NFZ – Nagminna Frustracja Zdrowotna
8 czerwca, 2010, Autor: joawelW brew pozorom nie będzie narzekania i marudzenia o tym jak to ciężko jest w Polsce się leczyć. Jak nie można się dostać do lekarza, zrobić badań „za darmo”, uzyskać porady i te de. Dzisiaj będzie o tym, jakie chujowe jest społeczeństwo w tym kraju. O tym jak dajemy sobą pomiatać i nawet nie czujemy się z tym źle.
Może więcej szczegółów, bo zaczynam sypać ogólnikami. Dostałam skierowanie do ortopedy, obdzwoniłam cały Wrocław, terminy na wrzesień!!! Kurwa do września to ręka mi odpadnie, albo przyrośnie do dupy.
Pytam z ciekawości w klinice specjalistycznej (frajerka liczyłam, że tam mają dużżżżżo lekarzy i będzie szybciej) pani, że połowa września, tu nastąpił mój pusty śmiech, musicie sobie to wyobrazić albo poprosić ASPIRYNE o nagranie (właśnie, co z Nim?). I kolejne pytanie z ciekawości, a jak prywatnie to, kiedy? No na jutro, na 9 coś się znajdzie. Kolejne sekundy śmiechu. A za ile? No za 100.
Koniec końców zapisałam się w mojej rodzinnej miejscowości. O dziwo, tydzień później siedziałam przed lekarzem, który jest arabem z Wrocławia, nie umie powiedzieć po polskiemu żebym się rozebrała (jak tego nie umie, to, co umie?!) i wypisuje mi skierowanie na USG.
Teraz jeszcze kwestia znalezienia pracowni USG i będę wiedzieć czy jestem hipochondryczką czy faktycznie napierdziela mnie łokieć. I się zaczęło. Okazuje się, jak ktoś nie wie, że takie skierowanie można zrealizować tylko w wybranych punktach, z którymi dana przychodnia ma podpisane papiery, żółte papiery kurwa.
Kpina nr 1. Przychodnia od araba nie wie gdzie ma podpisane, dwa dni zajmuje jej ustalenie dobrego punktu.
Kpina nr 2. Punkt ten znajduje się 60 km od przychodni araba, co ja kurwa odrzutowiec mam, żeby tak kursować?!
Kpina nr 3. W miejscu gdzie niby mnie zuesgieują nie uesgieują łokci. Bo co niby? „Bo lekarz robi to w szczególnych przypadkach”. A co jak jest nieszczególny to już nie wie jak to zrobić? Po za tym, ja jestem szczególna, ale baba z drugiej strony kabla mi nie uwierzyła.
Pytam po kolei:
- w przychodni od araba gdzie mam to zrobić skoro nie tam?
Odp. „ No nie wiem, może prywatnie, u doktora R.”
- w przychodni gdzie niby robią USG a nie robią
Odp. „No nie wiem, jak tylko u nas pani może, a my nie robimy, to może prywatnie”.
I kurwa gdzie nie zadzwonię i z kim nie rozmawiam to słyszę, że może prywatnie.
I teraz mój typowy tekst: nie po to płacę, żeby chodzić prywatnie.
Wkurw 200, ręka napierdala, nie mogę się po dupie podrapać, dzwonię do NFZ’tu, dział skargi i zażalenia. Pani miła, wysłuchała, zapisała, dopytała, bo nie mogła pojąć, że przychodnia nie robi łokcia a robi kolano i obiecała ich zmobilizować. Tydzień to trwało i wreszcie przychodnia uznała, że jednak robi USG łokci. No oświeciło ich po telefonie z NFZ’tu. Jestem zapisana i czekam na swoją kolej.
A teraz to, co mnie wkurwia jeszcze bardziej od lekarza araba, rejestratorek, opryskliwych kierowników przychodni i innych buraków ćwikłowych. Reakcja osób mnie otaczających, na moją opowieść. Bo po za radami od wyżej wymienionych, że „może prywatnie” to samo słyszałam od całej rzeszy osób mi znanych i lubianych przez mnie. Rodzina, znajomi i tacy tam i ich rady typu, jak cię boli to idź prywatnie, zrobisz dzisiaj zaraz i będziesz wiedzieć, co ci jest. Kurwa!!! No przez właśnie takich wszystkich jak Oni jest w tym kraju jak jest. Należy mi się to jebane USG i kurwa prędzej umrę nim zapłacę za to. Oczywiste jest, że prywatnie będzie szybciej i lepiej i „wszyscy” się na to godzą.
Ile znacie osób, które dochodziły swoich praw, w podobnych kwestiach? Ile razy w czasie czytania pomyśleliście, żebym nie robiła scen i poszła za kasę?
Koniec przekazu.
Kategoria Ludzie, ZdrowieKomentarzy: 4 do “NFZ – Nagminna Frustracja Zdrowotna”
Napisz komentarz
Musisz być zalogowany żeby móc komentować.




(oceniano 13 raz(y), średnia ocen: 8,92 na 10)
8 czerwca, 2010 o godzinie 22:02
Jakieś 20 razy :) Ale rozumiem przekaz, chociaż trzeba być naprawdę wytrwałym, żeby tyle załatwiać, dzwonić i czekać…jak to mówią: Trzeba mieć zdrowie, żeby chorować.
9 czerwca, 2010 o godzinie 01:49
kurwa, chciałem Ci dać dwie 10siątki za ten felieton, ale wyhaczyli, że juz głosowałem – cudowny materiał tak mi się Polska przypomniała – nic się nie zmieniło – a jest nawet gorzej
9 czerwca, 2010 o godzinie 02:16
dałem Ci trzy dziesiątki – mam w zasięgu dwie niezabezpieczone sieci wifi od sąsiadów i nie będą mnie wkurwiać jakieś pojebane komunikaty EOT
11 czerwca, 2010 o godzinie 09:02
:) A ja się cieszę, że dochodziłaś swoich praw i że zgłosiłaś zażalenie. Ja bym nawet nie wiedziała, że takie coś istnieje. Dzięki za uświadomienie, brawo!