszczyć się wyrzutami sumienia albo nie schodzić z bieżni.
Otyłość i nadwaga to już zupełnie co innego. Trzeba rozgraniczyć linię pomiędzy granicą gdzie mieści się norma, a gdzie zaczyna już problem i to nie tylko związany z wyglądem ale z chorobami, szybszym męczeniem się itd. Nie mam nic do ludzi, którzy mają trochę więcej tkanki niż przeciętny człowiek, ale też nic do tych z niedowagą (sama miałam kiedyś anoreksję). Więc nie dajcie sobie wmówić, że musicie wyglądać tak czy tak – bo tak jest kurwa modnie itd.bo tak “radzą” – ci idioci! – pamiętajcie, że to wam ma być dobrze w swoim ciele i nikomu innemu,a ćwiczyć warto po prostu dla zdrowia,dla siebie,dla kondycji – nie dla wyniszczenia wspomagając się jeszcze tymi “cud odżywkami”.
To tyle.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 10 raz(y), średnia ocen: 7,70 na 10)
Loading ... Loading ...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Różności

Komentarzy: 15 do “Ogólnie…”

  1.  Kistos pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 16:21

    Masz sporo racji w tym co napisałaś. Ale trzeba pamiętać że nie każdy dobrze wyrzeźbiony chłopak coś łykał. I tu mogę powiedzieć po sobie bo od kilku lat daję z siebie wszystko na treningach. Wielu zazdrości mi efektów a pierwsze pytanie jakie usłyszałem od kumpli gdy mnie zobaczyli to Co brałem ?

  2.  mikel pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 21:06

    A ja od zawsze wiem że jak się chce schudnąć to trzeba mniej wpierdalać i dla odmiany zapierdalać, a nie wierzyć w diety cud i siedzieć przed telewizorem z marchewką w ręce.

    Jak miałaś anoreksję? W jakim stopniu? Co z tobą było w sensie?

  3.  Pinio pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 21:55

    W skrócie, ile liści sałaty na dzień jadłaś? :D

  4.  olkawkurwiolka pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 21:56

    Kistos:
    Dlatego też mówię, że się da jeśli się chce,ale jak się nie chce i nic z siebie nie daje to nie ma co marzyć o super sylwetce. Sam widzisz jakie myślenie mają Twoi koledzy,bo nikt nie chce realnie do tego podejść, uwierzyć,że ćwiczenia dają efekty, tylko łykać to świństwo,czy tam wstrzykiwac sobie różne rzeczy.
    Swoją drogą gratuluję odwagi i determinacji.Ile już ćwiczysz?
    Mikel:
    Dokładnie tak. Marchewka czy kapusta sprawy nie załatwi..
    Tak,miałam anoreksję. Błędem było wkręcanie sobie chorych jazd,że jestem wiecznie gruba,wieczne diety,wieczne nakręcanie się,nic niejedzenie aż czasami do całkowitego wyczerpania.Wszystkich oczywiście oceniałam dobrze,prawidłowo,u ludzi otyłych nie widziałam problemu,a w sobie wielki.Ale na szczęście mam to już za sobą.Wyszłam z tego sama, siłą woli z niewielką pomocą rodziny. Wszystko mamy w głowie…

  5.  olkawkurwiolka pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 22:02

    Pinio – sałata? Bywało,że nie jadłam NIC!
    Teraz się mogę z tego pośmiać,że i nawet powietrze mnie tuczyło,ale problem wśród ludzi jest nadal wielki..
    Dla ciekawskich – odżwywiam się normalnie już,jak już napisałam tamto mam za sobą,a czasami to daję głowę,że zjadam więcej od Was wszystkich razem wziętych. ;) I żeby nie było – nie mam teraz problemów z wagą/nadwagą/niedowagą..

  6.  AMFA JEST NAJLEPSZĄ pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 22:31

    AMFETAMINA JEST NAJLEPSZĄ

  7.  Agaa pisze:
    3 listopada, 2011 o godzinie 22:34

    dokładnie fete wciągam codziennie rano przed praca. dwa miesiące temu 86 dzis waże 56kg ale nie jestem uzależniona, bo trzy dni wciągam a tydzień dwa mam przerwy

  8.  Kistos pisze:
    4 listopada, 2011 o godzinie 18:34

    olkawkurwiolka ćwiczę ogólnie już 3 lata.

    Dodam jeszcze że diety nie są złe. Trzeba tylko mądrze się za nie wziąć. Mieć jakąś wiedzę na temat odżywiania itp.

  9.  omandryn pisze:
    4 listopada, 2011 o godzinie 21:37

    Jakiś czas temu szedłem z koleżanką przez miasto a ta nagle zachwiała się i runęła na chodnik. Nawet nie zdążyłem złapać dziewczynę. Po 10sek dopiero była świadoma co się stało. Oczywiście wybrała zajebistą dietę by nic nie jeść bo wtedy szybko się traci zbędne kilogramy ale źdzwiko miała że można od tego tak paść na pyszczek to już mnie zatkało. To tak jak iść na ognisko i dziwić się że jest ogień…

    Nigdy nie wpierdziele w siebie jakieś odżywki czy inne gówno by wszystkie dziewczyny wilgotniały na widok mojego umięśnienia. Penis wielkości fasolki od brania niektórych specyfików mnie wystarczajaco przekonuje. Mam wystarczająco zadbane ciało by nie popadać w kompleksy i by wyróżniać się w miare w tłumie. Więcej mi do szcześcia pod tym względem nie trzeba.

  10.  mikel pisze:
    5 listopada, 2011 o godzinie 15:09

    Co racja, to racja. Ale zanim zaczniecie pisać, że nie dotkniecie “odżywek” wypadałoby się coś dowiedzieć o nich.

    Różnica między anabolikami, a odżywkami jest ogromna. Sprawa ma się tak, że jeżeli ktoś zapierdala codziennie na jakimś treningu, do tego ma siłownię i dla przykładu pracę fizyczną, ma ogromne zapotrzebowanie na kalorie. No to co? No to trzeba więcej wpierdalać, tak? No niby tak, ale hola hola. Jak kupujecie w aptece lek za 100zł, to 60zł ląduje w waszej wątrobie i organizm tego nie przetwarza. Tak samo jest z jakimiś ziemniakami które wpierdalacie, nie cała skrobia jest zamieniana na cukier który organizm magazynuje. To co? Więcej wpierdalać? No dla samej energii można, czemu nie. Ale hola hola, oprócz sacharydów jeszcze potrzebne są witaminy, białko i inne składniki odżywcze. To co? Wpierdalać jeszcze więcej? Trzeba by było wpierdalać po 10kg żarcia dziennie i jeszcze wodę pić. Tak się nie da. Dlatego oprócz normalnego zjedzenia kilku marchewek i sałaty, które popija się mlekiem i kurczaka na obiad, trzeba wpierdzielać głównie białko i węglowodany w proszku. Czasami z jakimiś innymi dodatkami, które dają organizmowi warunku do zrobienia jakiegoś działania (np. zatrzymania wody w mięśniach po treningu), które są zupełnie bezpieczne. Czym więc są sterydy? Są to pochodne hormonów które WYMUSZAJĄ na organizmie szereg działań, w większości niekorzystnych (główny cel to zwiększona szybkość podziału komórek mięśniowych – rośnięcie ich).

    Dlatego właśnie odżywki w niektórych przypadkach tak, a sterydy zdecydowanie nie.

  11.  olkawkurwiolka pisze:
    5 listopada, 2011 o godzinie 15:37

    Dobrze powiedziałeś mikel – w niektórych przypadkach te odżywki,ale konsekwencje jakieś są zawsze. Nie mówię,że od razu każdy kto bierze różne rzeczy to będzie miał rozwaloną wątrobę itd.ale chodzi o podejście do sytuacji z głową i rozwagą. Swoją drogą to jeszcze z biologii pamiętam,że nadmiar białka się nie magazynuje w organizmie tylko zostaje wydalony,więc bezsensem jest jeść na przykład samo białko (np. w celu zwiększenia masy mięśniowej),które poza tym,że nas doprowadzi tylko do zakwaszenia organizmu,nie da też oczekiwanych rezultatów! Spróbujcie sobie wcinać samo białko przez kilka miesięcy i idźcie odebrać wyniki badań. Zmniejszy wam się znacznie ilość białych krwinek i płytek krwi,a cholesterol nieco skoczy w górę. Wykończycie swoje nery,ale skutków ubocznych jest o wiele więcej,a co dopiero jeszcze dostarczać białko w jeszcze jakiejś innej postaci – typu odżywki. Dlatego wszystko z umiarem.
    Cenię sobie ludzi,którzy mają czas i chęci,żeby o siebie zadbać/ćwiczą/czy chodzą na siłownię – dlatego podziw dla Ciebie Kistos.
    Wiadomo, nie każdemu się chce.
    Ale teraz naprawdę jest mnóstwo ludzi,którzy praktycznie minimalnym wysiłkiem chcą osiągnąć maksymalne efekty,a tak jak już mówiłam – zwyczajnie się nie da.

    P.S. Mikel co do tych leków to oczywiście masz rację-lek w takiej formie np. tabletek czy kapsułek wiadomo,że w całości się nie wchłonie do organizmu po podaniu doustnym.Więc te preparaty witaminowe czy suplementy nie są tak cudowne jak twierdzą na przykład na opakowaniach ich producenci.Liberation,Absorbtion,Distribution,Metabolizm,Eliminajca – wystarczy tylko o tym poczytać. :) Dla niewiedzących są to losy leku w ustroju,a warto wiedzieć co się dzieje u nas “w środku”.

  12.  Agaa pisze:
    5 listopada, 2011 o godzinie 22:40

    WY JESTEŚCIE WSZYSCY POJEBANI PO CO TRACIĆ 60 CZY 100ZŁ NA JAKIEŚ TABLETY! ZA 20ZŁ MASZ GRAM FETY I NIE CHCE CI SIĘ ANI JEŚĆ ANI ZA BARDZO PIĆ A JAK CHUDNIESZ MMM CUDEŃKO BEZ EFEKTU JOJO

  13.  JESTEM.SEXY pisze:
    5 listopada, 2011 o godzinie 22:45

    Wyjebane mam a pała będzie zawsze pałą!od mojej rodziny od przyjaciół trzym się ZDALA!fuck you Mark

  14.  szpadyzorek pisze:
    6 listopada, 2011 o godzinie 07:06

    jestem tak wkurwiony, tymi emocjami, ze kurwa czekam juz pare minut na odpowiedz, i kurwa tego nie przeczytam, ale wiem, ze jestem bardziej wkurwiony niz kiedykolwiek

  15.  olkawkurwiolka pisze:
    13 listopada, 2011 o godzinie 19:48

    Agaa a ty z tego co widzę to jesteś najbardziej.
    Jak to mówią – kozak w necie – ku*** w świecie.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.