niespełnione marzenia
7 listopada, 2010, Autor: lukePo tych wszystkich emocjach postanowiłem napisać coś stonowanego, wręcz nudnego.
Każdy ma marzenia, katolik, żeby iść do nieba, satanista, żeby iść do piekła.
A ja chciałbym mieć mały skromny domek na wsi powiedzmy 750 metrów kwadratowych.
I chcialbym mieć ogródek i sad i lodówkę pełną piwa.
I chciałbym mieć kurki, którym bym mógł sypać co rano ziarenka, a one z wdzięczności znosiły by jajka na jaecznicę.
I chciałbym mieć dużo truskawek, żebym mógł z nich pędzić wino, i chciałbym isć na grzyby i na ryby.
I chciałbym mieć taką małą wędzarenkę przy domu, gdzie mógłbym okadzać sarenkę, która przypadkowo zaplątała sie we wnyki, w celu poźniejsze konsumpcji tejże.
I chcialbym sie budzić rano z myśla, że nie muszę iść do roboty i że nie dostanę na starość raka, Alzheimera, czy innego Parkinsona, który będzie mną trząsł.
I chciałbym, w zimie jak będzie piździło zasiąść sobie przy kominku i wygrzać swoje sterane kości i pomyśleć jak fajnie sobie tak siedziec przy kominku a na dworze piździ.
I chciałbym, żeby to wszystko odbywało sie w Polsce, czyli w kraju , w którym się urodziłem.
I wkurwia mnie, że nic z tych rzeczy nie mogę zrealizować, bo marzenia to wszystko co chcemy, a co sie nigdy nie wydarzy.
I wkurwia mnie pierdolenie, że wszyscy się rodzą równi i mają takie same szanse w życiu.
Chuja prawda, jak nie macie bogatych rodziców i nie macie jak odziedziczyć fortuny albo ukraść pierwszego miliona to chuja zrobicie, chyba że wam sie w życiu udało albo jesteście zaradni, ale zaradność idzie w parze z fuksem, bo możecie pierdolić, że wszystko zawdzięczaci sobie, ale to tak naprawdę fuks i los pozwolił wam na tą zaradność. Ja też jestem zaradny, gdyż nie umarłem jeszcze z głodu w Ameryce, ale o wszystkim tym o czym pisałem na wstępie mogę kurwa zapomnieć, chyba że se narysuję, bo w totka nie wygram, bo w totka wygrała 80cio letnia milionerka z Long Island – po chuj tej kurwie więcej forsy – stara i bogata – fortuna jest ślepa jak pierdolony kret.
Tagi: niespełnione marzenia
Kategoria ŻycieKomentarzy: 13 do “niespełnione marzenia”
Napisz komentarz
Musisz być zalogowany żeby móc komentować.


(oceniano 8 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
7 listopada, 2010 o godzinie 22:28
Kurwa, przykro mi to mówić ale masz pierdolona rację.
7 listopada, 2010 o godzinie 22:32
ale kurwa gdzieś tam w głębi człowiek sie łudzi a może jednak to się spełni, może jednak nadzieja nie jest matką głupich
7 listopada, 2010 o godzinie 22:49
kolego…gdy umrzesz to marzenia się spełniają ale na tamtym świecie..!
7 listopada, 2010 o godzinie 22:55
“Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń,
jest tylko zupełnie inne”
7 listopada, 2010 o godzinie 23:05
kurwa a może by się tak zaprzeć i spróbować jeszcze raz los oszukać, ale los jest sprytny, jak powiedział król sedesów : życia nie oszukasz…
7 listopada, 2010 o godzinie 23:46
przeznaczenie znajdzie swoją drogę
7 listopada, 2010 o godzinie 23:47
http://www.youtube.com/watch?v=qEdOH_wO-dg xD
7 listopada, 2010 o godzinie 23:48
tylko kurwa kiedy ???
8 listopada, 2010 o godzinie 20:04
Jakiś rok temu odpowiedziałam na apel lokalnej gazetki, pytającej jakiej Polski chcemy za kolejne dwie dekady rzekomej wolności – podzieliłam się swoimi naiwnymi marzeniami. Publikując różne bzdety mojego listu oczywiście nie wydrukowali, więc niech jego fragmenty ujrzą światło dzienne chociaż w tym komentarzu…
“Chciałabym bardzo, aby za 20 lat w Polsce:
- było państwo świeckie, w którym kler zajmowałby się jedyną działalnością uzasadniającą jego istnienie – niesieniem pomocy ludziom, nie politykowaniem, manipulowaniem świadomością ludzi niewykształconych, odbieraniem budynków szkołom i szpitalom, a przede wszystkim jątrzeniem i pogłębianiem niezgody i przepaści między obywatelami;
- wzrastał a nie malał poziom wykształcenia i wymagań na kolejnych szczeblach edukacji, by ministrami dot. oświaty nie zostawali ludzie z przypadku, a profesor zasiadający w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej nie mówił, że trudno wymagać od ludzi, by czytali „Pana Tadeusza” – kto nie chce i nie umie się uczyć, nie musi iść na studia ani mieć matury, i wręcz nie powinien;
- wymarli wszyscy pieniacze, którzy dziś pchają się do polityki tylko po to, by spróbować wyrwać coś dla siebie, wyładowywać prywatne frustracje i obsesje z minionych dawno epok, zamiast zająć się bieżącymi REALNYMI problemami, dialogiem i wspólną pracą nad poprawieniem jakości życia;
- ewentualne macierzyństwo nie wiązało się z dylematem, że tak naprawdę nie ma gdzie, za co i kiedy założyć tej rodziny, a jak już się ją ma i zarabia po studiach 1.500 zł, żyje się na marginesie;
- na własne mieszkanie nie trzeba było pracować przez 150 lat;
- wreszcie zniknęła zastraszająca tendencja do powszechnej manipulacji informacjami i celowej nastawionej na zarobek dezinformacji społeczeństwa, któremu dziś próbuje się wcisnąć wszystko pod płaszczykiem bełkotliwych haseł o „unikalnej innowacji” i „niewiarygodnej skuteczności”;
- by człowiek otwierając skrzynkę pocztową, odbierając maile, idąc ulicą, odbierając telefon i oglądając telewizję nie czuł się ofiarą skomasowanego ataku spamu;
- można było palić co się chce, podczas gdy dziś wolno się zapić czy znikotyzować na śmierć, (bo z tego płynie rzeka pieniędzy do struktur, które miały swego czasu dostatecznie silne lobby, by zamienić awantury po pijaku w narodowy sport), ale joint jest już zbrodnią przeciw ludzkości i do zlikwidowania sklepów legalnie sprzedających łagodne używki angażuje się cały aparat państwowy, podczas gdy np. o skutkach ubocznych pojawiających się jak grzyby po deszczu „super-leków” można się przekonać dopiero na własnej skórze;
- nie trzeba było tworzyć takich list, które dziś, by wymienić wszystkie najważniejsze bolączki, musiałyby tak naprawdę ciągnąć się przez dziesiątki stron…”
8 listopada, 2010 o godzinie 22:49
Bergamo – czy Ty zbyt dużo nie wymagasz – moje postulaty przy Twoich jawią się jednak jako realne do realizacji ;)
10 listopada, 2010 o godzinie 16:21
oj luke…ale pieprzysz…a w wyborach startujesz? pewnie nie… a gdybyś startował i wygrał to byś sobie i domek kupił i kurki kupił, a jakby cie jakis parkinson czy cuś innego dopadło to by cię było stać na dobrego lekarza…wszystko na wyciągnięcie ręki…hehe
24 listopada, 2010 o godzinie 12:29
Ożesz kurwa mój ulubiony wpis ja bym do tego jeszcze dopisał jakiegoś bentleya albo porsche. A prawda jest taka że bez kasy żadne marzenie się nie spełni.
24 listopada, 2010 o godzinie 14:32
Ketonal – do polityki nie startuję, bo nie będę się kurwił
Michku – problem jest taki, że na świecie ilość kasy jest stała i ci, którzy ją już posiedli nie podzielą się z nikim, no może jakiś ochłap rzucą w postaci wypłaty, bo ktoś musi tym chujom usługiwać, bo sami sobie dupy nie podetrą