wiza do USA
23 października, 2010, Autor: lukeDla wszystkich wybierających się do USA w celach zarobkowych skonstruowałem megawkurw dobra rada na podstawie własnych doswiadczeń.
Po pierwsze musicie mieć wizę – najłatwiej o turystyczną, żeby ją dostać trzeba wypełnić papierki i wysłać przez internet i wpłacić 100$ tak było za moich czasów. Ambasada przyśle wam wiadomość kiedy macie się stawić na badanie w Warszawie.
Na badanie musicie zabrać ze sobą jaknajwięcej papierów : dokumentujących co macie i co robicie, czyli kurwa wszystko począwszy na akcie notarialnym posiadania nieruchomości, przez dowód rejestracyjny samochodu, wyciąg z konta bankowego po zaświadczenie od pracodawcy.
I tu moze się wam pojawić pierwszy problem, bo jeżeli chcecie wyjechać to zapewne jesteście goli i wesoli. Na wszystko jest jednak rada, ja miałem to szczęście, że posiadam nieruchomość – co do pracy to już było gorzej, ale dużo dużo wcześniej założylem sobie działalnoś gospodarczą, bo robiłem to i owo.
Działalność gospodarczą możecie sobie założyć dosyć łatwo i ją zaraz zawiesić lub zlikwidować bo was zus zajebie – nie wiem jak to teraz jest, ale dzialalność to jest to, bo zawsze możecie powiedzieć, że prowadzicie własny biznes. A jak nie to znajdźcie człowieka, który wystawi wam lewe zaświadczenie, że dla niego pracujecie – mam znajomego który wystawia takie wzruszające coś za 500PLN i solennie obiecał, że jak ambasada zadzwoni to będzie gadał, że się u niego pracuje.
Samochód też miałem, bez OC ale tego konsul nie musial wiedzieć – liczył się dowód rejestracyjny. Największe jaja są zawsze z wyciągiem z banku, bo żeby wzbudzić zaufanie trzeba mieć jakieś 10 000PLN. Wyjście jest jedno trzeba od kogoś pożyczyć – wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale trzeba, a od największej biedy pożyczcie od tych złodziei z providenta, bierzcie wyciąg i zaraz im to oddajcie bo te skurwesyny odsetki mają lichwiarskie – odsetki wam dowalą bez 2 zdań plus karę za przedwczesne oddanie, bo przecież chuje muszą na czymś zarobić.
Nastepna sprawa – wizyta w abasadzie – nie zabierajcie ze sobą plecakow, toreb i telefonów komorkowych bo wam to na wejściu skasują – swoje trzeba odstać przed ambasadą i swoje odsiedzieć w ambasadzie i to odsiedzenie w środku ma znaczenie kluczowe.
W środku jest sala, coś wielkości kinowej, z przodu są okienka, a za okienkami ci skurwiele konsulowie. Zachuja, ale to zachuja nie uciekajcie od tych okienek w najciemniejszy kąt sali, siadajcie w pierwszym rzędzie ( pierwsze 10 i tak bedzie wolne bo wszyscy spierdalają na koniec) i obserwujcie co sie przy tch okienkach dzieje – spokojnie, odprężcie sie i miejcie cały czas banana zadowolenia na ryju – przecież lecicie na „ wycieczkę” . Z moich obserwacji wynika, ze jak ktoś sie przy tym okienku czaił, albo byl niewyraźny, zaraz dostawal odmowę. A te chuja z tych okienek was bedą obserwować – pamiętajcie pierwszy rząd i banan na ryju. Ja sie dostałem do okienka, gdzie konsul chuj odrzucił wszystkich przede mną – pomyslałem sobie, no to po ptakach.
Z bananem na ryju i z duszą na ramieniu podszedłem do tego okienka – pan się pyta a po co do Ameryki i tu gaducha, ze zawsze chciałem zobaczyć, zajebisty kraj, itp. poczytajcie sobie przewodniki – i cały czas banan na ryju. Chciałem mu tą teczkę papierzysków pod ryj podetknąć, a on mówi, ze nie trzeba i że paszporty z WKŁDKĄ wizową ( wizę dostajecie na lotnisku w USA) zostaną dostarczone DHL’em w ciagu miesiaca – kopara mi opadła i spierdoliłem w podskokach, żeby sie nie rozmyślił.
I DHL dostarczył mi paszport z wkładka wizową – lecimy – kurwa bilety drogie – skąd forsa – dwa rozwiązania – pożyczyć albo sprzedać kurwa wszystko co macie, łącznie z rowerem psem, akwarium, płytami cd, książkami – tu wam inaczej nie doradzę.
Odradzam lot LOT’em – mi sie samolot spierdolił – i leciałem 3 kurwa dni przez kurwa Amsterdam – niestety LOTem wypadało najtaniej.
Przylecieliście – na lotnisku módlcie sie, żeby was nie odesłali, bo następny skurwesyn będzie sie was wypytywał po co przyjechaliście – ta sama technika co w ambasadzie – banan na ryju – to może da wam wizę na 6 miesięcy i co dalej – to jest pytanie, jeżeli wylądowaliscie w NY spierdalajcie z tego miasta jaknajszybciej, bo was Polacy wyruchają lub murzyn zajebie.
Musicie wiedzieć gdzie spierdalać – polecam Stamford CT – jak sie dostać – miejcie znajomego z samochodem, który łaskawie po was przyjedzie, a jak nie to rura na Grand Central i pociagiem dalej. Pierwsza noc – gdzie spać poszukajcie sobie jeszcze w Polsce tanich hoteli tam gdzie chcecie wylądować – 50$ za nocke – pchły gratis – ale nie będzie wam przeszkadzało, bo zjebani będziecie po podróży i zmianie czasowej jak kurwy po pracowitej nocy. Załóżmy, ze przeżyliscie noc – co dalej – PRACA.
Jeżeli będziecie w Stamford są tu 4 polskie sklepy, w których są tablice z ogłoszeniami.
znjdziecie na nich oferty pracy i wynajmu mieszkań czy pojedynczych kątów.
Za chuja nie zgłaszajcie sie do pracy za fachowca – zgłoście sie na pomocnika – helper – za grosze robota, ale wasz szef sie będzie cieszył, że głupka znalazł i was do roboty przywiezie i odwiezie. roboty możecie szukać także tu : bazarynka.com.
I nie przejmujcie się, ze nie macie o danej robocie pojęcia, bo tu na początku nikt nie ma pojęcia.
Dalej musiałbym opisać jak tu zostać legalnie dłużej niż 6 miesięcy, jak zrobić prawo jazdy, jak załatwić ubezpieczenie pracownicze i jak załatwić sobie tax number i konto w banku i wiele innych pożytecznych rzeczy, ale te wiadomości niestety nie są tanie i mam nadzieję, że odechciało Wam sie tu przylatywać i wiecej informacji nie potrzebujecie ;)
AMEN.



(oceniano 12 raz(y), średnia ocen: 9,83 na 10)
23 października, 2010 o godzinie 10:17
Synku to jest Ameryka!!! A tam wszystko możliwe…miałeś dużo szczęścia :)))
23 października, 2010 o godzinie 18:50
aaaaaaaaahahahahaha jaki koment, ogarnął się chłop i tyle…
23 października, 2010 o godzinie 19:00
a ja kurwa naiwny myślałem że ROUATH 66 zwiedzę, albo stanową 50…
Kurwa zdołowałeś mnie stary…
23 października, 2010 o godzinie 19:04
luke a zamówienie u ciebie złożę niedługo na płytkę da radę?
24 października, 2010 o godzinie 00:09
kurrr trafiłem w 9 zamiast w 10
24 października, 2010 o godzinie 00:12
wybaczam ;)
24 października, 2010 o godzinie 15:29
luke chodzi mi o płytę muzyczną cd, której za chuja nie mogę dostać w Polsce, mp3 nie wchodzi w grę, jeszcze kurwa poszukam, ale jak co byś był w stanie zakupić kiedyś i wysłać?
24 października, 2010 o godzinie 15:33
Napisz mi tu luke1492@wp.pl o co biega teraz spierdalam do roboty see you
25 października, 2010 o godzinie 17:33
Yhh… Zapomniałeś dodać jeszcze o zajebistej znajomości angielskiego, która i tak coraz częściej chuja daje, bo raz że dialekty, dwa nie słuchając od urodzenia młodych nie da się ich zrozumieć. Taki świat ^.^