autowkurw
21 października, 2009, Autor: ZulaWkurwiam się sama na siebie!
Normalnie, nie wiem, co się stało, ale od jakiegoś czasu wpierdalam jak szalona! Nie wiem, co jest powodem tego – myślałam, że może to nagłe ochłodzenie, ale ono już jakiś czas trwa, a ja nadal wpieprzam wszystko jak małpa kit. I po prostu nie mogę przestać – żadna dieta w grę nie wchodzi, bo moja praca tak mnie wkurwia, że siedzę i gryzę pazury. A że wiadomo, pazury mają swój rychły koniec, później przerzucam się na żarcie. Odkąd pracuję – czyli już jakieś dwa lata – noszę do pracy zawsze ten sam zestaw żywnościowy (z baaardzo nielicznymi odstępstwami). A ostatnio co? Jest godzina 12, a wszystko, co przyniosłam – pożarte! No i spoko, wytrzymałabym od tej 12 bez jedzenia, gdyby nie to, że zawsze, ale to ZAWSZE, ktoś mnie w tej pracy wkurwi – i od razu kurwa gastrofaza! I, wybaczcie, ale w takim stanie ducha i psychiki, w jakim się ostatnio znajduje, dodatkowe umartwianie się dietą to byłby gwóźdź do trumny. I utwierdzam się w tym przekonaniu jak tak czytam, jak się kolega admin katuje dietą japoński cud.
Japoński cud to będzie, jak się wkrótce nie zamienię w zawodnika sumo!
PS. No to dawajcie te rady, tylko bez żadnych kurwa diet!
Tagi: dieta
Kategoria Megawkurw Dobra Rada



(oceniano 7 raz(y), średnia ocen: 7,86 na 10)
22 października, 2009 o godzinie 12:33
Ciąża.
22 października, 2009 o godzinie 16:33
No to chyba niepokalane poczęcie
22 października, 2009 o godzinie 18:37
pierdolnij robotę i idź na bezrobocie, bądź trendy:P
22 października, 2009 o godzinie 20:08
Droga Zulu!
Podejrzewam, że Twój problem jest związany z Twoją pracą. Nerwowo reagujesz na stres i wyraźnie Ci on nie służy. Wpadasz w roztrój nerwowy i ukojenie znajdujesz w jedzeniu, a im więcej jesz, tym bardziej rozpychasz sobie żołądek, co skutkuje tym, że jeszcze bardziej jesteś głodna.
Z doświadczenia wiem, że takie błędne koło szybko się nie skończy. Doradzałbym radykalną dietę, bo u mnie się sprawdza, ale piszesz, że tego nie chcesz.
Co więc mogę Ci poradzić? To proste: zwolnij się! Musisz zrozumieć, że nie każdy jest stworzony do pracy. Niektórzy po prostu tego nie lubią i nie wolno ich zmuszać. Pomocne byłoby również wykrzyczenie swojemu szefowi prosto w ryj wszystkiego co o nim myślisz, nie szczędząc bluzgów, a nawet posuwając się do rękoczynów. Ten skurwysyn na pewno na to zasłużył. Zobaczysz, że po takim czymś poczujesz się zupełnie inaczej. Jeśli nie będziesz musiała wstawać do pracy będziesz mogła spać do południa, a co za tym idzie nie zjesz w tym czasie tych wszystkich swoich kanapek.
Z pozdrowieniami
admin
24 stycznia, 2011 o godzinie 18:57
dieta amfetaminowa na pewno pomoże bueheheehehe