koszerny wkurw kulinarny
22 czerwca, 2010, Autor: lukeNabyłem sobie koszerne placki ziemniaczane. Dementując pogłoski oświadczam, że ja nie z tych czy tamtych – nabyłem placki owe z dwojga powodów – primo były w proszku a mnie się ziemniaków trzeć nie chciało, duo produkty z literą K – są jadalne i smaczne w przeciwieństwie do produktów dla szerokiego ludu, które zawierają glutaminiany i inne kurestwa. Ponadto zauważyłem, że gdy Nasi Przyjaciele mają święta w sklepach można nabyć PEPSI z prawdziwym cukrem, a nie z chujostwem co się nazywa „high fructose corn syrup” i jest robine z kukurydzy i obok cukru nawet nie leżało i jest niesmaczne.
Wracając do placków – rozmieszałem wszystko tak jak rabin na pudełku napisał i smażę.
Dostały kolorek, chrupiące sie zrobiły – mówię sobie bedę konsumował, a tu chuja, co widelcem jakiegoś dziabłem to sie rozleciał – jakieś takie niespójne wyszły.
Pierwsze koty za płoty smażę drugą partię – to samo. Pofatygowałem sie do śmietnika, wyłowilem opakowanie i sprawdzam gdzie popełniłem błąd – wypadło mi , że nigdzie to się wkurwilem i dosypałem mąki i jak dosypałem mąki to dopiero wyszły takie jak trzeba. Morał z tego taki, że w kuchni liczy się doświadczenie i szerokopojęta nieufność do instrukcji obsługi. Hava Nagila następnym razem opiszę coś z grila.
Tagi: kulinaria
Kategoria Megawkurw Dobra RadaKomentarzy: 2 do “koszerny wkurw kulinarny”
Napisz komentarz
Musisz być zalogowany żeby móc komentować.



(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 7,14 na 10)
23 czerwca, 2010 o godzinie 00:21
a jajko dodałeś?
23 czerwca, 2010 o godzinie 01:01
dodłem dwa jajka tak jak w instrukcji było napisane – ja myślę, że to było za rzadkie – nic o mące nie pisali i to był chyba problem – i żeby nie było dla mnie gootowanie to nie pierwszyzna,nauczyłem sie gotować jescze w kawalerskich czasach, bo jak sobie sam ugotuję to mi zawsze smakuje i ilość jak dla pułku wojska – jak zrobilem raz 5 kilo bigosu to go dwa tygodnie później męczyłem…