Trochę inny niż zwykle wkurw

20 sierpnia, 2014, Autor:  

od zarania dziejów ludzie się wkurwiali, wkurwiają i wkurwiać będą, ponieważ w ludzkim życiu znajdą się rzeczy/osoby które są skłonne o dowolnej porze dnia i nocy nas wkurwić, wtedy normalną rzeczą jest to, że nie potrafimy się na niczym skupić, nie chcemy z nikim rozmawiać itd. Na szczęście istnieje strona taka jak megawkurw.pl gdzie możemy się wyżyć, zbluzgać wszystko co nas w danej chwili wkurwia i podzielić się tym z innymi, którzy też się wkurwiają i robią dokładnie to samo. Każdy się wkurwia i nikt ani nic tego nie zmieni, bo zawsze znajdzie się osoba lub rzecz, która nas wkurwi, świat nie jest przecież idealny.

a tak btw znów się wkurwiłem bo kasa za ten skurwiały staż będzie dopiero 26/27 Sierpnia i zgadnijcie ile dostane kasy z 1500zł brutto,
skurwiałe 1063zł na rękę, to wychodzi na to, że otrącili całe 29% wypłaty! KURWA

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 3,00 na 10)
Loading ... Loading ...

Środy też nie lubię…

20 sierpnia, 2014, Autor:  

Miałam zły dzień… Miesiąc… Rok… Życie… Pewnie nie raz się o ten tekst już gdzieś otarłeś. Prawdziwe – jakże to prawdziwe! Dzisiejszy dzień zaczął się wczesnym poszukiwaniem pracy, bo przecież – jakże to interesujące zajęcie dla mnie jest. Za samo chodzenie i składanie CV, powinni już mi kurwa płacić. Nie uwierzycie, który to już raz…

Jednocześnie, nie idzie być wiecznie w gotowości, w wiecznej spinie, w wiecznym entuzjazmie – gnając do kolejnych drzwi firmy X i zapewne – być odprawionym z kwitkiem. Humor rozszedł mi się po kościach, bo zaiste jest to najbardziej nużące i nie dające satysfakcji zajęcie, jakiekolwiek ktoś kurwa kiedyś wymyślił. Wszystkie moje koszule już są w praniu, więc nie mając co założyć – ubrałam po prostu biały sweterek i jeansy. Już się przestałam wczuwać. I tak idę – nie wiem gdzie, nie wiem po co, z wyprasowanym od teczki CV. Sprawdzałam wcześniej adres firmy X, jednakże mapka internetowa jest na tyle zajebista, że wyprowadziła mnie w jakieś bliżej nieznane miejsce. Poszłam na czuja, nie pytając nikogo – od razu trafiłam w miejsce, w którym to nawet nigdy  nie byłam… Na dole była już karteczka, kierująca zainteresowanych pod same drzwi rekrutacji. „Widocznie nie mają ludzi…”- pomyślałam i poszłam pod podany lokal. Przed drzwiami była już kolejna karteczka, tym razem z napisem: „Zapraszamy!”, uśmiechniętą buźką i… nazwą – tak, znowu kurwa call center. Pukam, zaglądam, pytam, czy mogę wejść? „Oczywiście!” – odrzekł gościu w marynarce – i zaraz pokazał mi miejsce, gdzie mogłabym usiąść. W sumie to… nie owijał w bawełnę. Od razu wyjął jakieś statystyki, dane, liczniki – było to pranie mózgu w dobrym stylu. Ale dobrze mu szło… Do tego stopnia, że nawet przestałam mu przerywać. Chwilami to miałam wrażenie, że to ja go rekrutuję… Najdłuższa rozmowa kwalifikacyjna w moim życiu.  ”Jesteśmy najlepsi” – usłyszałam na pożegnanie. Prawie mu uwierzyłam…

 

Wróciłam do domu, usiadłam, sięgnęłam po ulubioną bułkę… i… słyszę swój telefon. Szukam go niecierpliwie w labiryncie mojej torebki i z zaciekawieniem odbieram nieznany mi numer.

- Witam! Dzwonię z firmy… – te trzy kropki to najbardziej wkurwiający moment, jak mój telefon się zawiesza i nie słyszę dosłownie nic! – po chwili – czy jest pani nadal zainteresowana pracą?

- Tak, ale czy mogłaby pani powtorzyć, bo coś przerwało?

-Tak. Składała pani do nas swoją aplikację na stanowis… – tu telefon znów jak na zawołanie, ucina w najważniejszym momencie rozmowy!

- Ja pierdolę! – myśl przemknęła mi przez głowę. – Oczywiście, tak, jestem zainteresowana… (i to jak! Nie wiem gdzie… nie wiem na co… cokolwiek by to nie było…)

-Świetnie. Z tego co widzę w pani CV, pracowała pani wcześniej już i ma pani doświadczenie w obsłudze klienta. Co panią skłoniło do wysłania do nas swojej aplikacji? Jak pani sądzi, czym ta praca wyróżnia się spośród innych?

Nie sądziłam, że ona teraz będzie ze mną przeprowadzać tu rozmowę kwalifikacyjną. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałam…

-Yyy… Tak, zgadza się. Jestem osoba komunikatywną i mam już doświadczenie w obsłudze klienta. Myślę, że… – i teraz stek moich bzdur, dlaczego żółte jest żółte, a niebieskie – niebieskie. Plotłam, byle mówić.

-W porządku… A gdyby miała pani teraz taką sytuację… – I objaśnia mi jakąś sprzedaż, z której ciężko byłoby mi się wywiązać – co by pani zrobiła, aby mimo wszystko klient się zgodził na tę usługę?

-Hm… myślę, że spróbowałabym go w jakiś sposób zachęcić, czy to cenowo, czy to próbując oferować jakieś gratisy, dodatki.

-Dobrze, ale dajmy na to, że nie ma pani takiej możliwości…

-Hm…  (o kurwa, nie spodziewałam się takiego pytania!)

- Tak?

Zwątpiłam w swoją komunikatywność.

-Być może dałabym mu możliwość skorzystania z produktu za darmo…

Czułam, że się pogrążam…

-Rozumiem. – (nie zrozumiała mnie kompletnie  i zmieniła temat…) –  Jakie są pani oczekiwania finansowe?

Jak jaaaaaaaaa uwielbiaaaam toooo pytanieee… Moment, w którym wolę zamilczeć niż coś powiedzieć, tylko dlatego, żeby zmieścić się w ich rankingach płacy.

Ale chuj… trzeba się cenić. – 2 tysiące złotych netto…

- Dobrze. To, co my możemy ze swojej strony zaproponować to 2 tys… (ileś tam) brutto, co daje 1500 zł netto i premia od sprzedaży – około 1000 zł.

O kurwa, ale fuks. Nie jest źle…

-Informuję, że jest to nasz pierwszy etap rekrutacji. Jeśli będę zainteresowana (oj lepiej kuźwa bądź!) to się z panią skontaktuję w ciągu kilku dni i podam konkretny termin spotkania.

-Dobrze, dziękuję bardzo i do usłyszenia.

-Również dziękuję, do widzenia.

Nie powiedziała: „Do usłyszenia…” Przypadek?

Po czym nie słyszałam o niej więcej…

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 1 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading ... Loading ...

Nienawidzę poniedziałków

18 sierpnia, 2014, Autor:  

Na wstępie chciałam Wam podziękować chłopaki za miłe przywitanie. Od razu lepiej, raźniej i w ogóle… cieplej na sercu. Miło Was słyszeć. Ale… do czego zmierzam? Nie taki byłby mój poniedziałek, gdyby nie wydarzyło się coś iście wnerwiającego, zaskakującego, pseudo-interesującego. Chyba przyzwyczaiłam się do swojego nieszczęścia już…

Poskładajmy to w całość:

Wstaję, niby nic nowego – a jednak lewą nogą. Szósta, myję twarz przed lustrem, cicho – niczym na palcach skradam się do pokoju, ażeby nie obudzić mieszkającej ze mną istoty. Nie zdradzę Wam kto to, nie powiem – czy to kobieta, czy mężczyzna, pies, kot, wuja-konia-brata-syn… Bo kogo to kurwa obchodzi? Ta postać z kreskówki śpi i wiem, że gdy się zbudzi, będzie źle… Unoszę się więc na palcach niczym baletnica kołysząc w stronę kuchni, ażeby zrobić sobie ukochaną kawę. Pierwszy, błahy, napotkany problem po otwarciu lodówki, to: kurwa, nie ma mleka! Nigdy nie piję kawy bez mleka. Ale dobra… Przypomniało mi się, że za ścianą śpi mój współlokator, dysponujący ową cieczą (tak, u nas każdy ma swoje żarcie w lodówce). Zachowując się jeszcze ciszej, sięgam po takowy dodatek do kawy z jego lodówkowej półki i z prędkością światła, oddalam się w stronę okna – splatając ręce jak 80.-letnie sąsiadki w Fensterach popołudniu…

Zapowiada się nieźle. Wiatr rześko wita mnie w jednym z wieżowców, zwiastując całkiem udany dzień. Spoglądam na jakiegoś robola, który to miota się na dole i nie wie w co ma włożyć ręce. Typowe to dla nich… Zanim taki weźmie się do roboty, trzy godziny kręci się w kółko, obczaja potencjalne kandydatki na jedną noc, przeciąga się, wkłada ręce do kieszeni, wyjmuje, zapala papierosa, gasi – i powtarza schemat. Zerkam, obserwując jego typowe, idiotyczne zachowanie i odwracając już wzrok – widzę, kto wychodzi z klatki. Na ten widok, twarz mi dosyć mocno rozpromieniała…

On. Facet w moim guście, a gust to ja mam dosyć wysublimowany… Widzieliśmy się już kilka razy wcześniej, gdzie za każdym razem obracał za mną głowę o 180 stopni, ale tym razem nie wiedział, że to ja obserwuję sobie go z ukrycia. Jest moim sąsiadem, trochę starszy, no dobra – z dychę starszy. To nie tragedia, ale zawsze jakoś wolałam starszych facetów, jakoś tak już było. Od początku, kiedy go zobaczyłam, zaczęłam go klasyfikować do facetów – dobrych kandydatów. Najbardziej zaczął zastanawiać mnie fakt, że tenże mój sąsiad – nazwijmy go Mariusz – ma psa. Mieszkam tu już jakiś czas i nigdy go nie widziałam ze zwierzakiem, aż tu nagle – bach, wychodzi z nim na spacer. No dobra – może przez swój dawny egoizm, nigdy tego nie zauważyłam, ale tym razem dotarło to do mnie całkiem świadomie. Podobno faceci cokolwiek robią, robią dla kobiet – idąc tym tropem, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego zaczął stawiać swój samochód tuż przed moim wejściem (nigdy tego nie robił) – a dodam, że tym sposobem – ma znacznie dalej do auta. Drugą kwestią był właśnie ten pies. Zauważyłam, że nie chodzi z nim na dalekie spacery, ale krąży w koło komina – często patrząc i rozglądając się po oknach „mojego” wieżowca. Ciekawe… O ile jest tak, jak myślę, a jako kobieta – chyba potrafię trafnie to ocenić – nasze spotkania zapowiadają się wesoło. Wiem tylko tyle, że prędzej umrę, niż sama się do niego odezwę. Jak jest facetem, to to zrobi. Kurwa, dziecinne…

Wychodząc z kuchni i wracając do pokoju – od progu miota się już w moją stronę piekielne hasło. Szarańcza wstała i wita:

- Czy ciebie kurwa popierdoliło wstawać o szóstej rano?! Ile razy mam ci kurwa powtarzać, żebyś tak szybko nie wstawała?! Od rana debilko trzaskasz drzwiami, garami, czajnikiem i wszystkim kurwa innym! – ów osobnik zaczął rozbrzmiewać wniebogłosy.

- Zamknij mordę. Chcesz, to kładź się. Ja kurwa wychodzę…

- Jesteś popierdolona.

- Wzajemnie!

I dalszy rynsztok:

- I co kurwa będziesz teraz robić…? Masz wolne i wstajesz o tej godzinie? No ja jebie… Tak się składa, że ja idę dzisiaj do pracy – czy ty to rozumiesz?!

- To kurwa idź! Ciszej już być nie mogłam! Dociera to kurwa do ciebie? Nikt ci nie zabrania spać dłużej… Masz problem, to się kładź kurwa i zamknij tę mordę od rana. Krzykiem nic nie zdziałasz… Mam dosyć!

-Zobaczysz kurwa jutro.

-No zobaczę…

Wyszłam do piekarni, ochłonąć, nabrać tlenu i takie tam. Wracam, a naboje już naładowane:

- I co? Zadowolona?!

- Z czego?

- No, że tak wcześnie wstałaś…

- Bardzo…

- To zajebiście… Bo ja nie bardzo! – w powietrzu aż zawrzało.

- Powiedziałam ci już, zamknij-kurwa-się! Nie mam ochoty na darcie mordy od rana. Musisz się leczyć… – uhh, nigdy nie wyciąga wniosków z moich rad…

- Chyba kurwa ty…

- W ogóle jakim cudem ty jeszcze pracujesz? Nie mogę tego pojąć… Z  takim poziomem popierdolenia, jaki masz – wiecznie drąc mordę na wszystkich, chodząc 3 metry nad innymi, zachowując się jak szef-szefów…

- A takim kurwa…

- Skończ! Kurwa skończ! Zamknij tę mordę już i  S K O Ń C Z !

Nie palę, ale ciśnienie zaprowadziło mnie do kiosku po paczkę szlug. Dwie spaliłam od razu. Poszłam pozałatwiać parę spraw na mieście, a pierwsza zaczęła się od poczty…

Już mam wchodzić i nagle dzwoni babcia – mój błąd, że w ogóle odebrałam… Stanęłam przed wejściem na pocztę, a ku mojej uciesze – jak na poniedziałek – widzę, że w środku przy okienku są tylko dwie osoby. Pomyślałam – szybko spławię babcię i załatwię swoje na poczcie. Ta… jednak babcia jak nigdy, rozkręca się po drugiej stronie słuchawki, zaczyna opowiastki o tutejszej gazecie, lekarzach, ciotkach, wujkach, dziadku… Informuję ją, że jestem na poczcie(!), po czym jeszcze usilniej zaczyna opowiadać… Czy muszę informować, że w trakcie jej telefonu, zdążyła zrobić się 10-cio (tak, kurwa!) osobowa kolejka do okienka? No dzięki, babcia. To jest właśnie wyczucie czasu… Jak skończyła, było około dwunastu osób przede mną… Pięknie. Poczekalnia dusz…

Później jakieś szybkie zakupy. Nabrałam ochoty na jakieś mięso, by zrobić na obiad. W sklepie Pani wciska mi zieloną od płynu kiełbasę, a ja szybko zmieniam decyzję na ser. Masakra, to się w pale nie mieści, co nam serwują za ladą… Ostatnio po zakupach w tym sklepie, jadłabym serek waniliowy z mchem – o dziwo – jeszcze ważny! (otwierając wieczko – można było zauważyć spory rozrost penicyliny aż po górny brzeg) oraz bułki ze „słonecznikiem” (czyt. z żużlem). Moje zęby aż zaskwierczały przy pierwszym kęsie… Nie uczę się na błędach. Żesz…

Chcę dodać, że poniedziałek się jeszcze nie skończył. Szarańczy już nie ma w domu, odleciała do ula w pracy. Część druga dla sąsiadów zza ściany – będzie wieczorem…

[Celowo na końcu:

Prolog: Wspomnę tylko, że lubię wcześnie wstawać, bo mam poczucie wykorzystania dnia w pełni. Można mi wierzyć lub nie, ale zawsze zachowuję się jak najciszej. Mój współlokator to prawdopodobnie były i nieujawniony U-bek, który słyszy nawet przelot muchy w trakcie snu o trzeciej w nocy i po prostu na tę osobę nie ma mocnych... Jest to osoba sfrustrowana, wiecznie niezadowolona z życia, z poczuciem wyższości - ilekroć by kurwa nie zarabiała...]

~ Nuka – z Suką proszę nie mylić.

Pytanie z innej beczki: W ogóle gdzie podział się admin? Letalne, teraz Ty jesteś tu adminem? Byłam tu kiedyś, Stara Gwardio. Za czasów Szturmierza, Świeżaka, Erni, Hous’a, Letalnego (właśnie!), Kistosa, Luke, Faquś’a, PrywatnegoKata, Omandryna, Szakalaki, Malinowego Tygrysa… Nie wiem, czy jeszcze jest tu „stara ekipa”, kilkoro z Was tu widzę, ale pamiętam dobrze – łobuzy. Aż sama się sobie dziwię, że tak sypnęłam Was wszystkich z nazwy. Przepraszam, jeśli kogoś pominęłam.

I tu ciekawostka… Może ktoś coś kojarzy i pamięta mój dawny nick? ;) Musiałam do Was wrócić.

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 4 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading ... Loading ...

O co tu kurwa chodzi ???

15 sierpnia, 2014, Autor:  

Tym razem troche aktualnosci ze swiata. Jak w temacie. Czegos kurwa nie rozumiem. Wlasnie przeczytalem na portalu TVN24 i na Twiterze, ze jakas Ukrainska organizacja ma nadzorowac rzekome dostawy humanitarne z Rosji. Zaraz potem w tym samym artykule pisza, ze Wojska Rosyjskie wraz z  ciezkim sprzetem w nocy wtargnely na teren Ukrainy, a Ukraincom udalo sie zniszczyc czesc transportu wojskowego. No kurwa mac. Kto tu kogo i po co w chuja robi, dezinformuje i zachowuje sie jak skonczony koniochlast !? Bowiem jesli ktos spuszcza Ci wpierdol, demoluje kwadrat, rznie Ci stara i topi kota to nie przyjmujesz jednoczesnie od tej samej osoby pomocy w umyciu podlogi i przyniesieniu zakupow !!! Tylko kurwa wolasz innego sasiada, zeby Ci pomogl tamtego wyjebac ! A Ukraincy  z jednej strony bawia sie w jakies organizacje kontrolujace przeplyw pomocy humanitarnej a z drugiej tocza – nazywajmy rzeczy po imieniu – regularna wojne z tymi samymi ludzmi. Wiec pytam o co tu kurwa chodzi ??? Oczywiscie zakladam, ze doniesienia prasowe sa wiarygodne. Ponadto kiedy w koncu   caly jebany swiat powie to pierdolone magiczne slowo. I nie chodzi mi kurwa o „abra kadabra”  ani przepraszm, lecz to ze jest  WOJNA.

To ze hitlerowcy w helmach nie biegaja pod Moskwa, a Szlezwig Holsztajn nie napierdala w Trojmiasto nie oznacza, ze jest pokoj. Inne czasy – inna wojna. Podobienstwo jest jednak w tym, ze Hitlera tez kurwa sluchaly miliony i robil co chcial i zabraklo „kilera”, zeby mu leb odwalic. Moze trzeba sie zrzucic i zadzwonic do Jurka Kilera numer boczny 777….

Tak samo Putin, kurwa – dokladnie tak samo. Robi co chce, mowi jedno robi drugie, a UE pierdoli o kolejnych sankcjach… Ile ludzi musi zginac, zeby w koncu ktos ruszyl mozgiem ? Czy moze chodzi tutaj o to, ze dopoki Putin bedzie robil nowy ZSRR to caly zachod bedzie sie trzymal na dystans i udawal, ze to nie ich sprawa. Tak samo jak podczas II wojny, dopoki Anglikom w korytach zarcia nie braklo doputy mieli w dupie wszystko. A Polske Putin zaorze na spole z niemcami i zrobia sobie pas graniczny o szerokosci 700 km, ktory  bedzie sluzyl jako bufor pomiedzy wschodem i zachodem. Zasieja trawe, a naczelnym ogrodnikiem bedzie Tusk wraz ze swoja swita.

To jest kurwa ten moment kiedy czuje sie jak kot srajacy na pustyni po prostu nie ogarniam tej kuwety !

Wasz wkurwiony Dr House

1 Wkurwik2 Wkurwiki3 Wkurwiki4 Wkurwiki5 Wkurwików6 Wkurwików7 Wkurwików8 Wkurwików9 Wkurwików10 Wkurwików (oceniano 6 raz(y), średnia ocen: 10,00 na 10)
Loading ... Loading ...