O ciotce z Hong-kongu i babce z Kairu!

27 sierpnia, 2011, Autor: wkurwiolka

Dziś, w kolejnym dniu kiedy mogłam dłużej pospać zostałam wybudzona szybciej, niż mogłabym się spodziewać. Dzień zapowiadał się pięknie i słonecznie, do czasu… Śpię sobie smacznie, przerzucając się czasem z boku na bok, aż w pewnym momencie słyszę głośne: „Jedziesz ze mną?”. Ledwo zdążyłam oprzytomnieć i uświadomiłam sobie, że moja ukochana siostra musi jechać po babcię i ciotkę, oddalone od nas o wpizdu kilometrów. Tak, jest sobota, dzień wolny – jak dla kogo! Problem w tym, że tej ciotki to ja w ogóle nie znam, nawet z opowieści, ze zdjęć, słowem – nigdy jej na oczy nie widziałam, a tu z samego rana mam robić dobrą minę do nieznanej kurwa mi ciotki! Moja odpowiedź na pytanie siostry była oczywista, jak każdy obudzony za piętnaście siódma rano, odwarknęłam jej, że – Nie! W dniu, takim jak ten: upał, skwar i żar od samego rana wpływał niejako muląco na moją osobę. Zachciało im się przyjeżdżać, akurat kurwa dziś! Ale nie chodzi o to, babka sama nigdy nie przyjedzie, jeżeli ty po nią kurwa nie pojedziesz, nie przywieziesz jej dużej szanownej pod sam dom, a następnie nie odwieziesz z powrotem (z uśmiechem na twarzy). Teraz trochę zboczę z toru… Na ostatnie święta moja babka rozjebała mnie na łopatki. Dostałam od niej parę pod(kurwa)kolanówek. Byłam ojebana, jeżeli tak można to nazwać. Moja siostra też. I nieustannie ta sama gadka: „A wiesz… bo babcia nie ma teraz pieniążków, ale chociaż taki mały upominek. I jak, podobają się?” A przepraszam, że co mi się podobać ma? Para podkolanówek za 1.99 z Biedronki? Musiałam wyjść, żeby powstrzymać atak śmiechu, a jednocześnie furii atak. No dobra, osoba starsza, emerytka – nie zarabia. Ale ona przepierdala cały hajs na kredyty! Czas temu jakiś wjebała się w długi i nie może z nich wyjść, objeżdża wszystkie swoje koleżanki, zwiedza kraje, znajomych i obcych a mi na święta daje za 1.99 podkolanówki? No chyba coś tu baaaaardzo nie hallo.. Za weterynarza swojego zjebanego kundla (chociaż generalnie lubię zwierzęta) płaci więcej niż niejeden wydaje na jedzenie w ciągu miesiąca. Wkurwia mnie, paniusia. A ona nie może sobie autobusem do nas kurwa przyjechać tylko trzeba jej przywieźć dupę? Taka właśnie kurwa jest. A przy tym, jeszcze to ty jesteś najgorszy, bo co byś jej nie zrobił, wszedł cały w dupę to ona i tak ci swoją obrobi!
No więc siska pojechała sama, ja miałam posprzątać dom. Zajebiście. Wczoraj zapierdalałam jak górnik w kopalni, żeby tu w domu jakoś wyglądało. Wszystko było na cacy, okna, podłogi, każde pomieszczenie – i to wszystko zrobione w tym zajebistym upale. Ale wstaję rano i nic – dosłownie nic nie wyglądało tak, jak po moim sprzątaniu! Domownicy jak zwykle docenili mój zapierdal, więc efekt końcowy był taki jak zawsze – wszystko ujebane, lustro zachlapane, rzeczy niepoustawiane tak, jak miały być, buty w korytarzu rozjebane, w zlewie masa nieumytych, a jak umytych to niewytartych naczyń, więc ciśnienie mi do teraz nie opadło! Chuj.. świadomość, że czeka cię robota – praktycznie od nowa jest najgorszą świadomością jaka chyba może być. Ale powiedziałam – nie, mam wyjebane. Zrobię tylko porządek u siebie i u niej, a na resztę to już leję ciepłym… Ojciec rano zaraz się ewakuował. Chyba wiedział, a raczej na pewno wiedział, że będzie w domu nieziemski zapierdal, więc wyjebał w bliżej nieokreślone miejsce z domu. Jak zwykle zostałam sama ze wszystkim i z mamą, tyle, że ona zajęła się już robieniem obiadu dla nas i dla mającej przybyć babki i ciotki, a siska jak już wiadomo – pojechała po nie (w chuj). Więc tak czy kurwa owak – ich bin allein. Więc zapierdalam, posprzątałam nasze pokoje, kurze, podłogi, złożyłam łóżka itp. dodatkowo ponad program rozwiesiłam pranie bo mówię w tym chujostwie to to szybko wyschnie,więc już nie będę kurwa taka.. Później widziałam, że mama ma jeszcze dużo roboty z tym jebanym obiadem (akurat wtedy mi się odechciało cokolwiek jeść, na samą myśl widoku tych mających zaraz zjawić się kobiecin) toteż obrałam ziemniaki, aby ją trochę wyręczyć. Nakryłam do stołu i rozjebałam się w fotelu. Meine Mutter przygotowała to, co miała przygotować, ja jeszcze szybko skoczyłam ze śmiećmi i wróciłam do fotela. Pomyślałam słodko, że już mogłam rano pofatygować dupę i jechać z siostrą po te dwie, zamiast gnić w domu i tak zapierdalać… Jak zwykle kurwa ja! No i stało się! Przyjechała inspekcja razem z sanepidem. Tylko ciężko mi odróżnić, która z nich to Inspektor G., a która się urwała z Sanepidu. Obie takie same. Wbija „ciotka Krysia”: – ooooo, to jest twoja wnusia? Wygląda dokładnie tak, jak na zdjęciu!” Ja: „Dzień dobry..” Wchodzą dalej, w głąb mieszkania. Moja mama: „O, cześć ciociu, jak ty ładnie wyglądasz…” Stary (już obecny): „Cześć ciociu” i tylko widzę zmarnowaną minę siostry przez ramię ojca, która przywiozła obie zrzędy. Weszły. Babka: „patrz Krysiu, spójrz, tu jest duży pokój, zobacz – takie łóżka mają, ładne prawda? Chodźmy dalej…
(i w tym momencie zaczyna absolutnie rządzić się w naszym domu)
- Krysiu, zobacz… tu mają jeszcze dwa pokoje. Ten większy to jest tej wnuczki (wskazuje na siostrę), a ten tutaj (wskazuje palcem mój pokój) tej drugiej.
(Tej drugiej… kurwa mać sobie myślę, jak byśmy się z babką nie znały!)
- Chodźmy, o! A tu jest balkon! I wbija na bezczelnego na zajebany praniem balkon, zaczyna ją oprowadzać po każdym zakątku mieszkania. Dobrze, że posprzątałam!
o, zapomniałabym, Krysiu, chodź do łazienki!
(akurat byłam w łazience, która była zamknięta, a one obie mi wbijają!)
Wejdź, wejdź Krysiu. Widzisz tu lustro… no te kafelki nie powiem dobrze to wygląda nie? no widzisz taka mała(!) łazieneczka..
(Mała, kurwa? Większa od twojej! Chyba tobie jeszcze mało!!!)
Nic nie przywiozły, ni kurwa z Biedronki jebanej czekolady, a w upale po nie zapierdalać taki kawał trzeba było i jeszcze odwieźć trzeba glorie.
Zmęczone zwiedzaniem usiadły tobołem na obiad. Wjebały aż się uszy trzęsły. Aktualnie wszyscy wyjebali z domu i nie wiem co będzie jak wrócą. Ja wykorzystałam czas, żeby to napisać na megawkurwie. Zaraz mnie weźmie kurwica, bo zostawili nieumyte naczynia i muszę myć wszystkie zjebane gary, kurwa! Wpierdalać to każdy a myć i wycierać to nie ma komu!

A jak zostaną do jutra to wypierdalam z domu!

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 14 raz(y), średnia ocen: 9,93 na 10)
Loading ... Loading ...
Lubisz to, kurwa?!
Kategoria Różności

Komentarzy: 3 do “O ciotce z Hong-kongu i babce z Kairu!”

  1.  Szturmierz pisze:
    27 sierpnia, 2011 o godzinie 18:51

    “świadomość, że czeka cię robota – praktycznie od nowa jest najgorszą świadomością jaka chyba może być.” O tak, przyznaje Ci 100 procentową rację!
    W ogóle z tym wkurwem jak z żadnym innym się utożsamiam! Kurwa jak ja nienawidzę przyjmować gości, albo ich odwiedzać! Nie bez powodu jestem uważany za odludka wśród jebanej rodzinki – pierdole to słodko, najważniejsze że mam spokój. A w pewnym momencie czytania tego wkurwa tak się wkurwiłem że mam ochotę napisać coś z mojego życiorysu, ale znowu będzie że się nad sobą kurwa użaaaalaaam…
    Pozdrawiam i współczuje Ci!!!

  2.  Belfer pisze:
    27 sierpnia, 2011 o godzinie 19:49

    Hong Kong- King Kong, jak mnie wkurwiają wschodnie nazwy.

  3.  olkawkurwiolka pisze:
    28 sierpnia, 2011 o godzinie 08:21

    Szturmierz, a więc z autopsji znasz polską gościnność.;) To dokładnie tak jak ja, to są właśnie goście – każdy z nich pierdoli jak jest zajebiście tylko po to,żeby być kimś w oczach innych, a i tak wychodząc opierdoli ci dupę.
    Tak jak piszesz,my pierdolmy to słodko!
    A Belfer, ja też nie lubię tego typu nazw dlatego nazwa Hong Kong kojarzy mi się z czymś nieznanym, (nielubianym!)dlatego ją utożsamiam z ciotką. ;) A Kair też nam obce, więc babka.

Napisz komentarz

Musisz być zalogowany żeby móc komentować.