Jabłko (Adama?)
23 października, 2011, Autor: wkurwiolkaŻycie jest krótkie. Ot co. Dzień jak co dzień idę na przystanek. Na dworze klasyczna szmata – i mam tu na myśli pogodę,zimno,szaro acz ludzie o dziwo aż zanadto pogodni,roześmiani,uśmiechnięci jak milion dolarów. No nic,miło się robi jak każdy (no może przesadziłam..), prawie każdy się do ciebie uśmiecha. I tak właśnie było. Nie wiem czy jakoś prześmiewczo wyglądałam,aczkolwiek nie sądzę. Tak jak zwykle,a nawet lepiej. Nie będę tu teraz świrowała o dobrze dobranym lakierze do paznokci pod kolor chabrowego płaszczu,bo w końcu hmm.. kto na to patrzy? No właśnie, mało kto. A na pewno nikt, na pierwszy rzut oka. Jest nawet przyjemnie. Pogoda już tak nie doskwiera jak przed chwilą. Normalnie „złota polska jesień”. Nawet chciało się żyć, wziąć głęboki haust powietrza i z całą siłą wydmuchać go na zewnątrz. Tak właśnie robiłam aby nacieszyć się chwilą zadumy, refleksji i kij wie czego tam jeszcze. Więc idę. Mijam tych pogodnych,naćpanych powietrzem ludzi i z każdym krokiem zbliżam się do odległego mi celu. No i jestem,doszłam w końcu. Są i ludzie,których zawsze tu widzę o tejże właśnie godzinie, jest nawet kilka nieznanych mi twarzy, z każdą chwilą coraz więcej ich. Przyjeżdża spóźniony autobus. Płacę za bilet, rozsiadam się w nawet wygodnym fotelu i czekam aż cała reszta się zapakuje i ruszymy. Obrazy migają, ruchome sceny zza okna przesuwają się jak klatki w filmie. Trochę zarzuca, trzęsie, ale to tylko kwestia przyzwyczajenia. Jest dobrze. Autobus co jakiś czas się zatrzymuje i wymienia ludzi. Wchodzą, wychodzą. Nie patrzę już na ich twarze, na ich sylwetki, nie patrzę na nich tylko skupiam się na swojej wewnętrznej równowadze. Całkowite wyciszenie wzięło górę. Zachciało mi się wtedy posiadania swojego mp4, a najlepiej założenia słuchawek i wsłuchania się w pasującą do okoliczności muzykę, którą zapewne podkręciłabym sobie na cały możliwy regulator. Cóż.. rapu mi się zachciało,ale nie miałam przy sobie odpowiedniego sprzętu,aby puścić „swoją” muzykę. Byłam zdana na radiówkę puszczaną przez kierowcę. Ach, dobre i to! W którymś tam momencie usiadł za mną mężczyzna,którego nawet nie widziałam, nie wiem nawet skąd się tam wziął. I tak siedzę i myślę o niczym,aż tu nagle przed oczami wyskakuje mi jabłko, duże, czerwone, soczyste. Czyjaś ręka z zza moich pleców wysunęła się na pierwszy plan, ukazując moim oczom ten właśnie owoc. Jeszcze nie wiedziałam o co chodzi, spojrzałam niepewnie na duże jabłko trzymane przez niego i siedziałam dalej jak wryta. Myślałam, że powie – to pani? Chyba pani zgubiła… – ale… co tu będę owijała w bawełnę – jakże się pomyliłam,bo ten właśnie starszy pan chciał mnie poderwać. I zaczął: Przepraszam bardzo, ale proszę – takie ładne, bardzo smaczne… Wokoło oczywiście pełno ludzi. Z tyłu wiem,że byli sami młodzi,a tu nagle ten pan. Czułam momentalnie te wszystkie spojrzenia na mnie. Pomyślałam,że pewnie ładną zwałę teraz ze mnie wszyscy mają. Moment desperacji – kur*a,aż tak źle wyglądam,żeby podbijał do mnie stary dziadek? Zapytałam siebie sama w myślach i nigdy sobie już na to nie odpowiedziałam.
Śmiać mi się zachciało i to bardzo. Sama nie wiedziałam jak mam zareagować bo jeśli chodzi o takie sytuacje to to była chyba moja pierwsza tego typu. No nic. Jabłko wyglądało rzeczywiście dorodnie, zdrowo i apetycznie, wzięłam je i trzymałam jeszcze chwilę w ręku. Nie przestawałam się śmiać. Dziadkowi oczywiście podziękowałam. Odważny. Kurwa, bardzo odważny człowiek, żeby nie bojąc się wyśmiania i rezygnacji, poczęstować młodą dziewczynę. Dobra, pewnie samotny starzec chcący wyrwać jeszcze jakąś młodą łasiczkę, nim za chwilę będzie musiał (o ile już tego nie robi) sięgnąć po viagrę. Dziwne, że poczęstował tylko mnie, a kobiet było jeszcze dużo. Jako typowa kobieta zaczęłam więc analizować całą sytuację. Jabłka nie zjadłam, na jego oczach schowałam do torebki i jak idiotka nie mogłam się uspokoić. W autobusie nastała cisza, wstyd mi było, bo na samym początku jak wsiadałam, zawiesiłam wzrok na bardzo przystojnym facecie, któremu nic nie brakowało i miałam świadomość, że on jeszcze nie wysiadł i widział całą tę scenę, siedział gdzieś tam z tyłu. Jakby tego było mało, dziadzio przerzucił swoje ciało przez mój drugi fotel, prawie mnie dotykając. W skrócie – przerzucił ręce, że niby się opiera na sąsiadującym obok mnie fotelu, zaczął pstrykać palcami, chrząkać – a to jak sądzę,żebym się odwróciła i spojrzała na niego. Nic oczywiście z tych rzeczy nie zadziałało na mnie, więc wyjął z siatki kolejne jabłko,tym razem dla siebie i zaczął głośno jeść,że tak to nazwę, pomlaskując i przeżywając prawdziwą rozkosz z konsumpcji tego owocu. Dziwnie śmiesznie – krępująca sytuacja, tak jakby mnie kusił, żebym posmakowała teraz. Nie wiem jak wyglądał, bo ani razu się nie odwróciłam, jeszcze jak wysiadałam to cały czas siedział za mną. Jedyne, czego żałuję to to,że się wtedy nie odwróciłam. Jestem zwyczajnie ciekawa. Pomyślicie pewnie – ale do czego ona zmierza? Otóż do tego,że ten pan był pewnie święcie przekonany,że takie rzeczy działają na kobiety, pewnie będąc młodym jeszcze człowiekiem tak właśnie je podrywał i okazywało się to niezawodnym sposobem. Powiem tak – dobre, a nawet bardzo dobre, ale jak człowiek młody, ale jak człowiek stary to niech szuka starszej, dużo starszej. Bo to nie jest zły patent – wyrwać na jabłko. Poważnie. Możecie się śmiać lub nie,ale dziadek dobrze to zaaranżował. Chciał dobrze i ja to rozumiem,ale rety – niech szuka w swoim wieku. Teraz rzadko się zdarza żeby młodzi najpierw zagadywali do siebie na żywo, bo to go krępuje, bo to boi się odrzucenia, wyśmiania i takie tam, a jak zacznie w świecie fikcyjnym – internet, telefon to od razu ma więcej odwagi. I nie trzeba tego tłumaczyć, po prostu tak jest. Nie chodzi też o to,żeby wyrwać kobietę na milion złotych w portfelu, kietę na szyi i lambo w garażu. Nie, nie o to. Jeśli mam być szczera to jakieś 98% kobiet ma to w dupie (bo reszta to prostytutki). Bynajmniej ja mam gdzieś, jakie ty masz znajomości, ile zarabiasz, że jesteś prezesem największej na świecie korporacji… Nie obchodzi mnie ile lasek zaliczyłeś w zeszłym tygodniu, ile wytrzymasz w solarium i ile przepłyniesz pod wodą. Tak, to też mam gdzieś. Może obaliłam teraz znaną teorię, że bez kasy nie ma co podbijać, a wiem,że wielu z was nadal tak standardowo, stereotypowo myśli. Otóż nie! Pewnie wielu z was w życiu wątpiło – bo to ach tam to nie dla mnie… To śmieszne. W wielu sytuacjach rzeczywiście łatwiej jest tak wytłumaczyć brak odwagi. Wszystko jest dla ludzi. Wracając do jabłka – myślicie,że nie udało by się wam, dzisiaj, we współczesnym świecie gdybyście poczęstowali kobietę, która wam się podoba jabłkiem w autobusie? Jestem pewna,że ci co by to zrobili, osiągnęliby swój cel,bo jest to na pewno bardziej romantyczne niż mówienie do kobiety za plecami „fajna dupa”, pokazywanie jej na pierwszym spotkaniu swojej fury w garażu, czy świecenie pożyczoną kasą, co jest powodem mojego wkurwu.
Nie personifikuję, mówię o was – jako o mężczyznach, ale mam też oczywiście świadomość,że nie każdy z was taki jest, więc nie miejcie mi tego za złe,bo prawdy w tym jak nie patrzeć jest sporo. Sama prawda. I nie wkurwiajcie się, tylko weźcie to z dystansem.. ;)



(oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 9,38 na 10)
23 października, 2011 o godzinie 23:28
“Chciał dobrze i ja to rozumiem,ale rety – niech szuka w swoim wieku.” cha cha cha – spadłem kurwa z krzesła :)
24 października, 2011 o godzinie 13:46
Niezmiernie się luke cieszę,że mogłam Cię rozśmieszyć.. ;)
24 października, 2011 o godzinie 15:11
Ehh, jak to dobrze być “uświadomionym” i nie robić z siebie idioty :)
25 października, 2011 o godzinie 18:37
No taaa. Każda , nawet najmniejsza porada od dziewczyny na ich temat jest cenna jak skurwesyn, że się tak ordynarnie wyrażę. Ale moje stanowisko w tej sprawie znacie.
A smakowało Ci to jabłko chociaż? :D
26 października, 2011 o godzinie 09:54
Szturmierz, przestań, nie zjadłam. ;)
Tylko pestki z niego wyjmę na szczęście.. hehe
27 października, 2011 o godzinie 21:10
Prawdziwy mężczyzna podrywa tylko na mandarynki! Nie pytajcie mnie dlaczego bo sam nie wiem a przed chwilą wymyśliłem. Zresztą kto wie?
No co jak co ale poderwać kobite na owoc to nie w moim sposobie “zdobywania” kobiecego serca. Wolę bardziej uniwersalne jak i sprawdzone sposoby choć czasem coś swojego wymyśle i na szczęście w większości z pozytywnym skutkiem.
Chrzanie, kupuje jutro 10kg jabłek i wszystkie są moje :)
28 października, 2011 o godzinie 08:34
A jednak.. ;) hehe możesz poderwać nawet na paprykę jak Ci się uda.. ;) chodzi przecież w końcu o cel! ;)
A swoją drogą te mandarynki to chyba jeszcze lepszy pomysł! Ale cóż, to od ‘was’ zależy czym ‘nas’ będziecie częstować.. ;-)
28 października, 2011 o godzinie 16:11
Powiem tak, nie ważne co mówisz, ważne jak mówisz ;)
28 października, 2011 o godzinie 20:08
A ja powiem, że według mnie, zachowałaś się strasznie przykro. Facet chciał zacząć rozmowę, a Ty niby taki słup soli siedziałaś. Klasyczny przykład braku kultury. Trzeba było chociaż się wdać w krótką rozmowę.
Brak Stylu.
Pierdoli mnie, że wylejecie mi wiadro brudów na łeb. To moje zdanie: zachowałaś się niekulturalnie.
30 października, 2011 o godzinie 13:30
To dobrze,bo to Twoje zdanie. Ja myślę inaczej.