Ja pierdolę.
Miałem napisać to wczoraj, dziś już się to nie pojawia, ale jak mnie to wkurwiło, to szok.
Pisałem kiedyś o nowym Gadu-Gadu, że jest chujowe jak barszcz, wolno działa, syfi reklamami wszędzie, gdzie się da i ma tyle niepotrzebnych funkcji, że głowa mała. Pisałem również, że przesiadłem się na stare GG, bo było zdecydowanie mniej wkurwiające. Proste, stare, sam tekst i emotki, nic więcej.
To nie. Nie da się. Od paru dni męczy mnie przy każdym uruchomieniu kompa komunikat:
“Twoja wersja komunikatora nie obsługuje rozmów od numerów wyższych niż 17 000 000…”
Ja pierdolę. I jak w to kliknę, żeby spierdalało na drzewo to mi odpala przeglądarkę i namawia do instalacji GG w wersji 10. I patrzę co tam jest, może w końcu zmądrzeli i zrobili to proste, normalne, to nie, po prostu kurwa nie da się. Teraz jak komunikator nie ma opcji prania i gotowania, wynoszenia śmieci i zamawiania pizzy to jest do niczego.
A ja się pytam po co mi to?
Czy ktoś mądry nie mógłby tam pomyśleć, że jest cała masa użytkowników, którzy korzystają z tego narzędzia tylko okazyjnie i potrzebują tylko i wyłącznie wiadomości tekstowych? Czy nie dałoby się przy instalacji wybrać “wersja prosta” lub “wersja wszystkomająca”? Dlaczego ja muszę potem przegrzebywać się przez wszystkie niepotrzebne mi opcje i funkcje, przez videoczaty, rozmowy głosowe, chuj wie co jeszcze? Nie używam tego, do kurwy nędzy, niech ktoś to wreszcie zrozumie!!!
To tak samo jak z Winampem. Kiedyś, za dawnych lat, to był dobry program, prosty, funkcjonalny, po prostu grał muzykę i tyle. A teraz? Teraz to strach to instalować, bo nie wiadomo, co się tam razem z tym zagnieździ na dobre w komputerze, bez nawet opcji wyjebania tego w kosmos. Jakieś toolbary, jakieś kurwa niewiadomo co, agenty, library, video, wbudowana przeglądarka, a po chuj mi to wszystko? Po jasną cholerę mi te wszystkie pierdoły, zajmujące pół ekranu i zżerające procka i pamięć, jak ja chcę tylko odpalić jakąś jebaną empetrójkę?
No powiedzcie mi ludzie – po chuj?