admin: Jutro lece do Szwecji. Już jestem wkurwiony!
TyrQ: i jeszcze jutro ide do pracy na 48 godzin...
TyrQ: na ludzi się wkurwiłem, ale mogą to czytać więc nie mogę pisać.
admin: Na megawkurw.pl nie ma automatycznej rejestracji, trzeba napisać prośbę o konto. To dlatego, że nie chcę tu chłamu, cenię tych, którym się chce coś sensownego napisać.
admin: Jeśli chodzi o tą "inną stronę o wkurwianiu" to mam wrażenie, że goście skopiowali mój pomysł. Megawkurw.pl powstał w kwietniu, oni w czerwcu. Mają więcej odwiedzin bo jest automatyczna rejestracja.
admin: Sztefen, jak masz czas to spróbuj poszukać jakiegoś fajnego szablonu do Wordpressa, ale ja przeglądam je od miesięcy i nie znalazłem takiego, który byłby dużo lepszy od obecnego.
admin: TyrQ, a na co się wkurwiłeś?
Sztefen: No witam wszystkich wykurwiscie i za wsparcie serdecznie dziękuje!!!a co do skórki to jak wpadkę na jakiś ciekawy pomysł nie omieszkam się wypowiedzieć!!!
TyrQ: o kurwa rzeczywiście jest...kto był pierwszy ?
zoperto: eee gowno prawda, jeśli popularność zależała by głównie od szablonu/grafiki to na jedną z najbardziej pierdolniętych stron jak pudelek.pl nikt by nie wchodził. pozatym inna strona o wkurianiu, nie wiem czy [...]
TyrQ: ale się dziś wkurwiłem i nawet nie mogę tego opisać...
admin: Założyłem dziś konto Sztefenowi, który leży w szpitalu, chory na raka. Sztefen - wspieramy Cię tu wszyscy, nie daj się dziadowi!
admin: A ten szablon mógłby zostać czy nie bardzo?
Kircia: Adminie racja! Popularność nie wzrośnie, jeśli nie będzie dobrej grafiki.
admin: A ten?
» Dodaj wkurwik
Name
Email
Comment
Telewizja a jakże by inaczej. Tym razem nie o głupich za głośnych reklamach, ale o programach obrażających moją inteligencję i zdaje się, że nie tylko moją.
Program „Jaka to melodia?”, śpiewa Big Cyc co w tytule, patrzę, słucham i znów czuję policzek reżysera programu na moim policzku. Panowie, grają na bezprzewodowych gitarach, bezprzewodowych organach przy perkusji, która albo się nie zmieściła w studio i perkusista gra na zapleczu albo sygnał dźwiękowy jest przesyłany telepatycznie przez bębniarza z Karaibów. Oczywiście nie tylko w tym programie mamy muzykę „na żywo”. „Kawa czy herbata”, „Pytanie na śniadanie”, „Dzień dobry TVN”, „Wojewódzki” i nawet nie chce mi się zastanawiać, jakie jeszcze, w każdym jest to samo. Grają bez kabli (znaczy przewodów, bo kabel to się kładzie w ziemi), bez instrumentów, które słychać a wokaliści się mylą lub też nie wykazują zainteresowania i nie przykładają uwagi do tego, co mają robić. I ja się pytam po chuj to robią? Żebym zobaczyła, jaką sukienkę ma Marysia Sadowska, bo przecież nie jest istotne jak ona śpiewa. Wykonawcy się promują, telewizja kręci swoje gówniane lody a ja na to wszystko mówię chuj wam w dupę i po pierwsze przełączam a po drugie płyty nie kupię, na koncert nie pójdę. I to nie jest wyjście żeby się świetnie promować, bo ile jest zespołów słuchanych i za takie kurewstwo się nie biorą.
Do pewnego momentu to tolerowałem z błogim spokojem ale miarka się ostro przebrała kiedy ich ilość przekroczyła jakieś 30. Czego? Mianowicie pierdolonych ikonek na moim monitorze… i może byłoby to dziwne co piszę gdyby nie fakt że to ikonki których nie da się usunąć, po prostu wypierdolić do kosza. To typ który najbardziej mnie podkurwia. Nagle przylatują; nikt nie wie skąd się wzięły, nikt korzystający z kompa nie bierze za nie odpowiedzialności i co ciekawsze ich formaty są niejednokrotnie nieznane, żeby nie powiedzieć kurwa odrobinę różniące się od pozostałych znanych mi plików. Co to kurwa jest że się nie da tego usunąć, a jedyną metodą jest ukryć i odświeżyć żeby nie szpeciło mi kolorowej tapety w chmurki. Zapewne to jakieś elementy które nie zostały usunięte z jakimś gównem i bez ponownej instalacji nie da się ich ruszyć, po prostu critical error i chuj. Ale tak to jest jak w domu komputer, korzystają 3-4 osoby i potem weź coś znajdź w tym burdelu zdjęć, mptrójek i gier(zajebiste są). Ja wiem gdzie co mam wiem gdzie co wkładam i co jest skąd, a jak ci taki jeden z drugim wpierdoli się na parę minut to od razu szukaj wiatru w polu…
Idę sobie spokojnie ulicą i nagle ni stąd ni z piwnicy słyszę krzyki. Ale to takie krzyki które jeżą włos na głowie i mrożą coca cole w lodówce;
-”Tyyy kuuurwo dopadnę cię skurwysynu jebany w dupę, a twoja stara to zbiera łopatką psie kupska”
-”Sam kurwa jesteś cwel jebany w dupę, a twój stary liże sobie stopy.”
Udając że nie słyszę podążam w swoją stronę. Wtedy po raz kolejny z oddali dochodzi mnie głos krzyczącego chłopca.
-”No i co kurwa mówiłem że cię dopadnę ty chuju wypruje ci flaki i zajebie jak psa”
-”Zostaw mnie kuuuuurwaa…”
No cóż myślę, nie moje konie nie moja bryka idę dalej. Tymczasem pod sklepem przez całkowity przypadek przysłuchałem się rozmowie dwóch mężczyzn. -”No, a ja swoją starą to trzymam króciutko ani suka piśnie.” -”Kurwa Zenek ale ci zazdroszczę, ja swojej to muszę nie raz zajebać żeby się nauczyła cipa stara że nie pogra.”
Idę dalej, mijajam grupę 13letnich dziewczynek w rózowych mini spódniczkach, z piersiami na wierzchu, wesoło dzierżących w rękach papierosy.
-”Normalnie jak ona mogła mnie tak wykiwać, jak ją dorwę dziwkę głupią to jej w pysk strzele jak boga kocham.” -”Noo ja bym tak zrobiła już dawno na twoim miejscu z tą zdzirą.”
-”Zajeb jej i spokój, się nauczy idiotka.”
-”Oo kurwa dziewczyny patrzcie jaki tam zjeb idzie kuurwa.”- pokazując na jedzącego bułkę grubaska.
Powoli zaczynam mieć dość tej wiochy. Po prostu słowo “kurwa” w takim natężeniu to jednak jak dla mnie za dużo.
Wracam do domu, dzwonię domofonem. Odbiera kolega mojego brata który akurat wpadł z wizytą. Mówię żeby otworzył,a w odpowiedzi słyszę…
-” Kurwa sieeema byku gdzieś się kuuuurwa podziewał ja pierdddoooooleee zajebiiiściee że wróóciłeśś to pogadamyy.”
Nie wiem dlaczego, ale ostatnimi czasy wkurwia mnie pewien powtarzający się widok.
Jadę sobie do pracy tramwajem lub autobusem. Spoglądam sobie w okno, próbuje o niczym nie myśleć, by nie nadwyrężać pogrążonego jeszcze w pół-śnie mózgu. Słucham muzyki lub kontempluje przyrodę. Aż tu nagle, ni stąd ni zowąd, wyłania się przed moimi oczyma wygięta w pokracznej pozie czworonożna sylwetka. Zazwyczaj przy niej znajduje się postać dwunożna, trzymająca w dłoni smycz, przypiętą do szyi zwierzęcia. A co robi zwierzę?
No jasne.
SRA.
Nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego, ale ten widok tak pochłania moją uwagę, do tego stopnia mnie angażuje, że od tej pory już do samych drzwi w pracy o niczym innym nie mogę myśleć, jak tylko o tym srającym kundlu!
Kurwa.
A przytrafia mi się to coraz częściej. Śmiem twierdzić, że prawie codziennie to zauważam, czy to pod swoim blokiem, czy to z okna tramwaju, czy gdzieś na mieście, ale zawsze gdzieś w oddali muszę to zauważyć. Nawet daleko, prawie na horyzoncie, na początku zupełnie niedostrzeżenie, niepozornie, jakby w tle, na trzecim planie, ale ja już wiem, że on tam jest, że czeka, że chce bym go zobaczył. I obraz ten zaczyna rosnąć, robić się coraz bardziej ostry, wyraźny, wręcz nachalny. Z trzeciego planu przeskakuje błyskawicznie na drugi, a zanim się obejrzę już jest na pierwszym, już mam go przed samym nosem. Jest jak upiór z Luwru, jak zły sen, jak nocny koszmar. Taki jest właśnie srający pies.
I wkurwia mnie to do tego stopnia, że nie wiem co z tym zrobić. Ignorować? Nie da się, tego widoku, tego wygiętego pokracznie kręgosłupa, tych zbliżonych do siebie łapek, tego gówna wydobywającego się z psiej dupy i spadającej na biały śnieg, albo na świeżą trawę, tuż koło stóp właściciela lub właścicielki, który celowo patrzy w innym kierunku, by nie widzieć, by udawać, że problem nie istnieje, by zaraz pociągnąć swojego pupila za szyję i spierdolić jak najdalej od miejsca przestępstwa, tego widoku po prostu nie da się zignorować.
Zastanawiam się od dawna dlaczego ja w ogóle się nad tym zastanawiam. Dlaczego ten widok, tak przecież powszechny w tym kraju, tak codzienny i w niczym z pozoru niezwykły, tak mnie zajmuje, tak mnie potrafi pochłonąć bez reszty, wiążąc moje myśli na długi czas. Co w tym takiego dziwnego? Ot pies sra, no i co, do kurwy nędzy? No i co? Ja też przecież sram, i każdy z nas sra. I co? I co, pytam się do kurwy nędzy? Więc dlaczego za każdym razem gdy zobaczę srającego psa, a widzę go prawie codziennie, tak mnie to irytuje i tak mnie to pochłania bez reszty. Dlaczego tak mnie to wkurwia?
Wytłumaczenie znajduje tylko jedno i jest ono związane z moją idiotyczną skłonnością do nadinterpretacji, do przybierania sobie do głowy, a nade wszystko, do przesądów. Nie wiem skąd mi się to wzięło, ale ubzdurałem sobie kiedyś, że jak zobaczę w danym dniu gówno, to już cały ten dzień do końca będzie właśnie taki: gówniany. O dziwo nie dotyczy się to mojego własnego gówna, więc spokojnie mogę oddawać kał o dowolnej porze dnia i nocy. No chyba, że idę na randkę. Wtedy sprawa się komplikuje. Z doświadczenia wiem, że jeśli przed randką z nowo poznaną dziewczyną pójdę do kibla i zesram się strasznie, po prostu strasznie, czyli zrobie tak zwane kupsko wielkie, ogromne, to i taki właśnie bedzie rezultat randki. Jedno wielkie gówno. Niestety przesąd ten sprawdza się z coraz większą regularnością, aż dochodzi do tego, że boję się iść do kibla przed randką, żeby przypadkiem nie okazało się już przed spotkaniem, że tak w zasadzie to po gówno się spotykamy. Ale, tak jak piszę, to tyczy się tylko mojego własnego gówna i sprawę pomijam, bo rano rzadko chodzę na randki, a zazwyczaj jadę do pracy. I wtedy właśnie, właśnie wtedy, jeśli zobaczę na chodniku, a to zdarza się w Krakowie bardzo często, gówno, lub właśnie zobaczę psa srającego na trawnik, to już wiem, już w tej jednej chwili wiem, że ten dzień po prostu będzie przesrany. I zazwyczaj, w 99% procentach sytuacji mam rację, po prostu tak jest, że jak zobaczę to gówno, lub tego srającego psa, co zdarza się prawie codziennie, to już wiem, że ten dzień będzie przejebany, po prostu przesrany do końca, że wrócę do domu wkurwiony na maxa, z bólem głowy, kręgosłupa i chuj wie co jeszcze.
Wkurwiające to wszystko, prawda?
Oj kurwa jak mnie regulatorzy wkurwiają !
Pisałem już o tym trochę w jeździe polskiej ale teraz to już na maxa mnie wkurwili. Jadę kurwa jadę w wężyku samochodów i tak 30 km przejechałem bo jakiś chuj-regulator ruchu musi jechać 60-70 km/h. Po chuj kurwa masz piąty bieg pacanie jeden z drugim ? Po to żeby w słoneczny dzień, na czarnym, suchym asfalcie, gdy nie ma dużego ruchu napierdalać 60 km/h tam gdzie można 90km/h ? Ja rozumiem, że może ktoś lubi wolno, nie śpieszy się mu niech sobie jedzie ale kurwa na dwupasmówce, czy gdzie jest możliwość wyprzedzenia takiej cioty. Ale kurwa nie, widzi iż już niezły wąż za nim niczym za traktorem, a wyminąć go nie można bo w przeciwnym kierunku napierdalają, a to zakręt, a to ciągła, a to pod górkę, a to zakaz wyprzedzania no kurwaaaaa ile ja tak mogę jechać ? Czy oni tak specjalnie jeżdżą zmuszając mnie do werbalnych wykurwień ?
Dziś też kierowcę w czapce spotkałem – bak otwarty, drzwi dobrze nie zamknięte i jeszcze lewym pasem wolno zapierdalał, bo prawym go mijałem….przeginacie kurwa…zdejamaj chłopie czapkę jak jesteś uczestnikiem ruchu drogowego kurwa, uszy odsłoń, główka się pocić nie będzie, ogrzewanie przecież jest w samochodzie do chuja wacława.
O i jeszcze baby w PKSach mnie wkurwiają. Wejdzie taka lat 60, dwa miejsca niemal zajmuje. W autobusie kierowca ogrzewanie na maxa napiera ja już rozebrany prawie topless, a baba kurwa w czapce, palcie, szaliku i tak kurwa 2 godziny ubrana w parniku jedzie. No kurwa, a później kolejki u lekarza, bo przewiało, bo chora bo kurwa coś tam. Wyjdzie spocona z PKSu na -20 to się nie dziwie, że grypa później łapie ale kurwa rozebrać się to nie łaska. Najlepiej kurwa przepocić równo ubranka z kalesonami aż po palto i na mróz wyskoczyć. Jebane bezmózgi.
Ja pierkurwadolę!
Chciałem sobie zjeść obiad, spokojnie, bez nerwów, tak jak lubię. Położyłem na stole talerz z fasolką, włączam TV, bo lubię (a co, wolno mi) obejrzeć sobie jakiś ciekawy program w międzykęsie. Pisałem już wielokrotnie, że zazwyczaj oglądam Discovery i National Geographic, po pierwsze dlatego, że lecą tam najciekawsze programy, po drugie dlatego, że na innych kanałach leci chłam, którego oglądać się (w większości) nie da. Więc włączam, cyk, kanał 21, czyli National Geographic.
Reklamy.
No cóż. Trudno. Pstryk do góry, kanał 22. Discovery World.
No cóż, trudno się mówi. Pstryk do góry, kanał 23. Discovery Travel & Living.
No cóż, kurwa, trudno się mówi. Pstryk do góry. Kanał 24 – Discovery Channel.
No cóż, trudno, kurwa jego mać. Pstryk do góry. Kanał 25 – Discovery Science.
KURWA JEGO MAĆ.
No dobra, to spróbuję na zwykłych programach, zobaczę co tam leci.
Kanał 1 – znaczy się TVP 1.
Kanał 2 – znaczy się TVP 2.
Kanał 3 – znaczy się TVP Info.
Pierdoły.
Kanał 4 – znaczy się TVN.
Kanał 5 – znaczy się Polsat.
Kanał 6 – znaczy się TV Polonia.
Kanał 7 – znaczy się TVN 7.
Kanał 8 – znaczy się TV 4.
Kanał 9 – znaczy się TVN24.
KURWAAAAAAAAAAAAAAAAA….
To jadę znów na 21 (bo na kanałach od 10 do 20 mam muzykę i sport, a akurat nie byłem w nastroju).
National Geographic – reklamy.
Discovery World – reklamy.
Discovery Travel & Living – reklamy.
Discovery Channel – reklamy.
Discovery Science – reklamy.
JA PIERDOLE, KURWA JEBANA W DUPĘ MAĆ! KURWA KURWA KURWA!
Co jest do kurwy nędzy grane, wszędzie jebane reklamy, co to jakaś nawałnica, czy ki chuj? Kurwa, żeby wszędzie naraz były reklamy? Kurwa mać, o co chodzi!
Minęło tak kilka minut, kurwa mać, w końcu na jednym Discovery reklamy się skończyły. Ok, dobra, oglądam. Brainiac. Kurwa jego mać, ten debilny program, o którym już kiedyś pisałem, ja pierdolę co za idiotyzm. To przełączam znowu. Reklamy, reklamy, reklamy.
Kurwa, przecież tej TV nie da się oglądać. Protes-kurwa-tuję! I apeluję do ludzi zajmujących się reklamą: zbliżacie się do punktu, w którym wasza działalność osiąga odwrotny skutek od zamierzonego. Najnowsze badania pokazują, że ludzie widząc reklamy natychmiast przełączają kanał, bo nie chcą tego oglądać. I wpadają w nerwicę, bo wszędzie są reklamy, i koniec będzie taki, że albo wypierdolą ten telewizor przez okno, albo po prostu przestaną oglądać. Zalew reklam jaki serwujecie jest tak ogromny, a ich jakość tak słaba, że ludzie nie chcą na to patrzeć. Zrozumcie to do kurwy nędzy!
I zauważam jeszcze jedno, niestety. Włączyć telewizor jakieś 10 minut przed pełną godziną to prawdziwa masakra. Na 99% trafimy bowiem na ostatnie reklamy przed końcem programu. Po paru minutach, gdy reklamy się skończą, dostaniemy ostatnie 2 minuty programu i napisy, po czym znów będą reklamy, aż do pełnej godziny i dłużej, do następnego programu. A jak nie reklamy, to zajawki, przerywniki, zapowiedzi, dżingle, reklamy sponsorów programów, chujowe wiadomości, pierdu pierdu, kurwa mać, chuje na kiju, wszystko tylko nie ciekawy program.
Ja pierdole, nie chce, kurwa, nie chce tego oglądać.
Ludzie od reklam, mówię wam ja, Ziutek z megawkurw.pl, nie będę oglądał waszych chłamowatych reklam. Będę przełączał kanały, albo wyłączę ten jebany telewizor w chuj, ale nie będę patrzył na te wasze pierdolone reklamy. Nie, nie, nie! A jak będę przełączał i trafię i tak na reklamę na innym kanale, i przez przypadek ją oglądnę, to i tak, mówię wam kutasy od reklam, nie kupię tego produktu, nigdy kurwa w życiu. Nie i już, wypierdalać na drzewo sukinsyny, kurwaaaaaaaaaaaaa!!!!